KB#6: Ars Moriendi

Yaaarrrgh - zaczął troll - Jestem strażnikiem tego mostu
Kozy może i mają prawo tędy przejść, lecz pożrę każdą, która spróbuje to zrobić!
- Ale dlaczego panie trollu? - beknął koziołek.
- Bo jestem trollem, i jestem z tego dumny. Mam potrzeby jak każdy troll, a do owych potrzeb należy pożeranie koziołków, zatem lepiej dostosuj się, bo jak nie... Koziołek się przestraszył.
- Oczywiście proszę pana - wyjąkał - Jeżeli pożarcie mnie jest warunkiem pańskiej samorealizacji to cała przyjemność po mojej stronie. Jednak nie mogę przystać na taki rozwój wydarzeń, bez uprzedniej konsultacji z rodzeństwem. Przepraszam...
I koziołek pognał z powrotem w dolinę.

James Finn Garner -„Politycznie poprawne bajki na dobranoc, poprawione zgodnie z duchem czasów” z bajki 
Trzy współzależne kozły Gburki

Śmierć przedstawiana w grach fabularnych dobitnie ukazuje jak płytkie są nasze zabawy. Nie mają nic wspólnego z szacunkiem, lękiem, czy wzniosłością owej chwili.
Kiedy przyglądam się grom fabularnym, które mam w domu a bazują one na np.  na średniowieczu (lub jego schyłku) nie widzę w nich żadnych odniesień do postrzegania śmierci przez człowieka tamtych czasów.
Zresztą niewiele z nich w ogóle oddaje aspekt religijny, skupiając się w głównej mierze na: Bless, Raise Dead, Healing lub podobnych odpowiednikach.
Przypominają mi się tylko Dzikie Pola, które poświęcają śmierci kilka całych stron. Dla pozostałych gier śmierć to tylko stan ciała bohatera, który eliminuje go czasowo bądź trwale z rozgrywki i nie ma nic wspólnego z ars moriendi, które funkcjonowało na przestrzeni wieków.

W grach fabularnych zazwyczaj spotykamy się z najgorszą, ohydną i pogardzaną formą śmierci: nagłą i niespodziewaną np.: w drodze, przypadkową, a nawet skrytobójczą.

"Dobra śmierć" na łożu z rozgrzeszeniem, obecnością kleryka itp. niekiedy zarezerwowana jest dla bohaterów niezależnych lub scen z opisami ceremonii pogrzebowej, żałoby i czci oddawanej zmarłym.

Tym samym śmierć w RPG ma tyle wspólnego z odejściem z ziemskiego padołu co gry M.R. Hagena z słowiańskimi czy germańskimi mitami.

Dlatego pewnie zainteresował mnie Montsegur 1244 lub miło wspominam gry w kości ze Śmiercią o duszę Pana Brata.
Ciekawsze są niż wskaźnik Żywotności lub prowiantów w najnowszej części Warhammer Questa, zwanej też WFRP ed. 3.




Tagi:

Prześlij komentarz

Śmierć i średniowiecze - kiedyś zastanawiałem się czy nie napisać czegoś na ten temat, ale najpierw musiałbym Huizingę doczytać (jakoś o tym zapomniałem)...
A niemiaszków z Corvus Corax polecam każdemu ;)

BTW, kiedyś u siebie linkowałem do Tańców Śmierci, może komuś się przyda (w sumie nie wiem do czego).

Problem polega na tym że każda RPG wydana w Polsce religię spłyca do możliwego minimum, a ta była jakby nie patrzeć motorem historii. Niestety gry które ekstrapolują zapominają po całej linii o tym. Albo się mi wydaje.

Nie zgodzę się, w Monastyrze kwestie religii są bardzo istotne. Niestety, IMO Trzewik podał trochę mało konkretów na ten temat (może jest to spowodowane brakiem dodatków do gry - miało być ukochane dziecko portala, jest ukochane zapomniane dziecko*)

_____
*) abstrahując od niebezpiecznych podobieństw do 7S i Gemini...

Dobrze Omlet. Niech będzie Monastyr. OK na to kładzie nacisk. Gemini nie wyszło po polskiemu, ale ma Jednego Jedynego i jest lepszą wersją naszego polskiego WFRP. Ale "teologicznego RPG" to mi google już nie podaje naprawdę.

Mimo to przyznać muszę, że niezależnie od tego w co się gra i tak mają miejsce sytuacje, gdy postać, która była towarzyszem bohaterów przez x czasu ginie, a reszta ekipy nonszalancko porzuca jej ciało w przydrożnym rowie. Nawet w monastyrze zdarzyło się że pozostali gracze totalnie olali ich martwego compadre (w tym przypadku był to nawet trup mojej postaci :D), nieistotne jak bardzo religijne / ludzkie / współczujące były ich postacie.
Ale ja lubię narzekać na ludzi z którymi gram :D

Omlet. Pozostawianie trupa w rowie. Szabrowanie jego rzeczy to oczywista oczywistość.

Co prawda nie wyszło po polsku, ale jak to sie ma w ARS Magica. W końcu ten system ma odzwierciedlać nasze średniowiecze wzbogacone o magię. Nie gralem i nie czytałem więc pytam.

Dzięki Borejko, już dodane. Zacząłem się zastanawiać czy dołączysz.

Kilka stron o kościele w 3 ed Ars Magica i tyle. Nie wiem jak w późniejszych bo szczerze nie mam, ani nawet nie przeglądałem. Więcej o śmierci znajdziemy chyba w Złym Cieniu.

Borejko z religią jest tak, że kiedy w WFRP wsiadłem w sprawie religii na schaby (no kurde, jak, całą banda ateistów, nie róbcie sobie jaj!) to coś tam z musu wzięli, ale nadal tę religię widać tylko wtedy, gdy potrzebują błogosławieństwa do walki z kimś/czymś.

Jasne, zgadzam się, że w średniowieczu był to główny czynnik zmieniający kultury i społeczności. Wiesz, takim samym faktem jest to, że większość ran na polu bitwy prowadziło do śmierci lub kalectwa, a nie do wyleczenia Żw w ciągu 5 dni.

Uproszczenia konieczne w większości konwencji RPGowych, gdzie najważniejsza jest mimo wszystko akcja. Mi to osobiście aż tak nie przeszkadza.

A Corvus Corax cudowny. Od niego zacząłem słuchanie mittelaltermusik. Nadal jest na czele listy ulubionych zespołów. Zresztą kiedyś u siebie o tym pisałem.

Pozwolę się z Kolegą nie zgodzić. Uproszczenia, uproszczeniami owszem. Eliminowanie gracza na całą zimę z kampanii wojennej mogłoby pokrzyżować plany: graczom/MG/twórcom scenariusza. A tak bywało że siedzieli po chałupach zimę całą.
To podobnie jak wspomniane przez Ciebie kalectwo wyniesione z bitwy to uproszczenia. Uproszczenia na rzecz np. fabuły.
Mamy Smartfox do czynienia z grami grozy/ historycznymi etc.
Dlaczego żadna z gier np. historycznych nie odzwierciedla postrzegania świata (np. mikro i makrokosmosu) czy właśnie religii, śmierci etc?
Jasne że to kolejny pomysł na niszę w niszy, ale skoro pojawiają się gry dla robiących zakupy, bawiących się załozenianiami Hermesa etc to czyżby nie było miejsca na teologiczną grę ??? A może religia nie jest kaczi?

A widzisz, sam mówisz o niszy. A proszę Cię bardzo, nawet nie musi to być mała nisza. Przykład Pendragona, gdzie religia ma spore znaczenie. Jednak mimo wszystko nisza.

Sam swego czasu informowałeś o RPGu chrześcijańskim (chyba że mi się podyrdało).

Ja tylko próbuję powiedzieć, że dla wielu graczy religia to ciężar do odgrywania, a przynajmniej tak wnioskuję z własnych doświadczeń.

To fakt idealizuję nieco kosterską uciechę. Szczerze mówiąc nie spotkałem się z graczem bardzo dobrze odgrywającym kapłana. Ale ja jestem tępa dzida.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget