Emma Popik [Pisarze o RPG]

Proszę o wybaczenie, ale przed samym esejem Pani Emmy Popik, która to zgodziła skreślić kilka słów na mój blog muszę sentymentalnie poprzynudzać. 
Nigdy nawet w najskrytszych marzeniach nie spodziewałem się, że taka persona  zagości u mnie na blogu.
Jakieś ćwierć wieku temu gdy byłem jeszcze szkrabem, obok mieszkał znajomy moich rodziców, który interesował się fantastyką (zresztą po dziś dzień). Biegałem do niego kilka razy w tygodniu, pożyczałem kilka Fantastyk i książek z tego nurtu.
Oczywiście trafiały do mnie wtedy utwory R.E.Howarda, U.Le Guin, a wyobraźnię rozbudzały galerie zawarte w pierwszym stricte fantastycznym miesięczniku. Wiele z tych tekstów było dla mnie ówcześnie za trudnych i wróciłem do nich dopiero po latach. Jednak obok twórczości autora Conana i autorki Geda utkwiło mi po dziś dzień w pamięci opowiadanie pt. Mistrz dzisiejszej autorki - Pani Emmy Popik.
Po latach okazało się, że owo opowiadanie znalazło się na liście 100 najlepszych polskich opowiadań fantastycznych - z nostalgią wróciłem do niego ponownie.
Zapraszam do lektury eseju Pani Emmy Popik.
Mój tekst jest może raczej esejem, mówiącym o wartości zabawy w ogóle oraz o imitacji psychicznej, z pewnością jednak okaże się użyteczny.

Ogromnie cenię gry jako zabawę. Uważam, że bawienie się jest jedną z najważniejszych aktywności człowieka i podstawowym elementem nauki. Bawiąc się, uczymy się jako dzieci. Dzieciństwo jest okresem najbardziej wypełnionym nauką, począwszy od poznawania mowy.

Drugim ważnym elementem uczenia się jest powtarzalność, wykonywanie wciąż tych samych gestów, powtarzanie słów. Poprzez powtarzanie dochodzi się do perfekcji. Wystarczy tu przywołać muzyków, ćwiczących frazy tak długo, aż ruch smyczka czy ułożenie palców na klawiaturze stanie się automatyczne. Wykonuje się je bez zastanowienia i mistrzowie zawsze to czynią doskonale.

Jesteśmy również mistrzami podobnie jak muzycy, tyle że w innej dziedzinie: umiemy mówić i opanowaliśmy poruszenia własnego ciała – chodzimy. Nie potrzebne jest zastanawianie się nad każdym gestem. Doszliśmy do takiej perfekcji poprzez powtarzanie w zabawie: ciągłe powtarzanie słówek, ruch - bieganie i skakanie.

Szkoda wielka, że w momencie podjęcia obowiązku szkolnego znika funkcja zabawy. Na szczęście nie całkiem, pozostają jej duże obszary. Dobrzy nauczyciele zachowują zabawę, przynajmniej w latach nauki w szkole podstawowej. Nie jest dobrze, że należy z dużą powagą podchodzić do nauki szkolnej i lekcje muszą się łączyć w naszych umysłach z wysiłkiem i trudem. Kiedy łączą się z zabawą i przyjemnością szybciej osiągamy wyniki i na pewno są wyższe.

Kolejnym ważnym elementem nauki jest konkurencja, ściganie się, walka. Te elementy są zachowywane na lekcjach wychowania fizycznego na szczęście.

Wszystkie z wymienionych elementów zawierają w sobie gry. Z zadowoleniem obserwowałam gry strategiczne, jakie młodzi mężczyźni odgrywają ze sobą w Gdańsku w Domu Kultury im. Przybyszewskiej. Każdy z nich najpierw wykonał wszystkie przedmioty należące do ich arsenału: broń, pojazdy, samoloty, żołnierzy. Używanie lupy do sklejania modeli było oczywiste. Ileż najpierw należało zaplanować, dopasować, powycinać i posklejać. Ogromna praca, trwająca miesiącami. Do ukończenia jej popychała uczestników przyjemność z jej wykonywania, zabawa, która ich czekała i konkurencja. Nie sposób przecenić wartości tego rodzaju zabawy.

Nie mogę oczywiście wymienić wszystkich rodzajów gier, jakie się znajdują obecnie na rynku. Szczególnie ciekawe są dla mnie gry RPG. Zawierają one dodatkową wartość: umożliwiają graczowi wcielanie się w inne postacie. Dlaczego jest to według mnie tak bardzo wartościowe? Uważam, że ludzie w ogóle rozwijają się poprzez imitację. Istnieje ona w każdej dziedzinie. Obserwujemy ją na ulicy w postaci mody: każdy z nas musi mieć dokładnie te same rzeczy, jakie mają inni. Nosząc identyczne spodnie i kurtki, wcale nie czujemy się tacy sami, ale wręcz przeciwnie – inni i oryginalni. Imitację obserwujemy w rytualnym całowaniu znajomych w policzki, choćby podczas składania życzeń. Imitujemy również reakcje psychiczne. Aby się nauczyć ludzkich reakcji, musimy obserwować je u innych. Istota ludzka wychowana przez zwierzęta, zachowuje się jak one. Człowiek wciąż patrzy na innych i przejmuje reakcje.

W życiu codziennym liczba ról, jakie możemy odgrywać jest ograniczona. Jesteśmy uczniami, studentami, członkami rodziny lub pracownikami. Tych ról się wyuczyliśmy i jakoś umiemy je odgrywać, często imitując własnych rodziców oraz wchodząc w ich role. Produkujemy sobie wtedy nieszczęścia, które musimy odgrywać. Często o tym nie wiemy.

Gry RPG oferują nam nieograniczoną wręcz liczbę ról, jakie możemy odegrać. Rozmawiałam z dwiema dziewczynami, które dość systematycznie grały. Jedna z nich, studentka, wcielała się w rolę kobiety uzależnionej od swojego męża, a jednocześnie będącej dla niego muzą. Wiele taka rola mówi o jej potrzebach psychicznych i o szansach na przezwyciężenie swoich psychicznych ograniczeń i możliwościach zbudowania dobrych relacji z mężczyznami w przyszłości.
Inna dziewczyna, śliczna panienka o twarzy anioła, lubiła odgrywać role złej królowej. Tworzyła sobie światy, które ogarniała ciemność. Bardzo bym chciała, aby urosła psychicznie w siłę i nie bała się, że jej świat zginie. Dobrze byłoby, aby natrafiła na taką grę, która jej pokaże jej ważną rolę w stabilnym świecie.

Równie ciekawe i potrzebne są gry dla chłopców, którzy wcielają się w role generałów, pilotów stacji kosmicznych czy detektywów. Muszą zorganizować, zaplanować, odgadnąć – jakże wiele funkcji umysłu, woli i psychiki ulega tutaj wielokrotnemu ćwiczeniu.
Znałam kiedyś chłopca, który wracał ze szkoły. Jego serce było pełne żalu i krzywdy. Siadał do komputera i zamiast płakać, włączał gry – strzelanki. Pozabijał wszystkich swoich wrogów i potem mógł się zabrać do odrabiania lekcji. Zrzucił swój ciężar i nic mu nie dolegało, wyrzucił z siebie złość i gniew oraz poczucie krzywdy, gdy zwyciężył. Były to wprawdzie inne gry niż RPG, ale bardzo potrzebne.

Kiedyś grywałam w różne gry, kiedy zajmował się nimi mój syn. Było ich bardzo wiele i ogromnie mnie fascynowały. Nie mogłam jednakże poświęcić im zbyt wiele czasu, często jednakże obserwowałam, jak syn gra, stojąc za jego krzesłem. Były to jednak gry przygodowe.
Pamiętam bardzo dobrze grę „Blade Runner”. Fascynował mnie ten mroczny świat i jakże wygodne było to, że w każdej chwili można było zatrzymać postacie z nogą uniesioną do biegu i pójść do kuchni, aby zrobić sobie herbatę.

Grajcie, ile tylko zechcecie! Zachęcam.

Emma Popik

[review] (ur. 9 marca 1949 w miejscowości Skępe) - polska autorka fantastyki naukowej oraz baśni dla dzieci.
Skończyła filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim. Była nauczycielką, asystentką w Wyższej Szkole Nauczycielskiej w Bydgoszczy i redaktorem merytorycznym w Wydawnictwie Instytutu Morskiego. Po dłuższym pobycie w Londynie oraz podróżach zagranicznych powróciła do Gdańska, gdzie została redaktor naczelną w wydawnictwie, a następnie założyła w 2000 r. i nadal prowadzi czasopismo "Nowy Kurier Nadbałtycki", którego jest redaktor naczelną.
Jako pisarka debiutowała pod pseudonimem Emma Popiss na łamach "Fantastyki" opowiadaniem Mistrz (nr 3/1983). Swoje utwory publikowała również w "Przeglądzie Technicznym" oraz w "Feniksie".
W 1986 ukazał się jej zbiór opowiadań science fiction Tylko Ziemia, w 1988 Raport, w 1994 Wrzące powietrze (tomik wierszy), w 1995 Bramy strachu (opowiadania s-f), w 1999 Genetyka bogów (esej fantastyczno-paranaukowy), w 2004 Wejście do baśni (baśń dla dzieci). Ostatnio wydana książka (2009 r.) to Plan - jedenaście opowiadań SF wydane przez wydawnictwo NORTH PRESS Michała Dzióbka. Drukowała opowiadania w antologiach Bliskie spotkania. Opowiadania fantastyczne, Almanach literacki Iskier (Iskry, Warszawa 1986) i Co większe muchy 1992 r.
Niektóre z jej opowiadań były tłumaczone i drukowane w Japonii. Michiko Tsukada przetłumaczyła opowiadanie "Nadejście Fortynbrasa" i zamieściła w czasopiśmie "Grafikation". Krystyna Hirayama przetłumaczyła Wejście do baśni. Książka została wydana w Tokio.
Emma Popik jest również autorką wielu artykułów na temat UFO zamieszczanych w prasie amerykańskiej, fińskiej, brytyjskiej oraz chińskiej oraz członkiem amerykańskiego stowarzyszenia "Mutual UFO Network". Tłumaczyła też z języka angielskiego książki paranaukowe. [/review]
za Wikipedią

Prześlij komentarz

Przyznam że niegdy nie zetknąlem się z twórczością pani Popik. Ale jeśli polecasz to będę musiał sięgnąć po jakąś książkę autorstwa tej pani.

Borejko: zrób sobie generator dla tych pisarzy:

k6:
1: Niestety, nigdy nie grałem
2: Grałem tylko w RPGi na komputerze
3: Mój pierwszy i ostatni raz zetknięcia z grami RPG to...
4: Cały czas gram w gry RPG - w życie
5: To są fascynujące, rozwijające zabawy - ale nie grałem.
6: Pisanie opowieści, przypomina grę RPG, więc można powiedzieć, że grałem...

A podsumowując - przez 10 odcinków nikt konkretnie nie grał (poza jednym, który zagrał raz i jedyny) coś im tam kołacze wokół komputerówek, plansżówek, karcianek i strategii, albo rozrywek na konwentach.

Moim zdaniem, nudzisz okrutnie tym cyklem. Nie wiem, skąd te zadowolenie w podsumowaniu :)

@Furiath: Świetnie! Jesteś pierwszy, któremu nudzę! Znaczy się wzbijam się na przysłowiowy "najwyższy możliwy poziom".

A zupełnie poważnie to raczej większość osób pisała mi że cykl jest w porządku, z naciskiem na b.d.b.
Mam gdzieś w zanadrzu folderów pisarzy, które grały i nie zawaham się ich użyć.
Problem Michał z tym, że ja nie oczekuję od Ciebie byś opowiadał mi o Tołstoju, a od pisarza by rozwinął mi różnice pomiędzy Nikotynowymi Dziewuszkami a Klanarchią.
Proste.
Fandom zazębią się z fundomem i gdyby cykl nikomu się nie podobał, albo większość ludzi napisała mi to co Ty pewnikiem nie byłoby 10 odcinków.
A na poparcie tego jedna z występujących już osób napisała i grę i pisze setting do RPG.
Tak więc uważam że wszystko jest OK.

Qball spróbuj coś znaleźć. Nie twierdzę że utwór z 1983 roku może się Tobie spodobać, ale może coś nowszego?

Mnie cykl nie nudzi, ale każdy może mieć swoje zdanie, aight?

A co do utworów z lat 80' - mnie się podobają nawet te utwory z lat wcześniejszych więc nie powinno być problemu.

Dla mnie też spore zaskoczenie. Trzeba nadrobić braki w literaturze ;P

Gdybyśmy Qball wszyscy mieli jednakowe zdanie zaczytywalibyśmy się jednym autorem i grali w jedną słuszną grę.
Gan, generalnie w tamtych latach powstało sporo dobrych opowiadań, wystarczy kupić Stało się jutro, zajrzeć do publicystycznych książek Oramusa (nie pomnę teraz tytułu), seria z Alfy ze Strugackimi, czy bardzo dobrym RAZem. Nie wspominając o Wolskim itp.
80-90 to fajne lata były. Wychodziło dużo książek choćby Conany z Alfy, tylko... trudniej je było dostać, a raczej kupowało się po tyle po ile Pani Sprzedawczyni pozwoliła kupić np. R.E.Howardy sprzedawano tylko po 2 egz. maksymalnie.

A ja szukając fajek za kanapą, znalazłem takie cuś, z którego pamiętam opowiadanie Wilki w postapokaliptycznej zimie:

http://www.swistak.pl/a11997703,SMIERC-HIGIENICZNA-opowiadania-fantastyczne-.html

Tak mi się skojarzyło, jak wspominamy już tamte czasy.

Marcin Wełnicki

Furiath: Czytasz pobierznie. Przeczytaj mój wpis jeszcze raz ;)

Pozdrawiam,
Marcin Wełnicki

Ale byk. Pobieżnie. To pisałem ja, Wełnicki ;)

Furiath czyta po swojemu po prostu.

Ale dlatego że nie ma bieżni w domu i musi czytać na siłce.

Genialna wypowiedź, najlepszy odcinek cyklu i nokaut dla pozostałych - co mnie nie dziwi. Mój szacun dla pani Popik wzrósł jeszcze bardziej, o ile to możliwe!

Sądzę że Andrzej Zimniak też napisał ciekawy wywód.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget