Światowrzenie Pana Enca

Z produktami GRAmela jest o tyle nieciekawa sytuacja, że jeśli nie napiszesz o konkretnej pozycji w przeciągu 2k6+2 dni po jej publikacji, to później nie ma sensu już o niej pisać. Wszak wszystko jest w internecie.
Światotworzeniem Pana Enca jest nieco inaczej. Tekst wisiał w częściach dosyć długo na P., by potem zniknąć i koniec, końców pojawić się drukiem.
Na przykładzie Światotworzenia można napisać solidny artykuł o różnicach jakie tkwią pomiędzy publikacją w sieci, a publikacją drukowaną. Lub o tym jak można wykorzystać materiał do promocji i mobilizacji innych twórców. To czego nie umiał zrobić portal P., skrzętnie wykorzystał Pan Ramel z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych stron. I za to chwała Autorom, Wydawcy i wszystkim uczestnikom konkursu.

Tekst Pana Enca zamieszczony w sieci wywołał średnie zainteresowanie. W momencie gdy książka pojawiła się drukiem szum był znacznie większy. Kiedy GRAmel ogłosił konkurs związany z Światotworzeniem pojawiły się dziesiątki zarysów settingów, z których trzy wyłoniono do wydania: Frostberg, Krzyżowiec i Październik Żywych Trupów. To niewątpliwy sukces GRAmela, Pana Enca, twórców dodatków i samych fanów (niekoniecznie w tej kolejności). Światotworzenie było katalizatorem i jednocześnie światowrzeniem.
Przyćmiło wszystkie dotychczasowe Megaszwindelsy i inne Kłentonówki w kilkunastoletniej historii polskiego RPG. Ten fakt sam w sobie pozwala ocenić ją na przysłowiowym "najwyższym możliwym poziomie". Jeśli dodasz do tekstu Pana Enca takich twórców jak: Artur Ganszyniec, Shane Lacy Hensley, Tomasz Majkowski i Paul "Wiggy" Wade-Williams to okazać się może iż jest to pozycja wybitna.
Tu warto zwrócić uwagę, że światotworzenie poruszane w tej książce jest od strony czysto teoretycznej, nie zaś praktycznej jak ma to miejsce w dodatkach do Travellera czy D&D pokroju World Buildery itp.
_____
Kilka luźnych wyrwanych z kontekstu dygresji.

Kreowanie nowych światów osobiście mnie męczy i nuży. Napisanie grywalnego, nośnego świata do gry fabularnej to rzecz znacznie trudniejsza od wymyślenia świata książki, gry video, filmu. W literaturze czy kinie niedoskonałości naszego świata zawsze możemy zatuszować np. nie przedstawiając ich na ekranie czy kartach książki.

Większość pracy włożonej w kreowanie nowego świata to czas stracony, bowiem zawsze znajdzie się ktoś kto nie dostrzeże zalet Twojego świata i nakładu pracy w jaki weń włożyłeś np. wyszukiwanie materiałów dotyczących pierwszych najemnych oddziałów polskich kozaków zaporoskich.
Znając jednak nasze liczne osiągnięcia w dyscyplinie narodowej - Czepialstwie Synchronicznym
masz 99 % szansy na to, że pierwszego dnia po publikacji ktoś znajdzie wady twojego świata i napisze "To nie jest realistyczne!" lub "Eee... to to taki CP2020 skrzyżowany z Dzikimi Polami!".
Albo trafi się biolog, który w k666 punktach wyłoży kawa na ławę, że smok nie mógł ziać ogniem czy speleolog, który wyjaśni, iż siedziba drowów/ krasnoludów pod ziemią nie miałaby racji bytu.
99% zaręczam.

Czas poświęcony na światotworzenie, wolę poświecać na uzupełnianie szczegółami tych istniejących już światów. Największą frajdą jednak jest grzebanie w materiałach do gier odnoszących się do konkretnych realiów historycznych znanych z naszego świata. Jak już kiedyś pisałem na blogu - wiedza tego typu może kiedyś się nam przydać w codziennym życiu.
Jednak nie zawsze przecież mamy ochotę na zgłębianie reali historycznych czy astronomicznych niuansów, zresztą nie każdy ma do tego ciągoty- nie każdego interesują np. tumulty żakowskie lub prędkości międzygwiezdne. Większość z nas ma ochotę zanurzyć się w wyimaginowanym świecie, odmiennym od naszego np. poszukać wzmianek w danym podręczniku o smokach lub SI buszujących po sieci. Preparowanie i przygotowywanie w ten sposób np. lokacji czy scenariusza to zabawa w zabawie - odgrywanie roli mediewisty, przeszukiwanie podręczników, dodatków, opisów poszczególnych lokacji.

Warto pamiętać, że nierzadko zdobyta wiedza jest hamulcem w światotworzeniu.

Tworzenie światów potrzebnych na czas jednej sesji, bądź kampanii jest w moim mniemaniu również czasem straconym. W większości przypadków autorzy nie pamiętają już o idei przyświecającej tworzeniu takiego świata przed zakończeniem kampanii. 99% światów autorskich zazwyczaj zamiera.
Pamiętam że ktoś, kiedyś zaproponował w Fenixie, aby wydać książkę z takimi własnie ideami, rozpoczętymi i nieskończonymi światami. Szkoda, że się nie ukazała.

Opisany świat musi być opracowany w sposób pomysłonośny, nic to że w głowie autora rodzi się jakaś tam spójna wizja świata. Nic to że stworzymy mapy, opiszemy gildie, postać Szefa Złodziei w Najbogatszej Dzielnicy i jego Mały Ale Ważny Kolczyk w Nosie. Opis musi zawierać masę doskonale opracowanych, sugestywnych i pomysłonośnych haczyków, a z masą spotkałem się dotychczas tylko w jednej polskiej grze - Wolsungu. To również sporo pracy, mniej więcej tyle samo co wymyślenie i opisanie świata.


Reasumując. Światotworzenie to doskonała lektura dla młodych ludzi, chcących wykreować swój świat i dysponujących nadmiarem czasu. Świata za Was nie napisze (zresztą dotychczas tylko jeden gostek stworzył świat w 7 dni) ale podsunie Wam parę pomysłów na to jak tego dokonać.
Warto. 



Ogólna ocena: 
Wykonanie               3
Cena                         2
Urok                          4
Oceny przyznaję w skali od 2 do 5, czyli jak za dawnych lat w szkole. Z minusami, plusami i szynami. Kryterium przyznawania ocen jest identyczne jak mojej rusycyfistki w szkole. Na piątkę umie Pan Bóg, na czwórkę ja, na trójkę dobry uczeń, a na pałę każdy. I analogicznie jest z grami. Jak się uda następnym razem się to zmieni.
Światotworzenie
Autorzy: Andrzej Stój oraz: Artur Ganszyniec, Shane Lacy Hensley, Tomasz Z. Majkowski, Paul "Wiggy" Wade-Williams
Wydawca: Wydawnictwo Gramel
Data wydania: listopad 2010
Liczba stron: 128
ISBN-13: 978-83-931796-0-2
Numer katalogowy: 1003
Oprawa: miękka
Wymiary: b5
Cena: 35 zł

Prześlij komentarz

Pan Enc, Pan Ramel. Pan Borejko potulnieje.

Panie Borejko, za Pana Enca ma Szanowny Pan krechę. :)

A na mniej poważne - dzięki za reckę!

Popieram internet bez pojebów. I chciałbym wnieść nową jakość do fundomu. PTBGowe "Szanowny Kolego" brzmi głupio, ale "Pan" podkreśla i wartościuje.

Zaś recka żadna to nie jest, bo tak jak napisałem jest ich w sieci pewnie już z 5+k10. Więc pisać tyle czasu po premierze: "W pierwszym rozdziale..." trochę bez sensu. Zwróciłem tylko uwagę na wpływ jaki "Światotworzenie" miało na fundom. Bo dotychczas nikt o tym nie pisał...
Natomiast przyznaje bez bicia że z podręczników GRAmelowych te najlepsze zostawiłem na sam koniec. NiebaVem Evernight.

Nie "Pan Enc" tylko "Enc Bog Fandomu" albo "Idol Enc". Ewentualnie "Moj Duchowy Przewodnik Enc" lub "Guru Enc" albo "Demiurg Enc".

Sie wie Panie Bocie Nadfundomu.

Nadzszyszkownik Enc to muj ydol, kópiłem jego ksionszke i jest superrrr!!1!!!1 A ten kto tfierdzi inaczej ten jest laveriss de navarro czy inny lewarek z(nissana)navara!!!1

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget