KB RPG #8: Marzy mi się... podróż sentymentalna

Piszę z nowego miejsca zamieszkania, co powinno tłumaczyć moją absencję blogową. Jest fajnie, choć mogłoby być jeszcze lepiej. Do marca jeszcze będę miał kiepskie łączę, tak więc trochę przypominają mi się czasy modemowe, stąd i marzenia skierowane ku przeszłości. A marzenia są tematem ósmego (już!) Karnawału Blogowego RPG, który prowadzi obecnie Paladyn.
Napiszę o czym marzę - najsampierw jednak może rzeczy, o których niekoniecznie fantazjuje.


Przeczytałem trochę marzeń internautów związanych z RPG. Nie chcę być celebrytą erpegowym - mamy już i Prelegentów, Propagatorów Wisznu - Światowidowych.
Znamy i Ekipy Translacyjne i Kapituły Autorytetów Scenariuszowych, których zawiłe pozdrowienia zgłębia Polański w samotności. Całymi dniami w swoim kurorcie alpejskim próbuje czegoś się nauczyć od tychże sensei, co mógłby wykorzystać w swoich kolejnych produkcjach.
Dziennikarzy erpegowych przedstawiać nikomu nie trzeba, stoją na najwyższym możliwym poziomie - Pulitzery (lubo Portiery) skromnie dzierżą w legitymacjach, bez których nie mogliby ruszyć na spędy. Cameron bacznie śledzi opinie nastoletnich Redaktorów z Polski, by nie popełnić kolejnego tak kiepskiego filmu jak Avatar.
Nie marzę jak inni o idealnych podręcznikach, sesjach - te wydaje i prowadzi każdy. Oczywiście w myśl: "kto najlepiej gra na wieśle? Otóż ja gram całkiem nieźle". Zyjemy przecież w kraju w którym fani RPG są specjalistami w swojej dziedzinie. Kształtują trendy, style grania itp.
Nie marzę też o powrocie boxów jak retrogitowcy. Box za 100 $ dla autochtonów to spora kwota, a nie sądzę by pojawiały się po niższych cenach.
Fundom bez chamstwa to również marzenie ściętej głowy, pókim Polacy.
_______
W sumie niewiele już mam marzeń, bo człowiek z wiekiem do trumny, staje się rozumny, a wyobraźnia już nie jest taka jak drzewiej.
A jednak... marzę o poprowadzeniu "Podróży sentymentalnej" - scenariusza z fatalnego i nic nie wnoszącego magazynu "Magia i Miecz" (jak określają go Prawdziwi Znawcy RPG). Scenariusza, w którym drużyna rusza tropem znanego wszem i wobec Bilbo Baginsa z Pagórka. Choć w sumie mógłby to być każdy inny scenariusz, byleby w tym samym gronie co prawie ćwierć wieku temu, kiedy nasz postacie penetrowały lochy i babrały się w flakach orków. Albo choć z tymi Osobami, które w 90 latach gnały antary z Ostragaru do Getwargaru. Albo nawet z tymi Osobami, które waliły po garbinie Henricha Kemmlera w okolicach Frugelhoffen, czy na lotnisku Night City stosowały granatniki do argumentowania swoich racji celnikom.

Chciałbym po prostu zagrać z moimi znajomymi sprzed lat i zgromadzić ich znowu w jednym zadymionym pomieszczeniu. Nie przez jakieś substytuty - sesje PBF, via Skype, bioprądy czy SMS - y. Normalna sesja znajomych sprzed lat. Z ludźmi, którzy nie używają mikrofonu i kamery by się "spotkać na sesji".
Wiem.
Niepoprawny optymista jestem.

Prześlij komentarz

Kurcze, nie chce być celebrytą, a sam się bawi w wyszczególnianie takowych.

Co do grania ze starymi przyjaciółmi, jestem w tej luksusowej sytuacji, że wciąż gram ze starymi kumplami (niestety nie ze wszystkimi). Z jednym to jeszcze po Ostrograrze łaziłem.

A tak dygresyjnie: dobrze widzieć, że jeszcze piszesz:)

Sądzisz że "zdechłbym jak portal z niepełnosprawnymi tekstami"?

Bardzo dziękuję, za miły tekst, który rzecz jasna dodałem do spisu!

"Fundom bez chamstwa to również marzenie ściętej głowy, pókim Polacy."
Prawda.
Dobrze, że żyjesz :)

Hehehe dobrze napisane :D

Kurcze, niby nie sądzę tak, ale zacząłem się szczerze martwić Twoim milczeniem. Na GG zagadywałem i cisza.

Fundom bez chamstwa może i jest możliwy, ale bez mędrkowania chyba nie. Kuźwa, każdy Polak to spec od polityki, sportu , gospodarki, a erpegowiec w dodatku od kultury, nauki wuj wie jeszcze czego :)

Dzieki za komcie. Że każdy Polak to spec w każdej dziedzinie wiemy już o dawna. Pierwszy chyba powiedział to w mediach Leo Beenhakker, w odniesieniu do piłki nożnej. Żyjemy w kraju 40 mln trenerów i specjalistów od piłki nożnej. Woobie Doobie zdaje się rozszerzyło tą definicję o politykę etc.

powiem tylko tyle, że z tym marzeniem nie jesteś sam. Ja pisałem o pierwszej fascynacji RPG ale tego rodzaju wspomnienia zawsze wiążę ze starą ekipą i tamtymi przygodami. Jak to mówią nadzieja umiera ostatnia, no chyba, że kolegów masz już na cmentarzu, ale do tego to mamy jeszcze trochę czasu.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget