KB RPG# 4: Ulubione realia



Jeśli mam pisać o ulubionych realiach, które to są tematem KB RPG#4  w  kontekście konkretnej lokacji (interioru) będą to niewątpliwie zamknięte, hermetyczne scenerie. Czyli opuszczone zamki, kasztele, dworzyszcza, łodzie podwodne, więzienia, farmy położone z dala od traktów etc. Takie scenariusze w których występuje niewielka liczba bohaterów niezależnych, lokacji i przedmiotów. Mogę dzięki temu mieć pewność, że opracuje sobie szczegółowo ww. elementy danej scenerii, a gracze nie zaskoczą mnie:
„Hej stary! Ale w tamtym tygodniu tu nie było jeszcze tego przedszkola w przyszłości!”
Scenerie te zazwyczaj mają różne ograniczenia: bliska zagłada (WFRP: „Latających ogrodów Bah-Belona”), odległość od osiedli ludzkich (DP: „Pod wesołym wisielcem”), niesprzyjające warunki atmosferyczne (WFRP: „Liczmistrz”), naturalne np. łódź na środku oceanu (KC: „Statek”) etc.
Klasyczny element grozy. I co najważniejsze - fajnie się sprawdza.


Jeśli miałyby być to nieco szersze realia - lubię miasto Middenheim, miasto szczegółowo rozpisane, które gracze w miarę grania eksplorują i znają. Unikamy wtedy fundamentalnego stwierdzenia po triumfalnym wjeździe do miasta: „Szukamy karczmy na nocleg!”, albo "Gdzie tu naprawić zbroję?". Gracze po prostu orientują się po X sesjach w topografii miasta, znanych osobistościach, powiązaniach etc. Mają znajomości i koneksje, które pozwalają im na improwizowanie fragmentów przygód:
„Idę do Rzeźni Fleishera i biorę od niego za połowę ceny mięs na wyprawę, jeśli będzie się burzył przypomnę mu o haraczach jakie wymuszał miesiąc temu, a my łaskawie go nie zadenuncjowaliśmy tam gdzie powinniśmy”
To niewątpliwy plus tak opisanego miasta. W dodatku opis jest autoryzowany przez twórców gry, więc by nie było nieścisłości przed sesją wystarczy dogadać się, że gramy tylko i wyłącznie na informacjach z tekstów autoryzowanych. Unikniemy infantylnego
„Hej ale jak my graliśmy z naszym Misiem Gry to tu było przedszkole w przyszłości!”

Jeśli mam pisać o realiach „globalnych”, dotyczących całej gry i światów są to na pewno realia historyczne i dark fantasy. O obydwu już kiedyś pisałem dawno temu w postach „Moje Dzikie Pola” i „Mój Stary Świat”.


Przypomnę tylko jeden aspekt z Dzikich Pól w sumie zazębiający się z flejmami sprzed jakiegoś miesiąca, czy dwóch. Chodzi mianowicie o realizm. Zgłębianie tajników historii i jej niuansów względem kreowania scenariusza, lokacji, czy postaci to żmudna praca, jednak daje niesamowitą satysfakcję bowiem wiedza zdobyta w ten sposób pozostaje na zawsze i dzięki temu istnieje duże prawdopodobieństwo, że przyda się w realnym życiu i w jakiś sposób ją wykorzystasz (nawet jeśli będzie to podczas rozwiązywania quizu, czy krzyżówki).
Jeśli zgłebię szczegółowo drzewo genealogiczne Katana, topografię Sigil, czy strukturę Zakonu Białego Wilka, taka wiedza przyda mi się jedynie w przypadku błyszczenia i brylowania na konwentach lubo portierni. Więcej pożytku z tego nie będzie.

Kiedy odwiedzałem codziennie przez szmat czasu Bibliotekę Zbiorów Specjalnych, u mnie w mieście miałem jasno postawiony cel. Nie interesował mnie okres historyczny zwany Złotym Wiekiem kultury szlacheckiej. Czytałem i notowałem tylko informacje dotyczące okresu pierwszych królów elekcyjnych, czyli interesowałem się ostatnimi 30 latami XVI wieku. Ludzie poświęcają całe swoje życie na historię, ja wtedy chciałem szczątkowo chociaż poznać krótki jej wycinek. Zapewne po części mi się to udało skoro i MiM i Portal opublikowały moje teksty dotyczące tego okresu.


Co się tyczy dark fantasy, no cóż byłem onegdaj pod wpływem tekstów Ignacego i przyznam że dżdżysty i jesienny styl WFRP podobał mi się niezwykle. Pewnie po dziś dzień pozostała jakaś cząstka tego we mnie, moich przygodach i upodobaniach. Z tego względu pewnie nie trafia do mnie WFRP 2ed., w której niebezpieczeństwo jest realne i namacalne, a nie odległe i ukryte pod płaszczykiem intryg.
Niezłym przykładem dla zobrazowania tego mógłby być fragment z Hobbita, kiedy na progu lasu czai się niebezpieczeństwo, w oddali widać ślepia, a ktoś w pośpiechu gasi ognisko.
I jako przeciwwagę do tego opisu wrzuciłbym cytat z Władcy pierścieni, gdzie wojska Saurona palą gwałcą i rabują.
Wybieram ten pierwszy fragment.
Nie trzeba budować realnego niebezpieczeństwa, wystarczy stworzyć jego pozory.


Seji wspomniał inicjując KB RPG#4 jeszcze o postaciach i ich pewnych rodzajach.
Uwielbiam szelmów, szubrawców, złodziei, zawalidrogów! Lubię grać takimi typami i odgrywać ich role jako bohaterów niezależnych. Wszystkie te typy typy pokroju: Taslehoffa, Hana Solo, Robin Hooda, czy Samuela Łaszcza. Oczywiście nie są to typy na wskroś złe, a szelmy z uśmiechem na gębie, ukazujące wybite zęby. Typy które nie zawahają się okraść plebana/ lichwiarza/arcykapłana czy elektora. Dobra zdobyte w ten sposób przehulają w najlepsze nie bacząc na nic, ani na nikogo. Nie zostawią jednak nigdy swoich kompanów w potrzebie, a Wieśniacy Typowi Typowi uciemiężani przez posesjonata/ lokalnego władykę/ harpię/ smoka/ Przedwieczne Cokolwiek zawsze znajdą w nich obrońcę. Nawet jeśli taki szelma narazi swoje życie/ dozna na tym uszczerbku na zdrowiu/ straci majątek/ etc.
Taka OI! Młodzież w grach fabularnych.
Gdybym miał ich zakwalifikować wedle archaicznego podziału charakteru byłby to pewnie Chaotyczny (względem prawa)- Dobry (moralność).
W WFRP miałem na pęczki takich postaci począwszy od Maksymiliana „Juweliera” Footforda, który regularnie okradał Szkarłatny Lombard, gdy skończyły mu się korony w Middenheim.
Skończywszy na drużynie której prowadziłem przygody. Była to trupa cyrkowa „Złota Korona” zajmująca się  pokazami na terenie Imperium. Pozornie. Najważniejsza część trupy rzęziła podczas pokazów mieszki, nie zwracając uwagi na poziom społeczny i kondycję.
Do takich ulubionych typów zaliczam też Wolfganga Bandpartera z MMBW, jednego z  największych  reketerów w Middenheim. Poza swoją kryminalną działalnością prowadzi hospicjum „Schronienie robotnika”.

Ale to pewnie nie wszystko. Uwielbiałem przecież maszkarony na wieżowcach gdy postacie wyruszały do Elizjum, avałki przemykające pomiędzy ogromnymi telebimami, czy komputer wskrzeszający moje klony z masą złomu w kompleksie Alfa Centauri, niewspominając o archeologach szukających alkoholu i ksiąg okultystycznych u początków prohibicji. Byłoby tego więcej na pewno.

Prześlij komentarz

Jęsienna Gawęda też przez jakiś czas działała na mnie, ale w końcu i tak zdryfowałem w kierunku, nie ukrywam, heroic :). Jakoś lubię epickość.

A łajdacy zawsze byli ciekawsi od cnotliwych (poza Sturmem ;))

Z hermetycznych miejsc pamiętam świetny suplement z dużą przygodą do CP2020. Wydało toto chyba Atlas Games i nazywało się "Cabin Fever". W wyniku akcji BG eksploduje w porcie Night City frachtowiec z ładunkiem kwasu, bodaj chlorowodorowego.

Jedyne miejsce, gdzie BG mogą się schować to knajpka portowa z menażerią różnych postaci. Psychopatą, korpem etc. Nad połową miasta unosi się chmura kwasowa, która potrafi rozpuścić szkło (ów kwas ma takie właściwości). A przecież knajpa ma szklane witryny :).

Jedna noc i w czuj emocji :)

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget