Chłopska Szkoła Biznesu (eRPeGowego)

Kilka razy w miesiącu otrzymuję  wiadomości o nowych grach planszowych, rekonstrukcjach lub grach na żywo dofinansowanych ze środków z różnorakich organizacji i rządowych i pozarządowych. O wybranych niekiedy informuję, jedne z nich są lepsze, inne gorsze, jeszcze inne kontrowersyjne.

Myślałem, że ktoś z społeczności fanów projektujących gry fabularne wpadnie na mój przekaz telepatyczny i zastanowi się jak wykorzystać swój potencjał, aby docelowo zdobyć dofinansowanie do swojego projektu/ projektów RPG. Tu warto zaznaczyć że Skandynawowie wykorzystują te fundusze całkiem sprawnie.
Zresztą tu nie chodzi nawet o projekty stricte  RPG, a działalność powiązaną z grami - Wasz ulubiony sklep internetowy z grami (bo największy) otrzymał dofinansowanie z Programu Operacyjnego Innnowacyjna Gospodarka i będzie wdrażał je do przyszłego roku włącznie.

Niestety.
To nie takie proste.
Łatwe jest napisanie gry na k6+4 kartki o morderstwie na wyspie, czy settingu "innowacyjnego dark fantasy, gdzie jest dżdzysto i nie ma hobbitów, tylko niziołki".
Napisanie gry z elementami edukacyjnymi przerasta rodzimych twórców, bowiem trzeba zgłębiać źródła.

Trzeba znać pobieżnie:  historię (jak w przypadku Chłopskiej Szkoły Biznesu) lub astronomię (Niebo nad Warszawą) czy operę (Juliusz Cezar), albo jakąkolwiek inną dziedzinę nauki, bądź sztuki.
I tu w zasadzie powinna być puenta.
Ale nie będzie. 
Borejko znowu się przyczepił, że eRPGowcy są bierni, mierni.
I dobrze, bo nie ma się czym entuzjazmować.
Kontakt telefoniczny z P. Sebastian Wacięgą (z Małopolskiego Instytutu Kultury) spełzł na niczym. Nikt nie odbiera telefonu.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w części poświęconej Znajdź źródło dofinansowania poinformowało mnie na swojej stronie:

Szanowni Państwo, Trwają obecnie prace nad nową wersją asystenta wnioskodawcy na rok 2010.
Gdy zostaną zakończone zostanie on uruchomiony.


Dalej nie szukałem. Pora wrócić do projektowanie innowacyjnych systemów dark fantasy.


Tagi:

Prześlij komentarz

Panie B., otóż dofinansowanie na gry wszelakie, czy też imprezy masowe zwane konwentami jest realne do uzyskania. Pod jednym warunkiem - trzeba przepuścić taki projekt przez fachowców.

Otóż uzyskanie takich środków wiąże się ze spełnieniem szeregu wymagań, z czego najważniejszy to udokumentowana historia firmy/stowarzyszenia/gminy wyznaniowej, wskazanie doświadczenia i potencjału osób realizujących projekt, wskazanie potrzeb społecznych/ekonomicznych poprzez twarde dane statystyczne i stworzenie dobrego budżetu, który najczęściej nie może być niższy niż 80k PLNów. Do tego przy rozliczaniu trzeba się przygotować, że część wydatków zostanie zakwestionowana i trzeba będzie je pokryć z własnej kieszeni. Nawet jeśli zrealizujemy w pełni przyznaną kwotę to opóźnienia związane z transzami wypłacanej sumy, wymuszają niejako na podmiocie realizującym projekt rezerwy finansowe na pokrywanie bieżących wydatków jak np. wypłaty dla pracowników czy opłaty za biuro projektu i księgowość.

Tak więc bez zaplecza i zasobów realizacja jakiegokolwiek projektu - nawet najskromniejszego (tego za 80k) jest niemożliwa dla jednoosobowej działalności gospodarczej czy klubu RPG.

Rozwiązaniem jest wchodzenie w tzw. "partnerstwo" z podmiotem większym, który weźmie na swoje barki ciężar bieżącego finansowania i zapewnienia zaplecza.

Michał, ja zgadzam się z tym co napisałeś. Mam znajomą, która nawet takimi funduszami obdziela gawiedź. Ja w tym wpisie, nie chciałem zwrócić uwagi na fakt że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (lub całkiem inna organizacja) utrudnia lub nie daje pieniędzy.
Chodzi mi o fakt że LARPowcy i planszówkowcy te pieniądze zdobywają. eRPGowcom jakoś to nie przychodzi nawet do głowy - ja nie pamiętam przynajmniej gry, która miałaby dofinansowanie. Jasne "patronat serwisików" mamy na pół ostatniej kartki podręcznika, począwszy od tych dużych, skończywszy na tych mniejszych (Anus RPG).
Jedyną grą która zdobyła patronaty w miarę normalne jak na tej kraj była Klanarchia.

Natomiast nie zgodzę się Michał z tym co piszesz-że bez zasobów i zaplecza nie da się nic zrobić.
Zauważ że wszyscy w Polsce tak robią. Bez zaplecza i kasy.
Vide Portal, vide Kuźnia etc.
Bo przecież nie zaliczasz się do osób, które wypisują że: "RPG mają się świetnie, a Portal, Kuźnia, Gramel żyją z RPG)...

Ja nie piszę, że się nie da nic zrobić - wręcz przeciwnie. Można na różne dziwne rzeczy dostać kasę tylko trzeba to sprytnie zrobić. Warunki formalne są wypisane w różnych dziwnych pdfach na stronach instytucji, które się tym zajmują, trzeba to przeczytać i tak pokombinować, żeby tą kasę dostać. Jak jednak widać, żadne z polskich "wydawnictw" RPG nie wykombinowało jeszcze jak się za to zabrać.

Czyli consensus.
Da się, a jednak nikt się nie zastanawia jak wykorzystać tą kasę.
I kombinują. Wspomniany Repel, Phoenix i pewnie wiele innych...
Dla maluczkich pewnie to za wysokie progi i tak jak wspomniałeś wcześniej taki projekt trzeba "przepuścić" przez kogoś kto się na tym zna, czyliż fachowca. Ale koncepcja sześciu stopni oddalenia pozwala przeciętnemu Dizajnerowi Erpegie znaleźć kogoś kto fachowcem jest...

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget