k1000 słów na niedzielę

Wpis powstał w tamtym tygodniu, znalazł się nawet nieopatrznie w czytnikach RSS nieskończony i na Twitterze. Początkowo pozbawiony wytykania paluchem konkretnych osób itp. Dzisiaj po tygodniu go sobie zaktualizowałem i powtykałem. Bo i pretekst był.
Dotychczas przychylałem się do wypowiedzi jednego z znajomych i odbierałem radosną twórczość blogową Khakiego jako trochę naiwną. Patrzyłem przez pryzmat tejże naiwności, tym samym na własne życzenie wypaczając sobie ten obraz na monitorze.
Najlepiej byłoby czynić jak moi znajomi, z którymi gram - w ogóle nie ingerować w życie całego e-fundomu.
Jednak teraz to już zachodzi obawa czy przypadkiem rano TOK FM nie poinformuje mnie, iż pod Pałacem Prezydenckim manifestują erpegowcy żądni poklasku.
Powoli naiwność staje się AŻ&Ż. Czwartej edycji, od razu z second packami.



"Tak patrze se, siedzę w tym kinie, tak normalnie. I aż chce mi się wyjść z TV. I wychodzę."
I wczoraj też wyszedłem, komentarz napisałem, acz nie wrzuciłem.

Dowiedziałem się za to że GF.TV jest dla graczy – początkujących ale wiedzących o co chodzi, a z wcześniejszych wypowiedzi wiem, że to blog analityczny. Niech i tak będzie, jednak wyliczankę Khakiego ja przedstawiłbym tak:
* polter.pl –no proszę cię…
* gryfabularne.blogspot.com – ok – ale co dalej
* gryfabularne.tv – rozumieją go jedynie ludzie ze środowiska
* gryfabularne.pl – czasami ja się tam gubię
* wikipedia – również jest dla graczy – początkujących ale wiedzących o co chodzi
* strony wydawnictw – ponownie dla graczy
Można też skorzystać z k6...

Zacznę od inicjatywy Master Mind, korzystającej "z najnowszej technologii internetowej" sprzed prawie dziesięciu lat, czyli Skype.
Nazewnictwo pominę - od razu źle się kojarzy.
Sensu głębszego w tej inicjatywie nie widzę, poza tym, że wracamy o ponad 15 lat do tyłu, kiedy to dzwoniłem raz w tygodniu w wyznaczonych godzinach do A. Szyndlera i rozmawiałem z nim o RPG za pomocą "najnowszej technologii" zwanej telefonem, który to (numer, nie telefon) otrzymaliśmy po trzynastu latach oczekiwania od TP. A potem z notatek przekazywałem wieści moim graczom. Też paszczowo.

Niewątpliwą zaletą internetu jest fakt, iż mogę dyskutować na wszelakie tematy powiązane z RPG. Mam pełne spektrum opinii społeczności graczy z Polski lub/ i świata. Gdybym chciał przeprowadzać brainstorming toczyłbym (i toczę) dyskusję w swoim gronie na żywo.
Pożytek z for jest taki, że mogę poznać opinię ludzi, których hobby rozwijało się inaczej, w innym miejscu, w innych warunkach i inny sposób. I podobnie jak w przypadku książki, podręcznika mogę wrócić do tych słów, kiedy tylko zechcę.
W przypadku Master Mind mogę tylko powiedzieć: "owszem, gadali o tym na Skypie dwa tygodnie temu - musiałbyś zadzwonić do nich i spytać się co ustalili". Do for, blogów mogę wrócić zawsze. Szkopuł w tym, że tych pierwszych już nie ma, a te które istnieją są niezwykle hermetyczne. Na ostatnim ocalałym  nie masz pewności czy moderator nie pokasuje wątków jak zdopalaczuje się/ rzuci go dziewczyna/ nie zaliczy dyktanda/ będzie uwierał go egoplecak.
W Master Mind mamy do czynienia z talk show, którego uwaga skupia się nie na konkretnym problemie, a prowadzącym: "Sedno mniej ważne patrzajcie Panie i Panowie oto Drzyzga zeszła!"
Dochodzi do tak absurdalnych sytuacji jak z KB RPG, gdzie ludzie przez półtorej roku wypisywali "W ostatniej edycji KB RPG zainicjowanej przez B@rejkę...".
Ileż można pisać o tym że kalkowałem fajny event. Miesiąc, dwa ale nie półtora roku.
W ten sposób właśnie evokowana jest horda Promotorów, Propagatorów, Działaczy i Misjonarzy.
Reasumując Master Mind:
- ma mylącą nazwę,
- dyskusja w formie pisanej pozostaje i można do niej wrócić
- większą ilość dyskutantów ma forum, a co za tym idzie szerszy obraz omawianej kwestii
- czas i efektywniejsze gospodarowanie nim. Czas reakcji jest szybszy na forum niż czekanie do piątku na MasterMind, prościej mi zlinkować do wypowiedzi kilku osób, niż półtorej godziny o tymże opowiadać.
- i wreszcie jeden jest Prelegent na całą III RP, który decyduje o udostępnianiu materiałów

Przejdę dalej.
W sieci pojawia się coraz więcej tekstów szumnie określanych: "Almanachami RPG", "Poradnikami" itp. "Graj mądrością moją". Czytając te słowa warto zwrócić uwagę na jedną istotną kwestię. Ktoś kto produkuje owe "felietony" i "eseje" to nierzadko człowiek ograniczony szybkością łącza, a przede wszystkim wklepywaniem tekstu do okienka WYSIWYG. I niczym innym.
Zadziwiające jest, że wśród tych wszystkich mentorów gros osób ma niewielki staż, doświadczenie związane z grami fabularnymi, a swoje prawdy przedstawia jako te objawione.
I tu powinienem zaznaczyć: staż, ilość rozegranych sesji nijak ma się do doświadczenia z samymi RPG, zaś granie na czas to już w ogóle kabaret. Lubię to podkreślać, bowiem zdarzyło mi się nie raz prowadzić nastolatkom, którzy deklasowali starych wyjadaczy.  Stary nie znaczy sensei, jak każdy młody nie jest powergamerem. Nie dotyczy grognardów, bo ci mają mod. w każdych okolicznościach  +1 do brylowania wokabularzem.
Jednak jak to już jest w przypadku internetu, większość tekstów to niewiele warte publikacje (jak ten np.). Osoby które mają coś do powiedzenia w konkretnej kwestii nie odczuwają potrzeby dzielenia się wiedzą, bądź zaprezentowana porada jest dla nich zupełnie naturalna. Milczenie jest grzecznością króli - jak to pięknie powiedziano w filmie Święci z Bostonu.
Osobiście zalecałbym ze sporą dozą ostrożności przyjmować mądrości zamieszczane na blogach "eksperckich". Wystarczy po prostu świadomie korzystać z internetu, przez co rozumiem nieograniczanie się do opinii jednej osoby, czy jednego źródła informacji.
I ta za przykład posłuży znów Khaki, wyznający w wpisie, że skoro Trzewik mówi, że numer siódmy MiMa jest kultowy to tak musi być i basta.
Numer 7 jest ważny dla szefa Portalu, dla Promotora Indie w Polsce nic on nie znaczy, dla mnie większość pism o RPG w ten czy inny sposób jest istotna.
Już w chwilę potem okazuje się, że wg. komentatora trzeba (sic!) odbierać siódmy numer jakoby był on przełomowy. Dezinformacja się szerzy. "Sadzi głupoty" on tego typu, że chciałby, by RPG były tak popularne jak gry komputerowe (te ostatnio już dawno przegoniły zyski kinowe, a więc gdyby tak było za reklamy pisałbym pewnie z wczasów z orbity okołoziemskiej...).
Pisze też o rozdawaniu ulotek przechodniom. Tak się składa, że robiłem to podczas DDGF, tylko wybrałem grupę odbiorców zainteresowanych np. osoby odwiedzające księgarnie. Co więcej dawałem "DEMO" gier . Za darmo! Z własnych pieniędzy ! To coś o czym  marzy Khaki.
To nie jest trudne. Wydrukować po kilka groszy ulotki i rozdawać...To proste - DIY!
Tylko po dziś dzień nie wiem po co to robiłem, ale mniejsza z tym.
Z rozrzucaniem ulotek jest tak samo jak z pieniędzmi dla Amnesty International. Ulotki o RPG lądują w koszu, tak jak przesłana dla więźniów kasa ląduję w kieszeniach klawiszy.

I wreszcie po co i komu i kogo zachęcać do RPG ?
Czy hobbyści mają w zwyczaju przekonywać do swojego hobby?
Mam dobrego znajomego, który swego czasu grywał w gry fabularne, bitewniaki, a obecnie zajmuje się modelarstwem. Popijając z nim i gwarząc radośnie, niekiedy szukałem analogii porównując moje i jego hobby. Widzieliście kiedyś ludzi sklejających modele na ulicy (tak, przejaskrawiam) z okazji Dnia Modelarza?
Ci ludzie mają swoje hobby i się nim pasjonują. Nie łażą po ulicach i nie obnoszą się nachalnie w metrze w jeden dzień roku. Dłubią godzinami przy swoim T-34 lub innym zamczysku.
Są pasjonatami. I chwała im za to.

Khaki dał do zrozumienia, że będzie starał się RPG promować się w TV. Wszystkie dotychczasowe programy przeszły bez szerszego echa, więc nie ma czego się obawiać. Ot, najwyżej po raz kolejny wypadniemy głupio (jako grupa) przed kamerami, kiedy przykładowo dowiemy się "że 7 numer był kultowy". W "kawie czy herbacie", albo innym "5-10-15".

Jeśli zaś chcecie robić karierę medialną lub zarabiać - zmieńcie hobby. Ja poświęciłem nań około 32 tysięcy godzin, wyliczyć sobie możecie to w prosty sposób, czytając mój tekst sprzed ponad trzech lat - Nastolatku nie graj w RPG!

Na koniec zaznaczę.
Szanuję każdy przejaw działania Khakiego, bo każdy kto coś robi wie co czyni i wie ile pracy go kosztuje. Mam nadzieję, że powyższe słowa skłonią jednak Jego do zastanowienia się nad niektórymi kwestiami.
Dufam że nie odbierze ich jako atak ad personam jak to mają w zwyczaju Nadegoistoty z Parteru. 
אמן

Tagi:

Prześlij komentarz

Ten tekst jest zupełnie niepotrzebny, morały upodabniają go nawet do misjonarskiego stylu redaktora TV RPG, co niespecjalnie ci służy. Po co robić z tego aferę? Jak ktoś chce umierać za popularyzację RPG, niech mu się wiedzie na tej drodze.

"Wolnoć, Tomku, w swoim domku".

Pewnie, że szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie.

Tylko masz zamiar spotkać za 5 lat młodego człowieka, który powie ci "A co tam Kryształy Czasu nikt w to nie grał. W D&D też nie grali. Wszyscy grali przecież na kultowym 7 nr. MiMa. Reszta w 90 latach grała w Jesienną Gawędę - taką kultową grę luźno opartą na Warhammerze. I dopiero w 2010 nauczyliśmy się grać dzięki kultowej serii Graj"


Moralizować nie lubię, są od tego prelegenci, propagatorzy itp.-fakt służy mi to niespecjalnie.

Dobrze rozumiem, w czym rzecz i zgadzam się we wszystkim. Po prostu cała ta historia zasługuje raczej na pióro Conanescu (paczka kentów dla niego!), niż jakikolwiek poważniejszy styl. Do niektórych rzeczy trudno mieć poważny stosunek, nawet gdyby się chciało ;)

"Do niektórych rzeczy trudno mieć poważny stosunek, nawet gdyby się chciało ;) "
Też racja. Tylko to staje się niebezpieczne- kiedyś o zagrożeniu ze strony RPG wspominał np. kościół. Dzisiaj sami sobie możemy szkodzić, albo już szkodzimy.

Włożyłeś dużo wysiłku w poinformowanie Khakiego, że to co robi jest niewarte wysiłku.

Niekoniecznie. Rozwinąłem tylko o TV, panel wydawców, kultowy numer i dorzuciłem Master Mind do krótkiego tekstu z tamtego tygodnia.
Ze wstrząśnienia karwasz.
Ale odechciewało mi się to poprawiać i zresztą groch z kapustą powstał.

"Nie dotyczy grognardów, bo ci mają mod. w każdych okolicznościach +1 do brylowania wokabularzem."

Kólega Berejko zapomniał o sobie. Z okazji ćwirćwicza kólega Berejko doda se plus pińdź (+5).

Ja operuję biegle jeno łaciną. Pierwszy raz widzę abyś posługiwał się wyspecjalizowanym dialektem redakcyjnym. Sprawdzę w sobotę czy to Ty pisałeś.

http://www.spryciarze.pl/zobacz/jak-grac-w-gry-fabularne Spryciarza nie widziałeś?

Cześć

Mogłeś podać linka do omawianego posta / postów. Wtedy Twój komentarz automatycznie jest widoczny i na moim blogu. No chyba że nie chciałeś pomagać w pozycjonowaniu GF.TV

- Twojej propozycji zmiany wyliczanki nie zrozumiałem. Na gryfabulrne.pl nic nie ma. Domena jest do kupienia za 5 czy 7 tysiaków. tymczasowo wrzucono tam nieistotną treść. Nie wiem w jaki sposób się tam gubisz. Nie ma w czym.

- najnowsza technologia - to był żart (użyty przeze mnie nie pierwszy raz). Chodziło mi o to, że fora (a nie lubie ich) mają lat 20. W porównaniu z nimi Skype to najnowsza technologia. Nie mnie - racja - mało zrozumiały.

- nazewnictwo MasterMind - nie wiem dlaczego Ci się źle kojarzy. To taka gra. Sam wziąłem ją ze spotkań biznesowych w których połowicznie uczestniczę. Przedsiębiorcy z rożnych stron polski potykają się raz w tygodniu aby omawiać swoje problemy, mobilizować się i inspirować. tą ideę przeniosłem na erpegi

* forma - oceniłeś (w zasadzie nawet nie skrytykowałeś) formą komunikacji. Pokazałeś plusy i minusy rozmowy live. Ja widzę jeszcze kilka plusów a co do minusów to się z tobą zgadzam. Dla uczestników MM to dobra forma komunikacji.
MM jest nagrywany i publikowany w formacie mp3. Zapis z sesji jest robiony skrótowo i publikowany na stronie.
Pozostałe plusy:
- wysoka kultura uczestników
- natychmiastowa pomoc
- problem omawia się małym gronie (jeśli narzekamy na gracza to raczej się o tym nie dowie)
- efekt synergii - na forum trudniej go osiągnąć

* "W Master Mind mamy do czynienia z talk show, którego uwaga skupia się nie na konkretnym problemie, a prowadzącym" To bardzo krzywdzące stwierdzenie zwłaszcza że nie uczestniczyłeś w MasterMindzie. Zapraszam Cię na następną sesję. Myślę że przekonasz się do innej opinii. A jeśli nie to chociaż będziesz miał postawy do wygłaszania takowej. Nie wiem na jakiej podstawie sądzisz to co napisałeś.

* "swoje prawdy przedstawia jako te objawione /.../ za przykład posłuży znów Khaki" - zwykle staram się jedynie podawać sposoby które u mnie działały. Dziele się swoją i nie tylko swoją wiedzą. Jak prowadzę prelekcję to zawsze zaznaczam że to jeden ze sposobów erpegowania i zachęcam do testowania samemu. Najwyższy poziom kung-fu to taki gdzie samemu wymyśla się ciosy. na blogu daje wiedzę i zakładam, że ludzie ją przyjmą, przeanalizują wyciągną własne wnioski, przetestują i sami podejmą decyzje o tym czy stosować jakiś trick czy nie i czy ta wiedza jest przydatna czy nie. Zakładam że mojego bloga czytają ludzie inteligentni a nie owce.
Jeśli ludzie faktycznie odbierają moje teksty jako "prawdy objawione" postaram się ten efekt zmniejszyć.

* Kultowość 7nMiM - nie tylko ja i Ttrzewik tak uważamy. Słowo „kultowy” ostatnio jest bardzo rozciągany (jak "epicki") co psuje jego pierwotne znaczenie. W tym świetle "kultowy Monty Python" traci. Rozumiem zarzut i przychylam się do niego. Jaką masz propozycje na określenie tego numeru? Z mojego otoczenia (i dla mnie) był to moment w którym zaczęła się moja przygoda z rpg. Rozmawiałem o tym ostatnio z kilkoma osobami i potwierdzają to. Fakt – nie mam bdań a jedynie pojedyncze opinie. MM7 był szczególny bo przyczynił w większej mierze do tego że ludzie zaczęli grać w rpg bardziej niż inne numery MM. Zgodzisz się z tym? „Szczególny” to lepsze określenie?

Jeśli dobrze zrozumiałem chodzi o to, że wprowadzam w błąd. Bo tak naprawdę wcześniej gdzieś indziej było to samo? Czyli tak jak z Kopernikiem który tak naprawdę zebrał wiedzę i wydał pracę o obrocie praw niebieskich a my uważamy, że to on sam wpadł na ten pomysł i mówimy "zatrzymał słońce i ruszył ziemie". Ktoś wprowadził nas w błąd i pomniki mu stawiamy. I teraz ja stawiam "pomnik" wspominając MiM'a zamiast wspominać inne magazyny.

Twierdzisz, że 7nr. MiM nie był przełomowy. A ja uważam, że był.

* "Pisze też o rozdawaniu ulotek przechodniom" - to projekcja jakaś. Nie pamiętam aby coś takiego pisał. Uważam, że to pomysł na za mała skalę. Skuteczność ulotek to 0%-5%. Do czego miała by odsyłać ulotka? Tutaj bardziej widzę problem. nawet jeśli ulotka zachęci aby wejść na jakąś stronę - to na jaką? Co by tam było? Myślę że Twój pomysł z ulotkami byłby lepszy gdyby ulotka odwoływała by do ciekawej strony internetowej gdzie pokazano by czym są erpegi i udostępniono dema gier. no i masz - mój pomysł.

* "Po co i komu i kogo zachęcać do RPG" - ja nie chcę nikogo zachęcać. Przynajmniej nie w tym sensie jak ty i Seji to przedstawiacie. Chcę jedynie aby powstał taki 7nr. MiM gdzie było by wyjaśnione co to są rpg i jeśli ktoś będzie zainteresowany to to znajdzie.

Gotowy jestem pomyśleć że Ty i Seji (przyznał że przechodził taką "fazę") promowaliście kiedyś rpg namawiająć innych. Robiliście to tak jak teraz myślicie, że ja chce to zrobić ("na siłę" "nachalnie"...) i nie przyniosło to skutku albo przyniosło negatywny.

@"Khaki dał do zrozumienia, że będzie starał się RPG promować się w TV" - serio :|?! przepraszam jeśli ktoś też tak to zrozumiał. Zupełnie nie ta skala. Nic z tych rzeczy.

@Modelarze - są targi modelarskie na które przychodzi wiele młodych ludzie (na konwentach nie widziałem młodych ludzi). Są proste zestawy modelarskie dla początkujących. te zestawy są tanie i ogólnodostępne. Każdy sklepikarz je promuje. Dema erpegowe są "pochowane". Nie potrafię z pamięci podać linku gdzie mogą być dostępne do pobrania.

* Zarabiać na branży a zarobić to jest różnica. Trzewik zarabia a ja chce zarobić. Mam swoją firmą i to ona daje mi dochód. Sprzedaż koszulek idzie dobrze. Korzyści z prowadzenia bloga też są ok. Utrzymam domene, kupie kamerę i stać mnie będzie jeszcze akurat na arbuzy. Jestem zadowolony z tego co dają mi sesje rpg i mój blog. A ty nie?

* "obrażanie się" - zaczynam myśleć że nie jestem do tego zdolny. Jakaś wada genetyczna. Nie mniej jednak przyznam że krytyka na Twoim blogu jest stresująca. A jak do tego dodać krytyczne słowa Sejiego to potrzebuje 2 dni aby przetworzyć informacje. Twój post posiada wiele cennych dla mnie informacji które dodałem do swojej wiedzy. Na razie jednak twoje argumenty są za słabe aby mnie przekonać i w kluczowych kwestiach nie zmienię zdania.

Według mnie szukasz sensacji gdzieś gdzie jej nie ma. Jak by chodziło Tobie tylko o to aby się "zastanowił nad kilkoma kwestiami" to napisała byś mi maila - zapewniam, że przeczytałbym go z równie dużą uwagą co ten post. A zamiast tego siedziałeś w Photoshopie i wklejałeś okładkę MiM'a w miejsce krzyża. Kontrowersyjne, krzykliwe i ostre.

Ja nie mam złudzeń. Moja argumentacja Cie nie przekona. Może się zastanowisz ale raczej nie zmienisz zdania. Chciałbym jednak przekonać Cie do tego, że można mieć różne poglądy na jakiś temat nie krytykując Siebie nawzajem. Podobało mi się że krytykowałeś pomysł MasterMind z nie mnie. Do czasu kiedy nie zacząłeś pisać o talkshow. Przyznam też, że usunąłem wypowiedź która jako pierwsza mi się nasunęła.

Uważam że sensacji nie ma bo kultowość MiMa to efekt nowomowy, "informowanie" o rpg pomylone zostało z "namawianiem" a pomysł prostej stronki wyolbrzymiony i nadmuchany do reklamy w telewizji.

"Już w chwilę potem okazuje się, że wg. komentatora trzeba (sic!) odbierać siódmy numer jakoby był on przełomowy. Dezinformacja się szerzy. "Sadzi głupoty" on tego typu, że chciałby, by RPG były tak popularne jak gry komputerowe (te ostatnio już dawno przegoniły zyski kinowe, a więc gdyby tak było za reklamy pisałbym pewnie z wczasów z orbity okołoziemskiej...).
Pisze też o rozdawaniu ulotek przechodniom. Tak się składa, że robiłem to podczas DDGF, tylko wybrałem grupę odbiorców zainteresowanych np. osoby odwiedzające księgarnie. Co więcej dawałem "DEMO" gier . Za darmo! Z własnych pieniędzy ! To coś o czym marzy Khaki."

Nie mam własnego bloga więc wypowiadam się na łamach twojego. Powyższy fragment jest o mnie więc chciałem coś powiedzieć. Nie zamierzam wdawać się w żadne kłótnie, chciałbym tylko by czytelnik twojego bloga przeczytał sobie moje prawdziwe wypowiedzi na blogu Khakiego, a nie takie jak u Ciebie - wycięte z kontekstu.

Uznałem że nie ma po co podawać linka skoro zaglądają tu tylko ludzie z środowiska. Ale zmieniłem to. Nie linkuję tylko do jednej witryny i jednego produktu.

Wyliczankę zmieniłem bo mogę równie dobrze napisać że u Ciebie też jest środowisko inne. U Sejiego jeszcze inne, a Nilrem nie jest na moje progi. Po prostu cieżko zaszufladkować pewne rzeczy.

Nistrz Umysłu mi się źle kojarzy i sugeruje że mam do czynienia z MC. Moje hobby to gra, zabawa nie spotkania zaczerpnięte z modeli biznesowych.
Omawianie aspektów w małym gronie mnie nie interesuje, bo to mam co 2 tyg. Dlatego MM jest moim zdaniem nieciekawy, bo nie będę rozmawiał 1,5 h z kimś w sieci a potem przed sesją opowiadał 1,5 h o czym opowiadaliśmy na MM żeby coś zmienić na sesji.
Przerabiałem to 15 lat temu. Tyle że wtedy graliśmy częściej wiec i czasu było więcej.

Ja na blogu nie daję wiedzy. Sępię się. Wiedza jest cenna. Trzewik tez nie daje a sprzedaję ją.(heh). A poważnie pisząc niewiele jeszcze jej zdobyłem żeby być prelegentem. Są osoby w tym kraju (a i sieci)które mają znacznie szerszą wiedzę nt. RPG niż ja. A tez raczej nie prelegują i promują.

"Kultowe" teksty możesz znaleźć tutaj http://bit.ly/hljy1u. Nr. 7 był po prostu kolejnym numerem MiMa przez innych zapamiętany za przedruk z Dragona, umożliwający generowanie przygód. I to z tego dotychczas był on popularny. To samo co znalazło się w 7. było 4 lata wczesniej w Fenixie. W okrojonej wersji. Grać się dało w RPG od nr. Fikcji z 1985 r. lub 82 r. od publikacji L.Ś. lub od 1987 kiedy to J.C. popularyzował RPG na łamach Razem.
Tak więc podałem gdzie było to samo - Fenix. Ten sam autor. W wersji okrojonej.
Tym samym wprowadzasz w błąd Komondo - zwróć uwagę pisze w tym tekście do niego -> "Już w chwilę potem okazuje się, że wg. komentatora trzeba (sic!) odbierać siódmy numer jakoby był on przełomowy". I on też to wspomina "Dobrym pomysłem byłoby rozdawanie ulotek " tak więc pisze o nim w tym fragmencie.

Rzecz jednak dotyczy czego innego. W tym tygodniu Komondo uznał że to kultowy numer. Za 10 lat erpegowcy bedą się modlić do niego na Placu Prezydenckim - > krąg dezinformacji zazwyczaj szybko się powiększa.

Ja nikogo nie namawiałem do grania. Seji może tak bo mnie zapisał do fundomu choć nie chiałem (heh).
Wrecz przeciwnie gdzieś kiedyś wspominałem, że w wieku 18 lat wstydziłem się "ratowania księżniczek".

Cała pierwsza strona google pod frazą "Jazda próbna + RPG" jest dem (demo się pisze z małej litery, to zwykła demówka jak kaseta)
Czyli jest Gramel i Kuźnia. Że Ignacy nie daje (albo nie zwróciłem uwagi) - jego sprawa. Zapoczątkował te dema Earthdawn jak dobrze pamietam.

A widzisz ja nie chodze do sklepu RPG bo są tam sami młodzi ludzie. A z nimi ciężko się gra w moim wieku i z moimi nawykami, przyzwyczajeniami i nałogami.

Tym samym kończę. Starałem się nie krytykować Ciebie jeśli tak to odebrałeś przepraszam.

Komondo

Rzekomo wyrwane z kontekstu. Rzekomo.
______

Pełen kontekst odnośnie ulotek brzmiał:

"Dobrym pomysłem byłoby rozdawanie ulotek informujących nie tylko o grach fabularnych, ale też karcianych, planszowych czy bitewnych. Wciągnąć ludzi do tego fantastycznego środowiska. Ale nie na konwentach, lecz normalnie na szarej ulicy rozdawać je normalnym ludziom."

Czyliż pisałem o ulotkach DDGF.

Pisałeś również
"Dajcie na luz – dobrze wiemy o co chodzi Khakiemu. Słowo „kultowy” przeszło pewną ewolucje na przełomie wieków i teraz nie oznacza to samo co boski czy coś w tym stylu, ale przełomowy. I tak według mnie trzeba odbierać 7 numer MiM był on przełomowy."


"Nie wydaje mi się żeby wszyscy wiedzieli co to są gry RPG. Bardzo chciałbym, żeby gry fabularne były tak samo popularne jak dajmy na to komputerowe, ale niestety tak jak powiedział Trzewik papierowe RPG to nisza i nie każdy wie co to jest. "

Też chciałbym żeby Monastyr 2.0 miał powiedzmy budżet równy Bulletstormowi.

Khaki,

Ja Cie bardzo prosze - nie baw sie w telepate. Propagowalem - ba, nadal sie staram - RPG? Tak. Intensywnie w moim malym Zamosciu? Probowalem. Nachalnie? Nie, bo ja w ogole nie jestem nachalny i nie lubie takiego zachowania. Z jakim skutkiem? Dzis potrafie ocenic, ze z marginalnym (chocby to, ze nikt z osob, ktore zachecilem do grania, raczej nie gra dzisiaj/nie udziela sie w fandomie). Choc wtedy chodzilo mi raczej o przekazanie informacji/wyjasnienie, co to RPG, niz naklonienie do grania. Tyle, ze byly to lata 94-97, kiedy o RPG wiedziala garstka osob, a reszta patryzla na mnie jak na wariata (ba, za gadanie o grach koputerowych bylo to samo).

My point being: z tego, co piszesz/mowisz wylania sie obraz wielkiej akcji uswiadamiajacej, zeby maluczcy wreszcie ujrzeli prawde - i nie jest to wylacznie moja opinia. Moze to kwestia srodka przekazu, moze doboru slow, co byc moze wypacza intencje. Takie podejscie jest dla mnie niezrozumiale, niepotrzebne, a byc moze (jak to niektorzy uzasadniaja) jest tez na dluzsza mete szkodliwe (pomijacac to, czy w zwiazku z naplywem wiekszej liczby osob, czy tez z wieksza ekspozycja RPG wobec innych). Choc moze faktycznie sie nie rozumiemy.

"Najwyższy poziom kung-fu to taki gdzie samemu wymyśla się ciosy" - ponoc najwyzszy poziom kung-fu to taki, kiedy nie trzeba uzywac kung-fu.

PS. Pomysl stworzenia czegos a'a MiM#7 to bardzo fajny pomysl. :) Byleby byly tam informacje neutralne (zadnego "podziemia do dupy, swiece cool"). Chetnie cos takiego zobacze. :)

Ja to bym wolał:
"podziemia do dupy"
"świece do dupy"
"simwiochy do dupy"
To by był elementarz.

Proponuje Panowie żebyśmy przestali kłócić się o rzeczy, które zależą od punktu widzenia konkretnej osoby. Khaki uważa 7 numer Magii i Miecza za kultowy bo od tego zaczęła się jego przygoda RPGowa. Ja zacząłem grać w gry fabularne bo znalazłem kiedyś reklamę Bardu w gazecie. Kiedy wszedłem na stronę tego sklepu dowiedziałem się co to są RPGi i zakupiłem pierwszy podręcznik. Dla każdego co innego jest ważne - można mówić, że kultowy był dany model telefonu, ale ja zawsze będę większym sentymentem darzył moją pierwszą komórkę.
Dalej. Tak chciałbym żeby gry fabularne były tak samo popularne jak komputerowe ale były to tylko marzenia, nie sądziłem Borejko że weźmiesz je na poważnie.
Skończmy te flejmy, po prostu grajmy w te gry.

Wow. Odnosze wrażenie, że wielki gązioł sie rozplątuje i już tylko niewiele zostaje.

@Adrian: "Rzecz jednak dotyczy czego innego. W tym tygodniu Komondo uznał że to kultowy numer. Za 10 lat erpegowcy bedą się modlić do niego na Placu Prezydenckim - > krąg dezinformacji zazwyczaj szybko się powiększa." - demonizujesz, przesadzasz i hiperbolizujesz. Serio tak myślisz? Na poważnie uważasz że ludzie będą klęczeć i się modlić do podręcznika bo na moim blogu napisałem, że jest kultowy. Poważnie?
Żartujesz. Ja wiem, że żartujesz.

A na poważnie to nie rozumiem o co ta afera. To znaczy rozumiem, że popełniłem błąd. Ale nie rozumiem po co ta afera. Gdyby Twoja wizja się spełniła to faktycznie widać koszty i zniszczenia spowodowane moim błędem. Zamiast żartować podaj mi faktyczne koszty i straty błędu.

Co do mastermind - ponownie zapraszam. Czwartek 22:00. Może zmienisz zdanie. Na razie jesteś pierwszą osoba tak bardzo negatywnie nastawioną.

@Seji - przepraszam za "telepatę".To było niegrzeczne. Zanim opublikuje pomysł pokażę Ci do akceptu i będziesz miał możliwość wprowadzić zmiany.

Ja tylko w kwestii (braku) logiki:

Khaki napisał w komentarzu, że "MM jest nagrywany i publikowany w formacie mp3", po czym dodał, iż "jeśli narzekamy na gracza to raczej się o tym nie dowie" (pogrubienia moje).

Klocenie sie - czy to jest wlasciwy pokoj, zeby sie poklocic? ;)

Przykłady takiej dezinformacji masz tutaj.
http://erpegis.polter.pl/,blog.html?6696
i tutaj Re:
http://gryfabularne.blogspot.com/2009/05/21-lat-historii-polskich-rpg-wasciwie.html

I tak to już Khaki bywa. Ktoś gdzieś coś napisze, potem robi się rocznicę i świętowanie na konie z szampanami z stacji benzynowej.

@hallucyn - to nie brak logiki tylko moja próba pisania zwięźle. nagranie udostępniane jest każdemu kto będzie chciał to pobrać ale nie będzie dostępne w wyszukiwarce. Gracz szpiegujący swojego MG raczej do tych materiałów nie dotrze. Inicjatywa jest niszowa, dotyczy garstki osób a do materiałów dotrze prawdopodobnie jeszcze mniejsza liczba osób. Będąc ścisłym to faktycznie brak tutaj logiki bo istnieje prawdopodobieństwo że jakiś paranoiczny gracz zacznie szukać informacji o sobie i w końcu znajdzie. Jeśli chcesz to specjalnie dla Ciebie wycofuje ten argument. Dla wszystkich innych którzy rozumieją różnice prawdopodobieństwa wystąpienia obu darzeń argument pozostawiam.

Jeśli lubisz być taki konkretny to "pogrubienie" wcale nie należy do Ciebie. W sensie prawnym nie jesteś jego własnością. Ale gdybym naprawdę tak uważał (i nie mówił tego w żartach) i Ci to wytykał to bym się czepiał - prawda? Więc tego nie zrobię.

@Adrian - A na poważnie to nie rozumiem o co ta afera. To znaczy rozumiem, że popełniłem błąd. Ale nie rozumiem po co ta afera. Gdyby Twoja wizja się spełniła to faktycznie widać koszty i zniszczenia spowodowane moim błędem. Zamiast żartować podaj mi faktyczne koszty i straty błędu.

Chodzi o rzetelność informacji do której zobowiązuje mnie prawo prasowe? Ja tylko prowadzę bloga.

Teraz pewnie chciałbyś napisać, że blogi podchodzą pod prawo pracowe. Ale nie napiszesz tego bo sam swojego bloga pewnie nie zarejestrowałeś jako wydawnictwo.

Za dużo gdybasz Khaki,
np. pisząc do hallucyona : gdybym wytykał to bym się czepiał, ale tego nie zrobię. Sens jednak przekazujesz.
Niezwykła mierna retoryka w komentarzu.

Od polteryzowania, gdybologii itp. jest P., dlatego nie będę przecież przeprowadzał analizy strat wynikłych z błędów blogera Khakiego. Mam do zaparzenia kawę, spacer i wiele innych przyziemnych rzeczy, które są dla mnie w tym momencie istotniejsze.
Jeśli jednak jest to dla Ciebie tak istotne można poprosić jakąś wyspecjalizowaną agencję. Tylko należy policzyć koszta strat w tym przypadku.

A jednak nadmienię na Twoją modłę:
Sprawa jest niezwykle prosta jak zauważyłem w wpisie - wprowadzasz moim zdaniem ludzi w błąd powtarzając że 7 nr. był kultowy, by w chwilę potem komentujący u Ciebie Komondo potwierdzał ten fakt, że numer 7 jest przełomowy.

Wniosek podtrzymuje - nie pierwszy raz zdarza się Tobie popełnić błąd, jak mi się zachcę to obszerniej komentuję jak było na ten przykład w przypadku mapy sprzedawanej niczym płyty muzyczne w latach 90.

Mniej błędów życzę, które zdarzają się każdemu w tym i mnie.

I jeszcze jedno odnośnie gdybologii i Twojej telepatii.
"Teraz pewnie chciałbyś napisać, że blogi podchodzą pod prawo pracowe."

Nie chodzi o prawo prasowe a o odpowiedzialność dziennikarską, czy tam blogerską (małowiele istotne) i najważniejsze moim zdaniem w tej kwestii:
1. odpowiedzialność wobec publiczności
2. odpowiedzialność wobec źródeł informacji.

Musiałem mieć zły wieczór. Ostatni komentarz był niepoprawny.

@Borjeko: "odpowiedzialność dziennikarską, czy tam blogerską". Ja nie stawiał bym tutaj znaku równości. Blogi to miejsce do wygłaszania własnych opinii. A wyjątkowość jakiegoś numeru magazynu jest moją opinią. Jestem bardziej felietonistą niż dziennikarzem.

Powienienem to zmienić według ciebie? Dlaczego?

Słuszna uwaga że moja opinia doprowadziła u jednej osoby do błędnych wniosków. Uważam że szkoda w tym niewielka. Nawet jeśli (w co nie wierzę) z tego powodu ludzie zapomną że coś o rpg było publikowane wcześniej, nawet jeśli uznają datę publikacji 7nr MiM za początek rpg w Polsce... to co z tego? mój kumpel zrobił model hetzera z lufą z ferdinanda. i co z tego? I tak większość ludzie nie wie co to jest hetzer. A nawet jak ktoś zobaczy na jego półce czołg z za dużą lufą - to co z tego?

Ta wiedza nie zbawia świata. Na jej podstawie nie buduje się naszej przyszłości technologicznej, moralnej, filozoficznej... to tylko erpegi.

To ważne który nr MiM był kultowy? Pewnie tak samo ważne i znaczące dla świata jak relacja ze zjAvy.

twój blog jest bardzo rzetelny. zazdroszczę Ci dostępu do źródeł i ogromnej wiedzy. Serio! Piszę to zupełnie poważnie. Chciałbym wiedzieć o erpegach tyle co ty.

Bloguje na serio dopiero od roku i jeszcze się uczę. Być może przyjdzie taki dzień kiedy dogonię Twój poziom i mój blog też stanie się rzetelny. Na razie nie widziałem potrzeby bo wydawało mi się to nie istotne.

Żebyście mnie źle nie zrozumieli. Bo zaraz ktoś powie, że celowo wprowadzam błąd, łże i fabrykuje na blogu. Kultowość 7nrMiM to dobry przykład: to nie kłamstwo.

To moja opinia. Dla mnie jest kultowy. Dla moich znajomych też. Dla Trzewika (nie wiem jakiego on wyrazu użył dokładnie) też był wyjątkowy.

Twoja opinia jest inna.

Potrafię żyć w świecie w której ludzie mają różne opinie, wymieniają się nimi, popierają je argumentami i trzymają się ich lub zmieniają. Zwłaszcza jeśli dotyczą tak błahych dla życia i świata rzeczy jak erpegi.

Czy to oznacza, że według mnie można posiadać dowolne poglądy? Dopóki nie krzywdzisz innych i nie powodujesz strat - tak.

Chyba, że nie?

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget