Puszka Pandory: U Pieczory, karczma krakowska

Z czasem u mnie niezwykle kiepsko, jednak nie chciałem przeoczyć fajnej inicjatywy Neurocide: Puszka Pandory. Myślę że jeszcze się załapię - oto opis karczmy Pieczorowej z mojego starego scenariusza do Dzikich Pól. Wiem - to nieco nie fair wrzucać reposty i odświeżane kotlety... zważając jednak na to, że szykuje się niedługo nowa pozycja do Dzikich Pól, a Mości Pan Brat Michał Mochocki uruchomił właśnie Portal Sarmacki... 
Wybaczcie mój dyshonor.





"U Pieczory" czyli krakowska karczma dla urodzonych.
Karczma u Pieczory nigdy nie istniała w Krakowie i jest wyłącznie moim wymysłem.
Pieczorową karczmę, parterową, znaleźć można na początku ulicy Szpitalnej, pomiędzy kamienicą Zegadłowskich a Zubkiewiczowskich (zaraz przed zborem ariańskim - Brogiem). Każdy bywały w mieście szlacheć wie, gdzie znajduje się ten przybytek i zapewne w nim bywał. Wyróżnia się ona tem, iż spreparowana została wyłącznie dla urodzonych Panów Braci i szacownych kupców z miejskiego patrycjatu. Szyld z wiechą znajduje się przed karczmą wbity w pniak, który pamięta chyba czasy Kraka i Wandy. Zaraz za nim jest podcienie, które roi się od szlachty jeno podczas seymików czy ruszeń. Podcień ma słupy i ławy tak ozdobnie profilowane i wyrzynane, iże piękniejszych w całym RzON-ie chyba nie masz. Wjazd jest przez odrzwia podwójne, dalej prawa część to szynkownia, lewa - izby karczmarza, kuchnie i dwie izby białe, a na końcu stan, węgieł i komora wielka na samem końcu wjazdu z odrzwiami na skobel i kłódkę. Karczma wzniesiona jest na rzucie wydłużonego prostokąta (z sienią przejezdną nawet dla dużego wozu), ze stanem wzdłuż całej tylniej części budynku (stale bydłem, wozami, krowami, wołami, kozami zajętym).
Prawe skrzydło karczmy stanowi izba główna - szynkownia, z której przejść można do dwóch izbic ciasnych i podłużnych na dysputę spokojniejszą. Wejścia do nich zasłonięte są kotarą,  za stołami dwoma naprzeciw siebie, z wielkich tarcic, wielonożnych i długich jako ściany. Psy karczemne stale podle stołami resztki wychwytują. Prosiąt nie rżnie się na pośrodku izby jak to bywa u Mazurów, a zarżnięte i czysto oprawione zwozi z Świńskiej, smaży na wielgachnym owapnowanym palenisku, (gdzie ich sześć naraz się mieści) najdującym się pośrodku szynkowni. Okien jest tu czworo z szybami wielkiej przejrzystości, ufundował je ponoć sam Zborowski Samuś za burdę którą tu wszczął. Na co dzień karczmę ogarnia gwar głuchy i krzyki pijackie, czuć kwasem, czadem, tłustością, rybami, dziegciem, błotem, zaś lichtarze nisko obwieszone kapią do jadła i napitków. Od święta schadzają się tu muzykanci (grający muzykę zwyczajną: dudy, gęśle, cymbały i insze instrumenta), płacą im tanecznicy hulający po szynkowni, a kapela ma w niej swą stolicę (deskę do siedzenia i deskę do podtrzymywania nóg).
Lewe skrzydło to mała sień, a po prawej ręce dwie izby wybielone, na tą samą modłę w sprzęta uposażone: ot łoże wielkie, skrzynia, komoda, taboretów dwa, stół, misa i dzban na wodę. Zaduch okrutny latem, zimą zimno, a okna z błon nieodmykane, drzwi w zasuwę wyposażone dla spokoju gości. Odrzwia pierwsze naprzeciw izby gościnnej to kuchnia z piecem wielkim, na którym to Pieczorowa warzy, stoi tam też kredens, w którym trzyma sprzęta i przyprawy. U powały suszą się smakowite mięsiwa, kiełbasy i słoniny, resztę jadła (ryby, sery, jaja, zboża trzymają jako to w zwyczaju w komorze obok stanu). Drugie odrzwia to izba Pieczorów, uposażona jak i u inszych łyków, acz lza spisać, iż jest tam kilka ksiąg Pieczory, które wielce cennymi są.
Pieczora Jan mógłby być wzorem dla inszych karczmarzy: bo to stale trzeźwy, czujny, baczny i ostrożny na wsze strony, by komu krzywda się nie działa. Ludziom ochotny, ludzki, przychylny, wygodny i usłużny. Podczas wydarzeń opisywanych w "V,V,V?" Pieczora odegra jednak rolę epizodyczną, wszak lza wiedzieć, iż Pieczora to stary wiarus, obecnie roztyły nad miarę, o krótkich kręconych włosach i pulchnej gębie. Zamiłowanie do wiedzy tajemnej bierze swój początek od wojskowych czasów, kiedy to poznał kilka zaklęć żołnierskich. W szczenięcych latach jego ojciec ufundował mu studia w Colegium Maius, co sprawiło iż należy do najbardziej wykształconych łyków w mieście, a nawet ma pewien udział podczas spotkań rady miejskiej - jest tam pisarczykiem. I właśnie tam Opsesja go nalazła pewien czas temu (po tym jak zagubiła trop po Panu Bracie) i poczęła go dręczyć, chcąc przywieść do szaleństwa. Wpierw okradziono karczmę, potem podpalono, zaś na końcu Opsesja podsunęła Pieczorze księgę Picatrix, której treść wpłynęła tak znacznie na jego umysł, iż koniec końców skończyło się to jego śmiercią.
Pieczorowa żona. Gruba Kryśka to kobieta ni fukliwa ni swarliwa, napitków nie przypisuje, jadła daje nad miarę; jako i mąż i ludzka i łaskawa. Z charakteru skłonna do lamentu, stale i ciągle narzeka na bolące nogi, rozbawiona klaszcze w dłonie. Gderać potrafi stale i ciągle a to o tym, a to o tamtym- zawsze jednak o tym, co nie jest ciekawe dla uszu Panów Braci. Wzrostem i wyglądem męża swego przypomina, a waży chyba tyle co koń. Łapska ma większe od misy, lica obwisłe tłuszczem, zaś ubiera się w szare i brązowawe spódnice, koszule zawsze czyste i białe.
Pacholików w karczmie raz jest więcej, raz mniej- podczas seymików zdarza się że i jest ich z pół tuzina. Są to pacholęta i wyrostki z okolicy, których Pieczorowa przyjmuje za kilka grosików i strawę, większość z nich jest usłużna szlachcie, bo to zawsze i co wpadnie im do własnej kabzy. Jąkała Jędręk, chuderlak o białych, skołtunionych włosach, jeden z pacholików, bywa stale w karczmie, sypia w stanie, szykuje obroki dla koni, taszczy beki i insze towary, myje misy- napotkać można go prawie wszędzie w karczmie, bo jest i szybki i bystry. A to drew dorzuci do paleniska, a to znów ich narąbie, a to buty zmęczonemu podróżami szlachcicowi zzuje, słowem, zdaje się być wszędzie. Inne pacholęta boją się go - mimo skromnej postury zdaje się im hetmanić, a nierzadko kijem.
Czym przysłużyć się mogą Pieczorowie? A napitkami: piwo pieczorowe, oświęcimskie gęste oraz rzadkie, piwo z Warki nie zawsze, acz się zdarza, miody, wina, tokaje, gorzałki, woda, mleko kwaśne i zwykłe. A jadłami: rosół zwan tu też “polewką nieśmiertelną” (a to dlatego że jest tu on na co dzień, a najczęściej skisły), pasztety, kiełbasy, rybki różnorakie suszone (wyśmienite do piw) i uwędzone, mięsiwa wędzone, słoniny, ser owczy i oczywista chleb, który jest zawsze świeży, a piecze go sama Pieczorowa. Rzadziej, abo jak się zaczeka, można zjeść kwaśnicę z żebrem, udźca baraniego, mięsa sztukę, gęś czy kapłona, jajówę, boćwinę, żur z kiełbasą.
Dla urodzonych zapewnione są: naczynia sprawiedliwe nie oszukańcze (a i łyżki), świece czy pochodnie, karty dla karciarzy, kości dla kosterów, a wszystko co bierze brać szlachecka, Pieczorowa zapisuje na woskowych tabliczkach, coby intratą jak największą się wykazać, potem zaś przy płaceniu gościom owe tabliczki przynosi i pokazuje, ceny niskie w porównaniu z ich smakiem. Nigdy szlachcie sumy nie podaje jaką to przejedli czy przepili - bierze tyle ile szlachta uzna, acz kiedy kwota jest za mała, uniżonym tonem upomina Pana Brata, że lepiej by Rzędzian nie potrafił.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget