Podsumowanie roku 2009 okiem twórców i fanów RPG


Świecką tradycją już stało się, że na przełomie Nowego i Starego Roku proszę kluczowe w Polsce osoby związane z grami fabularnymi o kilka słów podsumowania. Rok był obfity w porównaniu z poprzednim, więc i wypowiedzi zebrało się sporo -ponad 15 kartek A4 znormalizowanego tekstu. A to nie koniec podsumowań - do końca roku pojawi się ich jeszcze parę.
Warto więc zaparzyć kawę i na spokojnie przeczytać co sądzą o upływającym 2009 roku: Ignacy Trzewiczek, Jarl Fra Oslo, Piotr Koryś, Maciej Domagała, nef the grey, Michał Tronina, Tomasz Z. Majkowski, Tomasz Kucza, Marcin Roszkowski, Andrzej Stój, Tomasz Smejlis, Marcin Zawiślak, Kamil Węgrzynowicz, Marcin Segit, Tomasz Barański, Tomasz Seweryn, Tomasz Popielarczyk, Radek Drozdalski, Artur Ganszyniec, Jacek Gołębiowski, Maciej Sabat, Łukasz Lenard i Michał Markowski.
Jeśli któregoś z nazwisk nie kojarzycie, nie wypada się przyznawać. Jednak zaręczam że po lekturze zorientujecie się who is who.
Paru wypowiedzi zabrakło. Nie wszystko stracone - sądzę że brakujące osoby dokoptują jeszcze.
Kolejność wypowiedzi osób nie wiąże się z żadnym kluczem - znalazły się one względem nadsyłanych do mnie e- maili.

Dziękuję wszystkim osobom, które poświęciły swój czas na podsumowania w swoim imieniu i moich Czytelników.

Tymczasem miłej lektury, bo naprawdę jest co czytać.

____________



Ignacy Trzewiczek 
WYDAWNICTWO PORTAL
Rok 2009 byl dla Portalu rokiem dziwnym.

Osiągnęliśmy największy w historii sukces - gra Stronghold jest jedną z najpopularniejszych gier planszowych na świecie w roku 2009. Byliśmy gwiazdą targów w Essen, sprzedaliśmy wiele tysięcy egz. gry. Wielka sprawa...

A jednak okupiliśmy to brakiem czasu na dokończenie projektów zwiazanych z Neuroshima RPG. Nie ukazał się ani jeden dodatek do naszej sztandarowej fabularnej produkcji. Takiego roku jeszcze nie było.

Z jednej strony więc wielki sukces Strongholda, z drugiej smutek, że do NS nie ukazał się ani jeden dodatek.

Fajnie toczą się losy naszych innych podręczników do gier fabularnych. Kiedy Rozum Śpi przyjeło się fajnie, zaś druga gra w tej linii - De Profundis - zrobiła furorę o jaką nawet my, autorzy, jej nie podejrzewaliśmy. Sprzedało się kilkaset podręczników, na naszym forum jest baza graczy, toczą się gry, De Profundis wróciło na rynek w wielkim stylu.

Podobnie dobrze mają się nasze almanachy, ukazało się Graj Fabułą oraz Jesienna gawęda - obie pozycje bardzo wysoko w BOX OFFICE największych sklepów z grami w Polsce.

Dziwny był to więc rok. Nie ukazało się nic do naszej głównej linii RPG, ukazały się zaś za to 4 podręczniki skierowane do fanów gier
fabularnych ogólnie, dwa uniwersalne almanachy i dwie ciekawe gry w
klimatach horror. Wierzę, że w oczach przeciętnego fana gier fabularnych wyszliśmy na plus.

Jarl Fra Oslo retrogamer
W mijającym roku wydarzyło się całkiem sporo ciekawych rzeczy - opublikowano kilka autorek, pojawiło się kilka długo oczekiwanych tłumaczeń i nowych polskich systemów. Zapowiedzi na przyszły rok też są dość optymistyczne (pierwszy prawdziwy i świetny generic w PL - Savage Worlds). Nadal nie jest to jakiś specjalnie prężny rynek i chyba już tak zostanie, ale w porównaniu do ubiegłego roku jest znacznie lepiej. Nadal czekam na polski odpowiednik Lulu.com czy MagCloud, możliwość korzystania z usługi POD oraz polskich sklepów z podręcznikami w PDF-ach (odpowiedników DriveThru). Do trafionych inicjatyw blogowych zaliczyć mogę (m. in.) Twój Karnawał Blogowy - pojawiło się w jego ramach masę dobrych, tematycznych tekstów - czekam na jakąś antologię w PDF-ie! Z mojej działki - fajnie, że ludzie zaczęli pisać cokolwiek o old schoolowych RPG. Pojawiło się trochę różnych opinii, przyrównań i refleksji nad zjawiskiem erpegowej nostalgii - w końcu i u nas trochę już czasu minęło od artykułów Ciesielskiego i Zaawansowani Dojrzali & Ustabilizowani fani RPG zaczynają coraz częściej wspominać "lata szczenięce".



Piotr 'Ramel' Koryś WYDAWNICTWO GRAMEL
Rok 2009, dość znaczący w polskim światku rpgowym, dobiega końca. Był to rok premier, bo wyszło naprawdę wiele systemów (jak na Polskę, oczywiście). Było też parę zapowiedzi - w tym nie wszystkie spełnione, niestety. Mam tylko nadzieję, że za rok przynajmniej część się spełni.

Dla mnie najważniejszym wydarzeniem zdecydowanie była polska edycja Savage Worlds. W końcu to "mój" system i moja licencja. Dołożę więc wszelkich starań, aby nie zawieść rpgowców. Dalej - w końcu ukazał się Wolsung (szkoda, że nie na Savage :P) oraz Klanarchia. Dwa bardzo ciekawe i do tego polskie systemy RPG - a najważniejsze, że bardzo od siebie różne - ważne dlatego, że różnorodności nam w Polsce potrzeba.

Bardzo podoba mi się również rozwój firm rpgowo-planszówkowych, czyli Kuźni Gier i Portalu. Bardzo ważne jest, żeby rynek się rozwijał - w miarę normalny sposób, nie w sposób wyznaczony przez pewne "standardy", które nie do końca są akceptowalne.

A co na świecie? 3 edycja Warhammera, Mouse Guard. Jak dla mnie dwa, najważniejsze wydarzenia. Później - zmiana w PEG, bo dotyczy również mnie. Owszem, zrobiło mi się ciężej, bo pracy jest więcej - ale za to, jest na pewno przyjemniej, bo widzę efekty mojej pracy.

Co w 2010? Ja osobiście liczę na rozwój jeszcze większy polskiego rynku RPGowego. I chyba to dla mnie (oprócz wiadomo jakiego wydarzenia), będzie najważniejsze.

Maciej Domagała 
WYDAWNICTWO Q - WORKSHOP
W tym roku mogliśmy być świadkami wielu nowych posunięć w naszym światku gier, czasami wręcz zaskakujących - mówię tutaj przede wszystkim o wydaniu 3 edycji gry fabularnej Warhammer, z którą wielu w Polsce jest szczególnie zżytych i na której się wychowało. Posunięcia którego można było sie spodziewać po wydawcy - Fantasy Flight Games, który chce wykorzystać płynący czas okresu licencyjnego od Games Workshop. Stąd zresztą tak wielki wysyp tytułów różnej maści osadzonych w świecie stworzonym przez Warhammer'a, zarówno tego fantasy jak i w ujęciu fiction.

Ale oczywiście nie tylko FFG żył w tym roku świat. Co ciekawe w pewnym momencie aż drżał z podniecenia w oczekiwaniu na nasz rodzimy Stronghold, za co wielkie gratulacje i wyrazy uznania w kierunku Ignacego Trzewiczka i ekipy Rebel'a. Wiele to obiecuje dla wielu innych rodzimych autorów w kwestii otwarcia na świat dla ich produkcji, co może tylko cieszyć.

Na naszym małym poletku Q-workshop'u ten roku był przełomowy z wielu względów - przeżyliśmy pożar w naszym warsztacie, który o mały włos nie zakończył naszej działalności na zawsze, na szczęście daliśmy sobie radę i teraz już pewnie stoimy na nogach. Do tego wielkim sukcesem było zakończenie rozmów z Fantasy Flight Games zwieńczone podpisaniem umowy licencyjnej na stworzenie kostek do gry Arkham Horror wraz z perspektywą na dalsze produkcje. Cieszy i to bardzo. Ale oczywiście nie możemy tutaj zapominać o reszcie kontraktów, które udało się nam uzyskać - dalsza współpraca z Paizo przy cyklu Pathfinder (który mam nadzieję kiedyś zawita do nas w Polsce), współpraca z wydawnictwem PEG i zestaw kości Deadlands - co przy zapowiadanej premierze Savage Worlds w przyszłym roku u nas w Polsce jest bardzo miłym akcentem. Oczywiście nie zapominając o rodzimych produkcjach - Klanarchia, Dragon's Ordeal.

No i oczywiście Munchkin i tak długo oczekiwany ruch w kwestii wydawania tej serii w naszym kraju w postaci drugiej części Munchkin'a (i kolejnych częściach w drodze! - Munchkin 3 już na przełomie stycznia i lutego!). Pokonaliśmy tym samym małą niemoc twórczą i organizacyjną, która jednak zaowocowała powstaniem nowego wydawnictwa Black Monk Games pod przewodnictwem Michała Lisowskiego. Zresztą mam nadzieję, że już niedługo zaskoczymy was wszystkich również kilkoma ciekawymi pozycjami pod tą banderą! (skojarzenia z Munchkin (Booty) z Karaibów wskazane - jednak nie tylko!)

Także podsumowując ten rok w kilku słowach: bardzo ciekawy z dobrymi rokowaniami na przyszły!

nef the grey 
bloger cRPGowy
Jaki był mijający rok dla gracza łasego na dobre cRPG? Niezły. Ostatnie lata były dla tego gatunku raczej mizerne z różnych względów, ale okazuje się, że i dziś można ciągle robić dobre gry według starych recept. CRPG okazują się bowiem w warstwie koncepcyjnej wyjątkowo odporne na upływ czasu, pod warunkiem, że ten czas liczymy od 2001 r. Potwierdza się, że przełom wieków był dla tego gatunku wstrząsem, jakiego nie doświadczył żaden inny. Już po kilku godzinach rozgrywki w Dragon Age: Origins okazuje się, że rozważania na temat dziedzictwa Baldur’s Gate można zbyć machnięciem ręki. Przecież ta gra to Neverwinter Nights (2001) osiem lat później, w wersji pecetowo - konsolowej aspirującej do miana tytułu z półki AAA. Risen to z kolei Gothic (2001) na tropikalnej wyspie, przy czym z uwagi na mniejszy rozmach projektu, korekty prokonsolowe nie są w tym przypadku aż tak widoczne, jak w przypadku DA:O. Innym tytułem multiplatformowym jest Divinity 2: Ego Draconis, kolejny, zrealizowany po latach projekt studia Larian (Divine Divinity, Beyond Divinity). Jeżeli dorzucić do tego kolejne dodatki do Neverwinter Nights 2 i DLC do Fallouta 3, to okazuje się, że było w co grać. Pomijam tu MMORPG, które żyją własnym życiem w przestworzach sieci. Wśród wymienionych nie ma co prawda tytułu, który rzuciłby mnie na kolana, ale pocieszające jest to, że stare wraca, że ten rok tchnął we mnie nadzieję, iż w przyszłości pod sygnaturą cRPG nie znajdę wyłącznie tytułów pokroju Mass Effect, Fallout 3 czy Oblivion. Pomiędzy adresowanymi do bardzo szerokiego grona odbiorców multiplatformowymi produkcjami triple A (produkcje Bethesdy, Mass Effect) a segmentem oldschoolowego indie cRPG musi istnieć przecież coś, co nie poraża z jednej strony efekciarstwem i prostotą graniczącą z prostactwem, a z drugiej surowością grafiki. Dragon Age: Origins, któremu w wymowie bliżej do brutalnej niekiedy prozy Eriksona aniżeli sielskiej tradycji komputerowego cRPG, jest nadzieją na powrót starego w nowych czasach i dlatego to właśnie on jest najważniejszą dla mnie grą tego roku w kategorii cRPG. To kolejny krok na drodze wyznaczonej przez: Masquerade: Bloodlines i Wiedźmina. Mam nadzieję, że następne zostaną postawione już niebawem.

Michał 'shergar' Tronina 
BLACK ICE TALES
Chyba każdy fan cRPG dostrzega, że ostatnie produkcje nas nie rozpieszczają. Gry najczęściej są sztampowe, brakuje im polotu, klimatu i tego czegoś co sprawia, że gdy żona krzyczy z sypialni: "To już 4 rano, idioto!", mruczymy po raz setny: "Śpij, kochanie bo się pomarszczysz...". Ale widać malutkie światło w tunelu i wbrew pozorom nie jest to teżewe. Dragon Age to w końcu gra, która wnosi trochę świeżości do gatunku. Może nie powala, ale człowiek chce się w niej zapamiętać, chociażby na chwilę. Podobnie Mass Effect 2. Trochę irytuje liniowość i pierdylion przerywników filmowych, choć z drugiej strony czasem dobrze budują klimat. Ale jest miejscami bardzo dobra fabuła, ciekawi BNowie i opowieści, których warto posłuchać. Mimo wszystko nadal brakuje gry, która idealnie wpasuje się w obecną niszę rynkową. Może to właśnie Wiedźmin 2? Choć osobiście i nieskromnie mam nadzieję, że takim rodzynkiem będzie projekt, nad którym pracuję od jakiegoś czasu - www.blackicetales.com. Wiem, wiem, zalatuje populizmem i majaczeniem skrzywdzonego dziecka, ale jestem pewien, że BIT na tle obecnych produkcji może okazać się ciekawą alternatywą, szczególnie dla starszych graczy. Szkoda, że póki co to tylko fantasy, zarówno jeżeli chodzi o gatunek projektu, jak i realność jego stworzenia i wydania. Dlaczego rosyjski establishment kupuje drużyny piłkarskie i burdele w stanach zamiast pompować kasę w nie przymierzając taki BIT? Ano zawsze warto pomarzyć...

Tomasz Z. Majkowski 
m.in. Crystallicum, redaktor L5K etc.
Stały się w mijającym roku trzy rzeczy ważne.

Pierwsza, o zasięgu międzynarodowym, to zwieńczenie trwającego od kilku lat poszukiwania nowej formuły, która pozwoliłaby uczynić wydawanie gier fabularnych przedsięwzięciem opłacalnym i poszerzyć grupę odbiorców poza kurczące się środowisko geeków. To znaczy: publikacja WFRP 3 ed, z całą jego barokową oprawą. Nie grałem jeszcze, ale trzymam kciuki z kilku powodów. Po pierwsze, radykalniejsze jeszcze, niż w D&D 4 ed, włączenie do gry komponentów, które nie poddają się tak łatwo piractwu, pozwala mieć nadzieję, że tym razem gra nie zbankrutuje od razu. Po drugie, od czasów "Ars Magica" nikt nie zaproponował w RPG nic nowego* - i mam nadzieję, że nowa formuła będzie wreszcie ożywcza. Z drugiej strony, żywię obawę, bo jeśli to się nie sprawdzi (bo za drogie, bo za radykalne, bo do RPG wystarczy tylko wyobraźnia, i tak dalej), pożegnamy się z komercyjnym RPG na długie lata.

Po wtóre, wydaje mi się, że wbrew hiobowym wieściom z Googla, gry fabularne złapały drugi oddech, a dominacja planszówek (która, jak pamiętacie, wybuchła wraz ze zmierzchem karcianek) dobiega końca. Koło dziejów znów się obraca i ośmielam się wierzyć, że przed nami kilka lat tłustych. Dlaczego? Do renesansu planszówek w znacznej mierze przyczynił się fakt, że dorosły dzieci ludzi, który jako nastolatki grywali namiętnie w czasie poprzedniego planszowego odrodzenia, w połowie lat 70-tych. Teraz pora na potomstwo geeków z okresu największej popularności AD&D. Po drugie, co nie bez znaczenia, popkultura chce świeżej krwi, planszówki już ją nudzą. Oczywiście, odrodzenie zawisło nieco na komercyjnym powodzeniu WFRP i D&D - ale ono zadecyduje nie tyle o fakcie zwiększonego zainteresowania RPG, co o jego zasięgu.

I po trzecie, lokalnie - odzyskaliśmy w tym roku głos. Wreszcie doczekaliśmy czasów, gdy rodzime systemy przestały uchodzić za gorszą odmianę RPG, ubogich krewnych Prawdziwych Gier Z Ameryki. Oczywiście, to też nie stało się z dnia na dzień, ale jeszcze "Neuroshima", zwróćcie uwagę, swój sukces zawdzięcza udawaniu gry amerykańskiej. A w tym roku polski gracz powiedział wreszcie, że chce polskiego RPG , z polskim pomysłem. Do serca przytulił "Klanarchię" i "Wolsunga". To bardzo dobrze - bo skoro dziś tak łatwo sprowadzić z Zachodu angielski podręcznik, biznes oparty wyłącznie o tłumaczenia nie ma racji bytu. Poza tym, aboś my to jacy-tacy i nie gęsi, a swój język mówienia o egpegach mamy! Fajnie, że wreszcie, po dwudziestu prawie latach, przestał być automatycznie "tym gorszym".

Przyszły rok zapowiada się naprawdę ekscytująco.
_____

*Bo czymże są gry indie, jeżeli nie radykalizacją pomysłów z "Ars Magica"?


Tomasz 'Magnes' Kucza 
Serwis WIEŻA
Po smętnej dwa tysiące ósemce ten rok był ożywczym tchnieniem w polskim światku erpegowym. Ponieważ inni zapewne opisali najważniejsze wydarzenia i premiery, skupię się na ważnych, ale rozgrywających się trochę z boku głównego nurtu zjawiskach 2009 roku.

Pojawiły się drukiem dwa polskie autorskie erpegi - Ścieżka  i Trójca
- okazało się tym samym, że jak się chce to się da i to niezbyt wielkim kosztem wydać własne RPG. Ta pierwsza ukazała się także jako darmowy PDF.

Odbyły się trzy edycje Nibykonkursu - konkursu na napisanie gry RPG w tydzień - na które powstało ponad 20 gier, z czego wprawdzie część nie została ukończona, ale pozostałe są naprawdę warte uwagi.
Jagmin poszalał z kartami postaci - tworząc autorskie kreacje do wielu mniej i bardziej w Polsce gier.

O grach komercyjnych, które się ukazały lub mają ukazać, nowych wydawnictwach i TSOY ufam napisali inni.

Marcin 'Paladyn' Roszkowski 
m.in. BLOGI RPG, Zwój ze Skelos
To był dobry rok…

Mija kolejny rok, tym razem z numerem 2009. Wiele się w nim działo, a w naszym, erpegowym grajdołku także było głośno. Można psioczyć, że w stosunku do krajów Starej Europy czy Ameryki jesteśmy prowincją, ale w sumie z faktami trudno dyskutować.

Po pierwsze, mieliśmy kilka premier: Klanarchia i Wolsung reprezentują polską szkołę gier fabularnych , całkiem zresztą zgrabną i udaną. Obydwa podręczniki wydano na europejskim poziomie i nie musimy się ich wstydzić. Potrafimy i robimy, to co umiemy dobrze. Oprócz nich ukazało się kilka mniejszych premier: De Profundis, Ścieżka, Trójca, Gdy rozum śpi. Okej, być może niektóre z nich wyszły poza ramy kalendarzowe, ale są pewnymi symptomami: środowisko jest i działa. Gdzie wyzwanie podjęła blogosfera i rodzimi autorzy, zawiedli wydawcy: Nowy Świat Mroku został w końcu wy… pchnięty przez wydawcę i z miejsca zapomniany. Imaginator zwinął skrzydła i znikł jak kamfora, po tym jak plan podboju ojczyzny z Exalted nie wypalił. Szkoda że nie ukazała się L5K, zwłaszcza że przy niej pracowałem.

Gdzieś dalej, w szerokim świecie, wiele się działo. Czwarta Edycja D&D toczy się swoim rytmem i ma przynieść nowego Dark Suna. Jej wydawca regularnie wypuszcza nowe dodatki i ulepszenia, zaspokajać fanów i zbijając fortunę. To dobrze, może nasza ikoniczna gra nie zdechnie. Nowy Warhammer, który spolaryzował też i polskie środowisko, wyznacza nowy trend i kierunek gier fabularnych. Czy ta gałąź się sprawdzi? Czy połączenie gry wyobraźni z rekwizytami planszówek okażą się skuteczne? Czas pokaże.

Otrzymaliśmy kolejną odsłonę 40KRPG w postaci nader udanego Rogue Tradera, mojego osobistego faworyta w tym roku. Nie umarła linia Dark Heresy, a marka WARHAMMER przeżywa swoje apogeum obecności na rynku. Paizo Publishing wydało dawno oczekiwanego Pathfindera i wspiera go jak zwykle comiesięcznymi publikacjami, czemu osobiście kibicuję, choć nie uczestniczę. Zresztą, to temat na dłuższe rozważania. Mongoose Publishing uraczyło nas rewitalizacją Earthdawna, RuneQuesta i Travellera, cieszy powrót tych ostatnich, klasyków z początków naszego hobby. Gry mają swoich fanów, a nowe edycje zbierają pochlebne recenzje. Jednym słowem sporo się dzieje, jest co czytać, w co grać i czym się zajmować.

Z bardziej osobistej strony… Dalej prowadzę moją kampanię w D&D, pomimo perturbacji. Cieszę się, że przetrwałem tę burzę, że nie pozwoliłem aby zniszczone zostało coś, nad czym grupa ludzi pracowała przez tyle czasu. Utwierdziłem się w przekonaniu, że to hobby wiele daje i pozwala odpocząć. Projekty… było ich kilka, część nie wypaliła, części nie dokończyłem, ale cały czas nad nimi jakoś tam myślę. Mam nadzieję je dokończyć.

Moje blogi żyją, a Blogi RPG stały się chyba jakąś częścią fandomu, a blogosfery na pewno. Wejść jest masa, a dziennie agreguje się do 10 notek. To sporo jak na tak niewielką społeczność i niszowe hobby.

Tak… to był dobry rok…

Andrzej 'Enc' Stój 
m.in.  Nemezis, blog 3k10
Wielu graczy 2009 rok na pewno będzie wspominać bardzo dobrze. Po polsku wyszły zapowiadane od dawna gry – Klanarchia, Exalted, Wolsung. Na świecie pojawiło się kilka dobrze zapowiadających się systemów - Rouge Trader, Mouse Guard, trzecie edycje Warhammera i Earthdawna. Portal kontynuował natarcie swoją linią almanachów, ISA wypuściła w końcu podstawki do linii Wampira i Wilkołaka. Jedynie Imaginator wycofał się z planów wydania trzeciej edycji Legendy.

Wszystko wskazuje jednak na to, że o ile nie trzeba obawiać się o los systemów, które wyszły po angielsku, liniom wydanym na naszym rynku wróżony jest raczej rychły koniec, niż wielka popularność. Jak na razie tylko autorzy Wolsunga ruszyli do walki o klienta, wypuszczając pierwszy dodatek, Operację Wotan. Trzymam za nich kciuki, może doczekamy się drugiej linii RPG z prawdziwego zdarzenia (ciężko mówić o innej, niż Neuroshima, wciąż rozwijanej grze).

Dla mnie był to jednak zdecydowanie rok zachodnich wydawnictw, Fantasy Flight Games (ciężko wskazać wydawnictwo, które uderzyłoby równie mocno, jak FFG Rouge Traderem i nowym Warhammerem) i Wizards of the Coast (za sprawą kilku ważnych dodatków do D&D 4e i Star Wars). Poza nimi długo nie ma nikogo. Catalyst, Mongoose, White Wolf i PEG wciąż walczą, choć mam wrażenie, że z parą gigantów nie mają zbyt wielkich szans, przynajmniej na rynku amerykańskim. Niestety, wszystko wskazuje na to, że największą rewolucją, jaka nas czeka jest skok cen podręczników. Sto dolarów za WFRP 3e i sześć dych za Rouge Tradera będą pewnie niedługo standardem za podstawowego boxa i hardcovera w kolorze.

Sądzę, że kolejny rok będzie skromniejszy, ale równie interesujący, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Sporo ciekawych pozycji ukaże się po angielsku – m.in. Dark Sun, pierwszy setting nowych DeDeków, który mnie zainteresował. Nie mam wielkich nadziei co do lokalnego rynku – na chwilę obecną wierzę jedynie w to, że Portal podtrzyma linię Neuroshimy, Kuźnia Gier będzie walczyć w obronie Wolsunga, ISA zapowie D&D 4e, a reszta (w tym Robotica, jeśli wyjdzie w przyszłym roku) odejdzie w zapomnienie. 2010 rok będzie jednak pierwszym od kilku, w którym będę miał okazję kupić podręcznik podstawowy do nowej gry, wydanej w języku polskim. Nie ukrywam, mocno trzymam kciuki za Savage Worlds – żeby dobrze się sprzedawały, żeby nie zakończyły się na podstawce i Nemezis. Może uda się zobaczyć po polsku Sundered Skies, Weird War II, czy nawet Deadlands albo inne, polskie settingi? PEG promuje zupełnie inną politykę wydawniczą, niż WotC i FFG, wszystko zależeć będzie więc od tego, czego oczekują polscy gracze – ciągnących się w nieskończoność linii pojedynczych światów, czy kilku świetnych settingów rocznie? Wkrótce się przekonamy.

Tomasz 'Smartfox' Smejlis - 
blog Lisia Nora, wiki Sylvania
Lubię grać, ale trudno rzec, bym był ekspertem w rynku wydawniczym RPG, toteż niech wybaczą wszyscy, którzy w są w temacie bardziej biegli i obyci. Tym samym moja opinia będzie dość subiektywna. Rok jak dla mnie wyjątkowo udany. Raz, że sam sporo poznałem, nauczyłem się, trafiając do blogosfery. Dwa, że pod względem wydawniczym (niestety tylko jak na polskie warunki) ukazało się sporo propozycji dla graczy. Co ciekawe, Klanarchia, która pierwotnie chwyciła mnie za serce, ostatecznie wywołała mniejsze wrażenie od oczekiwanego. System faktycznie ciekawy, ale wydaje się dość nierówny.

Tymczasem Wolsung, który zakupiłem bardziej dla zasady niż z rzeczywistej potrzeby, potrafił mnie podbić lekką konwencją i naprawdę świetnym podejściem twórców do potencjalnych odbiorców. I to w sytuacji, gdy dużo bardziej wolę steampunk na poważnie (Unhallowed Metropolis, Etherscope). Oby tylko w obaj wydawcy solidnie wspierali swoje publikacje suplementami. Wolsungowska "Operacja Wotan" póki co nastraja mnie optymistycznie.

Warto wspomnieć, że poza tym ukazało się jeszcze kilka systemów (bodaj cztery), choć z mojego punktu widzenia znaczące były dwie publikacje. Trójca i Ścieżka, które nierzadko w recenzjach nazywane były heartbreakerami, realnie pokazały nowe możliwości wydawnicze. Świadomość, że w krótkim czasie ukazują się dwie wydane własnym sumptem gry, pozwala mieć nadzieję, że na tym się nie skończy. Czego sobie i innym życzę.

I na koniec miło widzieć, iż liczba erpegowych blogów wzrasta, blogosfera kształtuje się, a same blogi zazębiają się, wchodzą w relacje, prowadzą dialog. Akcje typu Karnawał nie tylko wnoszą coś do ogólnej, szeroko pojętej wiedzy dotyczącej naszego hobby, ale mają wpływ na kształtowanie się naszej społeczności.

Marcin 'Ajfel' Zawiślak
Zast. Red. Nacz. Rebel Times
Kończy się wyjątkowy rok dla gier fabularnych. Rok obfitujący w interesujące premiery w Polsce i na świecie. Z pewnych względów także wyjątkowy dla mnie osobiście.

Jeśli chodzi o premiery zagraniczne, w mijającym roku powróciły w nowych edycjach dwa najważniejsze w mojej erpegowej karierze systemy: Warhammer - najważniejszy system dla ajfla-gracza i Earthdawn - najważniejszy system dla ajfla-MG. Nowa edycja tego drugiego przyczyniła się do tego, że po sześciu latach przerwy, właśnie pod koniec tego roku powróciłem do grania w rpg. Warhammer i Earthdawn - nowe edycje, różniące się od siebie pod każdym względem. Earthdawn - premiera bez szczególnego rozgłosu, zmiany w systemie kosmetyczne, masa przedruków z wcześniejszych publikacji. Cóż, dobre erpegi się nie starzeją. Ważne że zaraz po podstawkach pojawiło się już kilka dodatków, a z początkiem nadchodzącego roku możemy się spodziewać kolejnych. Bardzo mnie to cieszy.

Nowa odsłona Warhammera to bez wątpienia najważniejsze erpegowe wydarzenie roku. Ogromne zmiany, wielkie kontrowersje, nowatorska mechanika, niespotykana dotąd w erpegach forma wydania. Jesteśmy tuż po premierze, więc dopiero w nadchodzącym roku przekonamy się, czy nowy Warhammer odniesie sukces. Chociaż moim zdaniem to już przesądzone.

Za oceanem erpegowcy mają w czym wybierać. Osobiście, prócz wyżej wymienionych śledzę rozwój linii Warhammer 40k Roleplay. Mijający rok był bardzo udany dla Dark Heresy - ukazało się kilka nafaszerowanych treścią, udanych dodatków do systemu. Garść nagród zebrana na GenConie z pewnością utwierdzi wydawcę w przekonaniu, że tego erpega nie należy odstawiać na bok. Mijający rok to także premiera Rogue Tradera - drugiej po Dark Heresy gry fabularnej w uniwersum Warhammera 40stki. Trzeba szykować kolejną półkę na nowe podręczniki.

Czwarta edycja Dungeons&Dragons ma się dobrze, produkcja kolejnych podręczników idzie pełną parą. Dla mnie najbardziej interesująca jest zapowiedź wyjątkowego settingu Dark Sun, który powraca do DeDeków po kilkunastu latach. Ale to dopiero w przyszłości, a mówimy o tym, co było.

Podsumujmy wydarzenia na polskim rynku gier fabularnych w mijającym roku. Można powiedzieć, że odbiliśmy się od dna. Rok temu o tej porze, z kosmicznym opóźnieniem trafiał do sprzedaży Midnight, nabywając go wszyscy wiedzieli że podstawowy podręcznik jest pierwszym i ostatnim w ramach polskiej edycji tego settingu. Ogólnie przyszłość nie wyglądała zbyt kolorowo. Tymczasem doczekaliśmy się zarówno premier polskich gier fabularnych jak i polskich edycji systemów zagranicznych. Nie brak także interesujących zapowiedzi na rok przyszły, tego wątku jednak rozwijał nie będę, koncentrując się na tym, co już mamy. Od ISY Wampir i Wilkołak, od Imaginatora Exalted. Z jednej strony fajnie, z drugiej strony chciało by się, by na podręcznikach podstawowych się nie skończyło. Dlatego mój optymizm w temacie polskich edycji gier zagranicznych jest umiarkowany, bo za tempem wydawniczym White Wolfa nadążyć ciężko.

Dla wydawnictwa Portal był to jak sądzę dobry rok, ale głównie pod względem gier planszowych, co nie jest tematem tego podsumowania. Pojawiły się książki z ogólnymi poradami dla Mistrzów Gry - fajna rzecz, mam jednak nadzieję że w nadchodzącym roku Portal nie ograniczy się do tego typu publikacji erpegowych.

Copernicus wydał Klanarchię, ładnie wyglądający polski system o fantastycznej machinie promocyjnej. Dla mnie to największe rozczarowanie roku, może dlatego że oczekiwałem Bóg wie czego. Dla mnie to słaba, mało wyrazista gra, ale przyjęta została dość ciepło, więc z pewnością w oczekiwania niejednej grupy trafia.

Z kolei długo oczekiwany Wolsung, wydany w końcu przez Kuźnię Gier, to w mojej ocenie najważniejsze polskie erpegowe wydarzenie mijającego roku. Co ważne, jeszcze w tym roku Kuźnia zdążyła z pierwszym dodatkiem do gry! Niezwykle barwny świat, jasna, wyrazista konwencja, miła lektura. Nie poświęcę Wolsungowi wielu sesji, możliwe że nie poprowadzę w nim żadnej kampanii, ale lektura tego podręcznika sprawiła, że nadal w polskie gry fabularne wierzę i tym razem, w odróżnieniu od roku ubiegłego - na erpegową przyszłość w naszym kraju patrzę z optymizmem.

Kamil 'ja-prozac' Węgrzynowicz, blog My name is Elvis
W 2009 roku pojawiło się na rynku prawie 50 nowych gier. O części z nich słyszeli wszyscy lub prawie wszyscy i na pewno ktoś inny opisze je w swoim podsumowaniu. Dlatego skupię się na swojej prywatnej liście gier wartych uwagi.

Największy hit tego roku to na pewno FreeMarket. System technicznie nie został wydany, dostępna jest na razie tylko playtestowa wersja zasad. Jednak po kilku sesjach, jakie rozegrałem, widać, że gra będzie miodna. FreeMarket to gra o anarchistycznej utopii na stacji kosmicznej, mocno opartej o twórczość Corego Doctorowa i Charlessa Strossa, w której walutą jest zaufanie i popularność. W skrócie: anarchokapitalizm na facebooku. Warto.

Kontynując wątek sf, pojawiło się też Eclipse Phase - nowoczesna fantastyka z bogatym w możliwości settingiem. Autorzy wykorzystali chyba wszystkie pomysły, jakie pojawiały się transhumanistycznej literaturze ostatnich lat. Szkoda tylko, że mechanika jest jak najbardziej tradycyjna i nudna, sama w sobie niewiele dodając do sesji.

Warto też wspomnieć o Diasporze, którą można opisać jako bardziej uniwersalnego Travellera przepisanego na mechanikę Fate i Sign in Stranger, grę o pierwszym kontakcie z obcymi na innej planecie - eksploracja nowego, całkowicie odmiennego świata i zderzenie ziemskich kolonistów z inną kulturą stanowią głowne tematy tej gry.

Nie można zapomnieć o Cubicle 7 i kolejnym podejściu do serialu Dr Who. Wszyscy fani, których na zachodzie jest wielu, są grą bardzo podekscytowani.

Pozostając przy okolicach sf (w tym wypadku też horroru) nie można nie wspomnieć o powrocie Matta Snydera do wydawania gier, tym razem za darmo i jego 44: The Game of Automatic Fear. Inwazja porywaczy ciał w formie gry. Czego tu można nie lubić.

W fantasy warto zwrócić uwagę na nową edycję Barbarians of Lemuria, nazwaną Legendary Edition, poprawioną i rozszerzoną wersję tego systemu z gatunku pulp fantasy, luźno opartego o przygody Thongora z Lemurii. Moim zdaniem jedno z najlepszych pulp fantasy z lekkimi zasadami, jakie można obecnie znaleźć na rynku.

Z innych wydawnictw fantasy: druga edycja Ganakagok - lubię gry o Eskimosach, a nie ma ich zbyt dużo. Życie mieszkańców lodowej krainy pogrążonej w wiecznych ciemnościach czeka gigantyczna zmiana w postaci pojawienia się słońca. Ganakagok wykorzystuje w swojej mechanice specjalnie stworzony eskimoski tarot mocno podkreślający mityczne podejście do grania.

Chronica Feudalis to historyczne, średniowieczne fantasy, bez potężnej magii i potworów, osadzone w dwunastym wieku, zaś sam system korzysta z rozwiązań występujących w FATE.

Warto sprawdzić nową edycję Little Fears, horroru o dzieciach zmagających się z potworami, których dorośli nie potrafią dostrzec. Także Spite: The Second Book of Pandemonium - o ile już Dread: The First Book of Pandemonium był opisywany jako "Clive Barker reżyserowany przez Quentina Tarantino", to Spite można określić jako Dread na sterydach. Anioły nigdy nie były tak przerażające. Swietne połączenie splatter horroru i akcji. Slasher Flick, jak sama nazwa wskazuje, pozwoli na rozegranie Piątku trzynastego czy Halloween z mechaniką dostosowaną do odtworzenia wszystkich zawartych w nich motywów.

Na sam koniec zostawiłem grę Jareda Sorensena, Action Castle!, która dla mnie, fana gier tekstowych, jest na czele listy systemów do kupienia. Action Castle! ma proste założenie, odtworzyć na żywo doświadczenie grania w interactive fiction (Zork, gry Infocomu). Proste, ale działa.



Marcin 'Seji' Segit
bloger, ex Zast. Red. Nacz. Poltera
Co tam było ciekawego w 2009? Niech się zastanowię i popatrzę na półkę.

No dobra, chciałem być złośliwy i pochwalić się, jakież to skarby dopadłem w 2008 roku na Allegro (wszak to tez polski rynek erpegowy, czyż nie?). Wtedy jednak byłbym nie fair wobec osób, które poświęciły swój czas i pieniądze, by wydać „Trójcę” i „Ścieżkę”. Wielkie dzięki, chłopaki! „Ścieżka” doczekała się poprawionego dodruku, a do „Trójcy” testowana jest nowa mechanika – słowem, dzieje się.

Poza tym wyszły „Klanarchia” i „Wolsung”. O pierwszym systemie jest zadziwiająco cicho – czyżby meteor, który pojawił się, zabłysną i zgasł? Natomiast do „Wolsunga” pojawił się już pierwszy dodatek. To dobrze wróży grze, oby tak dalej.

Pojawiło się kilka zapowiedzi, z których najciekawsze dla mnie to druga edycja „Poza czasem” (ok, zapowiadana już w 2008, ale teraz dostaliśmy trochę konkretów) i „Savage Worlds”. SW ma szansę nieźle namieszać, jeśli tylko się przyjmie. Proponuję odkurzać stare settingi!

Porażki – cóż, L5K i – prawdopodobnie - „Exalted” (nie wiadomo, co się dzieje z grą). Może jednak Imaginator odbije się od dna? Do tego nWoD – więcej pewnie nic nie zobaczymy do tej linii wydawniczej.

Ogólnie – było lepiej niż rok temu. Czy będzie jeszcze lepiej? Zobaczymy. Na razie można się spodziewać paru nowych gier na naszym podwórku. Choć patrząc przez pryzmat ostatnich 15 lat, kiedy to gry fabularne zaczęły pojawiać się w Polsce na szerszą skalę, był to rok przeciętny. W dalszym ciągu (znów!) brakuje gracza na skalę MAGa – ISA raczej do RPG nie wróci, choć ponoć mieli wydać DnD 4.0. Ponoć. Portal ruszył z indie rpg – zobaczymy, ile wytrzyma.

W każdym razie czy pisałem już, że wyszły „MouseGuard”, dodatek do „Burning Empires”, kilkanaście suplementów do „Twilight: 2013”, a na Allegro za śmieszne pieniądze można kupić dedekowe boksy, jak „Masque of the Red Death” czy „The Ruins of Undermountain”? Jeszcze jest nowa edycja „Little Fears”, będzie „FreeMarket”, a poza tym... Dobra, już przestaję. Strasznie się cieszę, że wyszedł „Wolsung”. Serio.

PS. Nie, WFRP 3ed. mnie nie interesuje. 1ed. rządzi :)


Tomasz 'Yubi' Barański  WYDAWNICTWO PORTAL 
Nie można powiedzieć, żeby mijający rok był nudny, jeśli chodzi o RPG. Pokrótce o czterech ciekawych dla mnie trendach.

Po pierwsze, podczas Genconu miała miejsce premiera gry Pathfinder. Określana czasami jako D&D 3.75, stanowi odpowiedź Paizo na porzucenie przez Wizards D&D 3.5 i związanej z nim otwartej licencji. Warunki publikowania dodatków do 4e nie są tak przyjazne dla firm niezależnych i wiele z nich wybrało Pathfindera, zamiast produktów WotC. Wystarczy porównać listę partnerów współpracujących z oboma firmami, aby zobaczyć, że fani D&D podzielili się na dwa obozy - zwolenników starej i nowej edycji. Nie gram w żadną z tych gier, ale osobiście kibicuje Paizo, ponieważ ich linia wydawnicza wygląda ciekawiej dla kogoś, kto od RPG oczekuje więcej, niż kolejnych podręczników z mechaniką.

Skoro już przy jesteśmy przy rożnych edycjach D&D: w roku 2009 kolejnych zwolenników dobywa idea Renesansu Starej Szkoły (Old School Renaissance, OSR), czyli powrotu do korzeni RPG. Wydaje się, że gdzie tylko nie spojrzeć, dyskutuje się o OSR. Wychodzą nowe materiały, od retroklonów po czasopisma (z Fight On na czele). Myślę, że przyczyną jest po części nostalgia za "starymi dobrymi czasami", a po części zniechęcenie liniami wydawniczymi dużych firm.

Rynek indie powoli dojrzewa. W tym roku wydanych zostało kilka solidnych gier, które nie sprawiają wrażenia zmajstrowanych w garażu. Montsegur 1244, Swashbucklers of the Seven Skies, Diaspora, Eclipse Phase, Shotgun Diaries, Ganakagok - to tylko kilka mocnych tytułów z wielu, w jakie może grać zwolennik Indiańców. Wydaje się, że indie - zarówno eksperymentalne jak i zbliżone do głównego nurtu - mocno już zakorzeniły się w świadomości graczy i zostaną z nami na dłużej.

Na koniec zostawiłem sobie nowego Warhammera. FFG próbuje zmienić trochę formułę RPG, dając graczom więcej zabawek do rąk. Warto też zauważyć, że tak wydane RPG wreszcie wygląda jak gra, a nie jak książka. Ileż to razy nie-RPGowi znajomi pytali się mnie "Trzeba to całe przeczytać?", kiedy pokazywałem im dowolny podręcznik do RPG. Wielkie pudło pełne elementów, które można wziąć do rąk, obejrzeć, pomacać, może spowodować, że po RPG sięgną osoby, których wcześniej odstraszały grube podręczniki. Gdyby tylko nie ta cena... Jeśli FFG odniesie sukces - a póki co nic nie wskazuje na to, aby miało być inaczej - pojawią się naśladowcy i powstanie nowy, "gadżetowy" nurt RPG.

Tomasz 'Raziel' Seweryn bloger warhammerowy
W kwestii gier RPG, zwłaszcza w Polsce, rok 2009 różni się od 2008 dosyć ekstremalnie. Rok temu niewiele pojawiło się nowych gier czy też dodatków do systemów już wydawanych tymczasem w 2009 pojawiło się na polskim rynku parę nowych gier. Portal, choć nie trafia w moje gusta swoimi systemami (mimo to i „Neuroshimę” i „Monastyr” posiadam), wydawał przez rok dodatki dla fanów swoich gier, ich poziomu nie jestem w stanie ocenić, nie widziałem ich na oczy ale sam fakt dbania o fanów i nie zamykania linii jest godny pochwały. Poza tym Ignacy Trzewiczek uraczył nas nową, przetłumaczoną na polski język grą indie „Kiedy rozum śpi” oraz kolejnymi, niezłymi almanachami o prowadzeniu i graniu w tym książeczką w której zebrane są wszystkie części Jesiennej Gawędy. Mimo że Portal nie wydaje gier w moich gustach to podziwiam Trzewika za jego pracę i trzymam kciuki, że dalej będzie utrzymywał ten poziom.

„Kiedy rozum śpi” nie był jednak jedynym nowym systemem który u nas się pojawił gdyż pod koniec czerwca do sprzedaży trafiła „Klanarchia” o której od długiego czasu było głośno. Podręcznik świetnie wydany, pięknie zilustrowany i mający spory potencjał (i zresztą grupę fanów). Świat „Klanarchii” bardzo mi się podoba, tak samo mechanika i klimat jednak… jednak w ogóle nie czuję tego systemu jako MG, nie potrafię wymyślać przygód do „Klanarchii”, niezbyt sobie radzę z opisami i z natłokiem wielu elementów. Pomimo to bardzo chętnie zagrałbym w system Furiatha pod jakimś Mistrzem Gry.

Drugi ważny system jaki pojawił się na rynku polskim to od dawien dawna wyczekiwany „Wolsung”. Przynajmniej przez niektórych wyczekiwany, bo ja się nim zainteresowałem dopiero jak było już tuż-tuż do premiery. Steampunk dotąd mnie w ogóle nie ciekawił ani nie pociągał, „Victorianę” czy „Castle Falkenstein” znam tylko z nazwy i dotąd nie miałem ochoty poznawać ich choć trochę ponad to. Jednakże „Wolsung” mnie zaciekawił. Wszystko właściwie zaczęło się na tegorocznej Avangardzie gdzie po wysłuchaniu prelekcji Garnka (o pomysłach na sesje w stylu Juliusza Verne) i lucka (o pomysłach na pulpowe przygody) zacząłem z uwagę śledzić wszelkie informacje na temat systemu. Teraz kiedy go mam jestem w stanie stwierdzić że dla mnie to najlepszy polski system jaki się ukazał, a i aktualnie bije na głowę właściwie też wszystkie zachodnie pozycje które znam. Granie i prowadzenie (zwłaszcza prowadzenie) „Wolsunga” sprawia mi niesamowitą frajdę. No i co mi się najbardziej podoba to „Wolsung” jest przez Kuźnie Gier wspierany, ukazała się już kampania a w drodze ponoć są kolejne dodatki.

ISA w tym roku wydała podstawki do nowego Wilkołaka i Wampira. Całą linię polskiego nowego Świata Mroku przestałem się interesować już dawno z uwagi na ślimacze tępo publikowania podręczników. To co chciałem zakupiłem sobie po angielsku, jednak zdaje sobie sprawę że jest masa ludzi którzy mimo wszystko wolą podręczniki. Że Wampir i Wilkołak trafiły na nasz rynek – to świetnie ale w ISIe mogli by się jednak trochę bardziej streszczać.

Jak widać rynek trzyma się całkiem nieźle, wyszło sporo nowych produkcji, przepuściłem niemało pieniędzy i spotkało mnie właściwie tylko jedno rozczarowanie – definitywne zamknięcie przez Copernicusa linii WFRP 2ed.

Przyszłość zaś rysuje się całkiem nieźle, w 2010 ma się pojawić polskie Savage Worlds, powstają dodatki do Wolsunga, podejrzewam że do Klanarchii też coś się kroi, Jagmin dłubie przy Tekronicum (chciałbym żeby to wreszcie stworzył, napisał i wydał, miałbym spokój od jego zamartwiania się nad mechaniką i tym że ciągle coś jest nie tak ;P poza tym chętnie bym w Tekro zagrał).

Tomasz Popielarczyk TRÓJCA
Rok 2009 można uznać w pewnym sensie za szczególny. Udało się zrealizować marzenia – wydać Trójcę. Choć nie było jakimś wielkim wydarzeniem, to stanowiło ogromny sukces prywatny, a jej ciepłe przyjęcie stało się przyczyną prac nad edycją 1,5. Ale nie tylko na tym polega szczególność tych 12 miesięcy. Polski ryneczek też chyba na długo będzie je pamiętał – pojawiły się takie perełki jak Klanarchia i Wolsung, przełożono Exalted, nowego Wampira  oraz Wilkołaka. Ale były też chwile goryczy, jak np. brak szans na polską, trzecią edycję L5K. Krótko mówiąc – działo się, oj działo!

Radek' Drozdal' Drozdalski BW HQ
Muszę się przyznać – wypadłem częściowo z obiegu, ale to zabieg jak najbardziej zamierzony.

Rok 2009 w BW HQ był wakacjami w porównaniu do tego przez co przeszliśmy we wcześniejszych latach. Na rynku pojawił się jeden suplement do Burning Empires i szczerze nie wymagał on (proporcjonalnie do tego co wydaliśmy w przeszłości) dużego nakładu pracy - cały tekst napisany został przez osobę z zewnątrz a nasz wkład zakończył się na składzie tekstu, obróbce grafik, korekcie i druku. Do tego doszły reprinty z korektami podręczników i suplementów do Burning Wheel. Tutaj znowu nakład pracy był minimalny - jedyny problem stanowiło umiejętne planowanie wydatków, ponieważ niestety nie śpimy na pieniądzach i nie jesteśmy wszystkiego wysłać do druku jednocześnie (możliwe, że da się tego dokonać gdzieś w odległej przyszłości), taki już los małych firm mających dość obudowana ofertę. Pozaostrzać przy stronie finansowo zakulisowej dodam jaszcze, że nareszcie udało nam się zorganizować własny magazyn z wysyłką i ponownie ruszył sklep na naszej stronie internetowej. Wszystkim zajmuje się nasz dobry znajomy - w sumie wygląda to jak powrót do korzeni z czasów edycji Classic, z tą różnicą, że my osobiście nie dotykamy się inwentarza i możemy spokojnie skupić się na kreatywnej części niezależnego wydawnictwa RPG. Nie udało się uniknąć problemów, ale są to problemy z którymi spokojnie da się żyć. Możecie nie wierzyć, ale mając osobę, do której ma się pełne zaufanie to doskonała sprawa, szczególnie po przejściach jakie mieliśmy z KeyXX w przeszłości.

Podsumowując - należało podładować baterie przed tym co czeka nas w 2010 i 2011 roku, oprócz Free Market planowane są co najmniej dwa projekty, ale o tym dowiecie się kiedy będą one w drodze do drukarni. Nauczeni doświadczeniem nie mamy zamiaru nakręcać ludzi na coś co może w ogóle nie ujrzeć światła dziennego.

Spojrzenie na szerszy rynek:

Według mnie rok dobiegający końca gier fabularnych zbyt przychylnym nie był. Nie ukazało się nic rewelacyjnego i tak naprawdę niewiele gier i suplementów, które są godne polecenia.

Masa „nowych” rzeczy pojawiających się na rynku to albo odgrzewki dawno zapomnianych gier i starszych systemów, albo też nowe edycje – przez co ciężko jest wskazać coś nowego i ciekawego zarazem. Jako ze jest to podsumowanie będę zmuszony do skompilowania w miarę obrzernej listy tego na co przynajmniej ja osobiście zwróciłem uwagę.

Czwarta edycja DnD ruszyła pełną parą, ukazuje się masa dodatków, settingów kampanii oraz suplementów - nie jest to wielkim zaskoczeniem, bo taki model DnD i większość mainstreamowych systemów miało zawsze. Cieszy mnie to, że popularność tego systemu wciąż rośnie i wraz z nowa edycja przyciąga on świeżą krew do naszego hobby, ale niestety nie interesuje mnie zbytnio styl gry jaki DnD narzuca przez co pozostawię ludziom bardziej obeznanym w temacie podsumowanie tego skrawku rynku.

Dużym zaskoczeniem (nie tylko dla mnie) była premiera trzeciej edycji Warhammera, ale jednocześnie po poczytaniu tego co kryje w sobie pudełko bardzo mnie ona rozczarowała. Wydawca zapowiadał odejście od stylu rozgrywki znanego i wiązanego z DnD, ale niestety jak zawsze na zapowiedziach i obietnicach się skończyło. Nowy Warhammer to w moim odczuciu po prostu najładniejsza edycja DnD jaką dane nam było zobaczyć i niestety to również nie wróży zbyt dobrze naszemu hobby – bo widocznie gry wydane w taki sposób i promujące taki styl rozgrywki poczytywane są jako dobra inwestycja na przyszłość przez wydawców. Poczekamy, zobaczymy.

Mówiąc o trzecich edycjach nie mogę pominąć faktu że i dobrze znany w Polsce – Earthdawn również się jej doczekał. Znowu zbyt wielkich innowacji ani ulepszeń w nim nie zaznamy, miło jednak że istnieje jakaś perspektywa na przyszłość, a ja sam liczę na mnogość dodatków, które poszerzą naszą wiedzę na temat świata Earthdawna i istot jego zamieszkujących.

Fantasy Flight oprócz nowego Warhammera poszerzył swoja ofertę gier osadzonych w uniwersum Warhammera 40K podręcznik do Rogue Trader'a - w zamierzeniu coś dla fanów wysokopoziomowych kampanii dla super bohaterów a w praktyce znowu zostajemy dość szybko sprowadzeni na ziemie. Mechanika znana z poprzedniej gry Dark Heresy pozostała prawie niezmieniona i doszły mnie słuchy, że ludzie, którzy na prawdę na ten system czekali i palili się do grania nie są zadowoleni z tego jaki styl gry Rouge Trader sobą reprezentuje. No cóż - to tak jakby historia naszego hobby w pigułce – oczekiwania fanów prawie nigdy nie zostaną zaspokojone. Dodam jeszcze, że linia dodatków do Dark Heresy znacznie się od zeszłego roku rozrosła – sprawdźcie sami.

Green Ronin po utracie drugiej edycji Warhammera skupił się na wersji papierowej Dragon Age Origins – to co widziałem w wersji PDF tego podręcznika wcale mnie do niego nie przekonuje. Z podręcznika dla MG wieje ogromnym regresem i ignorowaniem tego co w grach fabularnych wydarzyło się przez ostatnie 8 lat. Możliwe, że to po prostu powrót do korzeni.

Eclipse PhaseShadowrun przechodzi drugą młodość - tym razem w kosmosie ;)

Diaspora to nowa gra Hard-SF bazująca na mechanice FATE. Podoba mi się niezwykle podejście wydawcy, który zapewnia, że wszystko co potrzebujemy do gry znajdziemy w podręczniku podstawowym. Fani Travellera powinni być wniebowzięci.

Pathfinder Roleplaying Game Core Rulebook to opasły, prawie 600 stronicowy tom który operuje na odświeżonych przez Pazio Publishing (wieloletniego wydawcy Dragon Magazine) zasadach DnD 3.5. Nie dla mnie ale zapewne znajdą się amatorzy ewolucji tych zasad, którym czwarta edycji nie za bardzo do gustu przypasowała

Szkoda troszkę, że nie jestem w stanie trzymać reki na pulsie polskiego rynku RPG. Ogromnie cieszy mnie wydanie Wolslunga, podoba mi się również inicjatywa Portalu z poradnikami na temat tego jak grać. (g)Ramel zaskoczył chyba wszystkich wiadomością o tym, że Savage Worlds na pewno ukaże się w naszym ojczystym języku, a Trzewik opublikuje nareszcie kompendium o swojej Jesiennej Gawędzie. Nie można oczywiście kolejnej gry Dark Fantasy (w którym to nasi rodacy się lubują) - Klanarchia, która to miała premierę na początku tego roku i przetłumaczonych (i darmowych) zasad do Shadow of Yesterday.

Wydaje mi się, że gracze w Polsce jeżeli nie są ostatnio rozpieszczani przez wydawców to mają przynajmniej się z czego cieszyć, ponieważ po kilku latach posuchy nareszcie zaczęło się coś dziać. Sytuacja na polskim rynku wygląda przynajmniej dla mnie o wiele ciekawiej niż to co obserwuję w Ameryce. Byle tak dalej.

Artur Ganszyniec Wolsung, Wiedźmin
To był ciekawy rok. Z mojej perspektywy był to wręcz rok przełomowy. Po ośmiu latach walki z materią udało nam się w końcu wydać Wolsunga (a w zasadzie jego piątą edycję) i rzutem na taśmę zdążyć jeszcze z pierwszym dodatkiem. W ogóle nas - graczy - ten rok rozpieścił: na rynek trafiła bardzo ciekawie zdesignowana Klanarchia, kolorowe Exalted, z dawien wyczekiwane Wilkołak i Wampir, almanachy ze stajni Portala, Kiedy rozum śpi, De Profundis, TSoY.
Ostatni raz taki róg obfitości z systemami otworzył się przed słynnym Krachem Polskiego Rynku RPG na początku tego stulecia ;-)
Na zachodzie też dużo się dzieje. Ja dla mnie, hitem i przełomowym wydarzeniem jest 3 ed. Warhammera. Nie wiem jeszcze do końca, jak ją oceniam, ale mam niezachwianą pewność, że to przełom i że summa summarum coś ciekawego z tego będzie.
Na koniec trochę gdybania - bo czym jest podsumowanie roku, bez zwyczajowej porcji wróżenia z fusów. Co nam przyniesie 2010?
Obstawiam, że z Exalted i nWoD PL zejdą sobie śmiercią naturalną. Portal pewno utrzyma zwyczajową formę i dostarczy kilku ciekawych pozycji (może nawet w końcu wyjdzie RPO?). Hitem roku będzie polska edycja Savage Worlds i settingów do niej (jestem fanem, trzymam kciuki i w ogóle!). Jak poradzą sobie Klanarchia i Wolsung, wolę nie zgadywać.
I to tyle z mojej strony. Wracam do prac nad kolejnym dodatkiem ;-)


Jacek Gołębiowski 
TSOY.pl; Quickpress
Rok 2009 to tragedia jeżeli chodzi o dodatki - Jeżeli nic się nie zmieni, to tylko Operacja Wotan ratuje wszystko. Warhammer ed 2 poszedł do grobu za sprawą Edycji 3 (tego rozbudowanego Descenta, jak to niektórzy uważają), DnD przycichło, podobno za sprawą nadchodzącej ed.4 w wersji PL.

Wyszło parę gier po polsku: Klanarchia, Exalted, Wolsung, Wampir, Wilkołak, De Profundis, Kiedy Rozum Śpi, Trójca i Ścieżka. O ile większość pozycji jest na poziomie, który spełnia oczekiwania ludzi, to już dwa kolejne są raczej tylko symbolem tego, że jak ktoś chce, to może. Tak czy inaczej, De Profundis i KRŚ to też przykład gier niskonakładowych - Od Multideja wiem, że drukują je partiami po 100 sztuk, ciągle uważając na to, jakie jest na nie zapotrzebowanie.

Natomiast początek roku był sukcesem mojego małego zespołu. Udało się złożyć pierwszą wersję tłumaczenia gry The Shadow of Yesterday. Właściwie, nie spodziewałem się jakiegokolwiek przyjęcia, jednak kilkanaście osób zagrało i opowiedziało mi o tym.
To dało mi kopa, i nawet po słabszej recenzji, rozpoczęliśmy pracę nad wersją papierową, która powinna ukazać się w następnym roku. Wkrótce rusza odświeżona strona z prawdziwego zdarzenia pod adresem tsoy.pl, która zaprezentuje Wam co nieco o samej grze...

Ostatecznie, rok 2009 to dla mnie rok blogerów. Nagle wysypało się to to, i zaczęło pisać o różnych dziwnych, ciekawych i mniej ciekawych rzeczach. Jasne, nie ma tam jeszcze dużej ilości mięsa, więcej tam newsów i przemyśleń, ale dostaliśmy alternatywę do Poltera.

Wierzę, że w roku 2010 zobaczymy więcej wydanych gier drogą, którą pokazały nam Ścieżka i Trójca. Możliwe, że będziemy świadkiem potopu słabej jakości gier, które normalnie nigdy nie ukazały by się światu w formie drukowanej. Tak czy inaczej, przydała by się jakaś różnorodność i prawdopodobnie taki sposób wydawania dostarczą ją fanom rpg.

Maciej 'lucek' Sabat organizator konwentów, Polar Bear Games, Wolsung
Rok 2009 pod konwentową flagą niewiele odbiegał od nowej konwentowej średniej krajowej. Odbyło się kilka imprez dużych i z tradycjami, kilkanaście imprez małych, kilka dobrych pomysłów okazało się, z wielu względów, średnimi realizacjami, na koniec zaś, kilka pomniejszych imprez nie wypaliło w ogóle.

Najjaśniejszym błyskiem na konwentowym niebie był w tym roku, jak zwykle, Zlot Fanów W.I.T.C.H. W warszawskim Parku Sowińskiego spotkało się ponad 10 tysięcy nieletnich wielbicielek przygód disneyowskich czarodziejek. Bladawo wypada przy tym największa fandomowa impreza -
poznański Pyrkon, który przyciągnął rekordową liczbę fanów - 2800 głów, detronizując Polcon 2007.

Sezon imprezowy 21 lutego otworzył Brzeski Festiwal Gier Planszowych, odbyło się około stu imprez o fandomowym charakterze (statystki za serwisem konwenty.polter.pl) - wliczając zloty komiksiarzy, mangowców i planszówkowców. Imprez o charakterze głównie rpg-owym mieliśmy w tym
roku około 40, przy czym raptem około 25% przekroczyło barierę 250 uczestników. Cztery imprezy wyskoczyły ponad 1000 - Pyrkon, Falkon, Polcon i Avangarda. Sosnowiecki Porytkon, zasilany rzeszą mangowców,nie powinien być rozpatrywany w tej kategorii. Rok erpegowy został
zamkniety przez bydgoskie Opowieści Czarnej Wdowy (12-13 grudnia), natomiast ostatni konwent sezonu to mangowy Chibikon, zakończony 19 grudnia.

Ciekawą inicjatywą są imprezy otwarte, tworzone przy współpracy środowiska graczy z domami kultury i tego typu instytucjami - chlubne przykłady to białostocka impreza "Rycerze Okrągłego Spodka" czy świetne Chrzanowskie Dni Fantastyki. Darmowe minikonwenty z przystępnymi atrakcjami wydają się być dobrą drogą do popularyzowania hobby wśród zwykłych śmiertelników.

O Witelona Polskich Konwentów (najważniejszą nagrodę dla najlepszego wydarzenia roku konwentowego) zmagają się:

- pospolite ruszenie fanów, które uratowało tzw. "łódzki" Polcon,
- wizyta Johna Wicka w kraju nad Wisłą,
- okrąglutki jubileusz Falkonu - dziesięć lat,
- ostateczna śmierć konwentów krakowskich, zabita marną frekwencją
fanów na ConFuzji,

Zwycięzcą i zdobywcą Witelona Polskich Konwentów (c) Shark zostaje (fanfary) John Wick na Polconie! Blisko 700 osób wysłuchało kilku godzin jego prezentacji, ponad setka miała okazję zagrać u autora Legendy Pięciu Kręgów i Siódmego Morza. Oby ta druga (po zaproszonym
na Dracool 2001 Jamesie Wallisie) jaskółka zwiastowała wiosnę.

Jeśli mam pokusić się o prognostyk na następne 2-3 lata, powiedziałbym, że konwenty będą się coraz bardziej dywersyfikować i dzielić. Pogłębi się podział środowisk planszówkowych, bitewniakowych i erpegowych. Cztery molochy będą w stanie zapewnić odpowiednio dużo
atrakcji każdej z grup, więc ściągać będą powyżej 1500-2000 uczestników. Reklamodawcy i sprzedawcy zauważą dobre miejsce do działań, co doprowadzi do jeszcze mocniejszego nasycenia dużych konwentów aspektem komercyjnym.
Jednocześnie minikonwenty w niedużych miastach będą się mnożyć, zmieniając się w imprezy dla znajomych i znajomych znajomych, co zaowocuje zwiększaniem się dystansu do fandomu (i w końcu oderwaniem).
W dużych miastach, w których szkoły wynajmują swoje budynki uczelniom wieczorowym, szkołom języków obcych, tańca itp. ciężko będzie znaleźć odpowiednio tani lokal na konwent. Jednoczesnie, domy kultury w dużych miastach nie będą chciały współpracować z fantastami tak chętnie, jak robią to w mniejszych ośrodkach.
W jednym zdaniu - molochy zostaną i podążą w stronę komercjalizacji, poza tym będzie gorzej.

Łukasz 'Deckard' Lenard bloger m.in. nBLOG, Go Play

Po przeczytaniu opinii innych mógłbym wysnuć wniosek, iż mijający rok był słaby bądź co najwyżej przeciętny. Jednak nie tylko z samej przekory powiem coś przeciwnego – 2009 będzie jednym z najlepszych roczników, w jakich dane mi było grać.
Sukcesem roku mogę nazwać to, co wydarzyło się wokół Mouse Guard Roleplaying Game. Pomimo zawirowań związanych z prawami do wydania i późniejszą wpadką w dystrybucji gra zasługuje w pełni na miano najlepiej spisanej, najpiękniej wydanej i przede wszystkim świetnie oddającej klimat znany z serii komiksów Davida Petersena (a przy okazji również docenionej przyznanymi nagrodami ORIGINS i Ennies). Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, abym poprowadził dwie kampanie tej samej gry w jednym roku – aż do teraz. Trudno zachęcić mi Was bardziej do poznania tego tytułu, niż słowami: zasługujecie na tę grę.
O wspomnianych już przez ja-prozaca Free Market i Eclipse Phase mam niejednoznaczną opinię. Oba tytuły odwołują się do tematyki transhumanizmu znanej z powieści czołowych pisarzy s-f ostatnich lat, jednak autorzy tych gier skupiają się na różnych elementach kanonu. Eclipse Phase to klasyczna gra mainstreamowa, która korzystając z powszechnie znanych rozwiązań stara się sprzedać Czytelnikowi wszystkie motywy transhumanizmu w jednym. Oznacza to, iż po lekturze będziecie mieli mnóstwo pomysłów na przygody, ale też nie zaskoczy Was nic innego.
Założenia Free Market są  zupełnie inne – to w czasie gry będziecie poszukiwali, wybierali i realizowali pomysły, gra zaś zaskoczy Was totalnie. Free Market jest tą pozycją, która stanowi dla mnie jako prowadzącego największe wyzwanie.

Trzy dobre, intrygujące i przebojowe tytuły – żaden wcześniejszy rok nie przyniósł  tyle przykuwających moją uwagę gier, jednak nie tylko one przykuwały moją uwagę.
Wraz z upływem lat i rosnącymi możliwościami technologii maleje dystans między grającymi. Rok 2009 to stopniowe, choć powolne upowszechnianie się w naszym kraju komunikatorów głosowych i oprogramowania wspomagającego jako narzędzi służących również do grania. Zmiana miejsca zamieszkania, dystans czy też po prostu natłok obowiązków z serii praca & rodzina nie stanowią już przeszkody czy nawet totalnej blokady, które uniemożliwiałyby grę. Nadal nieodłącznym elementem jest jednak chęć, bez której niewiele da się zrobić.
Za granicą ten rok będzie wspominany natomiast jako „złoty wiek” podcastów –  zamieszczanych w internecie audycji poświęconych m.in. graniu. Ich liczba zwiększyła się tak radykalnie, iż prowadząc selekcję  tygodniowo otrzymywałem dawkę 8-12 godzin materiałów do odsłuchania. Podcasty stały się kolejną, obok for i blogów, drogą przekazywania i wymiany informacji dotyczących naszego hobby: recenzje, nagrania sesji, dyskusje, poradniki czy relacje z imprez – to wszystko potrafi rewelacyjnie uzupełnić paradoksalnie suchy język podręczników.
Zupełnie na boku, mijający rok to również a może i przede wszystkim 365 dni bogatych w fantastykę. Rok kryzysu przyniósł nam mnóstwo nowych powieści, kilka naprawdę dobrych i widowiskowych filmów oraz nieco mniej ale wciąż więcej niż kiedykolwiek znakomitych seriali. Wypada nam sobie życzyć równie udanego roku przyszłego – roku, w którym wypatruję kilku być może rewelacyjnych filmów, książek, gier i kampanii a przede wszystkim jeszcze więcej otwartych na świat osób. A więc niech tak będzie...


Michał 'Furiath' Markowski 
autor Klanarchii

Rok 2009 przełamał wiele schematów i zaprezentował nowe oblicze RPG. Do panteonu dinozaurów dołączyli nie tylko oldschoolowi DeDekowcy, lecz gracze, którzy nie wyszli poza RPG serwowane w latach 90tych. Systemy typu Warhammer 1 ed. czy Świat Mroku niedługo będą uchodzić za heartbreakery.
Na światowej scenie zaszalał  Mouseguard, system, jakiego żaden polski truedramatheatrerpegowiec nie dotknie kijem („Fuj, myszy? To takie niepoważne! Dziwadło jakieś…”), a planszówkowa D&D 4ed. doczekała się swojego klona czyli Warhammera 3ed. Wielu hobbystycznych trendsettersów zaczyna promować nowego Warha, ale nie wydaje się, aby prócz k10 połykaczy nowinek, polskiego gracza zainteresował podobny system. Przynajmniej do chwili, póki kolorowe karty nie zostaną spolszczone. Na szczęście nie zanosi się, by jakiś wydawca zamierzał sprofanować starego Warhammera i wydać nowego, a Mouseguard również u nas nie zbruka furryzmem Piedestału prawdziwego RPG.
W Polsce, moim zdaniem, trzy wydarzenia zelektryzowały polską scenę RPG 2009:

- wydanie Klanarchii. Coś innego, coś świeżego, tak w zasadach jak w settingu, gra na światowym poziomie. Świetna sprzedaż, szczególnie poza tuzami starego fandomu wskazała, że współcześni gracze potrzebowali czegoś nowego, drapieżnego, niż kolejne retro klony. Klanarchia zburzyła spokój i przyzwyczajenia w wielu aspektach gry, przez co została albo umiłowana, albo znienawidzona. Zaś już niedługo miłośnicy Klanarchii otrzymają kolejny materiał, i znów zostanie przełamany utarty schemat. W Piekle bym się poniewierał, gdybym jako najważniejsze dla mnie wydarzenie wskazał coś innego, niż wydanie Klanarchii.

- wydanie Wolsunga. Promowany od ośmiu lat na konwentach, był skierowany przede wszystkim do znajomych, fandomu, bywalców salonów RPGowych. Początkowo gra dżentelmeńska w epoce Wiktorianskiej, ewoluowała przez tyle lat do steampunkowej gry akcji. Największym atutem linii Wolsunga, jest Wydawca w osobie Puszona, który już w grudniu wydaje dodatek, motywuje autorów, wspiera grę innymi produktami (karty, figurki, planszówka) jest tez niezwykle aktywny na polu promocji (targi, blog, itd.).

- upadek rpgowy Poltera. Polter był długo głównym serwisem, skąd miłośnicy RPG czerpali wieści o swoim hobby. Tymczasem rok 2009 pogrzebał Poltera: Borejko na swoim blogu pokazał, co znaczy informować, autorzy blogów zamieszczają liczne recenzje, raporty z sesji, dyskutują o ciekawych tematach (Karnawał RPG), na Polterze w tym czasie posucha… trzymają się jedynie działy Warhammera i 7th Sea, ale gdy zabraknie 2-3 osób, one padną. Blogosfera jest ciekawsza, szybsza, skuteczniejsza i stokroć bardziej cenniejsza merytorycznie. Chociaż padają tam czasami słowa wulgarne, to jednak tylko tam mogę przeczytać APeki z Mouseguarda. Polter przestał się liczyć, witamy na blogi RPG.


Poza wspomnianymi wydarzeniami, na polskim poletku tańce i swawole. Wyszedł Exalted, Wilkołak i Wampir, ale poza oddanymi fanami (których, sadząc po aktywności internetowej, wiek oscyluje wokół tracenia ulgi w MPK), większość to totalnie olała. Wyszły dwa systemy wydane własnym sumptem (Trójca i Ścieżka), ale prócz ich autorów i powiązanych z nimi blogowo osób, nikt tym się nie zainteresował. Zaktywizowali się również fetyszyści. Młodzież „a owszem, lubimy się przebierać” organizuje dużo imprez i daje zdjęcia seksownych koleżanek w klimatycznych przebraniach, dlatego też bardzo lubię oglądać relacje z LARPów. Aha, dowcipem  roku był list, jaki ludziska wysłali do wydawców, aby ratować Warhammera 2edycję. Brakowało skrzydeł husarii i inwokacji do Boga.
Portal, swoim zwyczajem dwoił  się i troił, wydawał, działał, przez co w świadomości klientów awansował do miana profesjonalisty – co oznacza, że ich aktywność wydawnicza stała się rutyną i w nikim nie budzi emocji a żaden pryszczaty student już ich nie poucza jak się  wydaje i sprzedaje gry.


Chociaż zapowiedź to żadne wydarzenie, gdyż gracza interesuje wydanie, a nie zapowiadanie to warto odnotować jedną wieść. Ramel, ogłosił wydanie po polsku Savage Worldsów wraz z Nemezis, pulpowym cthulhu-sf, w którym z blasterów strzela się do paszczękowych kisieli. Może być niezła radocha. Żałować mogą twórcy Wolsunga, którzy rok temu publicznie mówili, że ideałem dla nich byłaby mechanika typu Wesoło, Wartko, Wściekle, ale z powodów problemu z licencją opracowali swoje własne zasady. O ile wszystko wypali, doczekamy się wreszcie światowego rpga z polskim settingiem, więc budzi to pozytywne emocje.
Stanisław Krawczyk m.in PTBG
Adrian Kuc (Borejko) zaproponował mi napisanie kilku słów podsumowujących ostatni rok w RPG. Zgodziłem się, a ponieważ tekst nieco się rozrósł i chciałbym go zaproponować jak najszerszemu gronu czytelników, umieszczam go również na obu swoich blogach. Całość koncentruje się na najważniejszych wydarzeniach naukowych. Zapraszam do lektury!

Rok zaczął się dobrze, bo od wydania pierwszego numeru International Journal of Roleplaying – międzynarodowego pisma naukowego dostępnego w całości za darmo w internecie, dotyczącego w znacznej mierze gier fabularnych. Wśród autorów i redaktorów można znaleźć wiele ważnych postaci, m.in. Markusa Montolę (jednego z głównych animatorów nordyckiego ruchu LARP-owego i badań naukowych nad LARP-ami, które przyczyniły się do powstania nowej formy rozgrywki nazwanej "pervasive gaming") i Gary'ego Alana Fine'a (twórcę pierwszej chyba książkowej publikacji naukowej o RPG: Shared fantasy. Role-playing games as social worlds). Podobnie jak w Polsce, większość nordyckich badaczy gier fabularnych to jednocześnie gracze z wieloletnim doświadczeniem. Kolejny numer czasopisma ukaże się za kilka miesięcy.

W kwietniu w Norwegii odbył się tegoroczny Knutepunkt – konwent z elementami konferencji, któremu towarzyszyła anglojęzyczna książka o grach (przede wszystkim LARP-ach) pt. Larp, the Universe and Everything. Można w niej przeczytać m.in. o łotewskich LARP-ach i edukacyjnych zastosowaniach gier fabularnych w Brazylii, ale też o tworzeniu postaci larpowych. Ciąg dalszy (i konwent, i publikacja) w kwietniu 2010 roku.

Na rodzimym gruncie warto odnotować działalność Polskiego Towarzystwa Badania Gier. Pierwszą z jego inicjatyw – dość luźną – były wystąpienia ludologiczne na konwentach, niekiedy (zwłaszcza na marcowym Pyrkonie) tworzące zwarte bloki. Drugie przedsięwzięcie PTBG to czasopismo Homo Ludens, którego pierwszy numer został w październiku opublikowany w internecie. Również w październiku miała miejsce piąta już konferencja towarzystwa. Wszystkie te inicjatywy będą kontynuowane w nadchodzącym roku.

Powróćmy do świata anglojęzycznego. Początek września przyniósł czwartą konferencję Digital Games Research Association pt. Breaking New Ground. Tutaj dostępne są teksty referatów konferencyjnych. Piąta konferencja DiGRA odbędzie się w roku 2011.

Również we wrześniu pojawił się pierwszy z wpisów NiTessine'a o zajęciach prowadzonych na Uniwersytecie w Tampere – zajęciach bardzo dla nas ciekawych, bo dotyczących badań nad odgrywaniem ról (roleplaying studies).

Większość z omówionych wydarzeń znajdzie swoją kontynuację w kolejnym roku. Trzeba raz jeszcze podkreślić, iż w znacznym stopniu tworzą je czynni miłośnicy gier fabularnych, którzy łączą granie z badaniem RPG i LARP-ów. Mam nadzieję, że to pomoże w dialogu między środowiskami graczy i naukowców – roczny pobyt w fandomie i lektura wielu tekstów akademickich utwierdzają mnie w przekonaniu, że taki dialog jest potrzebny. Wszystkim nam życzę, by miał miejsce i przynosił dobre owoce.

Prześlij komentarz

Faken, robią się podsumowania roku, więc ze swoją "produkcją" muszę poczekać do stycznia (chociaż i tak raczej w tym roku nie zdążę tego skończyć).
Dzięki za podsumowanie, zarówno publikującemu, jak i wypowiadającym się.
Nie miałeś nic do powiedzenia na temat mijającego roku od siebie?

Będę miał oczywiście coś do dodania na temat RPG2009, tylko trolle nie powinny występować w tak znamienitym towarzystwie. Napiszę osobnego posta podsumowującego (a i parę innych podsumowań również).

Ostro Furiath. Ostro, ale prawdziwie.

Prawdziwie to chyba tylko o polterze. Na pewno nie o nowym Warhammerze, którego raczej nie czytał. Nie uważam też, by prawdziwe było stwierdzenie, że Wolsunga wydano dla fandomowych kumpli.

Ajfel, inaczej odbieramy tekst Furiatha. Tam jest powiedziane, ze był skierowany do kumpli. Zresztą sporo intertekstów ponoć fandomowych można tam wyłapać.

Co do Warha opinia podzielona. Mnie osobiście nowa edycja nie interesuje zwyczajnie.

Smartfox - można nowego Warhammera nie lubić. Rozumiem to. Ale pisanie że to "planszówkowy klon D&D4" to imho publiczne przyznanie się, że "nie czytałem podręczników, tylko kilka przedpremierowych komentarzy osób, które tak samo jak ja produktu nie znają".
Prędzej Klanarchia jest klonem Aphalonu, niż nowy Warhammer zupełnie do niego nie podobnych D&D4. IMHO.

Warhammera widziałem. Ładny. Nie grałem. Nie czytałem. A chodziło mi oczywiście o Portiera. Nie o całą wypowiedź Michała.

Dziękuję za publikację :)

Celem uzupełnienia - bezpośredni link do tagu, pod którym znajdziecie raporty z sesji Mouse Guard'a (niejedyne w Sieci- również Smartfox publikował na łamach Lisiej Nory): http://deckardpl.wordpress.com/tag/mouse-guard/

Bardzo ciekawe podsumowanie - dzięki za tą inicjatywę, Borejko! Wiele spojrzeń, wiele spraw, dobra okazja do nadrobienia przegapionych wydarzeń zeszłego roku. I tak na marginesie - miło, że Lucek dobrze wspomina Chrzanowskie Dni Fantastyki, które współorganizowałem.Nie spodziewałem się, że któryś z celebrytów fandomowych wspomni o lokalnej imprezie ;).

Cieszę się Drejfus, że nie tylko ja się cieszę z tego podsumowania!

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget