RPG a Światowy Dzień Ksiażki i Praw Autorskich

Raczej zawsze starałem się wspominać o Światowym Dniu Książki i Praw Autorskich. Wypada dotrzymać tradycji, tym razem w trochę innym kontekście.

Przychylam się do opinii Ursuli le Guin, wypowiedzianej na łamach Radia Wnet, że książki nie mają się wcale tak źle. Co się tyczy RPG, owszem są w nienajlepszej pozycji, jeśli nie bardzo słabej. Jednak to wyłącznie nasza wina: fanów, wydawców, autorów.

Nie znam się na promocji, sądzę że w jest w Dniu Książki solidny wzór do naśladowania dla osób, które chciałyby promować gry.
Inna inszość, że nie ma głębszego sensu rozpatrywanie promocji RPG w Polsce w dotychczasowych formach (wersja demo gier fabularnych, to już było istne kuriozum). Podobnie rzecz ma się z graniem na ulicy, czytaniem w przedziałach i temu podobne rozdawanie ulotek bogu ducha winnym ludziom śpieszącym się na piwo.
Gry fabularne po prostu nie znalazły swoich masowych odbiorców w kulturze masowej (BUHAHA!) i raczej trudno to zmienić  - kucyka z rzędem temu kto wskaże mi recenzje produktów RPG w mediach (nie tych przez małe "m"). Inaczej rzecz ma się z komiksem, graffiti, by nie wspomnieć o sztuce wyplatania wianków.
Sens promocji RPG widzę w imprezach masowych (zdaje się że sprawdza się to na Zachodzie) i przede wszystkim uświadamianiu ludzi skąd takie, a nie inne rozwiązania w nowych trendach (np. gamification) i starych (cRPG) się wywodzą. Na nic się tu zdadzą jednak listy do redakcji Polygamii: "...Panie Piotrek, Pan nie pisz RPG, tylko pisz cRPG...", czy organizowanie 666 razy do roku w tym samym miejscu Imprezkonu dla k6+1 graczy.
Tu muszę zaznaczyć, że na powyższe wpadłem w tym momencie. Takie prawidłowe podejście wymagałoby chyba panelu dyskusyjnego, w którym uczestniczyłyby wszystkie zainteresowane i kompetenente strony, a nie gdybologia Borejki w nastroju przedświątecznym.

Na prawach autorskich znam się tak samo jak na promocji, czyli wcale. Dowód znajdziecie w komentarzach pod tekstem o Galmadrinie.
Prawa autorskie w kontekście RPG przestały mnie interesować w momencie usunięcia przeze mnie pirackich podręczników. Zresztą kto zawracałby sobie głowę piraceniem gierek, które sprzedają się w nakładach kilku tysięcy egzemplarzy. Nie takie Wędkarze i Małe Modelarze znajdziecie na rapidach.
Swe zaintersowania przeniosłem na pełnoprawne darmowe gry jakich wiele. I tu zaznaczę jeszcze ostatni raz pełnoprawne darmowe gry fabularne to dla mnie np.beta PFRPG,  Tibet czy Synapse, a nie gra w opowiadanie hisoryjek o ostatnich najepkach w barach czy śledcze dochodzenia z tonącej wyspy z wykorzystaniem wydrukowanych kart.
Co nie zmienia faktu, że przyglądam się grom płatnym i tym śmieszniejszym czterokartkowym również.
Nie ma tygodnia, by nie opublikowano ciekawej darmowej gry fabularnej. Nie ma roku, w którym nie powstałaby inspirująca darmowa gra, w którą można się długo bawić.
I to najwspanialsza promocja jaką możemy sobie wymarzyć. Gdybyśmy tylko umieli je segregować.
Taki frugalista ze mnie! A co! [full-post]

Prześlij komentarz

Wyskakuj z kucyka, Borejko, i behold CNN: http://edition.cnn.com/2010/LIVING/wayoflife/06/08/new.dungeons.dragons/index.html?iref=allsearch

Seji o DeDe ja wiem doskonale i większość tu zaglądających pewnie też. Chodziło mi o rynek polski - przypominam sobie w TVKultura na przestrzeni ostatniego roku, jeden program o gamedev na przykładzie firmy ze Ślaska. I przypominam sobie jeszcze KaKę jadącego po WO, jak to mógł On nie napisać o śmierci Gygaxa w GW.

Tere fere polski rynek stary mlynek. Kucyka! :D

Dobra już dobra. Masz http://yfrog.com/h35emfnj z rz²dem http://bit.ly/fblTOF

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget