Z archiwum RPG PL: Złoty Smok #3


Jak pamiętam Złoty Smok w przeciwieństwie do MiM'a  ukazywał się w miarę regularnie. Istniała spora przepaść pod względem treści zawartych w obu pismach, jednak kupowało się wszystko co powiązane było w jakikolwiek z RPG.
3 numer Złotego Smoka rozpoczął Jacek Komuda z opowiadaniem "Veto" i było to chyba moje pierwsze zetknięcie się z opowiadaniem osadzonym w realiach sarmackich. Przedstawienie oblężonej Moskwy w wykonaniu JM Króla było inspirujące, jednak nikt z nas nie myślał wtedy o szlachcie w kontekście gry fabularnej.


Kolejne opowiadanie "Raistlin i rycerz z Solamni" duetu Hickman&Weiss trafiało w gusta, jednym tchem czytało się wtedy Smocze Kroniki i czekało na kolejną część zimową, wiosenną czy inszą. Dolce Vita to zdecydowanie najsłabsze opowiadanie jakie znalazło się w tym numerze.
Na kolejnych stronach znalazła się gra planszowa Olimpiada, Galeria i kolejna część artykułów z serii Zodiak - klucz do fantasy.
Miecznicy kontra płatnerze cz.2, Ordalia - sądy boże w moim mniemaniu te artykuły decydowały wtedy najbardziej o wartości tego pisma.
W dziale scenariuszy znalazły się: 24 godziny - ostatnia część scenariusza (na szczęście!) i przeciętny Królowa śniegu, z którego można by wycisnąć więcej.
Recenzje, słaby komiks, krótki art o grach fabularnych dopełniły numeru.
I wstępniak:

Tagi:

Prześlij komentarz

Wydaje mi sie, ze jednak byl juz pomysl gry szlacheckiej - w Talizmanie byl preorder takiej gry, cos ze swiatlem ze wschodu w tytule - gra oczywiscie sie nie ukazala, a przedplat nie zwrocono. Wiem, bo moj znajomy mial to szczescie, ze zamawial wszystko, co sie w koncu nie ukazalo - np Stalkera i wlasnie ta gre.

Dokładnie, rzecz nazywała się po łacinie (skrót chyba EOB) i zapowiedziano ją bodajże w 95 r. Ciekaw jestem trzeba by JMK Komudę spytać kto w to zamieszany był.
No i Stalker też moznaby dołaczyć do mojego Listu Otwartego Permamientnie do Wydawców.

Heh, pamiętam jak czekałem na tego Stalkera. Człowiek naczytał się Strugackich a z reklam uwodziła wizja wykorzystania kart (coś nie do pomyślenia w tamtych czasach). Na Stalkera czekałem chyba prawie z taką sama nadzieją jak na Kroniki Mutantów od Maga :/

O tej nigdy nie wydanej sarmackiej grze słyszałem kiedyś, bodaj na spotkaniu z twórcami Dzikich Pól. Rzecz zwała się "Ex oriente lux" i miała rzekomo łączyć świat sarmacki z mistycyzmem, horrorem czy diabli wiedzą co. Podobno już opowiadanie zapowiadające system było na żenującym poziomie - XVII - wieczna szlachta nosiła w nim "blaszane szable" i chodziła w "surdutach". Niestety kto to miał napisać nie mówili, bądź też zapomniałem.

Na Stalkera Baltagor każdy czekał. I w sumie...czekamy nadal bo SF z prawdziwego zdarzenia nie było.
Natomiast to o czym wspomina Robert czyli blaszane szable - też gdzieś obiło mi się o uszy.

Ja tam ZS nigdy za abrdzo nie lubilem. jakos mi w gust nie trafial. MiMy zabralem przy przeprowadzce, ZS zostal w jakims zapomnianym publ. Talizmanow w ogole nie kupowalem (tych pierwszy, erpegowych) bo niewiele sie tam dalo czytac.

Ja również nie przepadałem za ZS od strony RPG. Jednak artykuły historyczne o broni, wszetecznicach i złodziejach etc. były o wiele lepsze niż w ówczesnych MiM-ach. Choć nazwiska przeplatały się pomiędzy obydwoma pismami.

A ja odmiennie niż Seji, przepadałem za Talizmanami, ale tymi pierwszymi. Najpierw zresztą tam przeczytałem przygody do CP2020 (fakt, z perspektywy widzę , że słabe), a dopiero kupiłem system.

ZS znałem słabo, w zasadzie 2-3 numery. Nie miałem o nich dobrego zdania (bardzo nierówne).

Talizman, Złoty Smok serwowały kiepskie przygody (moim zdaniem).
Praktycznych artów w nich też było mało.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget