Wywiad z twórcami Poza Czasem i Armii Apokalipsy cz.2

ilustracja: Joanna Materek
Oto i obiecana druga cześć wywiadu z Marcinem i Katarzyną Kuczyńskimi. Z jego pierwszej części można było dowiedzieć się sporo informacji na temat ich nowej gry Armie Apokalipsy i tej poprzedniej - Poza Czasem, a także wspomnieli też o projektowaniu gier fabularnych.
[heh]Dziś przejdziemy do konkretów. Pojawi się zapowiadany BDSM na sesji. Czworokąty i Nimfomanki. Na własne oczy zobaczycie niepublikowane  dotychczas, ociekające erotyzmem ilustracje z podręcznika Armii Apokalipsy Joanny Materek, czyli gołe baby![/heh]
Wracając do rzeczy, zapraszam do drugiej części wywiadu. Autorzy opowiedzą o erotyce na sesji oraz pracy w branży gamedev. 
To już ostatnia część wywiadu, a szkoda bo to prawdziwi pasjonaci. Jeśli macie jakieś pytania dotyczące ich gier zaglądnijcie na Armie Apokalipsy.


Opis świata nasuwa mi z kolei skojarzenia z francuską grą In Nomine..., tyle że nie widzę tam humoru, miast tego w innym miejscu wspominacie o grze dla dorosłych i erotyce jako jednym z "ważnych elementów estetyki świata". Jak chcecie przenieść erotykę na sesję? Mógłbyś podać jakieś przykłady? Kiedy słyszę erotyka na sesji to obok jednego tekstów z MiMa na ten temat to ciągle w uszach pobrzmiewa mi jakiś paskudny podcast warhammerowy sprzed lat, w którym prowadzący chciał wprowadzić właśnie takie elementy na sesje i wyszło to przekomicznie. Było tam wiesz coś takiego "ona podchodzi do ciebie i zsuwa ramiączko". Wyobrażasz sobie pryszczate nerdy po 100 kg, albo z 6 dioptriami, wcinające chrupki i wcielające Wasze erotyczne patenty na sesję?
Marcin: Zasadniczo staram się nie wyobrażać sobie pryszczatych nerdów, niezależnie od sytuacji. Oczywiście, nie wiem, jak nasze pomysły sprawdzą się u innych. Kiedy zdarza mi się przyjeżdżać na konwenty, nie widzę tam wyłącznie grupy „pryszczatych nerdów”. Przyjeżdżają tam najróżniejsi ludzie, nie brakuje par i ludzi sprawiających wrażenie w pełni społecznie przystosowanych, serio! Może warto już odrzucić stereotyp niedojrzałych facetów w przepoconych koszulach, jako jedynych fanach naszego hobby. Kiedy zacząłem grać „na serio” (czyli nie w autorki, a „prawdziwe RPG”, jakim były wtedy MiMowe Kryształy Czasu), byłem w siódmej klasie podstawówki. Nasza drużyna składała się bodaj z czterech facetów. I wiesz, potrzebowaliśmy chyba czterech miesięcy, żeby dodarło do nas, że może fajniej byłoby porzucić aurę „tajemniczego hobby” i zaprosić do grania dziewczyny. Fajne, ładne, inteligentne dziewczyny, które raz na zawsze zmieniły moje RPG. Okazało się, że kiedy zrobi się kilka ustępstw w ich kierunku, RPG wciąga je dokładnie tak samo jak nas – facetów. Co więcej, to chyba one jako pierwsze zaczęły mocno wprowadzać erotykę jako element sesji. Co więcej, nie robiły z tego wielkiego halo, nie poświęcały temu nie wiadomo jakiej uwagi. Widziały w erotyce to, czym chyba jest w istocie – jeszcze jeden element życia i jeszcze jedną płaszczyznę relacji.

W liceum potraciłem część kontaktów ze starymi graczami, okazało się, że znacznie łatwiej było nadal utrzymywać kontakty z żeńską częścią drużyny. Wciągnęliśmy kolejne dziewczyny (między innymi wtedy dołączyła do nas Kaśka – obecnie moja żona) i przez kilka lat graliśmy w drużynie, gdzie byłem jedynym facetem, najczęściej Mistrzem gry, choć wcale nie wyłącznie. Mogę chyba bezpiecznie oświadczyć, że od jakichś czternastu lat nie grałem ani jednej sesji bez udziału kobiety. I żadnych „pryszczatych nerdów”… Żeby wszystko było jasne, nie mam absolutnie nic do nerdów. Co więcej, sądzę, że oni również wprowadzają erotykę na sesje, no bo, na Boga, jesteśmy ludźmi! Jednak, kiedy wyobrażam sobie „wzorcową” drużynę do Armii Apokalipsy, widzę grupy podobne do moich: fajnych, otwartych ludzi płci obojga, którzy są świadomi istnienia erotyki w świecie i nie robią z tego wielkiego halo. Nie wiem, po co postacie innych graczy walczyły ze smokami, przemierzały trakty, spiskowały z wampirami, czy pojedynkowały się w wilkołaczych szczepach. Moje postacie robiły to przede wszystkim po to, żeby zaimponować panienkom… :-P

Demonizujesz trolla Borejkę, ja nie pożeram kamieni i nerdów! Heh! Źle się zrozumieliśmy - nie miałem na celu obrażać graczy. A Ty dzięki temu zgrabnie uciekłeś od mojego pytania o erotykę. Pytam, bo ja na przykład poległem w pewnej firmie gamedev na implementacji erotyki do fabuły MMORPG. Wiem, to zupełnie dwie odmienne rzeczy, dlatego proszę od odpowiedź dotyczącą stricte RPG.
No więc jak chcecie przenieść erotykę do gry? 
I poproszę o przykład/y.
Marcin: Trzeba by tu sprecyzować, co ukrywa się pod pojęciem „przeniesienia erotyki do gry”. Ja osobiście rozumiem sprawę następująco: kwestie erotyki i seksualności mają być Armiach Apokalipsy odczuwalne zarówno jako element klimatu i estetyki świata, jak i jako potencjalna motywacja dla postaci oraz materiał na wątki fabularne podczas sesji. Nie mają przy tym być płaszczyzną dominującą czy spychającą wszystkie pozostałe na bok – niemniej jednak są elementem istotnym, wyraźnym na sesji.

Co to właściwie oznacza? Po pierwsze, anioły w AA to istoty stworzone na pewnym wewnętrznym konflikcie. Z jednej strony są idealnymi tworami Patronów, narzędziami do prowadzenia wojny w imieniu Pana. Na świecie, w którym przyszło im walczyć, ich praktycznie aseksualna i pozbawiona emocji czy żądz esencja zostaje połączone z ludzkim ciałem, wraz z ludzkimi pragnieniami, ułomnościami oraz wszystkim, co mieści się w pojęciu „cielesności”. Niektóre anioły całkowicie się w owej cielesności zatracają, nie potrafiąc się oprzeć nowym, niesamowitym bodźcom. Inne, choć nie pozwalają sobie na taką słabość, nie pozostają jednak obojętne na wszystkie nowe doznania.

Anioły są zazwyczaj piękniejsze i bardziej atrakcyjne niż ludzie. I nie boją się tego podkreślać. Ubierają się i zachowują w sposób znacznie bardziej wyzywający niż szukający odkupienia i niedoskonali śmiertelnicy. Fizyczność jest dla nich fascynującą formą kontaktu, co w połączeniu z ambicjami i ludzkimi instynktami tworzy bardzo pikantną mieszankę. Zakaz uprawiania miłości z ludźmi dodaje jeszcze jeden składnik do bulgoczącego kotła. Mimo, że dzięki nadprzyrodzonym mocom mogłyby mieć dowolnego partnera czy partnerką spośród zwykłych ludzi, muszą szukać kandydatów na związki, przelotne romanse czy niezobowiązujący seks wśród znacznie bardziej wymagającej publiki – muszą wybierać między Daiva (potężnymi istotami, które zamieszkują świat) a innymi aniołami. Inni partnerzy są dla nich niedostępni.

Tyle jeśli chodzi o klimat i estetykę świata. Erotyka ma występować w systemie również jako motywacja postaci. Jak to rozumieć? Dla graczy dodatkową nagrodą czy powodem, dla której podejmują dany wątek może być płaszczyzna erotyczna. Od najbanalniejszej sytuacji, gdy wsparcie jakiejś anielicy będzie dla anioła oznacza jej wdzięczność, która może przybrać bardzo fizyczny wymiar, przez wątki romantyczno-erotyczne, a więc tworzenie relacji między postacią, a BNem (albo inną postacią, o ile tylko gracze mają taką ochotę), która bazuje nie tylko na platonicznym uczuciu ale również pożądaniu, po jeszcze bardziej emocjonalnie wymagające sytuacje. Jakiego typu? Anielska społeczność bardzo daleka jest od ideałów równości. Anioły, które dopuściły się poważnych przewin muszą liczyć się z nawet bardzo surowymi karami. Istniejące w świątyniach erotyczne napięcie doprowadza do tego, że niejedna kara ma erotyczny podtekst. Anielica, która zawiniła coś innemu aniołowi, może np. jako zadośćuczynienie zostać mu oddana na kilkudniową pokutę, podczas której ma on nad nią bardzo dużą władzę. I dla wszystkich oczywiste jest, w jaki sposób może on z tej władzy korzystać. I nikt nie powiedział, że każda kara musi być sprawiedliwa, wszak owa anielica mogła np. paść ofiarą intrygi, uknutej przez pragnącego jej anioła. To tylko jeden z wielu przykładów, ale chyba dobrze ilustruje, o co chodzi.

ilustracja: Joanna Materek
Jak to wygląda na sesji? Czy gracze i Mistrz Gry prześcigają się w wyuzdanych opisach zachować ich postaci? Jeżeli mają taką ochotę, to jasne, że tak. Jeżeli wolą pozostać na etapie gry niedopowiedzeń i dwuznacznych przenośni – to również jest w pełni dopuszczalne. Chodzi o to, by wszyscy czuli się komfortowo, kładziemy na to spory nacisk w systemie. RPG ma być zabawą, a nie sposobem na emocjonalne wyniszczanie innych czy siebie nawzajem.

Tutaj jeszcze dwie małe uwagi. Wiem, że po mojej wypowiedzi można odnieść wrażenie, iż gracze na sesjach AA uczestniczą w czymś w rodzaju interaktywnego filmu pornograficznego. Wynika to z faktu, że skupiłem się wyłącznie na płaszczyźnie erotycznej, często traktowanej bardzo po macoszemu w RPG. Możesz mi wierzyć, że inne płaszczyzny również w Armiach Apokalipsy istnieją. J

I sprawa druga, bo na tym punkcie jestem odrobinę przeczulony. Wszystkie podane przeze mnie przykłady były bardzo jednostronne. Pisałem jest z mojej, „faceciej” perspektywy. Wcale nie zakładamy, że to kobieta musi być w AA stroną bierną, zdobywaną, a w bardziej skrajnych przypadkach wykorzystywaną czy nawet poniżaną. Anielice to u nas inteligentne, świadome własnej seksualności istoty, które stanowią dla swoich partnerów równorzędnych „przeciwników” i ich rola w sferze erotycznej nie sprowadza się do bycia obiektami pożądania. Nie zakładamy również, że wszystkie anioły są głęboko zadeklarowanymi hetero i staramy się nie narzucać stereotypu wyłącznie damsko-męskich relacji.

Kaśka: Prosisz o przykłady, czyli jak rozumiem pikantne szczegóły? Heh, w takim razie zapraszam do mnie na sesję. Tematy erotyczne na moich sesjach pojawiają się od bardzo dawna, kiedyś nawet prowadziłam prelekcję o erotyce w Poza Czasem (przyszło sporo osób, więc myślę, że ta kwestia budzi zainteresowanie). Przybierają one różne formy – przede wszystkim między moimi NPCami istnieją relacje, które mają wymiar erotyczny i często są mocno zakręcone. Zdarzały się trójkąty, czworokąty, związki oparte na BDSMie, szantażu, zależności, toksyczne relacje, zdrady, nimfomanki, romanse pomiędzy dwoma kobietami czy dwoma mężczyznami, rozbijanie związków przez zazdrosną osobę, sytuacje, w którym A kocha B, B podoba się C, a C szaleje za A… Braterstwo broni, w którym przed decydującą bitwą żołnierze postanawiają posunąć braterstwo o krok dalej. Niezobowiązujące orgietki po stresujących misjach. Mogłabym wymieniać dalej, ale chyba ogólny zarys się wyłania. Oczywiście było też mnóstwo klasycznych, w miarę szczęśliwych związków, ale takie sytuacje mają mniejszy potencjał fabularny – kto chciałby grać sielankę.

Z moich doświadczeń wynika, że dorośli gracze chcą erotyki i związków z atrakcyjnymi NPCami na sesji. To jeszcze jeden ciekawy motyw do grania – zdobywanie, uwodzenie, flirtowanie, seks, zazdrość – innymi słowy cała masa emocji i wątków, na których MG może budować swoją Kronikę. To dla mnie chyba najważniejszy element prowadzenia – tworzenie relacji postaci z osobami, zaludniającymi mój świat. I wcale nie są tu potrzebne niezwykle sugestywne opisy scen erotycznych. Można przygotować zdjęcia dla NPCów, żeby bardziej przemówiły do wyobraźni graczy (jeśli ktoś chce, można nawet wydrukować nagie fotki, żeby było ciekawiej), opisać wygląd bardzo atrakcyjnych osób w zwykłych sytuacjach – myślę, że to pomaga graczom wczuć się w postaci, którym ktoś się naprawdę podoba. Przykładam dużą wagę do opisu zachowań NPCów, wrażenia, jakie sprawiają, może drobnych gestów, które przemawiają do wyobraźni. Jeśli dobrze się „zbuduje” postać, na potrzeby sceny erotycznej wystarczy opisać okoliczności i kilka słów wstępu, resztę pozostawiając niedopowiedzianą. Nie twierdzę, że nie da się grać rozbudowanych i szczegółowych scen erotycznych, ale to sprawdzi się raczej w dobrze zgranych grupach ludzi otwartych na takie tematy.

„Niezobowiązujące orgietki po stresujących misjach”; „trójkąty, czworokąty, związki oparte na BDSMie”. Kupię grę bez względu na to, że Anioły nie mają siusiaków!
Pracowałaś Kasiu przy Wiedźminie. Dużo pytań od razu mi się ciśnie. Za które elementy fabuły odpowiadasz?
ilustracja: Joanna Materek
Kaśka: Podczas pracy nad pierwszym Wiedźminem zajmowałam się zarówno projektowaniem zadań pobocznych w akcie 1, 4 i 5, uczestniczyłam częściowo w planowaniu głównej fabuły (chociaż dołączyłam do zespołu, kiedy większość prac na tym odcinku była już zakończona) oraz dużą część czasu poświęcałam na implementację naszych pomysłów, czyli przekładanie ich z języka potocznego na język gry. Później zajmowałam się tworzeniem dodatkowych przygód, które ukazały się razem z rozszerzoną edycją Wiedźmina, byłam odpowiedzialna za fabułę oraz implementację questów, a także dużą część dialogów. Zaraz potem dołączyłam do zespołu, tworzącego Wiedźmina 2. Uczestniczyłam zarówno w wymyślaniu fabuły, jak i w projektowaniu nowego systemu rozwoju postaci, flashbacków czy też wyglądu lokacji.

Należy przy tym pamiętać, że przy pracy nad tak dużą grą jak Wiedźmin nie można jasno wskazać osoby odpowiedzialnej za dany element gry, cały czas pracowaliśmy przede wszystkim jako zespół. To była wspaniała przygoda, tworzyć tak niezwykłe dzieło z ciekawymi, pełnymi pasji ludźmi. Do dziś wspominam moje uczucie zdziwienia, że pracuję w miejscu, gdzie ludzie na korytarzu dyskutują o kikimorach i walce na miecze – i to właśnie jest ich praca, a nie przerwa na pogawędkę!

Jak właściwie się tam znalazłaś?
Kaśka: Kiedy postanowiłam zacząć być dorosła i znaleźć wreszcie jakąś pracę, zaczęłam od stażu w dziale PR dużej korporacji. Uciekłam stamtąd po miesiącu – nie byłam w stanie wytrzymać w takiej bezosobowej maszynie. W związku z tym zaczęłam szukać czegoś innego, miejsca, gdzie mogłabym połączyć moją twórczą naturę z pasją do gier, fantastyki, RPG i wszystkiego, co magiczne. Wtedy natknęłam się na ogłoszenie CD Projekt RED o naborze nowych game designerów i postanowiłam spróbować. Wiedziałam, że w tej branży raczej rzadko spotyka się kobiety, ale czułam, że to praca dla mnie. Dostałam od Michała Madeja masę zadań i testów do wykonania w bardzo krótkim terminie. Okazało się, że nie pamiętam już dokładnie wszystkich książek Sapkowskiego, więc w 3 dni przeczytałam wszystko jeszcze raz od deski do deski i udało mi się podołać wyzwaniu. Jakiś czas później zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną (na którą przyniosłam ze sobą egzemplarz Poza Czasem), potem na następną i… zostałam częścią zespołu.

Miałaś jakieś inne doświadczenie w tej branży?
Kaśka: Jeśli napisanie Poza Czasem i wiele lat tworzenia sesji, artykułów i opowiadań do MiMa oraz Science Fiction liczy się jako doświadczenie w branży, to tak. Ale nigdy nie uczestniczyłam w tworzeniu gry komputerowej. Okazało się, że moja umiejętność obywania się bez snu i intensywnej pracy po wiele godzin dziennie – jak to robiłam to podczas końcówki pracy nad Poza Czasem – bardzo się przydała w REDzie.

Robisz coś teraz w gamedev? Czy była to jednorazowa przygoda?
Kaśka: Praca przy Wiedźminie była niezwykłą przygodą, ale nie sądzę, żebym kiedyś jeszcze powróciła do tego zawodu. Czasem mi się marzy, żeby podjąć pracę przy kolejnej grze, ale to mało prawdopodobne. Zawód game designera wymaga absolutnego zaangażowania i wielu poświęceń, podczas krytycznych momentów tworzenia gry pracowałam non stop po kilkanaście godzin dziennie i to było dla mnie za dużo na dłuższą metę. Przez ten czas właściwie nie widywałam męża, rodziny, znajomych, nie wspominając już o jakimkolwiek czasie na odpoczynek i rozrywkę – Wiedźmin stał się jedyną rzeczą w moim życiu. To było ciekawe, inspirujące doświadczenie, ale gamedev to dla mnie zamknięty rozdział.

Pamiętam Twoje opracowanie o elfach z MiMa, powiem szczerze że sam wykorzystywałem na sesji te pomysły. Dlaczego nie znalazłem takich sugestywnych patentów w Poza Czasem?
ilustracja: Joanna Materek
Kaśka: Po pierwsze – cieszę się, że moje pomysły się komuś przydały. Szczerze mówiąc kiedy artykuł się ukazał, spotkałam się raczej z krytycznym przyjęciem, byłam wyzywana od erotomanek i wielu osobom nie podobało się, że odeszłam od klasycznej, warhammerowej wizji elfów. Kiedy człowiek ma 16 lat, takie przykre słowa potrafią zaboleć. Może dlatego przy pisaniu Poza Czasem byłam ostrożniejsza i starałam się stworzyć raczej pole do interpretacji dla graczy i MG, niż narzucać moją własną. Przy Armiach Apokalipsy jest trochę inaczej, ponieważ (jak mówił Marcin), ten system stworzyliśmy przede wszystkim dla siebie, więc nie musiałam się powstrzymywać przed różnymi kontrowersyjnymi pomysłami. Moja przyjaciółka, po przeczytaniu opisu jednego z Zakonów, popatrzyła na mnie z lekki przerażeniem i stwierdziła, że dla niej te anioły są zdecydowanie zbyt demoniczne. Ciekawa też jestem, z jakim przyjęciem spotka się koncepcja wychowanek z Zakonu Zeruela, idea istnienia Grzeszników (z którymi każdy może zrobić, cokolwiek zechce) oraz zakaz sypiania z ludźmi. Może znów zostanę okrzyknięta erotomanką, kto wie. Moi gracze często twierdzą, że stałym elementem moich sesji są zawiłe i pikantne relacje między NPCami – mam więc nadzieję, że czytając Armie Apokalipsy znajdziesz więcej takich „sugestywnych patentów”.

Jaki wolicie sposób spędzania wolnego czasu: film czy flejm?
Zastanawiam się, czy kiedykolwiek faktycznie uczestniczyłem w jakimś flejmie. Chyba jestem na to za spokojny. A filmami zdecydowanie nie gardzę, tydzień bez jednej, dwóch wizyt w kinie, to tydzień stracony. :-)

Ilu aniołów mieści się na główce od szpilki? I mają te siusiaki?
To zależy od stopnia doświadczenia aniołów, ale generalnie między siedem a piętnaście osób. I jeśli mają się zmieścić na główce od szpilki, to siusiaki tylko by przeszkadzały.

Do kiedy macie wykupioną domenę www.ellentir.przeprasza.com/ ?
Eeee… Chyba to marca przyszłego roku. I, w kwestii formalnej, domena jest szersza: www.przeprasza.com (.pl ktoś zajął). Może jak już skończymy AA pomyślę nad jakimś serwisem dla przepraszających. Ktoś (bodaj Seji) już to na Bagnie proponował. :-)

Wiecie co ? Nie życzę Wam żeby AA stało się produktem określanym AAA w gamedevie, niech sobie gdzieś funkcjonuje w tej naszej niszy gier. Nie życzę Wam tego, bowiem od czasu kiedy zamieniłem z Tobą Marcinie rok temu kilka e-maili dostrzegam jedną rzecz. Drzemie w Was olbrzymia pasja! I życzę Wam z całego serca, aby ta pasja towarzyszyła Wam całe życie. Nie mniej jednak nie chcę byście nosili podręczniki na piąte piętro. Niech sprzedadzą się na pniu.

Serdecznie dziękuję Wam za poświęcony czas !

Również dziękujemy, miło było porozmawiać.

Poza Czasem jest do pobrania zupełnie za darmo w postaci pliku PDF z tego miejsca. Autorzy udostępnili grę w ramach DDGF 2010.
Blog drugiej edycji Poza Czasem

Strona Armii Apokalipsy


Prześlij komentarz

Myślałem że będą triki i techniki femdom...

Fuj, sodomia i gomoria z tymi bachurami...
Idem po kropidło!

Prawde mowiac, nie pamietam, czy to bylem ja, ale chetnie podziele sie pomyslem za - niech strace - 15% zysku. :D

Swietny wywiad. AA nadal mnie nie interesuja tematycznie, ale kupie, zeby sie poznecac (jak kiedys nad elfami). ;)

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget