Warhammer: Ponury świat niebezpiecznej przygody ed. 0

Polskojęzyczna edycja tej gry pochodzi  z roku 1993, wydawcą zaś była Cytadela. Pełny tytuł brzmi: Warhammer Fantasy Roleplay: Ponury świat niebezpiecznej przygody.
Każdy zna chyba tę grę, jednak nie każdy widział edycję zerową w Polsce. Pisząc "edycja zero" mam na myśli nieoficjalne, pirackie tłumaczenie WFR.

Obok Kryształów Czasu w tamtych latach była to jedyna pełna duża gra w języku polskim.

Gra jest wydana tragicznie. Mnóstwo literówek, źle przeniesione wyrazy w szpaltach. Został wydana na papierze kserograficznym, w dodatku nie posiada sztywnej, kolorowej okładki. 
Wewnątrz nie ma grafik, poz tymi które oddzielają rozdziały w wersji angielskojęzycznej.

Nie wiem jak można było pokusić się o wydanie gry w tak fatalnym stylu. Obowiązująca w podręczniku czcionka to fatalnie wglądający Courier, na stronach 87 - 88 zmienia się na Times New Roman. Strona 98 jest wydrukowana podwójnie.

Do 80 strony druk jest dwustronny dalej jednostronny, brakuje kart postaci. Nie wiem jaki sens był wydawać tę grę, skoro nie opublikowano całej przygody Kontrakt Oldenhallera. Opis Starego Świata został drastycznie okrojony w porównaniu z wersją angielskojęzyczną. Nie wspominając już o tym, że brakuje kilka pierwszych stron.
Podręcznik nie jest klejony. Nie jest też szyty. To po prostu luźne kartki, które można wpiąć do segregatora. Można, jednak jest to niemożliwe gdyż strony są źle odbite i gdyby spiąć podręcznik w całość, poszczególnych partii tekstu nie dałoby się przeczytać. Po prostu są zbyt małe marginesy.
Ktoś kto był odpowiedzialny za skład, nie powinien zajmować się  DTP.
Wspomniane wcześniej całostronicowe ilustracje, które znalazły się w podręczniku są w tak fatalnej jakości, że nic na nich nie widać. To samo tyczy się map.

Tłumaczenie jest rażące nawet dla mnie laika. Przykładowo w jednych miejscach pojawia się profesja "student medycyny", na kolejnych jest już "uczeń czarodzieja" lub "uczeń alchemika". A "Nekromancer" czy "Wojownik Tunelowy" brzmi już komicznie.
Ilość Jabberwocky: 1


Wydawca: Cytadela
Autorzy: Nieznani (nie wymieniono ich w podręczniku, choć widnieją w wersji angielskiej)
Rom wydania: 1993
Tłumaczenie: Nieznani
Liczba stron: 230
Cena: koszt ksero


Dziękuję Piotrowi Korysiowi za podarowanie mi tej gry !


Prześlij komentarz

Niemal parsknąłem śmiechem widząc to "Ponury świat niebezpiecznej przygody" ;-)

No wiesz Krzemień! Jak możesz?!Nabijać się z PraOjca RPG Warhammera.

Miałem te edycję, pozbawioną opisu wiata i "Kontraktu Oldenhallera". Zamieniłem na star Wars d6, które później oddałem w zamian za "Fiend Folio" "MC Greyhawk Compnedium".

Ja na to polowałem strasznie długo Paladynie, dostałem rok temu, albo i dwa od Piotrka. Mam jeszcze parę kilka ksero z tamtych czasów zachowanych ku potomnym...heheh

Ty to znając Twoje zdolności Ajfel przerobiłeś to na pełno-kolorową wersję w kredzie.Szytą i klejoną z okładką ze skóry z bestii Chaosu.
Hehehe

Łza się w oku kręci...
Ja pierwszy raz zobaczyłem 0 ed. podręcznika w '96 w czasie mojej dziewiczej (a może prawiczej {?) ) sesji (pozdro dla Mietka M. mojego pierwszego MG).

Ja na wersji zerowej gralem na konwencie w Zlotowie kiedys. To byla dziwna przygoda w stylu vs. gdzie dwie druzyny rywalizuja w ramach jednego scenariusza i sa prowadzone przez roznych MG. Ci MG co pewien czas rozmawiaja ze soba i ustalaja wspolna wersje wydarzen.

hehe;)
jeszcze nie przerobiłem, ale mam wersję w twardej oprawie, popularnie zwanej segregatorem. Każdy rozdział zszyty pięcioma zszywkami i w koszulce. Pełen wypas.

Co by nie mówić, kawałek czasu właśnie na tej wersji grałem i przez jakiś czas ciężko się było przestawić na terminologię z podręcznika MAGa ;-)

@quidamcorvus pisze: Ja już nie przypomnę sobie w których latach widziałem to pierwszy raz.
@ Drozdal: Złotów, Złotów to nie przypadkiem tam gdzie wydano Zły Cień?
Jednak jak na tamte lata to udziwniony bajer: 2 MG, 2 drużyny (poza ASZem, który prowadził wtedy dla kilkudziesięciu osób).
@ ajfel Będę w domu to tu wrzucę WFRP 1 ed. fotę.
W porównaniu z tą wersją O ed. od Piotrka WFRP z MAGa jest w tragicznym stanie.

Tekst w stylu: Gwiezdne wojny są lepsze od Lotu na księżyc z 1901 r.

da się to skądś ściągnąć?

Heh. Wtedy nie było ściągarek.
Może od Drozdala z USA da się ściągnąć. Heh

nie chodzi mi o wtedy tylko o teraz. Teraz bym się z tym zapoznał.

Musiałbyś poszukać. Albo poprosić kogoś żeby to skserował i Tobie podesłał.

A ja nekromantycznie (albo nekromancerowo) trochę dodam swój komentarz. Gdyby nie ta piracka wersja, polskie tłumaczenie ukazałoby się, podejrzewam, szybciej. Jacek Rodek stwierdził, że skoro istnieje już tłumaczenie polskie, to dogada się z tłumaczem (który nota bene nie znał angielskiego w ogóle, tłumaczył ze słownikiem w ręku i na czuja) i użyje tegoż jego dzieła jako podstawy. Okazało się to prawdziwym strzałem w stopę - tłumaczenie było tak fatalne, że wymagało sprawdzania słowo po słowie z oryginałem, nie poddawało się redakcji, wymagało doszukiwania brakujących zdań i fragmentów tekstu. Gdyby od początku zrobiono porządne tłumaczenie oryginału, myślę że WFRP edycji Maga ukazały się jakiś rok wcześniej.

Coś wydaje mi się że odczuwasz sporą niechęć do pracy P.Ch., bo po raz kolejny o tym wspominasz.
Pamiętam, że kiedyś z nim pisałem właśnie na ten temat i nie wspominam by jakoś marudził że zrobił aż taką złą rzecz.
Chyba że mylę osoby i P.Ch. robił edycję u Was w MAGu...

Jeśli masz na myśli zawodowego tłumacza P.Ch. to robił u nas tłumaczenia jakiegoś dodatku i książek beletrystycznych do WFRP i były bardzo ok. Natomiast do tego tłumaczenia mam stosunek bardzo ambiwalentny - nasiedziałem się nad poprawkami do niego:)

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget