Kapituła Quentina na pomostówkę ?

"...Los Angeles ma około 20 - 
a Warszawa ponad 700 radnych..."
Nieoficjalnie poznaliśmy magiczną cyfrę uczestników tegorocznego Quentina, czyli "największego polskiego konkursu na scenariusz do gry fabularnej."
W tym roku liczba członków Kapituły oceniających scenariusze (12 osób) przekroczyła ilość  uczestników (8 nadesłanych prac).
W porównaniu z poprzednim rokiem (20 nadesłanych scenariuszy) to olbrzymi sukces.
Jeszcze w tamtym roku Quentin stał nad skrajem przepaści, ale w tym roku oto zrobił wielki krok naprzód.

Od 20 dni Kapituła w pocie czoła oddaje się lekturze i stara się dokonać heroicznego zadania. Jak wyłonić finałową piątkę z ośmiu nadesłanych prac, przy czym połowa to scenariusze do WFRP 2ed.
Pytanie tendencyjne i retoryczne, które zadaję już od dłuższego czasu.
Kogo co i w jakim celu promuje ten doroczny konkurs "na najlepszy oryginalny i nigdzie dotąd nie publikowany scenariusz do gry fabularnej" ? I jakie gry?
11 lat Quentina minęło.
Chwalmy Pana! Njawr l'zimbar Tzeentch! Czas zmian jest bliski!
Z niecierpliwością czekam na finałową piątkę. A to jeszcze całe 10 dni.






Prześlij komentarz

Z tego co pamiętam to było Njawr thakh L'zimbarr Tzeentch! :D Bodajże Zamek Drachenfels, nie?
Kurde, strasznie żałuję że lata temu sprzedałem szystkie swoje rzeczy do WFRP...

BOrejko, Ty lepiej spytaj, ile osob z Kapituly zna Save Worlds, Wolsunga i Wfrp 2ed. Bo ze znaja L5K (czyzby faworyt jak zwykle?) to nie ulega watpliwosci.

Gdybym umiał pisać scenariusze, a nie improwizował od kilkunastu lat to bym się pewnie bardziej przejął.
Ale fakt - raczej promocji to już średnio służy, bardziej działa chyba tylko jako lans dla członów kapituły.

Savage Worlds, Borejko, itd - po pracy robie koszmarne litrowki. Przepraszam. :/

Ja robię wieksze byki, choć nie sięgałem na półkę żeby sprawdzić ale to Njawr było chyba w Wewn. Wrogu(Kult Purpurowej Dłoni zdaje się). Będę strzelał P.Koryś zna S.W. a A. Ganszyniec Wolsunga?

Paskudni malkotenci z Was, nie potraficie docenić scenariuszy, które są tak ambitne że alo nic się w nich nie dzieje albo rozgrywają się na płaszczyźnie umysłowej twórcy i tylko dla niego są fajne.

Ej, P.Koryś zna też Wolsunga, a ja znam też SW :-)

A tak serio, to co wam to chłopaki przeszkadza? Ja tam uważam, że każdy - w tym Kapituła Quentina - może zużywać swój czas, pieniądze i energię na dowolne ekstrawagancje. Wy - na strzępienie języka i szydzenie z wszystkiego co się nawinie i obnoszenie się ze swoją fajnością, racjonalnością i nowoczesnością, my na swoje emeryckie hobby, jakim jest konkurs na scenariusz.

Takie życie.

Ah, brutalne słowa! Mówiąc za siebie powiem że ja nie szydzę ze wszystkiego co się nawinie aczkolwiek mam kilka ulubionych celów ;-)

Drogi Garnku, ja jako zdobywca Quentina i byly czlonek Kapituly mie szydze, lecz pomagam Borejce skupic sie na istotnych kwestiach ku dobru fandomu.

Garnku ! To nie tak. Jeszcze przed premierą Wolsunga próbowałem Ciebie pociągnąć za język w drugiej części wywiadu, zapewne pamiętasz o Quentina.

I oczywiście święte słowa - możemy dowolnie "zużywać swój czas, pieniądze i energię na dowolne ekstrawagancje" na co tylko mamy ochotę.
Mam tylko cichą nadzieję że po zakończonej edycji porozmawiacie wewnątrz kapituły (jak to ponoć czynicie co roku) po co to komu i czy aby obecna formuła działa. Bo nie sądzę, aby wybory najlepszego scenariusza z ośmiu nadesłanych prac przez 12 "ekspertów" w dziedzinie RPG były trafnym pomysłem. Jak i wybór samych "ekspertów" (o co zresztą pytałem w wywiadzie). Ekspertów (bez cudzysłowia) na dzień dzisiejszy to ja tam widzę dwóch, a Ty jesteś jednym z nich.

Co do malkontenctwa, szydzenia i krytykanctwa ubolewałem nad tym już 2 wpisy temu. Teraz to nie Borejko krytykuje, tylko cały fundom vide MistrzGry.peel Płacą źle/ nie płacą również źle. Borejko jest w kropce.

Zabierają mu literki, paskudni malkontenci. A tak było fajnie kiedy o Borejce pisali (w tym przypadku dotyczyło to największego wysublimowanego portalu):
"na chuj się przejmujesz tym że Borejko piętnuje patologie, nad którymi większość userów przechodzi do porządku dziennego, nie reagując?".

Borejko ma teraz pod górkę, nie to co lata temu. Nadeszły lata krytyki i Borejko się próbuje odnaleźć pośród ciżby malkontentów i szyderców. Bidul jestem.

Wielokrotnie podkreślałem obnoszenie się swoją "fajnością, racjonalnością i nowoczesnością" (rok temu zwane "B-Zajebistością", pół roku temu "fejmusem", w miedzy czasie Palikotem, lubo trollem itp. epitecikami) dorabiają użytkownicy sieci nie ja.

Tyle że po od dłuższego okresu czasu ja się tym nie przejmuję.

To uściślę:
1) Fakt, osiem scenariusz to mało, widać że formuła konkursu która sprawdzała się w czasach papierowych pism i raczkującym internecie wymaga odświeżenia. Zobaczymy w przyszłym roku, czy uda się to zrobić.
2) Rozumiem troskę o fandom, ale co ja poradzę Borejko, że od czasu do czasu pieprzysz jak potłuczony i jakakolwiek twoja troska i szczere chęci gubią się pod bełkotem i operowaniem faktoidami. Moim zdaniem nie tędy droga. Potraktuj to jako opinię stałego czytelnika twojego bloga :)

@ Seji - a co ja poradzę, że nie brzmiałeś w tym komentarzu o Wolsungu i SW w 100% szczerze? :)

@ A i widzisz Garnek to już cieszy, że w przyszłym roku idzie, będzie lepiej.
Idąc dalej. Jeśli mowa o Fucktoidach itp. Przez szereg lat pisałem abełkotliwym tonem np. na Polterze (wiem że inna bajka) jakoś nikt nie zwracał na to uwagi, bądź pisał że z nadejściem inwestora strategicznego wszystko ulegnie zmianom. Tak z 5 lat lubo więcej.
Trzeba bełkotać. Inaczej niektórzy nie rozumią.
W przeciwnym przypadku można pozdrawiać, plusować i polecać.
Zresztą pisałem o tym już nie raz.

Koniec, końców napisałeś o odświeżeniu. Więc nad czymś będziecie się zastanawiać. Pozytywnie. Zobaczymy czy uda się w przyszłym roku Wam to osiągnąć.

Zapraszam wszystkich lubiących pisać na forum http://www.rasshamra.fora.pl/ , na którym to już niebawem wystartuje sesja RPG - jej fabuła bazuje na patentach zaczerpniętych z kilku telewizyjnych produkcji, ale równocześnie zawiera w sobie własną, niezależną historię, której losy poprowadzone zostaną przez administrację forum. Do zobaczenia w grze!!

Mam rozumieć, że własna, niezależna historia bedzie kandydować do Quentina czy jak. Bo nie widzę związku.

To się nazywa "free pimp". ;)

Hej!

Popełniasz, Borejko, trzy intelektualne błędy. I dopuszczasz się jednego nadużycia.

Błędem pierwszym jest utożsamienie Q. (a szczególnie kapituły) z władzą i opresją. Oczywiście, że konkurs jest ukształtowany po staremu, hierarchicznie: są oceniający i oceniani. Ale to tylko urok starych inicjatyw, ten sam ma na przykład większość nagród filmowych czy literackich. Po prostu: Q. powstał w czasach, kiedy jeszcze nie głosowało się za pomocą SMSów na tańczące gwiazdy.

Tak naprawdę jednak nie ma żadnej władzy nad nikim, kto się na nią dobrowolnie nie zgodzi. Wysyłając scenariusz na konkurs, uczestnik sam uznaje autorytet kapituły. Ta natomiast nie rości sobie żadnych pretensji przecież do przyznawania imprimatur scenariuszom, które na konkurs nie trafiły. Nawet, poza samym momentem oceny, nie eksponuje nadmiernie swoich poglądów na gry fabularne czy konstrukcje scenariusza. To znaczy - niektórzy członkowie kapituły to robią, ale jako osoby prywatne lub związane z innymi instytucjami. Portalami na przykład.

A więc, pomimo związków z Polterem, Quentin (o tyle przecież od portalu starszy!) nie jest tak naprawdę narzędziem opresji, jakiegoś "erpegowego patriarchatu", czy jak go tam zwał. Dotyczy tylko i wyłącznie uczestników i organizatorów konkursu. Nie ma nawet takiego zasięgu oddziaływania, żeby ktoś mógł być obiektem towarzyskiej presji, żeby startować. Każdy może swobodnie i własnowolnie z czystym sumieniem istnienie Q. ignorować.

I to prowadzi mnie do drugiego błędu, mianowicie przekonania, że konkurs jest sprawą publiczną. Nie jest - to prywatna inicjatywa (kiedyś klubowa, ale to było dawno temu), prywatnych osób. W której biorą udział w charakterze uczestników inne prywatne osoby. Nie ma ukrytych celów, promocyjnych czy jakichkolwiek innych. Owszem, kiedyś, za czasów współpracy z MiMem, miewał ambicje wyławiania talentów. Ale odkąd nie współpracujemy z czasopismem, nie mamy mocy kreacyjnych.

Oczywiście, to nie znaczy, że nie można Q. krytykować, albo sugerować zmian. Przeciwnie, wręcz należy. Ale sugestie, że są one konieczne dla dobra fandomu, albo powszechnej szczęśliwości wszystkich erpegowców idą nieco za daleko. Natomiast insynuacje, jakoby publicznego, należącego do wszystkich Q. zagarnęła rządna pustej sławy kapituła i wykorzystuje niezgodnie z przeznaczeniem są wręcz śmieszne.

(cdn)

(cd)

Trzecim błędem jest przekonanie, że kapituła nie zastanawia się co roku nad zmianami formuły i sugestiami formułowanymi przez ludzi z zewnątrz. Ja wiem, że to nie zawsze widać (bo Q. nie jest treścią naszego życia, i czasem nikt nie ma czasu albo głowy, żeby wprowadzać niektóre usprawnienia). I że nie ma "bloga Quentina", na którym kłapali byśmy dziobem, jako to nie jesteśmy zaangażowani. I wreszcie, że niektóre sprawy posuwają się z prędkością lodowca. Ale mimo wszystko: nie Ty spowodowałeś, że będziemy rozmawiać o formule. Rozmawialiśmy o niej już w zeszłym roku, choć prac było 20.

I jeszcze zostało mi nadużycie. Polega ono na sugestii niekompetencji i żądzy poklasku sędziów konkursu. Po pierwsze, nie masz ani cienia dowodów na tę tezę. Niżej podpisany zna znakomicie i SW i Wolsunga, i co byś jeszcze nie chciał. A jak trafi się scenariusz do czegoś, czego nie znam, to się dokształcam: tak przeczytałem krótkie Cold City i obszernego Eberrona. I oczywiście nie jestem jedyny.

Nadto, żywię przekonanie, że wszyscy członkowie kapituły, nawet jeżeli serdecznie ich nie znosisz, posiadają bagaż doświadczeń i osiągnięć, które mówią za nich. Bo - proszę Cię! Uważasz na przykład, że Marcin Blacha nie ma kompetencji do oceny scenariuszy? Albo że Krakonman nie zna się na nowych erpegach?

Oczywiście, doskonale wiem, z czego Twoja postawa wynika i nie boję się tego powiedzieć wprost. Utożsamiasz konkurs z repkami, a repków z Polterem, swoim ciemięzcą. Ale oprócz nich w kapitule jest jeszcze osiem osób, nie licząc rotacyjnych. Wśród nich autorzy gier, które cenisz oraz osoby nigdy, w żadnej mierze, z żadną internetową wojenką nie związane. Albo takie, które dawno wyrosły z pragnienia fejmu. A fakt, że ich nie dostrzegasz świadczy wyłącznie o tym, że Q. jest bardzo słabym narzędziem promowania się.

Bottom line is: Q. jest prywatnym konkursem dla tych, którzy chcą uczestniczyć w takiej zabawie i godzą się na jej reguły. Jeżeli wymrą, konkurs zniknie razem z nimi. Ale na razie, jak widać, jest osiem osób, które nie żywią obsesyjnego przeświadczenia, że scenariusz to w RPG zło wcielone, a autorytet służy tylko do tego, by go podważać. Więc i w tym roku bez marudzenia ocenimy ich prace. Bo takie są reguły zabawy.

pozdrawiam Cię serdecznie,
Tomasz Z. Majkowski
pomysłodawca nagrody

Hej Tomek! Dzięki za obszerny komentarz.

Od początku. A więc opresji i władzy to ja tam nie widzę. Tak samo jak konkurs miałby być sprawą publiczną. Ot, jest to po prostu "największy polski konkurs na scenariusz do gry fabularnej". Samo "największy" już sugeruje o prestiżu tej jakże zacnej inicjatywy. Może więc presja jest tak olbrzymia na uczestników, że gracze boją się surowej krytyki? Wolą startować w mniejszych konkursach okołoportalowych? Bo sam nie mogę zrozumieć czemu w 2008 było 15 uczestników, w 2009 dwudziestu i teraz ośmiu. Może dlatego, że jest to inicjatywa prywatna, a nie publiczna o czym wspominasz w drugim błędzie. A skoro prywatna to na pewno nie największa, bo pewnikiem są konkursy o większej ilości uczestników. Tak więc coś gdzieś szwankuje.
I trzeci błąd mija się z prawdą. Kiedy przeprowadzałem wywiad z Przewodniczącym Kapituły wspominał mi że co roku prowadzone są rozmowy nad formuła kolejnej edycji.
Wierzę mu na słowo.

I sam dobrze wiesz że nie chodzi tu o "bloga Quentina", bo zresztą z analogicznego tworu na Facebooku się dowiedziałem m.in. o liczbie uczestników).

Odnośnie nadużycia. Nie uważam tak i nie mam zamiaru deprecjonować pracy którejkolwiek z osób, bo do niczego sensownego to nie prowadzi. Co najwyżej do wyborów Miss RPG.
Nadal jednak podtrzymuję swoje zdanie że człowiek który napisał pracę doktorską nt. scenariuszy RPG w papierowych pismach (w tym i Twoich) jest osobą kompetentną i w takiej kapitule zasiadać winien.
Jak sam zauważyłeś mam prawo wyrażać opinie.
Tyle że ja ciągle zapominam, że to inicjatywa prywatna.

Nie utożsamiam konkursu z małżeństwem, bo to tylko 1/6 kapituły.
Polter nie jest moim ciemiężcą, tylko zapewnia mi codzienną dawkę humoru, podobnie jak Świat wg. Kiepskich, czy Monty Python.

I ja pozdrawiam.

Ale, Adrianie!

Polemik uprawiał nie będę, com chciał powiedzieć - tom powiedział. Jedna tylko może kwestia wymaga naświetlenia (bo sam twierdzisz, że jej nie rozumiesz):

Jest pewna właściwość konkursu, którą obserwujemy od dawna, prawidłowość wyłapana jeszcze przez Krysię Nahlik, kiedy była sekretarzem (ponieważ jest naukowcem, i takie rzeczy jej nie umykają - zrobiła nawet wykresy). Otóż, Q. wcale nie rozwija się liniowo. Przeciwnie, rozgrywa się w trójelementowych okresach: jednego roku przychodzi ledwie garść scenariuszy, potem nieco więcej, trzeciego natomiast następuje boom. Po którym znowu następuje regres do niewielkiej liczby tekstów.

Ten cykl wystąpił trzykrotnie, teraz (być może!) następuje po raz czwarty. Oczywiście mogę się mylić i niewielka liczba prac konkursowych w tym roku oznacza, że w przyszłym przyjdzie ich poniżej minimum, które od lat w sercu swoim zakładamy i trzeba będzie zwinąć imprezę. Ale statystyka jest na razie po naszej stronie. :)

(Odnośnie Michała Mochockiego natomiast: nie dopatruj się w tym spisku, raczej przykrego zbiegu okoliczności.)

pozdrowienia!

Ale ja też nie mam zamiaru uprawiać polemik!
Nie rozumiem, miało raczej oznaczać moje zdziwienie... przecież rok 2009 dla RPG był (w porównaniu z poprzednim) wyśmienity. Stąd i myślałem że bedzie ogrom prac.
Także nie wiem sam czego Tobie życzyć. Czy tego co masz na sercu, czy co wykazują statystyki...

Chyba się źle zrozumieliśmy. :)

Ja nie życzę nagrodzie upadku. Sprawia mi przyjemność ta zabawa i cieszę się, że są ludzie który stają do konkursu, w którym nagrodą jest czapka gruszek, czy jakieś fanty. Zwłaszcza że to rzecz wymagająca - nie wystarczy odpowiedzieć na pytanie, czy coś w tym stylu. Jestem też dość dumny z jedenastu lat tradycji - nawet "Magia i Miecz" ukazywała się krócej.

Po prostu, lubię Quentina i nie wiem, dlaczego świat miałby być bez niego szczęśliwszy. Chciałbym żeby przetrwał (oczywiście, nie za wszelką cenę!) i tego możesz nam życzyć.

pozdrowienia serdeczne!

Hmmm

Moim zdaniem mała liczba prac bierze się z wręcz znikomej promocji tegorocznej edycji. Informacja, że termin nadsyłania prac się skończył pojawiła się na stronie ile? Tydzień po terminie? A na żadnej innej stronie poza stroną konkursu (i facebookiem) nie pojawiła się w ogóle? Temat na Polterowym forum ma ile? 12 postów i pojawił się niecały miesiąc przed końcem konkursu, zaś normalnie pojawiał się ok 3 miesiące przed końcem. Info o Quentinie kiedyś pojawiało się na 4-6 serwisach, regularnie przypominając co miesiąc, a potem nawet częściej o konkursie, a teraz reminder pojawił się może z 1 czy 2 w jednym miejscu?

Hmmm

A, i ktoś może powiedzieć, że to prywatny konkurs i że stąd nie zależy mu na rozgłosie, ale jakbym był uczestnikiem, chciałbym konkurować z 20 pracami a nie z 8 :/

"A, i ktoś może powiedzieć, że to prywatny konkurs i że stąd nie zależy mu na rozgłosie, ale jakbym był uczestnikiem, chciałbym konkurować z 20 pracami a nie z 8 :/"
I oto też chodzi Karczmarz. Jednak wiesz ja tego nie umię wyrażać słowami. Ja jestem Fuckt.

Panowie, ale "prywatny" oznacza "nie-publiczny" (w sensie, nie należący do wszystkich), a nie "intymny" czy "ekskluzywny" (dostępny tylko wybranym). Analogicznie prywatną inicjatywą jest na przykład Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Albo Złote Globy. Pewnie, Q. nie jest zjawiskiem na taką skalę, bo bawi się w nim zwykle około trzydziestu osób (oceniający plus jurorzy - w tym roku, oczywista, mniej), nie licząc rodzin, kibicujących uczestnikom. Idzie mi o zasadę działania.

Kiedy mówiłem o "prywatności" szło mi tylko o to, że nagroda nie jest ani dla "dobra fandomu", czy "promocji właściwych postaw", ani nie podlega publicznej kontroli, co najwyżej sugestiom (w tym sensie, że ostatecznie decyzje podejmuje kapituła, a nie lud). Oraz, że skład komisji nie zależy od publicznego głosowania, tylko wewnętrznych ustaleń. Które mogą opierać się z równym powodzeniem o losowanie, dobór na podstawie zasług albo klucz towarzyski - a uczestnik, przez sam fakt uczestnictwa, akceptuje jury jako dane i posiadające autorytet.

Nie ma to oczywiście nic wspólnego z niewielką liczbą zgłoszeń w tym roku, ani mniejszą niewątpliwie reklamą. To są kwestie, nad którymi bez wątpienia będziemy sobie jeszcze łamać głowy, pluć w brody i wykonywać inne, podobne czynności magiczne.

pozdrowienia!

Tak, Seji. Nikt w kapitule nie zna Savage Worlds ani Wolsunga. O WFRP może ze dwie osoby słyszały.

"Q. wcale nie rozwija się liniowo. Przeciwnie, rozgrywa się w trójelementowych okresach: jednego roku przychodzi ledwie garść scenariuszy, potem nieco więcej, trzeciego natomiast następuje boom. Po którym znowu następuje regres do niewielkiej liczby tekstów. "

aaaa! no to jest już pewien konkret.

wygląda to jakby ludzie po boomie stwierdzali "nie, nie chcę mi się przysyłać zgłoszenia bo jest taka duża konkurencja"

remedium na to: określić limity jaki co najmniej procent zgłoszeń dostaje nagrody danego rodzaju

o ile oczywiście Kapituła chce rozwijać liczbę zgłoszeń

@Krakonman

Chcialem to od Borejki uslyszec. ;)

Obecny sklad KQ jest bardzo kompetentny. Zobaczymy, czy uda mu sie byc jeszcze bardizej kompetentnym w przyszlosci. Borejko, moglbys to akurat docenic.

@Krakonman

Chicialem, zeby to borejko odpowiedzial.

Tegoroczna QK jest bardzo kompetentna i mam andzieje, ze ten poziom zwiekszy sie jeszcze bardziej w przyszlym roku.

Też mam taką nadzieję jak Ty Seji. Jednak jestem "niepoprawnym realistą".

Podsumowując :)

Kapituła Quentina jest niekompetentna i stronnicza, ale... Tomek Majkowski, Blaszak, Garnek, Krakon są autorytetami. Nawet wraży repek i potworna MEaDEA nie psują głosów bo są w mniejszości.

Zatem jak zawsze bijesz pianę i lansuje się w fandomiku (o co oczywiście lubisz oskarżać innych, to się nazywa przeniesienie). Bo po bardzo celnych uwagach Tomka Majkowskiego wycofałeś się ze swoich postulatów, ale oczywiście okrakiem i tchórzliwie bo nie odwołałeś oskarżeń oficjalnie tylko bąknąłeś coś w komentarzach.

Chyba, że postali członkowie kapituły: Michał Sołtysiak, Ramel, Doraczyński twoim zdaniem nie znają Savag World (cóż za durna skala oceny, może i nie znają, ale maja inną wiedzę i kompetencje) i są amatorami, którzy o RPG nic nie wiedzą?

Kogo dokładnie oskarżasz i o co? Bo jak na razie to lansujesz się kosztem kapituły. Na swoje zarzuty nie masz żadnych faktów, którymi mógłbyś się podeprzeć.

Z niczego się nie wycofywałem Anonimie. Czytaj uważnie. Nie mam zamiaru przeprowadzać żadnych Wyborów Miss Quentina Lubo Najbardziej Kompetentnego Członka Quentina.
Od tego są eksperci od RPG w tym kraju.
A czemuż to poza tym Szanowny Anonim szuka oskarżeń?
Sam Majkosz zauważył że można wyrażać swoje opinie. Co też czynię.
Choć rzadko zdarza mi się marnować entery na Anonimy.
Quentin jest po prostu największym "prywatnym publicznym" (jakby to powiedział Kiepski) konkursem, dwunastu prowadzących imprezę myśli kogo skasować z 8, żeby było 5.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget