Wit Szostak [Pisarze o RPG]


Muszę wyznać, że nigdy nie zaprzyjaźniłem się z RPG, choć był okres, że niewiele brakowało.


Po raz pierwszy usłyszałem o nich jeszcze w latach '80, kiedy w czasopiśmie razem Jacek Ciesielski opisywał ten fenomen. To były zgrzebne czasy a RPG były zaproszeniem do niesamowitej przygody. Graliśmy w wtedy w gry typu "Labirynt śmierci", zaczęły się ukazywać gry paragrafowe ("Dreszcz" i "Goblin"). RPG było naszym - moim i przyjaciół - marzeniem. Krótkie prezentacje systemów D&D, Warhammera czy MERP drukowane w "Razem" rozpalały naszą wyobraźnię. Jednak wtedy dostęp do oryginalnych podręczników był utrudniony, więc nasze marzenia pozostawały niezaspokojone. Później w jednym numerze "Feniksa" Andrzej Sapkowski zaproponował bardzo prosty system oparty - o ile dobrze pamiętam - na kilku zaledwie zmiennych. To nie było jeszcze zapowiadane "Oko Yrhedesa", lecz wersja "demo" przykładowego scenariusza. Napisana lekko, z humorem właściwym Sapkowskiemu. Mając więc podstawowe wyobrażenie o grach fabularnych skonstruowaliśmy jeden albo dwa scenariusze, potem kilka wieczorów przedzieraliśmy się przez komnaty i korytarze walcząc z potworami. I na tym w zasadzie koniec.


Kiedy już zdobyliśmy z Zachodu mityczne podręczniki mistrzów gry, mnie to zupełnie przestało interesować. Założyłem wtedy z przyjaciółmi Lożę Tolkienowską i tam bawiliśmy się - nie na sesjach, lecz przez cały czas - w uczonych, którzy poznają historię Śródziemia. Zamiast machania mieczem pisaliśmy naukowe traktaty, rekonstruowaliśmy dawne kroniki, wymyślaliśmy nieznane z kart Tolkiena wydarzenia i to wszystko przedstawialiśmy jako wyniki naszych "naukowych badań" nad dziejami Śródziemia podczas wieczornych narad. Mieliśmy pseudonimy i całe biografie, które zakorzeniały nas w samym Śródziemiu. Nie potrzebowaliśmy kostek ani mistrza gry, każdy na własną rękę tworzył kolejne opowieści i prezentował je przyjaciołom. Wydawaliśmy też kwartalnik "Vingilote", cały utrzymany w konwencji stylizacji: nie żaden zin, tylko drukowany w Śródziemiu periodyk Bractwa Uczonych Królewskiego Miasta Annuminas. W tamtym czasie podchodziłem bardzo krytycznie do graczy RPG. W moim przekonaniu oni udawali coś, czym myśmy żyli; oni bawili się w swoje misje i wyprawy, a myśmy - jeżdżąc w góry i przy świecach, w góralskich bacówkach dyskutując o Śródziemiu - naprawdę byli w tym świecie.

Wit Szostak 

[review]
(pseudonim, ur. 1976) - polski pisarz fantasy. Z wykształcenia doktor filozofii, absolwent Papieskiej Akademii Teologicznej. Mieszka w Krakowie. Członek Towarzystwa Tischnerowskiego i miłośnik twórczości Tolkiena. Jest znawcą muzyki ludowej, od kilku lat zapisuje nuty ostatnich skrzypkow ludowych, gra na skrzypcach, gęślach i dudach. Jako autor fantastyki debiutował w roku 1999 opowiadaniem Kłopoty z błaznem zamieszczonym w "Nowej Fantastyce". Dotychczas ukazały się cztery jego książki: powieści Wichry Smoczogór (2003) i dziejące się kilka wieków wcześniej Poszarpane granie, oraz zbiór opowiadań Ględźby Ropucha, jak również Oberki do końca świata. Za obydwie powieści otrzymał nominacje do Nagrody im. Janusza A. Zajdla. Wichry Smoczogór dodatkowo wyróżnione zostały nagrodą Śląkfy. W roku 2008 otrzymał Nagrodę im. Janusza A. Zajdla za opowiadanie Miasto grobów. Uwertura opublikowane w antologii Księga strachu 2. Jego utwory inspirowane są często kulturą polskich gór.

Jak sam mówi, używa pseudonimu nie po to, by się ukrywać, lecz aby zasygnalizować, że rozgranicza różne dziedziny swoich zainteresowań, jako że pod swoim prawdziwym nazwiskiem publikuje teksty dotyczące filozofii.[/review]

Prześlij komentarz

Cholera nie spodziewałem się Wita tutaj, niezły surprajz, dzięki :)

Facet udowodnił, że z fantasy da się wyciągnąć coś nowego, za co autorowi składam dzięki, jak i Tobie Adrianie za ten miniwywiad.

Gdyby potencjał tkwiący w "Loży Tolkienowskiej" W.Szostaka zechcieć wykorzystać, opakować w pudełko, przykleić etykietę i nagłośnić mamy z tego czyste Indie RPG.

I 35 PLN za podręcznik.

Dlatego śmieszą mnie całe te gry indie. Tutaj człowiek zawarł pomysł na zabawę podobną do "de Profundis" (jakby nie było) w kilkunastu zdaniach.

Opakowanie, buzz (a teraz to jeszcze żetony itp) i mamy nominację do Ennie.
Nisza niszy, niszą pogania.

Żenada cyberpunkowych czasów.

Bardzo wartościowy wywiad. Borejko, nie 35 zł za podręcznik, a 35 zł za czarno-białą dwudziestostronicową broszurkę :)

Tendencje się zmieniły. Gry nie są wydawane jak Nowa Fala na 20 stronach aby jak najwięcej zmieścić tekstu.
Teraz są to Indie
Teraz się drukuje na około 100 stronach.

Offtop - obczajta http://polter.pl/Kajusia1215-Ja--b10212

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget