lutego 2009
30-dniowe Wyzwanie WFRP aktualności alantar archiwum Blog czasopisma DDGF Dungeons and Dragons Dzikie Pola Encore english Felieton Free RPG Day fundom gadżetomania galeria Galmadrin gamasutra game chef game day game design Game Developers Conference Game Geek Issues Game Industry Trends game studies gamebook gamedev Games Designer Workshop games workshop Gamestudies Gamification Gamma World Gamsutra Gary Gygax GenCon generator geolokalizacja GF Nowości Git Games Gnome Steve gnomy Gold Piece Publications Golden Geek Awards Gonzalo Frasca Goodman Games GRAmel grand theft auto granie online greame davis Green Ronin Publishing greg christopher Groteka groza gry autorskie gry bezkostkowe gry bitewne gry darmowe gry dla dzieci gry edukacyjne gry fabularne gry fabularne na żywo gry historyczne gry karciane gry miejskie gry mobilne gry niezależne gry paragrafowe gry planszowe gry przeglądarkowe gry przygodowe gry rzeczywistości rozszerzonej gry solo gry strategiczne gry wideo gry wojenne gry zręcznościowe grywalizacja GTA Gun Metal Games GURPS H.G. Wells handheldy handouty Happy Bishop Games Hasbro Hell on Earth: Reloaded Hellfrost Hero Press Hero System Heroes of the Feywild hipertekst historia historia gier fabularnych w Polsce historia role playing games Hobbit horror Howard Philips Lovecraft howard philips lovecraft. wieści hugo human contact humor Icons icv2 idiota zagra nica Immersive Cocoon Inc indeks Independent Games Festival indie Indie Cade Indie of the Year Indie RPG Awards Infinite Power RPG infografika informacje prasowe inicjatywy inne Inspiracje interaktywna fikcja Interface Zero International Journal of Roleplaying internet Into the Fray IOTY iPad iPhone Iron Crow Enterprises Irregular isa it J.U.L.I.A. Jacek Brzeziński Jacek Ciesielski Jacek Komuda James Wallis Jarosław Musiał Jason J. Patterson Jason Morningstar Jeff Grubb Jesper Juul John Four Johnn Four Judgment Day Justin Gerard k1000 k1000 słów na niedzielę karty KB RPG ken rolston kickstarter Kids Dungeon Adventures Kingdoms of Amalur: Reckoning Kithtakharos klanarchia Knights of Pen & Paper Kobold Quarterly Kobold Quarterly Issue komiks komputerowe gry fabularne konferencje konkurs konkursy konsole konspekty kontrolery do gier konwenty kości Krajowa Konferencja Wytwarzania Gier Komputerowych krasnoludy kreskówki Kryształy Czasu Kult labirynt Labirynt Śmierci LARP Legend LEGO legoland lem stanisław Leprechaun literatura loch locus london London Gaming Fest Lone Wolf Lord of the Rings ludologia lulu łapu capu magazyny Magia i Miecz Magic the Gathering Majesty: The Fantasy Kingdom Sim mapy Margaret Weis Productions Mars Marvel Heroic Marvel Heroic Roleplaying Game Mass Effect Max Payne 3 McFarlane mechawojownik MechWarrior meksyk Menhir Microlite 74 microsoft Microsoft Flight microsoft surface Międzynarodowy Dzień Mówienia jak Pirat mikser Minecraft mity mity sowizdrzalskie mmorpg modele mody modyfikacje mongoose publishing Monte Cook Monty Python Moongose Moongose Publishing Mouse Guard Munchkin muppet show musical Mutants and Masterminds muzyka Mystical Throne Entertainment Myth and Magic Nagroda im. Philipa K. Dicka nagrody narracja nauka nehrim Neuroglyph Game Neverwinter Nights norska Nowa Fantastyka nowości Nuclear Dawn Nuln Numenera Obcy oblivion Obsidian Portal obuchem miecza OGGIE OGO Publications OGRE Oko Yrrhedesa Olympian Breed omówienia Once Upon a Time OpeeRy Open Game Table oprogramowanie origin Origin Awards pac man paizo Palladium Books Pantheon paranoia pastafarianizm Pathfinder Role Playing Game patronat pax Pelgrane Press Peru PES PEŚM Philip K. Dick piątkowa piątka Pieśń Lodu i Ognia Pinnacle Entertainment Group piraci pisarze o RPG Pitaval RPG plagiaty Planescape Play by Mail podcast podsumowanie Pokażę Wam sztuczkę polecanki Polternatywy pomoce do gry popkultura port postapokalipsa Poza Czasem praktyka Precis Intermedia programy projektanci gier wideo o RPG projektory projektowanie gier promocje Protodimension Magazine protodimensions przypomnę to wam hurtowo ptbg ptolus publicystyka pulp puszka pandory Quentin QUERP r-type random wizards raport Raport Game Industry Trends Razem Read an RPG Book in Public Week recenzja recenzje Red Brick Reign of Steel relacja religia retro Risen Rite Publishing Rite Review RITS Rob Zombie robotica Rock of the Dead Rockstar rocznice Rogue Trader roguelike Rolemaster roleplaying tips RPG RPG Kickstarters RPG na świecie rpg review RPG Superstar RPGirl Zine Project RPGNow RPGWatch Runequest rynek RPG rzeczywistość alternatywna rzeczywistość alternatywna fundom rzeczywistość rozszerzona Saints Row salvatore Sandy Petersen Savage Worlds scenariusz scenariusze science fiction Secret Fire Games Secret Fire RPG sens żucia RPG sensacja i przygoda seriale sf fiction SF Signal ShadowCon Shadowrun Showdown Signal Fire Studios Sixtystone Press skirmish skyrim Snatcher SNT sobieski South Park Space 1889 Stalker star trek star wars Star Wars: The Old Republic Stargazer's World startup Steam steampunk Steampunk Musha Steve Jackson Games storytelling Storytelling Adventure System Stowarzyszenie Miłośników Gier Fabularnych Strefa Śmierci Strike to Stun Studio 2 Publishing studnia O Sundered Skies Super Mario Bros superhero Surfacescapes Sword and Sorcery Swords and Wizardry synapse system sztuka komiksu Świat Młodych świat mroku Światotworzenie Światowy Dzień Książki Światowy Dzień Mistrza Gry Techland technoir technologie teoria Tera Clapper Terminal Space terraria tetryki The Atlantean Trilogy The British Science Fiction Association Awards The Elder Scrolls The Escapist The Lord of the Rings The One Page Dungeon Contest The One Ring The Organization of Gamers and Roleplaying Enthusiasts The Realms of Atlantasia: The Game Master's Bible The Thousand Thrones Third Eye Games Tidbits TimCon Times Timthy Leary todd howard Tomasz Kołodziejczak Trail of Cthulhu Traveller Travellers Of The Wasteland Triple Ace Games Troll Lord Games Trollland TSR Tunnels and Trolls twitter Tydzień e-książki tydzień małych publikacji Tym Którzy Chcieliby Ale Już Nie Mogą Tym Którzy Pierwszy Raz Typowe Myśli Typowe UDK UK Games Expo Ultramodern4 Umläut: Game of Metal Unhallowed Metropolis unity Unreal Development Kit Untold Vampire the Masquarade varia VGA Victoria video Video Game Awards Virtual Table Top VR W.R.O.N.G. War of the Dead wargaming Warhammer 40000 Warhammer Fantasy Role Play Wasted Lands Wastedlands wasteland Watch Dogs web 2.0 West End Games White Dwarf white wolf wiedeń Wiedźmin Wii Wikileaks Winter Runes wired Wizard and Warriors Wizard of the Coast Wizards' World Wojna Światów Wolsung World of Darkness World of Warcraft wpis gościnny WWII: Hand of Steel wydawnictwo Portal wywiady X-plorers RPG XXX XXX lat RPG Zamek Drachenfels zapowiedzi zew cthulhu ZWEIHÄNDER

Tym razem po pobieżnym przejrzeniu Nowej Fantastyki, zawędrowałem od razu do tekstu Filipa Haki pt. "Bond w Spódnicy" z jego cyklu (zdaje się) : "Słownik postaci literatury nieznanej", który tym razem omawia szczegółowo postacie: Du Pre Emily, Grabowskiego Wita, Horodło Mikołaja, Jabłonowskiego Lucjusza i Niewiadomską Lidię.
ACHTUNG ! SPOILER!
Wszystkie te postacie powiązane są bliżej są z pewną wyimaginowaną bohaterką cyklu opowieści (właśnie Emily Du Pre) i z takim też plagiatem.
Pokrótce streszczając 5 stron o ww. postaciach: Grabowski Wit stara się ujawnić prawdziwą historię Emily Du Pre, pewnego dnia na forum www.przygoda.pl wynajduje wiele nieścisłości natury teoretycznej. Dla zabawy piszę więc opowiadanie o Emily Du Pre, a w dalszym czasie pisanie kolejnych opowiadań zaczyna sprawiać mu przyjemnostkę. Niedługo później zostaje oskarżony o plagiat przez innego internetowego autora Horodłę, współpracującego z serwisem www.sensacja.pl. Koniec, końców autorzy zawierają ugodę za sprawą której powstaje cykl o Du Pre Emily. Grabowski usilnie stara się zakończyć żywot swojej bohaterki (a nawet cały jej świat!), zaś Horodło wynajduje liczne sposoby na kontynuowanie losów agentki. Literacki pojedynek sprawia, iż z Grabowskim kontaktuje się Jabłonowski, który to jest całkowicie uzależniony od internetu, a jego zajęciem jest "wynajdywanie i katalogowanie tekstów pojawiających się w sieci". Rozpoczynają się mediacje, w których Jabłonowski nakłania obu twórców do współpracy, za sprawą czego ich opowiadania stają się jeszcze bardziej popularne. Sam Grabowski wycofuje się na emeryturę i poświęca wolny czas konstruowaniu wynalazków i opowieści. Copywriter Horydło porzuca swą dotychczasową pracę i zajmuje się wyłącznie dalszymi losami przygód głównej bohaterki.
Wspomniany wcześniej Jabłonowski również odgrywa równie istotną rolę w całej historii, jako "bezrobotny astrolog, numerolog, kabalista i antropolog amator podający się za zawodowego naukowca" publikuje manifest literacki Grabowskiego - Horodły, który pozwoliłem sobie zeskanować i obok wkleić.
Niewiadomska- Zygier Lidia jest ostatnią bohaterką w układance " Sprawie Emily Du Pre" - jej pasją jest zmyślanie historii, sprawdza jak reagują na nie odbiorcy, analizuje je i w tenże sposób udoskonala swoje opowieści. W pewnym momencie wymyśla dwie postacie: Wita Grabowskiego i Horodło Mikołaja, po czym wkłada sporo pracy, by szczegółowo stworzyć ich sieciowe alter ego. Pokrótce Grabowski staje się twórcą "ścisłym technicznym i pedantycznym", zaś Horodło autorem piszącym chaotycznie.
Postacie stają się na tyle realistyczne (nie tylko dzięki publikacjom o Emily Du Pre), że w pewnym momencie Niewiadomska nawet mistyfikuje rzucane z dwóch stron kontroskarżenia.
Po pewnym czasie żyjąc w tak precyzyjnie wyimaginowanym świecie zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę zagubiła się w swojej historii i znika bez śladu. Na koniec tylko zwierza się przyjaciółce "muszę się wydostać z tego kokonu, muszę przepoczwarzyć się i wykluć w nowej postaci, muszę zniknąć i pojawić się w nowej formie"
Ciekawe czy i komu tym razem "zagrał na nosie" Haka?

  • Co poza tym w NF?
Jak zwykle niezawodny Orbitowski o "Teeth" Lichtensteina, Grzędowicz o New Weird i komu pozostanie spuścizna po fantasy (znowu uprzedzę... m in. nam eRPGowcom), a newsy oczywiście różne od tych, które serwują serwisy "okołofantastyczne". Konrad T. Lewandowski obszerniej o futurologii, Waldemar Miaśkiewicz o "TyTuszie de Zoo", Wiśniewski o "Oni żyją" i remake'u.
Jak zwykle sporo opowiadań - ostrzę dioptrie na Wolskiego "Agenta dołu: Pomiot" i Swanwicka "Mały pokój w Koboldtown".
Niech żyje papier!

Końcem 93 roku we wstępniaku do 5 numeru magazynu Magia i Miecz Jacek Rodek napisał takie oto słowa:
"W końcu stycznia lub w lutym przewidujemy wydanie wielkiego brytyjskiego systemu WARHAMMER. W związku z tym planujemy utworzenie obok kontynuowanego działu dla miłośników KRYSZTAŁÓW CZASU, także działu WARHAMMERA. Więcej informacji na ten temat zamieścimy w następnym numerze MiM. Jednak już dziś możecie przesyłać nam listy z zamówieniami - bez wpłacania pieniędzy, a w formie "...jestem zainteresowany zakupem WARHMMERA drogą wysyłkową..."

Rozpamiętując tamte lata przypomniało mi się kilka person, które wysłały po kilka takich listów (dziś robi się to inaczej i znacznie prościej np.logując pod zupełnie innym nickiem, w czym wielu z "czytaczy" ma wręcz niezwykłą wprawę)
W kolejnym numerze pojawiła się już nota tej treści na drugiej stronie

Numer, z którego pochodzi ów fragment, opatrzony był cyferkami 1(6) /94 i trafił do kiosków właśnie w okolicach lutego. Trzy miesiące później pojawił się już stały dział Warhammer, który raczył nas co miesiąc masą artykułów (w tym wiele oficjalnych opracowań przedruków z White Dwarf'a).
1994 rok i kolejny był naprawdę przepełniony treściami w MiMie do WFRP.
Rok później gra miała fenomenalną jak na tamte czasy linię wydawniczą, którą po dziś dzień nie udało się powtórzyć wielu innym grom.
Pierwotna cena zamówienia oscylowała wokół 210.000 złotych, potem wzrosła do 260.000, by końcem roku, kiedy WFRP już ujrzało światło dzienne kosztować 495.000 zł (49,5 PLN).
Na przełomie roku 94/95 trafił do naszych rąk pierwszy dodatek "Liczmistrz".

Tym samym Naczelny Troll Fundomu i Mir Lanser zatoczy kółeczko i będzie informował * Hipotetycznych Czytelników, co też wydarzyło się onegdaj w grach fabularnych, a w dodatku szykuje niespodziankę, której kubusie i basteczki mogą się się tylko domyślać.

*Jak długo mu się zechce

Niecałe dwa lata temu (początkiem marca 2007) popełniłem, w innym miejscu tekst, który znajduje się poniżej. Wspominam go tylko dlatego że wczoraj dokonałem odważnego posunięcia, na tyle odważnego że skasowałem całą moją kolekcję muzyki. Nielegalnej, czy pożyczonej czy jak tam ją zwał. Tak samo z resztą innych kolekcjonerskich rzeczy takiegoż źródła. Zrobiłem to z namysłu, w pewnym momencie rozwoju Web kolekcjonowanie muzyki stało mi się zbędne. Mam ją ją praktycznie pod ręką za sprawą last fm, you tube, blogów itp. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę że prościej i łatwiej jest mi znaleźć muzykę w intenecie, niż szperać po półkach za płytą z daną kapelą i konkretnym utworem. Nawet Hellish Torment z 86 roku już jest.



Rozmawiałem ostatnio ze znajomym, który nie ma dostępu do internetu z wyboru. No i rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
On:Masz jakąś nową muzę? Ściągałeś coś?!
Ja: Nie...
On:No co ty!
Ja: Nie ściągam praktycznie nic...ew. jak już coś słucham last.fm...
On:No ale jakieś koncert ściągnąłeś? Albo teledyski?!
Ja: Oglądam na You Tubie
On:To ty nic nie ściągasz, nic już nie zbierasz?
Ja: Zbieram, a i owszem...linki do stron z muzą, których aktualnie słucham, bądź teledyskami...
On: No ale jak to nie chcesz mieć tego w domu, na półce, opisane dla siebie itd. ?!
Ja: Przecież mam w domu...opisane i nie zajmuje mi miejsca... są w sieci, oglądam lub słucham wtedy kiedy chcę... płacę za internet...
On: Odbiło ci...


I w ten sposób właśnie pożegnałem się z kolekcjonerstwem za sprawą internetu. Permanentnie.

Kolekcjonowanie muzyki rozpocząłem chyba w wieku kilkunastu lat. Muzykę odtwarzałem na czymś pośrednim pomiędzy wieżą, a magnetofonem kasetowym pamiętam, że ustrojstwo to było produkcji tajwańskiej, albo innego "potentata azjatyckiego". Oczywiście wcześniej posiadałem różnorakie Maje, Grundingi i inne Kasprzaki, nawet osławiony ZK145... jednak ten tajwański był stereofoniczny i połknąłem już wtedy bakcyla kolekcjonowania.
Kolekcję około 1000 kaset magnetofonowych rozdałem wraz z zadomowieniem się na dobre CD i mp3. Pozostawiłem demówki, koncerty i inne, których w sieci nie uświadczysz. Z mozolnym trudem przenoszę je na format mp3 i dzięki temu odświeżam takie pozycje jak Nadzór z 89r., czy Helish Torment z 86r.
Koniec końców CD i mp3 przeniosłem na nośniki DVD . Szczerze mówiąc nie bardzo wiem po co...Muzyka po usunięciu z HDD zamiera u mnie zupełnie, chyba że znajduje się w odtwarzaczu mp3. Ale to inna sprawa- muzyki słucham zazwyczaj przemieszczając się, w domu słucham zazwyczaj radia, tak więc widoczne obok statystyki last.fm w sumie nie są miarodajne i nie odzwierciedlają pewnie moich gustów muzycznych.
Kiedyś w przypływie frustracji pozbyłem się kilkudziesięciu świetnych zagranicznych analogów, teraz żałuję tego posunięcia. A miałem sporo fajnych pozycji za sprawą dwóch LP wydanych w Polsce: zielonej- Back-Stage Pass (składak zagranicznych kawałków punk/oi 77) i czerwonej- Moskwy. A sposób o tyle ciekawy że wart opisania na marginesie. Otóż kupowało się tych longów z 20- 30 hurtem, za marne grosze leżały po KMPiKach. Posyłało się te longi za ocean do zainteresowanych osób, a otrzymywało w zamian takie np. Dead Kennedys, DRI, Suicidal Tendencies etc. Warto zauważyć druga strona zza granicy była równie zadowolona co ja, w końcu miała "coś z Polski" !
Na kasety VHS nagrywałem co wartościowsze pozycje, tylko po to by móc wymieniać się filmami ze znajomymi "w zamian za". Tak więc, żadnej znaczącej kolekcji filmów nigdy nie posiadłem- ot kilkanaście które określa się mianem kultowych. Kolejne kilkanaście kaset na których archiwizowałem nie wiem po co MTV Headbangers Ball, czy Yo!MTV Raps- także rozdałem. Wraz z nadejściem filmów w formacie DiVx za namową bliskiej mi osoby stałem się posiadaczem pokaźnej kolekcji filmów, która nijak do szczęścia nie jest mi potrzebna i właśnie ją rozdałem.
Do gier komputerowych nie przywiązuję zbytniej wagi, jedynie te które przeszedłem zakupuję w jakichś dziwnych tanich seriach typu "Extra Klasyka" za 19.99 złotych lub i mniej. Ew. jeśli tytuł jest obiecujący, czy pogram w wersję demo- kupuję oryginał. Parę złotych za parę tygodni grania, nie jest zbyt wygórowaną kwotą.
Ebooki i inne dokumenty w formie elektronicznej kolekcjonuje, a ostatnio nawet złapałem się na tym że samo ich porządkowanie zajmuje mi chyba więcej czasu niż ich czytanie (heh). Jednak już teraz sam sobie odmawiam tego układania, poprawiania tytułów, segregowania etc, gdyż zakrawa to powoli na manię, a pożytku z tego nie ma żadnego, poza tym że nie muszę używać opcji szukaj, aby odnaleźć interesującą mnie pozycję.

Tak wiec po części dzięki internetowi większość moich kolekcjonerskich pasji zanikła- obecnie muzyka, wideo jest w zasięgu mojej ręki (łączą), kiedyś było inaczej. Kiedyś na dyskografię np. Samhainu, czekałem kilka tygodni, na The 2 Live Crew czekałem, aż znajomy znajomego wróci z USA i przywiezie płyty. Dziś wystukuję tag w last.fm i mam w tym samym momencie. Prysł urok spotkania towarzyskiego, kiedy to przegrywał się kolejny LP. Takie czasy...

Jedyny nośnik, który przetrwał wszystkie moje kolekcjonerskie zawieruchy to papier. Książki historyczne, beletrystyka, gry RPG stoją na moich zakurzonych regałach po dziś dzień. Co prawda nie często stać mnie na zakup książek pachnących farbą drukarską, jednak po każdym większym zastrzyku gotówki przeczesuję sklepiki z tanimi książkami. Żal mi tylko magazynów i komiksów które porozdawałem, sprzedałem bądź powyrzucałem. Pełne roczniki Feniksów, Bajtków, Komputerów, Kajtki, Tytusy, Thorgale itp. przepadły gdzieś. Ale znacznie więcej roczników Fantastyk, MiM'ów i innych Machin ocalało...I dziś już nie zależy mi na mp3, ebookach, divixach - wszelkie nośniki elektroniczne mogą przepaść w mojej kolekcji. Wszystkie te zera i jedynki, będę mógł odtworzyć za sprawą sieci w dowolnym momencie. Pewnych książek już nie, dlatego zawsze postaram się znaleźć na nie miejsce w domu.

Jestem po zmianie systemu, tym razem w wolnych chwilach od niszczenia
fundomu, będę bawił się pełnym kubuntu z KDE 4.1. Nie zdążyłem na dobre uruchomić mojego nowego OS'a, a tu niespodzianka od Anonima. Alę dziękuję Życzliwcze bo na bank bym przegapił. Zanim wiec odpowiem na ważniejsze e-maile i zajmę się moim KDE zareklamuję "nieco mniej znanego bloggera".

Jako że bez nuty źle się czyta, to coś zupełnie z innej beczki, niezwiązane z tematem:

Jak "wyciekł" mój pomysł o agregatorze blogów wiem, także spokojnie daję sobie luz. A z przypływu mojej wspaniałomyślności zwyczajnie zapomniałem o co loto. I nawet nie mam zamiaru sobie przypominać - mam ważniejsze rzeczy w skołatanym niczym to koło młyńskie łbie.

Cała "draka" jak to określa "ów mniej znany blogger" była o tyle śmieszna, co jakby to określił pewien redaktor na portalu na P "żałosna"(w skrócie Advanced Ż&Ż). Jakiś tam ktoś zarejestrował się jako ktoś inny na Bagnie, utopił sam siebie (potem tłumaczył to eksperymentem).
O mnożeniu bytów ponad miarę też niejednokrotnie pisałem Jarlowi, potem Paladynowi, gdy otwierał na nowo Polskie Blogi RPG. W przypływie wielkiego spisku i Jarl skasował swój blog, w tym wpisy moje i Seji'ego negujące Jego inicjatywę.
Cel jakiegoś tam serwisiku agregującego wieści z innych serwisików zaiste był szczytny, tylko cała jego otoczka niezbyt wiadoma, gdyż wiadomo gdzie wkrada się serwis "z zaawansowanymi algorytmami porównującymi i filtrującymi nowości podobne" rzecz już jest mało jasna dla przeciętnego czytelnika i zakrawa o pozycjonowanie jednych stron wyżej, drugich niżej. Ale nie mnie to oceniać bo nie jestem "magistrem inżynierem informatyki, specjalność Inżynieria Internetowa" itp. Sam jak wielokrotnie pisałem stawiam na intelekt odbiorcy , nie jakieś przeliczenia i wyliczenia, które nie są znane dla użytkownika.
Zresztą słusznie zauważył Furiath o działaniu owego czegoś "sam serwis z newsami w formie (tu jego nazwa) jest dla mnie fatalny. Chcę czytać tylko o RPGach, a mam full jakiegoś badziewia, które mnie nie interesuje."
Serwisu ciepło nie przyjęto na Bagnie, ale za to poinformował o nim kto inny, zawsze istnieje szansa, że przyjmie go jeszcze jakiś inny.
Żadnego protestu z zamykaniem bloga nie było, nie raz pisałem dlaczego miał być zamknięty przez jakiś czas i czemu, choćby po to by dodać profile bloggerów, które nadal są obecne (i jeśli Magnes wyrazi taką ochotę, by je zamieścić z chęcią je przekaże) Wiadomości e-mail dostałem w owym okresie sporo z prośbą o uruchomienie bloga (Wielkie dzięki!). Teorii na temat cudownego ustrojstwa eliminującego coś tam i dodającego coś tam, agregującego 9 serwisów i 2 blogi (Jupii!) w dodatku bez RSS'a wtedy jeszcze było znacznie więcej, trzeba było tylko śledzić tematy.
Jak określił były redaktor Chavez "Borejko nie musi trzymać wszystkiego w garści" i oddał RSS do stabilnego serwisu, jakim jest Planeta RPG, o czym ów "niejaki Borejko “znany” blogger" informował na swoim blogu parę razy.

Jako że z natury jestem uczynnym człowiekiem, zachęcę owego "mniej znanego bloggera" do takiego samego szczytnego celu - ujawnijże miły człowieku w przypływie dobroci innym np. Magnesowi kod eliminujący coś tam i dodający coś tam "z zaawansowanymi algorytmami porównującymi i filtrującymi nowości podobne" jak i ja przekazałem pałeczkę. Idea szczytna zwłaszcza, że parę osób napisało mi, że nie agreguje serwisów, ano dlatego że wieści powtarzają się, co sam zresztą też widziałem po statystykach feedburnerowych.
Zróbże to łaskawco dla fundomu i lansu "mniej znany bloggerze"!

13 dni temu moduł agregatora był i dziś jest również jest, na moim blogu, trzeba tylko otworzyć oczy i zobaczyć na bloggrolujące się wieści tym razem już z Planety RPG.
Magnes nie podpinał się do sieci, tylko ja podpinałem Magnesa do RPG Bloggers z czego wynikła tym razem niezła heca z Davem (administratorem RPG Bloggers), o której też pisałem tutaj.
Także aby coś napisać trza być zorientowanym, bo w innym przypadku może się zdarzyć że słoma z conversów pocznie wypadać.

Postanowiłem opisać prehistorię gier fabularnych w Polsce, rzecz warta uwagi, zaś w tym temacie zrobiłem to dosyć pokrótce na podstawie luźnej dyskusji na forum popularnego serwisu.

Labirynt Śmierci to chyba pierwsza gra fantasy, jaka ukazała się w Polsce. Dysponuje tak wieloma cechami upodobniającymi ją do gier fabularnych, że młodemu człowiekowi z odrobiną fantazji w tamtych czasach nietrudno było spreparować na jego podstawie pełnoprawną grę RPG. Labirynt Śmierci powstał na bazie Death Maze i wydany został w 1982 roku przez firmę Encore. O ile w 90 latach ubiegłego stulecia, był jeszcze do kupienia, to dziś naprawdę ciężko tą grę dostać.
Podobnie jak w wielu RPG, gracze współpracują ze sobą, a niewątpliwie ciekawostką jest fakt że tą grę można grać samemu !


Aby wkroczyć do labiryntu, musimy stworzyć najpierw swój oddział, składający się z trzech Bohaterów (do wyboru z 23 gotowych) i trzech uczniów. Każda z tych postaci opisana jest cechami: Siła, Potencjał Magiczny, Odporność, Zręczność, Biegłość w posługiwaniu się Bronią, Zdolności specjalne: negocjacje, pułapki, Czarne Wrota etc. itp.
Po stworzeniu oddziału wkraczamy do Labiryntu Śmierci, a naszym celem jest odnalezienie i zniszczenie Czarnych Wrót, co może zdarzyć się nawet po kilkunastu minutach po rozpoczęciu zabawy, a maksymalnie po 2 - 3 godzinach.
Labirynt tworzymy z losowo dobieranych żetonów w trakcie gry, symbolizujących korytarze, komnaty, bądź szczególne miejsca, jak np. komnata z posągiem, meblami, ołtarzem czy Czarnymi wrotami itp. Dzięki dobieranym żetonom z puli za każdym razem powstaje inna niepowtarzalna plansza.

W korytarzu mamy szansę napotkać potwory, a w przejściach między nimi mogą być rozmieszczane pułapki. Jednak dopiero w komnatach jest ciekawie- tutaj znaleźć można znacznie silniejsze potwory, lustra, fontanny z trucizną lub cudowną miksturą, posągi wypełnione kosztownościami lub nagle „ożywające”. Znaleziska w skrzyniach, biurkach itp. są różnorakie: od sztuk złota, kosztowności, poprzez medaliony uodparniające na trucizny, aż do naczyń z wrzących olejem, które zadają obrażenia. Jak już wspomniałem poza komnatami, korytarzami znaleźć możemy się w „specjalnych pomieszczeniach” takich jak np.: ołtarz poświęcony demonowi. Badanie takiego ołtarza może skończyć się śmiercią za sprawą potężnego czaru „Gniew Boży” lub nagrodą w postaci zwiększenia zdolności specjalnej.
Są też schody prowadzące na kolejny, niższy poziom labiryntu, gdzie znajdują się jeszcze potężniejsze potwory, a co za tym idzie większe skarby.
Czarne Wrota to tylko jeden żeton z wszystkich, więc dosyć trudno na niego trafić i jest jednocześnie celem naszej wędrówki. Zazwyczaj jest naprawdę srogą przeprawą dla oddziału, lub jego resztek. Zwyciężamy, jeśli pokonamy liczne potwory, Bezimiennego i same Czarne Wrota.
Walka podzielona jest na fazy przypominające rundy, czy tury znane z gier fabularnych, a jej rezultat jest ustalany jest na podstawie sumy rzutu k6, biegłości bronią i zręczności. Suma ta w odpowiedniej tabeli wyznacza odpowiednią ilość obrażeń.
Ja spędziłem grając samotnie w tą gierkę, bądź z kolegami naprawdę mnóstwo czasu, a pierwszy RPG jakiego zrobiłem czerpał garściami z tej gry.
Labirynt śmierci

Powyżej możecie zobaczyć mój actual play w formie pokazu slajdów, który powstał w czasie gdy PZPN zastanawiał się nad kwotą za SMS jaką powinni mu płacić "czytacze".
Baczny obserwator zauważy że przypadkowo wylosowałem schody prawie na samym początku gry, a zginąłem baaardzo szybko.

Po 50 dniach sprawowania jakże zaszczytnego stanowiska Szefa działu Ogólnego, odezwał się w komentarzach sam zainteresowany moim poradami, czyli właśnie Szef Działu. Zaszczyt, który mnie spotkał i radość z tak szybkiej odpowiedzi sprawiła(już po półtora miesiąca (juuupi!)zapowiedział że skontaktuje się ze mną w kolejnym wyznaczonym przez Niego terminie- czwartym lubo piątym, jeśli mnie pamięć nie myli) że postanowiłem mu poświęcić cały wpis z tego jakże cennego miejsca w internecie.
Oto i ów komentarz (oryginał znajduje się w tym miejscu).
Niezorientowanym w sytuacji wyjaśnię, iż chodzi o porady, o które to prosił Szanowny Pan Redaktor Działu Ogólnego wiadomego serwisu, rok temu, a których to część wymieniłem w moim krótkim wpisie Restitututio integrum...
Oto rzeczony komentarz Szefa Działu Ogólnego.
Dostępny, a juści - i nawet tu zaglądam...

Nie każda aktywność redakcyjna jest premiowana punktami. Czasem rzeczywiście "coś robię", mimo iż nie dostaję za to punktów (podobnie jak reszta redakcji czy szefów działów). Rozmawiam z redaktorami, zgodnie z paroma zapowiedziami - staram się porządkować regulaminy i listy moderatorów oraz redaktorów itd.

W każdym razie dzięki za zwrócenie uwagi na fragment o zasadach przyznawania punktów. Przy okazji porządków przy regulaminach zajmiemy się też uwzględnieniem tego zapisu, który przyznaję - może być mylący (jak pokazuje Twoja wypowiedź).

Nie zamierzam wdawać się w dyskusję tutaj. Zbyt wiele było tu obraźliwych (także pod moim adresem) komentarzy; nie widzę powodu, by zgadzać się na rozmowę w takiej atmosferze.

Co się tyczy spóźnionej odpowiedzi - przyznaję, był to błąd, do którego przyczynił się brak czasu powodowany obowiązkami w serwisie, na uczelni etc. zabrakło mi na to czasu. Nie zachęcał mnie do tego również sposób prowadzenia dyskusji z Twojej strony - mimo wszystko powinienem był odpisać.

Jeśli chcesz dyskutować, zapraszam choćby na GG, chętnie porozmawiam - byle nie teraz, choć może np. pod wieczór; jeśli rozmowa przez komunikator Ci nie odpowiada, odpiszę listownie do poniedziałku.

Tymczasem wybacz, rzeczywistość i życie AFK wzywają.


Ubolewam Szanowny Panie Redaktorze Działu Ogólnego, że znowu wykazałem iż ci Serwis, w którym przyszło Panu działać ma znowuż kolejną tragiczną lukę która to dyskwalifikuje Pana wytężoną pracę w rozwój owegoż serwisu.
Ja również nie zamierzam z Szanownym Panem wdawać się tutaj w dyskusję, zwłaszcza gdy serwis, w którym przyszło Panu działać funkcjonuje w tak niesprzyjających warunkach.
Jednakowoż wybaczy Szanowny Pan Redaktor, że nie podejmę dyskusji na popularnym polskim komunikatorze, albowiem:
  • primo: upłynęło zbyt wiele czasu
  • secundo: od czasu opuszczenia szeregu zaszczytnych Członków serwisu, w którym Pan przyszło Panu pracować sporadycznie rozmawiam z osobami pozbawionymi kultury, gdyż muszę zniżać się do ich poziomu, a to deprecjonuje poczucie mojego Id i Ego
  • tetrio: zamierzam w najbliższym czasie udać się na szereg halucynogennych sesji za sprawą których to będę pogrążon będę w transie, w związku z czym niektóre czynności mogę wykonywać podświadomie, w sposób niekontrolowany przez świadomość.
Także te i inne czynniki, o których nie raczę ze skromności wspomnieć mogą sprawić iż kontakt może być nieco utrudniony, nawołuję więc do kontaktów telepatycznych w dowolnych porach dni roboczych.
Podobnie rzecz ma się z rzeczonym listem.
Szanując Pana pracę i troskę o dobro serwisu proponuję aby nie trudził się Pan, zwłaszcza że kontakt listowny w obecnych śnieżnych dniach jest zmorą dla Poczty Polskiej i jej pracowników.

PS. Skoro Szanowny Pan tu zagląda ma może jakieś sugestie i porady co do działania mojego blogu? Z radością przyjmę każdą ilość cennych wskazówek, które podniosą wartość mojego bloga, a nie będą działały jak serwis w którym przyszło Panu działać.

Z wyrazami szacunku, ukłonami itp.
Bardzo serdecznie, bardzo serdecznie Pana pozdrawiam.

Adrian 'Borejko' Kuc

Kilka dni temu, dosłownie minuty tuż przed zamknięciem swojego bloga Jarl podrzucił mi namiar na twórcę Kryształów Czasu. Skorzystałem oczywiście z tej oferty, choć powiem że trochę to zburzyło mi harmonogram zajęć blogowych- miałem inną kolejność wywiadowczą. Wiadomo jednak że konkurencja nie śpi, więc po kilku dniach zadzwoniłem do p. Artura Szyndlera, powiem że z pewna dozą nieśmiałości (heh). Ostatni raz dzwoniłem do Niego (równo co tydzień) w okolicach roku 1991-1992, czyli jakieś 17-18 lat temu.
Na szczęście po ustaleniu wszelkich wymaganych formalności wywiadu (autoryzacja, wyłączność etc.) na dniach zaczniemy dyskutować na ciekawe i intrygujące tematy. Twórca Kryształów Czasu zgodził się również odpowiedzieć na kilka pytań od czytelników, także proszę o ich ew. propozycje w komentarzach.
Przede wszystkim dziękuję Jarlowi z tego miejsca, za przekazanie mi pałeczki. W międzyczasie kiedy On myślał nad wywiadem z autorem Kryształów Czasu, ja zacząłem "preparować" kolejny z przewodniczącym PTBG, Jerzym Szeją - równie ciężki kaliber i osoba równie zajęta, jak Artur Szyndler.
Dla podkreślenia powagi sytuacji (heh) byliśmy na Walentynki z Moją Wróżką Pryszczatką na premierze Frost-Nixon (sami w kinie ! Wszyscy pognali na prapremierę Terminatora 9 i Poltergeista 14).
Proszę więc w komentarzach o zadawanie ew. pytań do tych Panów. Obydwie te persony są wielce zapracowane (wyjazd służbowy, czy praca w Komisji Ministerialnej...) ale udało mi się ich przekonać do udzielenia wywiadu i odpowiedzi na kilka (tylko) pytań od Hipotetycznych Czytelników - jeśli nie będzie ich, z miłą chęcią sam z nich skorzystam- heh.
Tak więc marzec na blogu zapowiada się naprawdę nieźle.


Druga, kolejna część układanki, pod znakiem Aviso.
Wspólny RSS stoi na właściwym miejscu- Planeta RPG. RPG Bloggers, wiedzą o naszym istnieniu. Polskie blogi RPG reaktywował wczoraj Paladyn . Mission One completed. Czas na misję drugą, a więc e-zine warhammerowy.

Jak jak wcześniej nadmieniałem chcę, aby Aviso było przede wszystkim PDF- em, który po wydrukowaniu przysłużyłby się w trakcie sesji, drugim istotniejszym jego celem głównym jest tworzenie go w myśl "od fanów dla fanów". Z tym przysłużeniem się na sesji, troszkę zbastowałem, bo dobra publicystyka to fajna sprawa. I znajdzie się dla niej miejsce.
Przez ostatni czas nasunęło mi się parę myśli, pierwsza w trakcie lektury www.pzpn.pl/flejmy. Z dziesięć dni temu Łukasz "Deckard" w którejś z tych "dyskusji" zauważył całkiem słusznie, że blogi pozbawione są stuffu. Ma rację, nic dodać nic ująć.
Z tydzień temu Piotr Neurocide na swoim blogu Rzut Krytyczny przypomniał o jego fanzinie Erpegowiec, który przeniósł na blogspot w to miejsce. Tym samym zwrócił moją uwagę na formę swojego e- zine. Nasunęły mi się dwa formaty niektórych e-zine: PDF i HTML. Potem Leszek Altheriol na swoim blogu stwierdził, iż w internecie ciężko teraz trafić na inspirujące teksty dotyczące gier fabularnych. Leszek wydawał fanzine "Fantazyn", który przerodził się w jednym numerze tylko w ogólnopolskie pismo (pisałem o nim tutaj). Ten Gość (swoją droga mój ziomek) też ma sporo racji, zwłaszcza gdy skonfrontować to z tym co powiedział Trzewik, czemu nie ma w internecie Tekściorów Numeru. Przedwczoraj słuchałem podcastu Portala o początkach magazynu i wydawnictwa. Przypomniałem sobie też dlaczego "Gwiezdny Pirat" przestał wychodzić.
Do tego skonfrontowałem to z listopadem 2008 roku kiedy znalazłem pierwszy tekst, przy którym wpadłem na pomysł Aviso. Data porażka. Minął ponad kwartał. I... nic.

Podsumowując moje wnioski wyniesione z powyższych wpisów i swoich przemyślanek(o Dżizza Borejko myśli!)- Aviso powinno zostać wydane w formie przypominającej antologię.

Dlaczego?

Ano dlatego, że na moim blogu będzie właśnie mój stuff na bieżąco, jak chociażby znany z Portala - Middenheimer handout z przygodami (nawiasem mówiąc Ignacy Trzewiczek zgodził się bym wykorzystywał tą nazwę- nic ważnego, ale spytać wypadało). Stuff dotychczas zarezerwowany był dla Aviso.

Temu też zachęcam innych do pisania o na prywatnych stronach, blogach i portalach o WFRP. Nie mam ochoty zagarniać czyjejś pracy i publikować jej na swoim blogu, choć dotychczas raz tak zrobiłem i poprosiłem ja-prozaca o napisanie artykułu na temat Indie. Zresztą do każdej z osób, które podesłały mi materiały, bądź wyraziły chęć pomocy napiszę z osobna w najbliższych dniach, każdy z Was jest tego wart (tylko proszę o wyrozumiałość- Borejko jest tylko jeden). To wpis blogowy więc dlatego jest tutaj ogólniej, z kluczowymi osobami będę pisał via mail.

Śledzę cały czas scenkę RPG w Polsce, więc jeśli wypatrzę coś wartościowego zawsze zapytam autora, o to czy wyrazi zgodę na publikację w Aviso. Jeśli wyrazi, dołożę starań by tekst ten ew. poprawiła korekta i ukazał się w Aviso.

Wczoraj kiedy poprosiłem Kogoś o kolejny tekst do Aviso, spytał On mnie o: cel powstania Aviso, myśl przewodnią i większa wizję, itp. Odpowiadam mu z tego miejsca: myślą przewodnią jest "od fanów dla fanów" i innej nie ma. Jednocześnie zanegował współpracę jeśli :
"Aviso ma być zlepkiem wycyganionej od ludzi dobrej woli twórczości do Młotka to na mnie nielicz. "
Tak, ma być zlepkiem wycyganionej twórczości. Wyłącznie. Jeśli ktoś pojmuje"od fanów dla fanów" jako cyganienie by mieć dobre teksty w e- zine to tak cyganię. Jeśli chce bez cyganienia mieć poklask, plusiki, a w niedalekiej przyszłości mieć hostessę i wpis na blogu za 1,22 (z Vat) to wie gdzie odnaleźć się w polskiej sieci o RPG.
Więc wczoraj wycyganiłem od Ignacego Trzewiczka zapewnienie że mogę na liczyć od Niego na tekst, o który prosiłem drzewiej... Też niby nic, ale ja nie wyobrażam sobie Aviso bez Niego(osoby, która miała największy wpływ na WFRP w Polsce), Zbyszka i paru innych osób, które prosiłem o pomoc, bądź same ją zadeklarowały- nie będę ich tutaj na razie wymieniał.


Podsumowując:
Antologia Aviso to najlepsze na dzień dzisiejszy rozwiązanie, ale nie jestem tępogłowym gościem, potrafię zmienić zdanie.
Co więc może się znaleźć w Aviso? To samo o co prosiłem onegdaj w moim Proclamatio dotyczącym Dzikich Pól publikowanym na stronach któregoś tam Portalu. Na pewno będzie:
  • Publicystyka, bo na tekst Trzewika i innych wartych tego osób warto poczekać.
  • Middenheimer, znany szerzej z Portala, bo szkice, konspekty przygód są fajne etc.
  • Nowe zajęcie w Starym Porcie, bo Bohaterowie Niezależni do wynajęcia się przydają.
  • Widziane w Szkarłatnym Lombardzie, bo magiczny przedmiot zawsze się przyda.
  • Scenariusz/e , bo tak było zawsze i wszędzie.
  • Na trakcie, czyli co nieco o Starym Świecie, bo trzeba coś niecoś wiedzieć o świecie
  • i wiele, wiele innych (już wiecie Hipotetyczni Czytelnicy że nie daję za darmo najlepszych pomysłów? Jeśli nie, to tylko przypominam).
PS. Teraz chaotycznie jak to na blogasku, bo zmykam do pracy.
Reszta w następnym odcinku. W międzyczasie muszę załatwić WSW i poprosić o pomoc WWO *. Wszystko w imię misji, niszczenia fundomu i przed wszystkim lansu (bo przecież tylko o to chodzi w cyganionym Aviso).
Wiem że na pewno nie poruszyłem wszystkiego, postaram się odpowiedzieć jednak tutaj na wszelkie pytania niż in prv - taka nauczka z poprzedniego awiza o Avisie
Dopiero jutro będę miał więcej wolnego czasu, pojawi się więc na powrót twitter i podobnie jak tworzyłem RPg Blogi, osobny dział u góry w zakładkach. Twitter radzę obserwować i zaRSSować, dzięki czemu wieści z drukarni Ottona, będą docierać na bieżąco.
I pamiętajcie o adresie, jeśli macie ochotę pomóc piszcie: wfrp[małpka]gazeta.pl (też wolę żeby pisano na tej poczcie- dyskusje i pomysły się zarchiwizują.

No i przede wszystkim dziękuje Wam Wszystkim za dotychczasową pomoc !

* Ważnych Spraw Wiele i Wiele Ważnych Osób

Okolicznościowo i nie po raz kolejny muszę wkleić Figurskiego.
Blog Jarla "Demons & Dragons" jedno z ważniejszych polskojęzycznych miejsc w sieci o RPG zostało zlikwidowane zaś jego prv adres e-mail nie odpowiada (a raczej został zlikwidowany).
Blog był pierwszym blogiem poświęconym retro grom i poruszał tematy dotychczas nie eksplorowane przez żadne serwisy. Wniósł nowy trend do Polski.


W myśl zasady "Aviso od fanów dla fanów", kilka dni temu otrzymałem film od fana prezentujący kutasiki w akcji. Co prawda nie są to te staropolskie, ale idea samej zabawy przednia. A teraz dla fanów.


Porozumiałem się z Magnesem odpowiedzialnym za serwis Wieża, żeby scentralizować blogi RPG w jednym miejscu.
Niektórym użytkownikom moje Blogi RPg, powtarzały się z tym co serwowała Planeta RPG, Magnes chciał w jakiś sposób usunąć duble. Lepiej jednak, aby wszystko było w jednym miejscu niż rozrzucone po rożnych miejscach sieci.
Planeta RPG dla użytkowników jest znacznie wygodniejsza niż mój blog- przejrzystsza, wreszcie stoi na na własnej stronie wtopionej już w miarę na stałe w polskim internecie. Dlatego wszystkie RSS-y powędrowały tam, dodam tylko że dzięki temu liczba śledzonych blogów jest napewno wieksza, choćby niektórym osobom, które piszą na wysoce konfigurowalnej platformie PZPN- owej z zakresu 1.1 -1.9. Mój kanał będzie działał nadal jednak ze swej strony polecam Wam subskrybowanie RSS z Planety: więcej, różnorodniej, lepiej. Zresztą wystarczy spojrzeć tutaj, lub klikając w powyższy obrazek.


Jeśli ktoś ma ochotę mieć bardziej wyselekcjonowany index - polecam Jarla i Jego Polskie blogi RPG, ten skupia w jednym miejscu "blogi niezależne", zależne tylko od pomniejszych firm na rynku takich jak Google, Wordpress etc - magnatów finansowych z PZPN-u tam nie uświadczysz.(heh)
Na pewno jednak trafiają tam blogi wyłącznie o grach fabularnych..

Tym samym Planeta RPG zawędrowała na stronę RPG Bloggers i zakładki: OTHER NETWORKS, największego chyba agregatora blogów RPG angielskojęzycznych, z czym było niemałe zamieszanie, bo po jakimś czasie musiałem ich poprosić o zmianę linku, zaś w responsie dostałem w tłumaczeniu:
"kto pomyślałby, że jest tam tylu bloggerów?"

Worldwajdłeb nas śledzi !

Pojawił się w końcu nowy numer Czasu Fantastyki. Wiedziałem już wcześniej z zapowiedzi że dr. Jerzy Szeja podjął polemikę z tekstem Filipa Haki z poprzedniego numeru, o którym pisałem tutaj i ciekaw byłem kontry eksperta.
Nie mam takich zapędów jak Furiath, by negować tezy wystawione przez dr J.Szeję, a wręcz przeciwnie po lekturze tego krótkiego tekstu przewartościowałem sobie coś znowu.
Dr. J. Szeja w całości tego felietonu nad wymiar dobrze ripostuje na tekst Haki, dając jednoznacznie do zrozumienia, że nasze zabawy nie są wcale takie płytkie i schematyczne.
Obala liczbę graczy, którymi sugerował się Haka, jego definicję sesji i gier fabularnych. Jako jedną z pierwszych kontr wysuwa, że teksty kultury w porażającej wiekszości są słabe. Potem wspomina między innymi Nurglitcha, o którego sesjach krążyły legendy za sprawą MiM'a, a to że ktoś, komuś zapłacił za sesję (zwrot kosztów podróży), czy PMM i Gramy!
I muszę przyznać że odbijanie piłeczki dr J. Szeji udaje się znakomicie.
Po przeczytaniu tego felietonu nasunąło mi się parę wniosków:
  • Autor nie użył magicznego słowa "sztuka", które dla wielu forumowiczów określa ich zabawy, a najczęściej jest rzucane jako granat zaczepny na różnorakich forach
  • jeśli mamy do czynienia z kulturoznawcami zajmującymi się RPG, czy milionami nijakich tekstów kultury, to gry fabularne faktycznie plasują są między nimi
  • nadal wolę mieć jedną dobrą sesję, niż codziennie na skypie
  • lepiej przeczytać felieton w piśmie uznanej osoby zamiast "dyskusji" na temat gdybania czy mamy wejść do Web 1.7., czy pozostać w tym Webie 1.1. , ale z hostessami i wierszówką za wpis na blogu, który potem można krytykować, ale tylko tak by było wesoło i optymistycznie.

Wczoraj musiałem tłumaczyć pewnej osobie jak się RSS- uje, kanały. Wiem dla mnie też było to dziwne na początku, niewygodne etc. teraz w sumie nie wyobrażam sobie surfowania bez RSS.
Posiedziałem więc chwilkę i przygotowałem pierwszy z gadżetów dla Hipotetycznych Czytelników. Gadżet jest darmowy i może mieć go każdy u siebie na pulpicie, stronce czy gdziekolwiek. Może być on postawiony na iGoogle, Netvibesie, może być gadżetem w przeglądarkach Opera, czy Windows Vista, Windows Live, dla beacona przygotowałem nawet wersja makówkową. W ten sposób nawet nie musisz RSSować Bloggerów, czy wchodzić na stronę znienawidzonego wroga fundomu Borejkę.
Gadżet jest umieszczony u mnie wąskiej kolumnie (po prawej na dole bloga), temu trochę kiepsko kiepsko wygląda.
Niewątpliwą wadą wszystkich gadżetów (stawianych na Widgetboxie, Googlu, czy właśnie Netvibesie) jest to że obsługują 4 zakładki. Pamiętacie potrzepaną formę RPg Blogi Alpha, gdzie wszystko było bez ładu i składu? Te magazynowe formy, prezentacji, slideshowy itd. ? W taki sam sposób każdy z Hipotetycznych Czytelników może zmienić swój gadżet. Niby zbednę, mała rzecz, ale cieszy. Mi najbardziej on podoba się w Operze.
Dlatego że tak jak stwierdził zdaje się pierwszy twórca polskich widżetów - można zawsze je wyłączyć. To najwieksza ich zaleta. heh.
Miłej zabawy. Zaś tworzenie swoich po zalogowaniu się jest niezwykle proste.

20 blogów często aktualizowanych - 30 dni pod tym adresem
http://eco.netvibes.com/export/blog/302383/blogi-czesto-aktualizowane-ost-30-dni
Wejdź, zedytuj jak ma wygladać i gotowe.

FAST EDIT: POST WYEDYTOWANY 25.02.2009 NA SPECJALNE ŻYCZENIE OSÓB NIEZORIENTOWANYCH W TEMACIE JAK PEWIEN ZASYMILOWANY JAKUB.
ZAJRZYJ TUTAJ PRZED PRZECZYTANIEM, LUB POD TEN ADRES:


http://gryfabularne.blogspot.com/2009/02/kto-pomyslaby-ze-jest-tam-tylu.html







Dobra udało mi się postawić wszystkie te RSSy, które zamierzałem dzisiaj zajmę się wprowadzaniem i przenoszeniem danych o Bloggerach RPG, oraz ich wieści z strony startowej netvibes. Sporo trudu i pracy i szcześcia dla takiego laika jak ja - niestety nie pracowałem nad tym pół roku jak co poniektórzy, ale udało mi się. Od razu zaznaczam AGREGATOR Serwisów zbiera wieści z portali poświeconych szeroko pojętej fantastyce i grom fabularnym.
Niestety nie pracowałem nad pozycjonowaniem i filtrowaniem, aby podobne wiadomości nie powitarzały się (bo niby jak ?) Agregator z serwisów zrobiłem sobie jako fan dla fanów, dla naszego wygodnictwa, nie dla filtrowania lepszych czy gorszych serwisów.
Liczę na inteligencję osób go używających, którzy dokonają wyboru co zechcą sobie przeczytać, a nie jakieś matematyczne formuły.

Podobnie rzecz ma się z bloggerami. Tak jak określił to jeden z bloggerów "Masz wybór" - nie wybiera za Ciebie automat, czy informacje nie przekazuje Ci jeden poprawny politycznie portal
uzurpujący sobie prawo do monopolu na treść.

Sporo emocji towarzyszyło mi przy przenoszeniu Blogi RPg do fazy Blogi RPg Beta, gdzieniegdzie poleciało nieco niewyparzonych słów z mojej gęby - przepraszam.

Żeby nie zaśmiecać bloga co chwilę kolejnymi wpisami o przejściu z Beta 0.90 do Beta 0.91 uruchomiłem twitter.

Jako że RSS: Blogi RPg i Serwisy "o szeroko pojętej fantastyce" wyeliminują zapewne dziesiątki ,
miło byłoby gdybyście zaressowali ten Twitter(tylko w trakcie bety), bede na nim sygnalizował problemy i ew. zmiany.

Na pewno w przeciągu najbliższego czasu i RSS Blogi RPg i Serwisy ulegną zmianie - już teraz przypomniałem sobie że nie dodałem np. Valkirii.

Dzisiaj (+ modyfikator kilka dniz tego że robię wszystko sam dla lansu) bo to nie jest takie proste, wprowadzić opisy 50 bloggerów + kilkunastu serwisów) pojawi się mini stronka z Bloggerami RPg, a ta stara zabawkowa z netvibes poinformuje gdzie nalezy się udać, aby zobaczyć informacje o bloggerach i ich ostatnie wpisy.

Liczę na Waszą pomoc w testowaniu Bety, wszelkie sugestie co do agregacji tych serwisów i bloggerów, będa mile widziane, proszę najlepije wypowiadać się w tym temacie, bądź mailowo.

Na blogu nie ma wszystkich elementów, które miałyby się znaleźć - chciałem zrobić to powoli i dobrze, niestety wczoraj dobijające się do maile skutecznie utrudniały pracę. Tak więc wszyscy, którzy wczoraj i przedwczoraj nie mogli się dostać na mojego bloga dzisiaj na biżacą moga śledzić jak będa pojawiały się i znikały jego elementy.

Uprzedzę pytania, które wczoraj pojawiły się w e- mailu- tak wszystko "jest na legalu" ja ageguję i cytuję tylko fragmenty Wasze wpisów, tak aby każdy mógł bezpośrednio wchodzić na poszczególne strony.

Na początku dodaje opisy tych 52 bloggerów do bazy i te kilkanaście serwisów, także na pewno nie będę dodawał kolejnych w najbliższym czasie - nie oznacza to że nie będę aktualizował ich bazy, będę i to regularnie w miarę możliwości.
Przykładowo strona każdego bloggera będzie wyglądała tak (przykro mi Seji, ze zostałeś przykładem- nie należało nazywać bloga 100% Seji - heh i być pierwszym na liście)

PRZYKŁAD BLOGGER:

Od Blogi RPg INFO beta


Opis:

Blogger: Seji

Adres: http://my.opera.com/Seji/

Subskrybcja:

Jeśli jesteś Autorem tego bloga uzupełnij jeśli chcesz tą notę w komentarzach, bądź przyślij ja na e- mail z dopiskiem "Nota".


P.S. Za wszystkie wskazówki, testowanie zjebki z góry dziekuję.
PS .2 Przykładowo pojawiły się problemy ze statsami (mój bloga działa całkiem całkiem - natomiast serwisów i bloggerów jakoś nie pinguje, gdzieś jest błąd...
PS. 3 Wszystkich którzy nadesłali mi swoje prace przepraszam ż nie miałem czasu ich "obadać", myślałem że w niedzielę postawie wszystko na nogi dziś jest już wtorek... Także pradopodobnie wszystko jeszcze przeciągnie się kilka dni.
PS 4. Gadżety, widżety na Wasze blogi zrobie jako ostatnie itp.

I tym optymistycznym akcentem bardzo serdecznie Państwa pozdrawiam. Bardzo serdecznie.
Pan Uśmiech Piosenka i Dolej Mi Jeszcze vel Przystojny Pan Adrian

Serdecznie dziękuje Wróżce Pryszczatce za wszelką pomoc.




Bookmark and Share


By dopełnić całości ostatnich dwóch wpisów (Martin McKenna i Starożytne Duchy Kislevu) należy przypomnieć plagiat McKenny jakiego dopuścił się w dodatku Źle się dzieje w Kislevie (a więc w wspomnianym ostatnio WD również).
Jak się okazuje, tego typu proceder nie były tylko naszą zmorą w latach 80-90, ale i pojawiał się również na Wyspach Brytyjskich.

Serwis Unreal Fantasy zamieścił mój dotychczas nigdzie dotąd nie publikowany tekst Suannoth - Pustynia Śmierci.

W najbardziej niespodziewanych miejscach tego przeklętego miejsca wyłaniają się marmurowe, spiralne kolumny o różnej wysokości, uwieńczone płaskorzeźbami, przedstawiającymi ptaki, kwiaty i motyle. Ich pochodzenie jest nieznane, a wiele z nich nie jest zwykłymi posągami - niektóre z nich określa się Kamieniami Pustynnymi, które tak naprawdę są żywiołakami ziemi, mającymi swą osobowość, zmieniającymi formy i kształty w inne. Niektórzy twierdzą, iż przybierają nawet formy istot rozumnych! Mamią wędrowców różnorakimi głosami, potrafią zwabić w niebezpieczne miejsca, ograbić, a nawet zabić, radując się naszą naiwnością. Zawsze czynią to ze szczególnym okrucieństwem, bezwzględnością i niepojętą dla naszych umysłów rozkoszą. Kamienie Pustynne rzucają długie cienie na piaski pustyni, choć często przybierają kształty zwykłych głazów, kamieni, a nawet setek czy tysięcy kamyków.
Szczerze mówiąc nie pamiętam już co było inspiracją do tego tekstu (napisałem go z 10 lat temu), pamiętam że moi gracze domagali się Dark Sun'a na naszych sesjach, a ja za sprawą krasnoluda- elfa z ŹSDwK, miałem możliwość by teleportować ich w różne miejsca uniwersum Warhammerowego. Garściami czerpałem z różnych źródeł- graliśmy wtedy znacznie częściej niż dziś i pomysły brało się z wszystkiego co się dało: seriali, komiksów, filmów i książek - sama przygoda rozgrywała się wewnątrz Jahval Rondi i oparta była na opowiadaniu R.A.Ziemkiewicza-a pt."Cortex Cerebri", zaś pomysł szczegółowego opisania Mabdon Caraidh legł w gruzach - po dziś dzień w tym pliku jest "rozgrzebanych" kilkanaście stron znormalizowanego tekstu. W zamyśle miała być to pierwsza część opisująca tylko pustynię, zaś właściwy opis Mabdon Caraidh, czyli Miasta- Przyjaciela miał przypominać dodatki Marienburg i Middenheim (heh).
Człowiek staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny.

Pokażę Wam sztuczkę starą jak WEB 2.0, którą można zastosować na naszym poletku. Jest niczym odświeżany kotlet, ale w zderzeniu z WEB 1.1-1.9 dysponujesz świetną rzeczą, by odciąć się od idiotycznych wpisów Borejki, blogów o kotach lub ciasteczkach (do wyboru), agregować te informacje, które Ciebie interesują. Jedyny warunek - musisz otworzyć się na WEB 2.o.
Dla tych, którzy tkwią w społecznościach opartych o Web 1.1 - 1.9 może być to szokiem jakie możliwości oferuje WEB 2.0., ci którzy używają świadomie internetu nie znajdą tu nic nowego.
Sporo z Hipotetycznych Czytelników zna takie strony, jednak większość zbywa je uśmiechem: iGoogle, czy netvibes to dla dzieciaków lub nastolatków, jest infantylne - jak się okazuje nic bardziej mylnego, spersonalizowane strony oferują nam dotarcie do tych treści, na które mamy ochotę, bo wszystko jest o niczym.
Ja sam osobiście gubię się w swoich linkach, swoich RSS-ach itp, a codziennie rano przeglądam sporo wieści - celowo piszę przeglądam, bo nie wszystkie czytam - spoglądam tylko na nagłówki, jeśli coś jest interesujące, czytam. Zanim przeczytam to na co mam ochotę i utopię w Bagnie, pojawia się drugie tyle wieści heh)
Dlatego korzystam sobie z netvibe, które personalizuje mi wieści z polskiego świata RPG.
Przykładowo: w serwisie Fachowców i Fantastów 1.1-1.9 pisze się o kotach, dodajemy działy, blogi, które nas interesują, nienawidzimy ciasteczek - ciachamy te osoby i dodajemy do swojej strony tylko te blogi osób, które TY uważasz za stosowne.
Nie wchodzisz na Bagno bo followerzy Borejki (pochodzący z MatPlanety) głosują na niego - nie agregujesz na swojej stronie wieści stamtąd, oczekujesz wieści o autorkach pobierasz sobie wszystko co chcesz z Autorskich na swój serwis.
Chcesz poczytać coś po polsku o Indie? Pakujesz się i lecisz do Bombaju, bo Marioch wie ale nie powie.

I to praktycznie koniec: po boomie na WEB 2.0 dużo się huczało o dziennikarstwie obywatelskim, wielu wykorzystało to i mobblogowało z miejsca ważnych wydarzeń - dziennikarze obywatelscy byli pierwsi by szukać analogii w RPG np. za pomocą telefonu możesz blogować z konwentu za pomocą swojego telefonu. WEB 1.1 -1.9 rozpatruję możliwość wprowadzenia dyskusji nt. mobblogowania po zakończeniu budowy autostrad. Kiedy pisałem sobie ten otwarty list do Pana Zastępcy Redaktora Naczelnego Portal pokpiwałem sobie srodze, że skoro Oni są dziennikarzami, krytykami, recenzentami, felietonistami i eseistami to np. Jarl czy ktokolwiek inny z blogosfery może się nazywać erpegowym dziennikarzem obywatelskim.
Prześledź Hipotetyczny Czytelniku sobie krótką historię tego bloggera, wybrał targetowy dział w RPG do blogowania i bloguje o nim na tyle dobrze, że jest bezkonkurecyjny - żaden duży serwis po dziś dzień nie wspomniał nawet czym jest zjawisko retrogamerów na zachodzie, Jarl na razie już pół roku przed nimi. Przykład z nie tak dawna, bo z wczoraj z bloga Paladyna:

"Gonzo napisał na swoim blogu o paragrafówkach, więc postanowiłem dorzucić do tematu swoje trzy grosze"

Respons w blogosferze jest błyskawiczny.
A teraz potem porównaj to z blogosferą z dwóch ostatnich dni w tym samym czasie w blogosferze miałem kilkukrotnie więcej wpisów bloggerów niezależnych [teraz ja będę Jarla cytował] niż z WEB 1.1 -1.9 - połowa blogujących traktuje to miejsce jako tubę informacyjną do informowania o swoich pomysłach i bardzo słusznie, tego jeszcze nie zakazali. Warto docierać z treścią do zainteresowanych. Pozostała blogująca reszta to redaktorzy lub przyjaciele domu.

A teraz z powrotem spójrz np.na blog Krakonmana - minimum jedna recenzja Sawage Worlds, potem spójrz na Raziela, F&F 1.1 -1.9 nie zdążył przez tydzień poinformować o wynikach konkursu FFG na scenariusz WFRP, Per mortis ad gloria informuje już o zupełnie czym innym i innej imprezie, którą żyją fani WFRP.
Spójrz na Darkena, nie współpracował z żadnym serwisem, przetłumaczył gierkę i wydał ją z pomocą kilku znajomych w formie PDF, bez pomocy nadętego korektora, działu redakcyjnego, redaktora naczelnego itp.
Blogger WEB 2.0 jest szybszy o pół mili od każdego redaktora F&F 1.1-1.9, pal licho że z błędami, czy innymi babolami. Robi to z impulsu, jeśli się rażąco pomyli ktoś go poprawi, czy on sam skasuje wpis. Jeśli ktoś uzna to za stosowne utopi w Bagnie, grono głosujących ciągle się powiększa - więc jeśli blogujesz w sieci, zarejestruj się i Ty głosuj co warte jest odnotowania w polskim RPG. Ci którzy nie głosują, zawężając tym samym grono opiniujących tym samym wypaczają jego idee, ale cóż zrobić, niektórzy traktują Bagno jako źródło informacji do swoich serwisów.
Drzemie w tym niesamowity potencjał, potencjał którego nigdy nie zaoferuje oldschoolowa WEB 1.1, która rozwija się w ślimaczym tempie w kierunku 1.9. Tylko że tak jak z Poloneza Caro nie zrobisz Ferrari, tak nigdy sama 1.1- 1.9 nie przeskoczy do 2.0.
Magnes stworzył świetny jak na polskie warunki serwis, sporo osób uciekło stamtąd przez zjebki za samutapianie, jednak znacznie większe grono osób mimo że się nie udziela na Bagnie to aktywnie śledzi co dzieje, chociaż sieci w swoich okopach 1.1-1.9.

W WEB 2.0. wszystko jest na wysięgnięcie ręki, w WEB 1.1-1.9 to na co pozowoli ci Ojciec Prowadzący. Kiedy składałem sobie swoja stronkę na netvibie zauważyłem, że bloggerów jest kilkukrotnie więcej od 2009, patrząc na to z perspektywy czasu wiem że to chwilowe, ale biorąc pierwszy z brzegu blog Nukerala napawa optymizmem. Profesjonalni dziennikarze, eseiści i felietoniści muszą posiłkować się zewnętrzną blogosferą i polecankami na swoim serwisie, właśnie w postaci wpisów Nukereala. Zagaduję kiedyś do niego na GG : "Ty może informowałbyś o wydarzeniach związanych z D&D 4 na łamach swoich bloga". 15 minut i RSS wypluwa mi newsa od niego - to samo trwa na serwisach 15 dni: "okej przedyskutujemy to i damy Ci odpowiedź."

W eRPGach nie ma jeszcze blogu agregującego newsy o wieściach z poletka RPG, takiego multibloga jak Games Fanatic informujący o grach planszowych, obsługiwanego przez kilku bloggerów, na razie każdy robi to na własny sposób, liczę że prędzej czy później jakaś eRpegowa Agencja Prasowa powstanie, chętnie przyłożę swoje 12 groszy.
Wystarczy po prostu nie zawężać swoich horyzontów do jednego, czy kilku portali, tylko otworzyć oczy szerzej i wybierać treści które Ciebie interesują, tak samo jak nie mieć wyszukiwarki ustawionej na szukanie treści w języku polskim.



Oceńcie sobie ile możliwości jakie dają gadżety i jak łatwe jest ich tworzenie na swoje stronki, dołączanie ich do przeglądarek, na razie nie ma ich wiele: kilkadziesiąt tysięcy (heh), ale w porównaniu z jednym widżetem WYSIWYG działającym na F&F 1.1-1.9 to sporo. Pod tagiem RPG tylko kilkadziesiąt. Dzięki widżetom z netvibe'u możesz mieć nie tylko newsy, strony itp. możesz mieć kostki, gierki w flashu, kalendarze, komunikatory jest tego cała masa, jeśli czegoś za mało możesz zrobić nowy gadżet nie będąc programistą, netvibe zdaje się też chyba oferuje współpracę przy tworzeniu gadżetów.
Jeśli nie podobają się Wam koty, ciasteczka czy wpisy Borejki, można odciąć się od tych miejsc w sieci szybciutko, nie za pomocą regulaminów, a WEB 2.0. Wcale nie trzeba być programistą.

Wiem że przynudzałem - dla większości to wszystko wiadome, wiem że ktoś może nie będzie bawił się w składanie swojej stronki bo to głupie jak sama stronka startowa i blogowanie w pamietchnitschku, ja mam swój serwis informacyjno blogowy. Komu się nie chce takiej stronki robić może korzystać z mojej, skoro ją udostępniłem jest też dla Hipotetycznych Czytelników, na bieżąco dodaję nowych bloggerów, więc jest w miarę aktualna..

A tutaj taki gadżet do pimpowania nas samych za pośrednictwem tej strony.

Możesz pobrać kod z tej strony (to gadżet google w HTML)

RPG to ulubiona rozrywka Tawerniaków i, mam nadzieję, także Wasza! W KGF-ie znajdziecie teksty do najprzeróżniejszych systemów RPG. Porady dla Mistrzów Gry, graczy, dodatki do systemów - to wszystko przygotowane przez zapaleńców i specjalistów od poszczególnych gier.

Kiedyś gdy zaczynałem robić wywiady z gośćmi z RPG w RP zastanawiałem się z którymi możnaby pogadać - napisałem do Bazyla od Tawerny, myślałem że warto bo e-zine ukazuje się już sporo lat, a samo pisemko pamiętam jeszcze z płytek CD-Action i czasów Wszechpotężnego Modemu, Tawerna wtedy funkcjonowała u mnie na równi z innymi pismami jak: Esensją, Histmagiem itp. (swoją drogą zadziwiające jest jak rozwinęła się droga tych pism) Okazało się jednak, że to nie On prowadził od początku tego e-zine, więc nie było o czym gadać i zdaje się że nie odpowiedziałem na jego e-mail, za co z tego miejsca przepraszam.

Teraz sporadycznie zaglądam i na stronę Tawerny i do samego e-zine, a rolę jaką dziś odgrywa na scence RPG przypomina mi Karuzelę, kiedy to byłem malutki (Szpilki były za trudne dla mnie).
O doborze artykułów nadmieniałem w komentarzach niejednokrotnie - Ż&Ż. Tym razem jednak wstępniak do e-zine poruszył mnie, nie swoją treścią, a wspominką o tym, że pismo dołączane jest nadal do ogólnopolskiego pisma o grach komputerowych.
Czyli jakiś tam promil ludzi nie związanych z RPG to czyta!
I skazany jest na porady Ałtorów zamieszczających tam teksty!
I kolejny Redaktor Naczelny je puszcza w świat!
Promil z tych sidiakszynmaniaków na to luka!

Znowu marnuję moje entery i bakspace'y na pisanie o czymś, choć spokojnie mógłbym w tym czasie rozegrać kilka spotkań Lechem w FIFA na poziomie amatora (bez Piotra R. w składzie).
Zaglądnąłem więc do tej Tawerny i działu RPG i kolejnego wstępniaka (sic!) zatytułowanego"Pokolenia erpegowców".
"Ostatnio czytając publiczne wypowiedzi tych, którzy uważają się za autorytety w kwestii gier fabularnych, złapałem się za głowę."
Zrobiłem to samo, czyli chwyciłem się za głowę i dumałem o jakich też autorytetach mógł pisać Autor, o Redaktorach najbardziej poczytnego serwisu o grach fabularnych? Chyba nie, więc myślę że to taki celowy zabieg literacki na miarę Hitchcocka, Redaktor zaczyna trzęsieniem ziemi, by akcja rozwinęła się dalej sama. Czytam więc dalej.
Autor zauważa, że środowisko wymiera, cóż ja odnoszę odmienne wrażenie. Jako erpegowy starzec przeprowadziłem kolejne doświadczenie udałem się incognito (z przyklejonymi wąsami) ostatnio do dwóch sklepów z grami w moim mieście i zauważyłem sporo młodych ludzi dyskutujących o RPG, choć przeważały oczywista planszówki i bitewniaki. Co więcej kilka dni później wracając do domu pośród skrzypiącego mrozu pod butami słyszałem idących za mną młodych (15-18 lat) ludzi rozmawiających o ich ostatniej przygodzie rozegranej w (taaaaadaaam!!!) Kryształy Czasu!
Na forum tego e-zine i strony niedawno spostrzegłem kilkadziesiąt tematów w dyskusjach, tak więc konkludując: wymierające środowisko faktycznie ma się całkiem dobrze.

Ale dalej Autor już nie może zrozumieć:
"jak można krytykować młodego erpegowca, który opublikował tekst z poradami na temat prowadzenia, tylko dlatego, że dla starych wyjadaczy, często z dziesięcioletnim i dłuższym stażem, są to rzeczy oczywiste i sprzed dziesięciu lat…"
Tu chyba pił do mnie (jaka ta sieć polska mała!), jak pojechałem po fenomenalnym almanachu walki, zamieszczonym w ostatnim numerze, więc nieco szczegółowiej.
Na początku zapytam Redaktora Bazyla, gdzie był jak puszczał do poprzedniego numeru tekst o emocjonującej walce w grach fabularnych, dlatego że jest ona emocjonująca, gdzie był jak puszczał wcześniejsze babole ?
Gdyby logicznie pomyślał, to doszedłby do sensownego wniosku, że od opracowywania porad na temat prowadzenia są właśnie redakcje, które dysponują zapleczem kompetentnych fachowców, nie stetryczałe dziadki, które poprzez pryzmat swoich doświadczeń nie napiszą nic sensownego, bądź przez bagaż lat grania napiszą tak niezrozumiale jak teoria GNS.
Od tego są fora redakcyjne, by dyskutować nad tekstami - poradami dla początkujących MG i Graczy, a nie zastanawiać się nad zamieszczonym na blogu wierszem zawierającym słowo "kurwa", czy zasadnością umieszczania pozdrowień noworocznych na głównej stronie serwisu.
Chyba Autor jest jak sam to określa faktycznie jest i "za stary i zbyt konserwatywny", by patrzeć obiektywnie na treści znajdujące się w swoim e-zine i wrzuca teksty tylko z perspektywy wydanych numerów czy ilości ich wydanych, by się kręciło dalej.
To redakcje powinny zamieszczać takie teksty, nie poszczególne jednostki.

I tu zaczyna się finał, na miarę Hitchcocka
"W takich chwilach zastanawiam się, gdzie był jeden taki krzykacz czy drugi, kiedy młodzież sama musiała dochodzić do oczywistych zasad prowadzenia?I ciągle dochodzę do wniosku, że prawdopodobnie na forach. "
Ja i wielu moich znajomych jeździliśmy na deskokołowrotkach, waliliśmy stage- divingi i czytaliśmy Fantastykę, bo for nie było jak i internetu. Także zaplanowane na finał globalne trzęsienie ziemi skończyło się co najwyżej potrzepywaniem starej wierzby, w nadziei, że spadną gruszki.
Po takim wstępniaku reszty nie chciało mi się czytać (scenariusz ED, kolejna recenzja Wicka i jakiś fabularyzowany tekst o czarodzieju, plus dla nosa neoapaczy, że przypimpowali TSoY-a na łamach płytki do CD Action) jak zwykle zresztą.

PS Na polemikę nie czekam bo znając Redaktorów Ojców Prowadzących mają sesję, temu moja polemika alkoholika, tylko pod nosem.


Mój drugi odcinek cyklu "W krainie Wojennego Młota" ukazał się na Esensji.

Uzupełnię go o pomniejszy news:
Minął już rok od momentu, kiedy Black Industries zrezygnowało z linii wydawniczej WFRP i DH 40000. W sieci pojawiły się wątki (tu i tu) poświęcone pracy tej firmy, która miała niemały wkład w rozwój tej gry.
Fast edit: Ilustracja z boku to oczywiście dwie strony z zwycięskiego 9 cnót Magnusa Pobożnego.


Tytuł ten zaczerpnąłem z noty Neurocide dotyczącej gier planszowych, choć ma mało wiele ma wspólnego z planszówkami, a raczej z tym od czego wydawnictwo Portal zaczynało, czyli RPG.

Z notą tą nosiłem się od dawien dawna, jakoś jednak zawsze więcej było zabawnych tematów do poruszenia, a to wpieranie młodym ludziom że nie muszą grać w gry fabularne jeśli nie dysponują odpowiednim kolorem ubrania na sesji, a to że można grać w gry fabularne bez znajomości teorii: GNS, P19 i innych fanaberii.
W związku z zabawnym zdarzeniem sprzed kilkudziesięciu jeszcze godzin, czasu jakby więcej, jednak, aby każdy zrozumiał o co rzecz idzie trzeba cofnąć się nieco w historii.
Jest sobie w smrodliwych Gliwicach taki tam Autor, pisze do jedynego w tamtych czasach pisma o grach fabularnych scenariusze i artykuły dotyczące gry Warhammer Fantasy Role Playing. Pisze te opracowania na tyle dobre, że w końcu zaczynają się pojawiać jako cykl artykułów o nazwie "Jesienna Gawędą", które to każdy fan gier fabularnych w Polsce zna. Przedstawia nam On wizję Starego Świata zepsutego, dżdżystego, ponurego, bez bohaterów, bez wygranych ani przegranych, nie ma kolorów czarnych i białych w Jego wizji świata, jest tylko szare. Szary kawałek Starego Świata, w którym każdy z bohaterów gry chce wykroić sobie kawałek swojego świata i żyć w nim spokojnie. Idea tego cyklu chwyta na tyle, że znaczna większość fanów Warhammera zaczyna grać w ten sposób.
Mija rok, czy dwa (nieistotne dziś) tenże Autor zaczyna wydawać pismo o nazwie Portal. Nawiązuję z nim korespondencję ( jakoś kombinowaną: wysyłam dyskietki, albo długaśne listy wydrukowane na igłówce), Autor na tą samą modłę odpisuje mi, niejednokrotnie mamy odmienne zdania, nawet na tyle że nazywa mnie " sztywnym Mistrzem Gry" czy bardziej nieładnie.
Niedługo potem na firmamencie pojawia się Michał Mochocki - obecnie doktor ludologii, a wtedy miłośnik drugiej mojej ulubionej gry Dzikie Pola - ten ma tyle energii, że promuje na łamach Portala świetne artykuły historyczne poświęcone tej szlacheckiej grze fabularnej. Po takiej samej korespondencji jak z Autorem Jesiennej Gawędy udaje mi się opublikować na ich łamach jakieś artykuły, co wtedy strasznie mnie podbudowuje (młodszym wyjaśnię, że to takie uczucie jakby dostać legitymację prasową na smyczy od jakiegoś serwisu).
Wróćmy jednak do Autora "Jesiennej Gawędy", na łamach jego pisma pojawiają się genialne artykuły i przygody do Warhammera, zaczyna się mówić o stylu prowadzenia jesiennogawędowym.
Dziesiątki, albo setki ludzi w Polsce zaczyna prowadzić w ten sam sposób, co staje się ewenementem - na Zachodzie Warhammer nie jest aż tak popularny i nie gra się w tak "mroczny sposób" jak u nas. Ktoś przebąkuję o polskim stylu gry w WFRP.
Po jakimś czasie pismo, które o głowę deklasowało swoimi tekstami konkurencyjną "Magię i Miecz" upada- jak i zresztą wszystkie.
Scena gier fabularnych sukcesywnie przenosi się do sieci, a tenże Autor wypuszcza w międzyczasie dwie duże polskie gry fabularne, które znowu elektryzują fanów, powstają strony oficjalne i te mniej, takież dodatki inne.
Jeszcze za czasów "Portala" wydaje zachodnie gry nowofalowe, które były na Zachodzie chyba protoplastami gier Indie. Autor "Jesiennej Gawędy" cały czas jest w kręgu zainteresowania fanów, jego każda pozycja nie pozostaje bez szerokiego odzewu.
Mijają lata, Autor cały czas w swoim tempie wydaje dodatki i promuje swoje gierki pomimo kulawego polskiego rynku gier fabularnych. Wydaje pismo papierowe, potem PDFowe.
Wcześniej dokonuje świetnego posunięcia, zamiast promować dwie dosyć popularne wtedy gry (Cyberpunk 2020 i WFRP) wydaje zbliżone w konwencji swoje analogiczne, podobne gierki- dzięki temu nie musi się troszczyć o prawa autorskie i inne szczegóły.
Ja sam pozostaje przy oryginałach czyli CP i WFRP, tym samym nie śledzę dokładnie fanów i ich utarczek z Autorem.
Wraz boomem na planszówki, wydaje parę takich gierek, co poniektóre zostają zauważone na Zachodzie. Wydaje płyty z muzyką na sesje, dołącza teksty na płytach do pism komputerowych, pojawia się jakaś śmieszna karcianka, robi konwent w Gliwicach.
Z pozycji outsidera jedyne co zauważam, to to że facet odcina się fanom pięknym za nadobne, gdzieniegdzie wychwytuję jak nazywa kogoś "dzieciaczkami z Poltera", gdzieś kogoś zbluzgał itd. Myślę sobie - widocznie gościu ma charakter i niewyparzoną gębę niczym Hołubek spod Pskowa.
I docieramy do dzisiejszych czasów - drugi rok z rzędu robię podsumowanie "rynku wydawniczego RPG" w Polsce, pytam wydawnictwa te i tamte, raptem kilka - nikt raczej nie daje jednoznacznych odpowiedzi, albo zazwyczaj w ogóle nie odpowiada. Spośród nich Autor "Jesiennej Gawędy" dziękuje (!) mi w e-mailu za to że uwzględniam Jego w tym podsumowaniu. Coś dla mnie niezrozumiałego w Wolsce - on dziękuje mi za to, że ja Jego uwzględniam.
Inne firmy nie raczą nas informować oficjalnymi drogami i mniej nawet o tym że tracą licencję na daną grę, bądź ich tłumacze nie wywiązują się z zadań.
Publikuję podsumowanie na moim obrazoburczym blogasku, w skrócie pisząc, że jako tako jedyne wydawnictwo, które utrzymało pion na rynku to Portal, wieść idzie dalej wiele osób w komentarzach, forach nagle zmienia zdanie "tak, tak portal jest extra, świetnie, mają jakąś Indie wydać i ta grę co się w nią nie da grać Profundis i w ogóle zajebioza".
Zapominają o tym jak Autor "Jesiennej Gawędy" jechał po nich, analogicznie kibice kilka dni temu jechali po piłkarzach ręcznej - typowo polskie.
Gdyby nie rozrosty ambicjonalne, co poniektórych osób z fundomeczku związanego z grami
musieliby mi przyznać rację - Autor "Jesiennej Gawędy" i Jego wydawnictwo na dzień dzisiejszy jest najważniejsze na drobniutkim rynku gierek fabularnych w Polsce, jest praktycznie bezkonkurencyjny, bez względu na to czy ktoś z Jego "Jesienną Gawędą" zgadza się lub nie, czy podobają mu się gry Portalu czy nie, czy zazdrości Jemu wydania swojego Almanachu RPG czy nie.
Reszta Wydawców tych z dużych firm to przy tym Wydawnictwie to pikusie, mimo, iż dysponują większym kapitałem - oni gry traktują jako dodatek.
Nie pozostaje nic innego jak tylko życzyć mu więcej pozycji niż sześciu w tym roku, o których wspominał w podsumowaniu, zwłaszcza że pierwsza pozycja jest już w druku.
Zupełnie subiektywnie więc, jako że Go nie znam (pomimo z górą dziesięciu lat) pozostaje Wam czerpać od Ignacego Trzewiczka.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget