WIELKA SMUTA I OBLĘŻENIA W RPG

Od kilku lat w Rosji, 4 listopada obchodzi się  święto państwowe, nazwane Dniem Jedności Narodowej. Święto to pojawiło się, jako zamiennik rewolucji październikowej i nawiązuje bezpośrednio do wydarzeń z wojny polsko - rosyjskiej. Parę lat temu powstała rosyjska, epicka produkcja filmowa pt. 1612, która podobnie jak i samo święto, miała być wedle co poniektórych częścią antypolskiej operacji medialnej.
Poniższy tekst powstał dzisiaj, co może świadczyć o tym że teoretycznie wszystko co dzieje się wokół nas może przysłużyć się jako pomysł na sesję RPG.


 
Siergiej Wasilijewicz Iwanow "W czasach smuty"


Idea, czyli pomysł

4 listopada 1612 roku oswobodzono Moskwę od polskich najeźdźców, a polski garnizon na Kremlu skapitulował po długotrwałym oblężeniu.
Spory z Rosją odwiecznie towarzyszyły Polakom, a sytuacja na przełomie XVI  i XVII wieku była bardzo napięta. Zaczęło się od Batorego i Zamoyskiego i słynnych trzech kampanii moskiewskich, kiedy to wojska Rzeczypospolitej Obojga Narodów zapuszczały się głęboko w Rosję, zdobywając wieś za wsią, miasto za miastem. Kiedy w 1598 roku, wraz ze śmiercią cara Fiodora, wygasła dynastia Rurykowiczów rządząca od 270 lat, zaczął się okres w Rosji zwany wielkim zamętem (Wielką Smutą). Wszystko to okraszone było sporem religijnym - Watykan za pomocą wojsk Rzeczypospolitej Obojga Narodów, starał się rosyjskie prawosławie zastąpić kościołem rzymskokatolickim. Do tego doszedł Dymitr Samozwaniec, który pojawił się znikąd na tronie Rosji. 
Dodatkowo Dzień Jedności Narodowej zbiega się z obchodzonym 4 listopada przez Cerkiew Dniem Ikony Matki Boskiej Kazańskiej. To dzięki cudownemu wpływowi tego obrazu, przypisuje się wypędzenie polskiej załogi z Kremla.
Więcej szczegółów znaleźć można dzisiaj na portalu historycznym Histmag, a jeszcze więcej w opracowaniu sprzed roku.

Plan Moskwy wykonany w 1610 roku na zlecenie Polaków rezydujących na Kremlu.

Treść, czyli źródła

Jeśli patrzeć przez pryzmat Dzikich Pól, od razu nasuwa mi się opowiadanie Veto Jacka Komudy (opublikowane w zbiorze opowiadań Opowieści z Dzikich Pól i Złotym smoku#3. Temat oblężenia i głodu jest dosyć ciężki do wyeksponowania na sesji (znam z autopsji). Może być przydatne  szczegółowe rozliczanie pieniędzy, majętności, a przede wszystkim pożywienia* - kto czytał ww. opowiadanie, wie zapewne o co chodzi.
Bardzo ciekawe streszczenie tego opowiadania nie tak dawno temu przedstawił   Łukasz 'Lydmo' Dymek.**

Moim zdaniem zdecydowanie najciekawszym opowiadaniem jest wspomniane wyżej Veto. Zbliża się powolny koniec okupowanej przez Polaków Moskwy. Odcięci od dostaw żywności, strudzeni ciągłą walką wojskowi zaczynają z głodu popadać w obłęd. W armii, gdy skończyły się zapasy i zjedzono wszystkie zwierzęta włącznie z końmi, dochodzi do aktów kanibalizmu, którym próbuje przeciwstawić się Krzysztof Wilamowski. Niestety, pustymi ideałami nie zapełni się żołądka, a głód staje się coraz dotkliwszy. Czy uda mu się wytrwać w swoim postanowieniu? Komuda w tej historii opisuje najczarniejszą część każdej wojny – moralne zepsucie, gwałty na mieszkańcach podbitych miast i zbiorowe mordy. Z każdej strony konfliktu sytuacja wygląda niestety dość podobnie. Sugestywne opisy sprawiają, że można poczuć, jakbyśmy sami uczestniczyli w tamtych wydarzeniach i czuli zapach rozkładających się na ulicach ludzkich ciał. Można zadać sobie pytanie, co sami byśmy zrobili w takiej sytuacji. Czy w skrajnej sytuacji posunęlibyśmy się do kanibalizmu, czy wzorem Wilamowskiego do końca byśmy starali się być wierni swoim normom moralnym i wyznawanym ideałom? Jest to historia, która na długo zostaje w pamięci.

Oblężone twierdze, to nie tylko Dzikie Pola, wystarczy przypomnieć sobie kampanię Liczmistrz do WFRP, gdzie bohaterowie stawiają czoła umarlakom nacierającym na osady, wsie i klasztor La Maisontall na granicy imperialno - bretońskiej. Przydatna pewnie w tym przypadku byłaby Jesienna Gawęda Ignacego Trzewika, która ma niedługo ukazać z okazji dziesięciolecia wydawnictwa Portal. Czyli brudno, dżdżysto, ponuro i ... przede wszystkim głodno (a pisząc na modłę Ignacego - powinno być głodno, głodno i jeszcze raz głodno, niech gracze poczują że nie mają co żreć...**). BG powinni ginąć w trakcie wojny. W Zewie Cthulhu gracze powinni kończą swój żywot w szpitalu w Arkham. W trakcie oblężeń wystarczy że zginą.

A przecież oblężenia, to nie tylko fantasy, wystarczy wspomnieć 900 dni obrony Leningradu, jedną z najkrwawszych i długotrwałych bitw w historii II wojny światowej, gdzie sytuacja była o tyle tragiczna, że żywność dostarczano poprzez zamarznięte jezioro Ładoga. Zginęło milion ludzi, w tym 650 tys. osób z głodu!

Achtung! Oblężenia to naprawdę trudny temat do wyeksponowania na sesji, celowo podałem ostatni przykład, który dobitnie świadczy że tragedie ludzkie, nie powinny być przedmiotem naszych zabaw ! ! !

Za znacznie lepszą inspirację posłuży nam Sznycel górski, ze zbioru Cztery róże dla Lucienne Rolanda Topora(heh).





Plan miasta Candia

Forma, czyli konspektów tylko k6


1. Szpiedzy tacy jak my. BG muszą dostać się na oblegane tereny, zebrać informacje i donieść je z powrotem do dowództwa. Konieczne plany obleganej twierdzy, kilku NPCów i dużo zdolności BG (którzy będą umieli wcielić odegrać podwójną rolę - odgrywając rolę swoich BG, będą musieli się wcielić jeszcze w przeciwników (testy skradania się, dyplomacji, etykiety, języka, znajomości obyczajów i nawyków danej społeczności itp.).
Temat wielokrotnie wałkowany na sesjach.

2. Płoń parlamencie, na historii zakręcie. Jw. z tą różnicą, że gracze stosują taktykę WWW***. Przykładem może tu być elekcja, gdzie Zborowszczycy z Ernestem Maxymilianem, dostali się na przedmieścia Krakowa, a ich ludzie (wedle kronikarzy krakowscy niemcy) podpalali budynki. W bliższych nam realiach można zastosować np. film pokroju Działa Navarony, który doskonale pasuje Savage Worlds.

3. Wojna żywi się sama. Jeśli wiemy kim byli Lisowczycy, to tematu tego nie trzeba omawiać. Wojsko rządzi się swoimi prawami i w trakcie oblężeń nie będzie zwracać uwagi na to skąd jest żywność/ ubrania/ proch/pieniądze. W trakcie polskich wojen chłopi polscy cierpieli nierzadko od obydwu zwaśnionych stron.
BG główni są żołnierzami, mogą otrzymać rozkaz (a tych jak wiadomo nie kwestionuje się) niezgodny z ich etyką i moralnością: zdobyć żywność z wioski. Chłopi nie mają zbyt wiele dóbr, przymierają głodem. BG przybywają zabrać im to co pozostało. Dylemat moralny, a zarazem i ciekawe sceny - rabowanie, lub niesubordynacja, która w trakcie wojny rzadko bywa karana chłostą.
Jeśli gracze są neutralni lub źli z wyboru, wystarczy w wiosce umieścić matkę, a matka jak wiadomo jest tylko jedna.

4. Szabrownicy. Oblegane miasto broni się dzielnie, jednak pojawia się wewnętrzny wróg - szabrownicy kradną wszystko co pozostało w karczmach, sklepach, cechach rzemieślniczych itp. W takiej sytuacji wcielenie do milicji, może sprawić BG sporo trudności. Walka z rozwścieczonym tłumem, obrona pałacu, dworu, zamku może być nie lada wyzwaniem. Z drugiej strony BG po drugiej stronie barykady i film Parszywa dwunastka. Skarbiec królewski może być łatwym łupem w trakcie wojny, "potrzebny jest nam tylko: balon, nożyczki, peruka, 12 małych młoteczków i kalesony. Klawo jak cholera? Prawda Egon?"

5. 7 samurajów. Pomysł  zaczerpnięty z  wyśmienitego filmu Akiro Kurosawy, który doczekał się wielu adaptacji wzmiankowano o nim nawet w scenariuszu do WFRP: Na południe od Kammendun czai się jednooki gość. Wioska, a w niej uzbrojeni gracze muszą przygotować wieśniaków do obrony. Cepy i widły idą w ruch. Wróg dotrze do osady za k10 +1 dni.

6. No co?! Jak pomożecie Towarzysze?! Sytuacja jest sielska. Wszyscy przyzwyczaili się do oblężenia - trwa już kilka lat, kilkanaście  (oblężenie Kandii na Krecie trwało od 21 lat...).  Wszystko jednak diametralnie zmienia się wraz z przypłynięciem/ przybyciem całej rzeszy uchodźców. Aby było bardziej skomplikowanie są przedstawicielami innej rasy/ nacji, niekoniecznie przychylnie nastawionej do lokalnej społeczności: morskie elfy z Ulthuanu, kosmici z Dystryktu 9 itp., czy Lipkowie w DP. Ich miejsce zamieszkania zostało doszczętnie spalone/ zrabowane/ zniszczone, szukają więc pomocy wśród społeczności, w której żyją BG.
Pojawiają się  problemy głodu (wałkować można do upadłego),  wewnętrzne konflikty kulturalne, rasowe, etniczne, jakiekolwiek. Bigoci podjudzają tłumy. Sytuacja zaognia się w momencie, gdy ginie dziecko/ kobieta jednej z nieprzychylnie nastawionych sobie ras. Albo skradziony zostaje relikt. BG... muszą pogodzić zwaśnione strony.
___________

Przedstawienie oblężeń w RPG wymagałoby sporego tekstu książki - naprawdę. Machin oblężniczych, technik, broni itp.
Np. Wiecie czemu zamkowe korytarze były takie wąskie? Dlatego, że jeden rycerz mógł powstrzymać hordę najeźdźców.
Ja jednak muszę wrzucić ten tekst w Dzień Wielkiej Smuty...heh.

Nawiązując do dzisiejszych wydarzeń.
W dzisiejszych czasach wojny rozgrywa się "błyskawicznie", więc gdzie tu mowa o obleganiach? Nic trudniejszego - las, góry, zbóje, ataki na małe oddziały, niszczenie żywności, zatruwanie źródeł wody. Przygody Janosika, Kwiczoła i Pyzdry, mogą niekoniecznie przeradzać się w komedię. Partyzanci, terroryści dają sporego łupnia BG/ NPC. Oglądałem kiedyś film rosyjski 9 Rota, przeciwnikami młodych żołnierzy byli tzw. ludzie - duchy. W podstawach skał owi ludzie - duchy mieli wykute niewielkie otwory, strzelali serię pierwszą z kałasznikowa, odrzucali broń do owej dziury, strzelali druga serię z drugiej broni i ... wskakiwali do dziury pod nogami, znikając w podziemnych tunelach. Po przeładowaniu broni wyłaniali się z identycznego, kolejnego otworu w zupełnie innym miejscu... Niczym Bugs na bajce z Warner Bros, ale podobno taką strategię ostrzału mieli (mają?) afgańczycy.

Rzecz nie dotyczy tylko Afganistanu, kłaniają się tutaj podziemne miasta Kapadocji, czyli klasyczne labirynty do zastosowania w każdym świecie fantasy... Naprawdę w opisach tych miejsc jest sporo inspiracji:
W czasie pokoju ludzie zamieszkujący ten region żyli i uprawiali rolę na powierzchni, ale kiedy zagrażali im najeźdźcy, przenosili się do bezpiecznych podziemnych mieszkań nawet na sześć miesięcy.

Schodząc w dół, ma się wrażenie, jakby spacerowało się w wielkim szwajcarskim serze. Co chwilę pojawia się jakiś otwór, przejścia pomiędzy salami, rozmaite korytarze i niezliczone kondygnacje. Wszędzie widać ślady jaskiniowego życia: naczynia do przechowywania oliwy, wina i wody, korytka do wyciskania winogron, wspólne kuchnie czarne od dymu, stajnie ze żłobami oraz nieprawdopodobnie głębokie studnie.

Jaskiniowe mieszkania były również fortecami. Wystarczy spojrzeć na pułapki w podłodze (obecnie przykryte), wielkie kamienne drzwi obrotowe, często z otworem w środku umożliwiającym atakowanie wroga, oraz dziury w sufitach, przez które można było lać gorącą oliwę.

Nietrudno uwierzyć, że dziesiątki tysięcy ludzi mogły tu – głęboko pod ziemią – mieszkać całymi miesiącami. Niektórzy sądzą nawet, że podziemne korytarze łączyły Kaymakli z siostrzanym Derinkuyu, 10 km dalej, choć tunele wciąż pozostają nieodkryte.

Każdy kto czytuje sporo opowiadań, książek czy widział trochę filmów odwołujących się bezpośrednio do oblężeń, znajdzie w nich multum inspiracji.
Wystarczy poszperać po źródłach i wyeksponować na sesji to co najważniejsze dla grupy.

Powtórnie przypominam to o czym napomknąłem  w środku tekstu - wydarzenia, które znamy z mediów, to niezwykle drażliwy temat - z pikujących samolotów nie robi się zabawy.

Dopisek Kapitana T'Roll Nety


I nie zapomnijmy o Ciało i krew Paula Verhovena, gdzie wraz z oblegającymi przemieszczała się kobieta leciwych obyczajów, oraz braciszek zakonny rozdający hostie przed bitwą/ oblężeniem. Bo o tradycyjnych machinach oblężniczych typu: Królik lub Borsuk Trojański, każdy słyszał. Dziękuje za uwagę.







* Kiedy pisałem o Ekonomii w Starym Świecie, zachęcałem do zupełnie czego innego - zrezygnowania z szczegółowego rozliczania gotówki, w tym przypadku jednak jest to uzasadnione.
** Dygresyjka pierwsza: polecam zabawną wymianę komentarzy: "A za "cenzurę" tutaj odpowiadam ja." Dygresyjka wtóra: Recenzja jednak nie uniknęła błędu - wcześniej powstało opowiadanie i przygoda Pod Wesołym Wisielcem, niż film Hostel.

*** Pisząc na modłę P. powinieneś na sesje MG przygotować chrupki, bananasy i inne frykasy, a potem samemu się nimi obżerać, by gracze poczuli klimat głodu.
*** WWW Wpadamy, Wybijamy, Wypie...lamy

Ilustracje pochodzą z Wikipedii i Histmaga, cytaty z polter.pl i onet.pl

Prześlij komentarz

Świetne. Masz se plusa.


PS. Dygresyjka: Sznycel Górski Topora jako inspiracja. Jesteś chory Adrian.

PSS. Dzisiaj zobaczyłem na polterze kilka Twoich komentarzy popartych przez Twoich sojuszników. Szczytne to i chwalebne że oznaczają Twoje komentarze klikając na minus a następnie na "troll", tym samym ukrywając Twoją obecnośc przed złym fundomem. Chyba się przyłączę, heh.

"starał się rosyjskie prawosławie zastąpić chrześcijaństwem"
Heh. Tak miało być? ; )

rzymskokatolickim. Heh. Tak miało być.

Qball: Wiesz jak to jest, zakazany owoc lepiej smakuje - nikt nie czyta komentarzy "Świetny wpis, swietna notka" "Pozdrawiam" tylko te zminusowane.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget