Jak gromadzić Punkty Furii w e-fundomie?

W telegraficznym skrócie: naiwny autor napisał, właściciel serwisu nie zapłacił.  W fragmentarycznym skrócie, zacytowałem poniżej. Całość możecie przeczytać na blogu Enca (autora m.in.: Drogi ku szale, nadchodzącego Nemezis i Światotworzenia).
Problem wydawnictwa, płacenia i niepłacenia ma jednak chyba głębsze podłoże.
Otóż o wspomnianym portalu, grze, wydawnictwie "mówi się", a oto przecież chyba właścicielowi chodzi.
Pijar czarny, czerwony czy zielony, przynosi zamieszanie wokół produktu. Ot, taki swoisty black viral marketing. A raczej słomazconversówwystaje viral markieting.


Cele rozgrywki będą zróżnicowane, ale zadania nadrzędne to.... gromadzenie Punktów Furii za sianie chaosu i wyjątkowo bulwersujące poczynania trafiające na pierwsze strony gazet i do głównych wiadomości, gromadzenie funduszy, by w przyszłości móc odejść z branży, choć szanse na to są znikome. 
Fragment z notatki promującej nową grę wydawnictwa, z którym współpracował Enc.
Czy wydawca odchodzi z branży, czy nie, tego nie wiem. Wiem jednak, że zabawę ma przednią, bowiem sporo osób pisze już o jego serwisie w nagłówkach.

A im przecież o to chodzi abyś sam sobie szkodził...






Cała sprawa zaczęła się jakiś czas temu, gdy Rafał Olszak, właściciel Cyfrografii założył wersję beta serwisu Mistrz Gry. Zapowiedział, że będzie płacił za artykuły, które będą pojawiać się na stronie. Dla pracującej na pełnym etacie osoby kwoty, które oferował (rzędu 30-100 zł) raczej ciężko byłoby uznać za realny dodatek do wynagrodzenia, ale dla młodszego autora na pewno byłyby fajnym dodatkiem do budżetu – w sam raz na zakup nowego podręcznika albo wyjazd na konwent. Pomyślałem, że warto spróbować, sprawdzić, jak będzie przebiegać współpraca z właścicielem Cyfrografii, dodatkowo pojawienie się kilku tekstów mogło zachęcić do pisania inne osoby. O dziwo, na początku z Rafałem rozmawiało się bardzo dobrze – szybko zaakceptował pierwsze teksty, podesłał wzór umowy o dzieło.


...
Czas powoli mijał. Podesłałem na Mistrza Gry kolejne dwa artykuły, przesłałem konspekty kilku kolejnych. W między czasie ROL zaprezentował nową wersję serwisu – poprosił mnie, żebym wrzucił zaakceptowane teksty na stronę. Nie widziałem w tym problemu, ponownie sądziłem, że współpraca przebiega w porządku, więc nie ma powodów do obaw. Niestety, wkrótce pojawił się zgrzyt.


...
Po trzech tygodniach ciszy (umowę o dzieło przesłałem pod koniec sierpnia, jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji, która zakończyła się moim banem w serwisie) upomniałem się o należne wynagrodzenie. Zdziwiłem się bardzo otrzymaną odpowiedzią.


Cytuję: „Nie jesteśmy zainteresowani żadną współpracą z Panem.”


Na wszelki wypadek przesłałem jeszcze jednego e-maila, prosząc o doprecyzowanie tej kwestii (nie proponowałem współpracy, a wywiązanie się z zobowiązań). Niestety, odpowiedź, jaką otrzymałem w dniu dzisiejszym, nie pozostawia złudzeń odnośnie finału całej sprawy.


Cytuję: Nie mamy absolutnie żadnych zobowiązań wobec Pana. Jeśli uważa Pan inaczej, proszę nas pozwać.





Prześlij komentarz

Darmowa reklama, wiem, ale mimo wszystko myślę, że warto. Dzięki za komentarz :)

Nie ma za co. Tak czy owak, jakem Stachu Nowak, zdaje się że tak jest.

Bezpieniężna cytadela. Fundomowe ziemie: Kant i kanciarze. Dzieci LoLatego szczura. Maski Mamonothothepa. etc...

Zapomniałes Neuro o "uBóstwo i Pantalony" a także "Szmalnarchia"

Mam tego więcej w kołonotatniku. Ale boję się miażdżącej krytyki środowiska.

"Nigdy nie ufaj maszynom" - mówi wam to coś? :]

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget