Ja ci logo ty mi logiem!

Patronaty A.D.2011
Wielokrotnie odpisywałem na propozycje wymian banerków, log, linków partnerskich i tym podobnych.
Miałem też ostatnio możność przejrzenia sobie kilku umów patronackich, a także porozmawiania z kompetentnymi osobami z marketingu kilku wydawnictw książkowych. Tak więc operujących nieco większym kapitałem zakładowym niż firmy wydające gry fabularne w Polsce.

Te rozmowy dały mi nieco do myślenia, natomiast wczorajsza beka kilkunastu osób z wiodącego serwisu okołofantastycznego (bo inaczej niż beka tego nie można określić) skłoniła mnie do skreślenia kilku słów.


Najsampierw niezorientowanemu Czytelnikowi pokrótce wyłuszczę co daje patronat nad grą lub książką, tak aby nie musiał przedzierać się przez dokumenty.

Typowy serwis oferując patronat przede wszystkim daje: banerek (najczęściej rotacyjny), publikacje konkretnych wieści promujących dany tytuł, recenzję oraz inne indywidualnie ustalane sprawy jak konkursy itp.
W zamian wydawca (w zależności od skali serwisu, a raczej odwiedzin) otrzymuje od jednego podręcznika recenzenckiego wzwyż oraz logo na okładce. Czyli ten mały znaczek, który znaleźć można na każdej grze. Ilość tych znaczków niekiedy wyznacza jakość gry (choć nie jest to regułą).

Kiedy omawiałem Klanarchię zwróciłem na uwagę na drobny szczegół. Na jej okładce widniało logo Onetu, Q-Workshop i wydawcy, czyli Copernicusa. Wewnątrz podręcznika przy stopce znaleźli się wymienieni przyjaciele i patroni.
Na innych grach znaczków tych znaleźć można więcej i zazwyczaj nie są to firmy pokroju znanego chyba wszystkim graczom RPG  Q-Workshopu. Mamy tam do czynienia z serwisami, serwisikami i serwisiątkami.
Liczba patronatów nad niektórymi grami komputerowymi bądź książkami niekiedy przypomina te które możemy znaleźć na plakatach imprez masowych.

Ulubieńcy l. patronują
tylu rzeczom że screenshot
na raz tego nie ogarnia
Problem polega w jednej drobnej rzeczy, jeśli ktoś podejmuje się patronatu zobowiązuję się bądź zapewnia (jak zwał tak zwał) informowania o pozycji, zamieszczania materiałów, czyli tego czego oczekuje (zupełnie słusznie zresztą) Trzewik w swoich wpisach - mniej więcej z częstotliwością raz na rok.

Wzięcie na siebie na barki patronatu tak naprawdę jest niezwykle pracochłonne, bowiem umowa w której ktoś „zobowiązuje“ się do publikowania wieści zobowiązuje.
Często wrzucam newsy na bloga, więc wiem ile czasu to zajmuje wyszukiwanie i publikowanie tych tekstów. Jeden z takich wydawców poczuł się nawet urażony że pisze o zachodnich grach, a nie o tym co nasze, swojskie.
Z tego co jednak pisał Trzewik dostarczał on wieści do moderacji. I podobnie było w przypadku gdy Pinnacle Entertainment Group ogłosiło że wyda Nemezis w wersji angielskojęzycznej - poszło ich kilka, z tego jak zapewniano.
Ja rozumiem, że można nie zaglądać jak ja co środę na www.peginc.com . Ale nadesłaną wieść wystarczy poprawić, zatwierdzić w moderacji i opublikować.
Zwłaszcza że trzech z siedmiu redaktorów działu RPG ten wpis poleciło. Tak więc wiedziało że trzecia polska gra dołączyła do grona tych które może pojawią się w Drive Thru. Co bez wątpienia jest sporym wydarzeniem w kraju.
Jeśli zaś nie zobowiązywała ich do tego umowa patronacka to chociaż koleżeńska, jakby nie było obie strony się znają i mówią sobie per ty.

I tu kończy się lawina śmiechu jaka przewinęła się na Bonga Bagno i Facebugu z tego wiodącego portalu. Zaczyna Advanced Żenada&Żałość.
Fakt, że niektórzy w tym małym e-fundomym światku odgrywają rolę D&R RPG, czyli Dziennikarzy i Redaktorów prowadzących wortale, portale, magazyny itp. nie oznacza że możemy sobie kpić z pracy innych. Nie oszukujmy się wydanie/napisanie gry to czasochłonne zajęcie, a bagatelizowanie sukcesu i ignorancja to pokpiwanie sobie z tego.
A jak pisze znawca postmodernizmu „Każdy kto pisze (maluje albo rzeźbi, albo komponuje muzykę) wie, co czyni i ile go to kosztuje."

Podobnych przypadków jak ten wczorajszy można by mnożyć w nieskończoność.
Choćby Terminal Space Omleta - gdy gra okazała się dobrze odebrana na Zachodzie - nikt nie raczył o niej wspomnieć.
Albo sprawa z patronatem nad Kostuchem, którą w ciemno Paradoks objął patronatem. Przypomina mi to prowokcję Pawła Mitera -  Ajfel zrobił nawet sobie z tego stałą kolumnę satyryczną.
AŻ&Ż...


PS. JEST JUŻ NEWS 2 ZDANIA PO 24 GODZINACH!
Tagi:

Prześlij komentarz

Fajny wpis - daje do myślenia nad kwestią tych 'mniej patronackich' patronatów. Niemniej...

"Choćby Terminal Space Omleta - gdy gra okazała się dobrze odebrana na Zachodzie - nikt nie raczył o niej wspomnieć."

http://bialylew.blogspot.com/2010/05/terminal-space-recenzja.html

... 'prawie' nikt :).

Pozdrawiam,
Skryba.

Blogosfera dobrze wiedziała o tym Skrybo. Nawet jeśli nie wiedziała to dowiedziała się po wpisie Maliszewskiego. Chodzi o jakikolwiek portal. Poza Bagnem nikt po dziś dzień nie wspomniał o grze Omleta. A Ż&Ż

Jest szansa że Terminal Space pojawi się w GP, pocięte na kawałki jak swego czasu Kacety w MiMie - ciekawe czy wtedy zauważą :D
Ale tak po prawdzie nabiłem na zachodzie tyle punktów Ego, że to że u nas nikt (z profesjonalnych serwisów reklamowych) tego nie zauważył zbyt mnie nie obchodzi. Co prawda na bagnie często o tym wspominam, ale raczej pod kątem robienia z siebie idioty.

~1k10 - cóż, jeśli brać pod uwagę tylko portale, to jestem zmuszony przyznać Ci rację, bo poza Bagnem oraz wpisami Omleta* jakoś newsy o TS mi umykały.

Pozdrawiam,
Skryba.

PS. * - kiedyś nawet gadałem o TS z Omletem via PMy, o ile dobrze sobie przypominam ;).

Tak jak piszesz w Pe Esie - njus się pojawił, najlepsze są wyborne wprost komcie szanownych panów redaktorów pod nim.
Żałuję że pierwszy raz od chyba dwóch miesięcy wszedłem na to gówno (poltka znaczy się).

Tak jak pisałem na Bagnie! Patronat ma GRAmel nad serwisem Partergeist. To on ich promuje a nie oni ich. On zapewnia im darmową reklamę, darmowy stuff itp.
Casus Omleta i jego Terminal Space ja uznałem już dawno za zamknięty. Fani gier fabularnych w Polsce o nim wiedzieli. Fani odgrywania ról Dziennikarzy i Redaktorów sa munchkinami, powergamerami skupionymi na podwyższaniu cech swojej postaci jak np. Ego Points.
Borejko nie informował o grze Omleta bo nie ma w zwyczaju informować o olskich produktach.

Jak to skomentowalem na Bagnie: "My tu nie jestesmy od wrzucania newsow o jakis tam grach. My jestesmy najwiekszym portalem o RPG!"

Nie wiem, na co trzeba sobie glowe zamienic, zeby dac kilkukrotny pokaz tak aroganckiego podejscia. I Trzewik, i Ramel dowiedzieli sie, ze w rzeczywistosci malo kogo obchodzi, ze to wlasnie oni sa fundamentami rynku. No coz, ale moga przeciez sobie sami newsa wrzucic. Redaktorzy sa widac zajeci doczepianiem sobie pawich piorek - pewnie do tego, na co pozamienili glowy.

Bo tu chodzi chyba Seji o to że ktoś sobie myślał że fundamentami rynku nie są wydawcy, a ci którzy o ich produktach informują w tym przypadku Zgniłozieloni Porteryzm.

PS. I juz mnie nie podpuszczaj. Nie podpuszczaj co mają sobie przyprawiać redaktorzy. W liczbie 6 + 1 współpracownik.

Ten komentarz został usunięty przez autora. -

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget