Sensacja i Przygoda pobieżnie


Otrzymałem właśnie pachnącą farbą drukarską Sensację i Przygodę. Pierwsze co rzuca się w oczy to nasza rodzima okładka i zmienione logo polskiego wydawcy, czyli GRAmela. Wersję angielską wydało Adamant Entertainment z inną obwolutą - były bodajże dwie edycje, jeśli mnie pamięć nie myli.
Oryginalna okładka bardziej pasuje mi do pulpowej konwencji - ta nasza, jest chyba zbyt "stoicka".
Na pierwszym planie Pani lulkę pali, Pan pręży mięśnie z pistoletem. Goryl też jakby nie nasz, bo czarniawy, a nie przaśny, kędzierzawy i słowiański jak Marzan.


A do loga może już się przyzwyczaiłem? Lepsze zmiany teraz niż za pięć lat.
Przejrzałem więc dwustustronicowy (oczywiście B5) podręcznik "zasadniczo i pobieżnie"  i przyznam, że jestem bardziej ciekaw zawartości tego podręcznika, niż Nemezis, które również czeka na półce na przeczytanie. O Nemezis mam jako takie pojęcie z czasów Megakonkursu, a tu nowa, świecka tradycja - pulp po polsku.

Czarno - białe wnętrze SiP podzielone jest na dwanaście rozdziałów. Tu nie obraziłbym się gdyby fonty i layout były stylizowane były na gazety z lat trzydziestych ubiegłego wieku. Tak jednak nie jest.

Poza standardowym: Ekwipunkiem, Bohaterami i Przygodowymi zasadami uwagę zwróciłem na Pulpowe Łotry - cześć, która zajmuje prawie 75 stron podręcznika.
Na pierwszy rzut oka po przeglądnięciu dziwnie mi tu pasują Dusiciele (Hidnusi) i Żółtki (stadionu jeszcze nie było w 1930!) obok Nazistów i Sowietów. Polski stereotyp  (wyniesiony w moim przypadku z Danzinga za sprawą Bednarskiego) raczej nakazywałby na umieszczenie tam Żydów... ale od czego są dodatki, które to tak klienci lubią kolekcjonować na półkach, a wydawcy - wydawać. Żydowski golem pasuje jak ulał na warszawskiej Pradze. A może, nie?

Przeczytałem więc wstęp autorów: Garetha Michaela Skarki i Tomka Smejlisa, znanego bardziej jako Smartfox.
I tu mam odmienne zdanie od Smartfoxa. Ułańska fantazja, w ogóle nie łączy mi się z pulp magazines.
Po dziś dzień pulp nie kojarzy mi się z niczym, bo i tego pulpu u nas nie było. Analogicznie byłoby gdybym miał zachwycać się Star Trekiem, którego liznąłem dopiero w latach 90 za sprawą C+ i TVN. Za dziecka bawiłem się w ekipę Rudego 102 i Gniewka - syna Rybaka; a nie teleportowałem się jak Trekkies w USA po popcorn. Liczył się kałach z drewna, a nie tricoder.

I jeszcze jedno. Czy kojarzycie jakiś podręcznik RPG polskojęzyczny z "lokalizacją"? Ja nie przypominam sobie takiego. Owszem były takie rzeczy jak Warszawa by Night, lecz jako dodatki w pismach.
W podręcznikach? Nie pomnę.

Miejmy nadzieję że Deadlands nie będzie miało lokalizacji opartej na polskim westernie Rancho Texas

Generalnie przekartkowałem podręcznik, tak więc niczym proszę się nie sugerować, bo nie szata zdobi podręcznik, a błędy łatwiej spostrzec niźli zalety, które zapewne wypłyną w trakcie lektury.

Sam SiP zresztą wydaje się być utrzymany na GRAmelowym poziomie.
Czyli: "Bardzo dobrze. Bardzo dobrze. Dostatecznie."


Kiedy przebrnę przez podręcznik nie omieszkam przyjrzeć się jemu bliżej tutaj.
Serdecznie dziękuję Wydawnictwu GRAmel za podręcznik !!!
I dosłownie inspiracja sprzed chwili.
BibliOdyssey i Australian Landscapes


Prześlij komentarz

Również i ja otrzymałem ten zacny wolumin we wczorajszej przesyłce i właśnie delektuję swój zmysł powonienia jego świeżym zapachem farby drukarskiej. Wyczuwam również delikatny akcent palonego prochu strzelniczego i szmuglowanej z saperską ostrożnością kanadyjskiej whisky... a może to czeska beherovka???

Jest bardzo okey. Bardziej niż się spodziewałem. Fajne są tabelki na końcu - nie wiem czy były w oryginale, czy to już robota Wydawnictwa GRAmel i wyjście na przeciw temu co się dzieje w blogosferze.

@ Neuro
Były w oryginale.

@ Borejko
Ale wobec czego masz odmienne zdanie, że w ogóle się łączy, czy też, że mi się łączyła? :D

A co do DLR, to Ramel ma z pewnością w zanadrzu polską niespodziankę :). Co do pulpy, jasne, że takiej amerykańskiej nie było, ale można wskazać kilka podobnych zjawisk, choć funkcjonujących jednak inaczej (prasa brukowa, powieści zeszytowe). Niestety nie powstała prasa, w której kształtowałyby się gatunki fantastyki, ale w zasadzie w literaturze SF funkcjonowały te same motywy: cudowny wynalazek, czasoprzestrzeń awanturnicza etc. W Polsce nie wykształciła się też równie silna kultura radiowa z charakterystycznymi słuchowiskami. Rzecz w ogóle wyjątkowo charakterystyczna dla gumożujów.

I tak trochę złośliwie. Żydowski golem to pasuje w Pradze, ale już nie bardzo warszawskiej ;). Co do wyboru motywów, prawa lokalizacji. Inne motywy dla Stanów, inne dla Polski (lub te same, lecz inaczej zrealizowane). Natomiast faktycznie może to do siebie nie pasować. Inna rzecz, że takimi pierdołami to się twórcy amerykańskiej pulpy nie przejmowali. Czytałeś "Danse Macabre" Kinga? Był tam świetny rozdział o słuchowiskach radiowych, a w nim opis jednego z odcinków pulpowej audycji, który kończył się, kiedy bohater spadał z iluś tam tysięcy metrów bez spadochronu. Klasyczny cliffhanger.
Następny odcinek zaczął się mniej więcej podobnymi słowami: "Nasz bohater wylądował bezpiecznie i udał się do..." W swoimi sukinsyństwie cudowne rozwiązanie :).

@Pan kuglarz:
Zero w Tobie mrówkowatości. Znać że nie byłeś zainteresowany przywożeniem trampek w odpowiednich czasach "zza granicy". Jeśli coś przenoszone było przez most w Cieszynie to najprędzej był to Tuzemsky (90% że dziewiećdziesięcio procentowy) i 10 pian. Wiem bo Misia mi kiedyś wbili za dodatkową butlę i musiałem samojeden wypić pół litra rumu z colą pod mostem. Becherovka żygliwa była w większych ilościach. heh

@Pan Neuro:

Też zwróciłem uwagę na generator i też w sumie miałem takie pytanie. Teraz rozwiązał je Pan Smartfox.

@Pan Smartfox:

I tu widzisz zastanawiające może być nawet podejście Pana Ramela, który zainwestował pieniądze w pulpowe RPG w Polsce - sam przyznajesz, że ta kultura nie wykształciła się u nas tak jak w USA (zresztą to oczywistość). I tu pytanie czy nie lepiej było wydać jakiś Hell Frost, lub innych Rippersów? Szacun dla Pana Ramela za promo pulpy nad Wisłą, jednak czy będzie to dla Polaków strzał w dychę?
Będzie.
Nie ze względu na pulp, a ze względu na strategię Wydawnictwa GRAmel.

Odnośnie łączenia - mea culpa, korekta nawaliła bowiem nie doszyły SMSy5+VATy.
Wiem, że twórcy nie przejmowali się motywami, czy logiką choćby nawet z Twojego tekstu w Literadarze.

Co do Pragi to miało być jeszcze o skupisku żydowskich handlarzy pod spichlerzami w Kazimierzu nad Wisłą, ale wyciąłem, bo się rozpisałem o Pejsach - jestem tępy, ale nie aż tak. Heh. Ale skoro się robi z siebie idiotę przez tyle lat to masz prawo tak myśleć. Niemniej jednak mam gdzieś scenar. do DP o pogromach żydowskich (bo to świetny temat) i ich robocopie do tłumienia tłuszczy.

Pomysł z Dance Macabre wykorzystany był w krótkiej przygodzie do ZC, bodajże Johna Tynesa "Szkoła spadania" - ukazał się nawet po polsku w MiM.

I ciekawi mnie czy to Schmeling faktycznie. Muszę poczekać aż przeczytam.

Mnie tam bardzo lezy pulpa w wydaniu SiP. Jestem w trakcie lektury podręcznika i jest IMO bardzo dobry. Zacząłem od rozdziału o żółtkach, żeby wyjaśnić pewne wątpliwości jakie miałem podczas rozpisywania przygody, w efekcie czego mam już gotowy scenariusz do zagrania.

Co do niekojarzenia się polski z pulpą - mnie też się polskie realia mało kleją z pulpowym klimatem. Ale przy odrobinie dobrej woli jestem w stanie zwizualizować sobie jakby toto wyglądało na rodzimym gruncie. Ale tak czy owak i mnie ułańska fantazja mało pasuje do pulpowego klimatu.

@ Borejko
Take it easy, tak tyko się wyzłośliwiałem, natomiast rozumiem nawiązanie.

Przygoda Tynesa. Coś tam mi się trybi, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć szczegółów.

Zobaczę Panie Qball, bo gdybam. Teraz to takie "rozpakowanie pudełka"...
Panie Smartfox:
Będziemy się wyzłośliwiać jak przeczytam. Jednak nie będzie pewnie z czego przekomarzać.

@Borejko
Od 4 do 7 sierpnia nadrabiam zaległości w czeskiej pianie. W Pradze wyczaiłem "muzeum piwa", które pieczołowice napełnia kufle z 30 kurków, a w każdym inny gatunek złocistego trunku...

faak! rymło się :D

Uff! Zazdroszczę Panie kuglarz. Zajebiste w Czechach i POlakach jest to że piją cale dnie. Te wiesz 3,8 procentowe piwczaki. A u nas 4 strongi, 3 sety i w połowę meczu i ściema angielska albo "Naa na na na na razie".

Czesi, te wiesz 3,8 procentowe piwczaki*. A tylko w Pradze będziesz?

DLR nie bedzie mial za wiele Polski, ale bedzie mial Polakow. Wiem, jak :)

Moze bedzie mialo Panne MArie.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget