Granice i dokumenty


Wpis ten jest swoistego rodzaju dodatkiem do tego z początków lipca traktującego o ludziach luźnych. Napisałem o parę zdań o granicach w XVII w. i dokumentach koniecznych w podróży. Te ostatnie z powodzeniem wykorzystywaliśmy również w pewnej kampanii w Starym Świecie.



Keine grenzen
Granice zazwyczaj bywały umowne i stanowiły je naturalne bariery jak rzeka, masyw górski, surowe skały, czy wąskie przełęcze etc. Samo przekroczenie granicy, niekoniecznie oznaczało przejście do innego, odmiennego świata, zazwyczaj przechodzenie z kraju do kraju odbywało się łagodniej i na przestrzeni kilkunastu, kilkudziesięciu mil. W taki sam sposób jak "przekraczana" jest granica językowa (vide Frugelhofen, czy La Mainsontall w Liczmistrzu, czy podróżowanie z RzONu na Ślask w Dzikich Polach i powieściach Andrzeja Sapkowskiego z cyklu "Boży bojownicy").
W wielu miejscach, które stanowią granice sypano kopce graniczne o podstawie kwadratu, stawiano symboliczne bramy, czy kamienie graniczne opatrzone herbami. Nierzadko takie miejsca opatrzone bywały legendą.
Sypaniem kopców granicznych zajmowały się komisje graniczne, określając tym samym charakterystyczne punkty. Bywał to kopiec o podstawie kwadratu, symboliczna brama, kamienie graniczne opatrzone herbami, napisy wykute w kamieniu np. Donec totum impleat orbum*. Innym typem granic bywały węgielnice, czyli narożniki - kładło się w nie węgle, potłuczone garnki, cegły na znak że pagórek nie jest przypadkowy.
Wiele z miejsc granicznych wiązało się często z legendą.
Na moście była zapora. Drogę zagradzała długa, solidna belka, osadzona na drewnianych kozłach. Przed nią i za nią stali halabardnicy w skórzanych, nabijanych guzami kurtach i kolczych kapturach. Nad zaporą ospale powiewała purpurowa chorągiew ze znakiem srebrnego gryfa.
- Co za czort? - zdziwił się Trzy Kawki, stępa podjeżdżając bliżej. - Nie ma przejazdu?
- Glejt jest? - spytał najbliższy halabardnik, nie wyjmując z ust patyka, który żuł, nie wiadomo, z głodu czy dla zabicia czasu.
- Jaki glejt? Co to, mór? A może wojna? Z czyjego rozkazu drogę blokujecie?
- Króla Niedamira, pana na Caingorn - strażnik przesunął patyk w przeciwległy kącik ust i wskazał na chorągiew. - Bez glejtu w góry nie lza.
- Idiotyzm jakiś - rzekł Geralt zmęczonym głosem. - To przecież nie Caingorn, ale Holopolska Dziedzina. To Holopole, nie Caingorn, ściąga myto z mostów na Braa. Co ma do tego Niedamir?
- Nie mnie pytajcie - strażnik wypluł patyk. - Nie moja rzecz. Mnie aby glejty sprawdzać. Chcecie, gadajcie z naszym dziesiętnikiem.
- A gdzie on?
- Tam, za mytnika sadyba, na słonku sie grzeje - rzekł halabardnik, patrząc nie na Geralta, ale na gołe uda Zerrikanek, leniwie przeciągających się na kulbakach.

Andrzej Sapkowski "Granica możliwości"

Inna rzecz dotyczy się granic miast. Te były nadzwyczaj silnie strzeżone, bez wyjątku. Miast strzegły różnorakie fortyfikacje, czy to kamienne mury, czy potężniejsze obwarowania wedle szkoły włoskiej lub niderlandzkiej.
Rzadko która miejscowość bez obwarowań posiadała prawa miejskie (a i tak mieszkańcy traktowali takie miejsce bez obwarowań wedle swego widzimisię, czyli jako wsie).
Brama miejska odwiecznie była jednocześnie punktem kontroli ruchu: pobierano tam myto, zaś strażnik miejski decydował o losie podróżników. Niekiedy deponowano broń palną, sieczną, czy inną zabronioną prawem jak np. nadziak.
W niektórych miastach granicznych (stanowiących niejako granicę pomiędzy krajami) zdarzała się surowa kontrola, cenzura (w tym nie tylko religijna). Sama rewizja bagażu pozostawała na długo w pamięci podróżnych i opisywana bywała w ich silvach i pamiętnikach.
Zdarzały się też miejscowości gdzie notowano nazwisko, miejsce pochodzenia, z krótki rysopisem, cel podróży, miejsce noclegu każdego obcego, a nawet broń kto i jaką wnosi. Dotyczyło to w szczególności uzbrojonych, bądź podejrzanych grup itp. osobników (czyli ...postaci graczy).
Tym samym codziennie sporządzano wykaz dla wszystkich bram miejskich, dziennie spisywano nawet i 50 grup podróżnych w większych miastach.
Ale i bramy miejskie można było obejść... fałszywymi bramami (zwanymi też furtkami), lub zakamuflowanymi wyłomami w murach.
Cena przekroczenia w ten sposób murów uzależniona była od konkretnych osób, sytuacji okoliczności, jednak najczęściej zależna była od ... przewinień.



Achtung! Passport, Bitte!
By wyruszyć w dalszą podróż  zagraniczną dobrze było mieć ze sobą dokumenty np. pasport. Tu kwestią sporną było, czy dotyczyło to też stanu szlacheckiego i duchowieństwa, niemniej jednak w wielu relacjach podróżnicy takowe posiadali.
Najważniejszy jednak był list osoby polecajacej do ustosunkowanej osoby. Pozwalał on uchronić sią przed podejrzeniami o infiltrację czy agenturę obcych mocarstw.
W okresach napięć, kontrola podlegała prawom korupcji zmieszanej z bezprawiem np. grożono konfiskatą mienia jeśli podróżny nie zapłaci odpowiedniej kwoty.

By podróżny mógł wyruszyć w podróż, powinien mieć ze sobą co najmniej:
  • litterae genelaogiae – list pochodzenia, ew. dowód ślubnego pochodzenia
  • metrykę i poświadczenie wolności osobistej
  • list polecający zapewniający bezpieczeństwo dla osób znaczniejszych w trakcie podróży. Odpowiednikiem dla cudzoziemców jest zdawałby się być pasport (zaświadczenie, list dostojnika czy władz gwarantujący przejazd, bezpieczeństwo, pobyt, a zarazem protegujący daną osobę).
Jeśli wybierano się dalej, dobrze było posiadać:
  • Testimonium bonae conservationis, czyli zaświadczenie o dobrym prowadzeniu się, świadectwo moralności
  • Libertację czyli uwolnienie od wiardunków, czynszów, stacji etc.
  • Świadectwo zdrowia z poprzedniego miejsca pobytu. 
  • Zezwolenie na wyjazd
  • Bilet celny.
List polecajcy
Wiadomo czynię yż ten Chudzyna któregom ya z cięszkiey pogańskiey niewoli wyzwolił idzie do Baru, za którym pilnie proszę, aby dobrowolnie tak przez landy imperialne, jako i korronne bez wszelakiego stanowania przejść mógł za tym moim listem który ręką własną podpisuję i pieczęcią oznaczam. Dat w Obłuczycy die .. … ręka własną

Stanisław Golski Casstellan Halycki na Barze Starosta Poseł Wyelki Corrony
I na koniec ciekawostka, związana z prawami miejskimi w samym RzONie i nie tylko. Różniły się one jak ceny, miary, wagi, etc., w każdym województwie/ mieście mogły bywać inne (dziś wikipedia wymienia 6 różnych typów praw miejskich)
MG może więc dowolnie sobie imaginować, które z dokumentów gracze muszą/ mogą mieć w trakcie podróży.
Osobiście wykorzystywałem dokumenty w wspomnianej na początku kampanii jako nobilitację postaci graczy. Pozwalała ona graczom na znacznie więcej, łącznie z tym że otworzyli bramę miejską w nocy w Middenheim. Poza tym że dokumenty pozwalały graczom swobodnie podróżować, pozwalały uchronić im się przed wieloma kłopotami, jak np. niesłusznymi podejrzeniami, aresztowaniem itp. Wszystko zależy od odpowiedniego przedstawienia sprawy na sesji, z jednej strony może to być katorga i uciążliwość dla graczy (dbanie o dokumenty i ich zdobywanie). Może to być też cała przygoda opowiadająca perturbacje graczy związane z zdobyciem odpowiednich dokumentów (jak w naszym przypadku: Owszem otrzymasz ode mnie pasport, jeśli... tu wstaw cel przygody). Albo może to być zaszczyt jak opisałem powyżej.

* Donec totum impleat orbum - Aż do skończenia świata.
Tagi:

Prześlij komentarz

Ciekawe, ale naszły mnie wątpliwości. Można prosić o źródła? Czy też to mają być tylko propozycje w odniesioniu do warhammera/fantasy?

Pozdrawiam
C

Wiecej info znajdziesz w Podrózach codziennych po Europie XVI w., u Gloggera, coś było jeszcze zdaje się z Mówią Wieki.
A inspiracją co do poszperania za metrykami listami itp była powieść historyczna Nierzadnicy Zywot Atłasowy, która takie dokumenty podrabiała w Wawie czy Krakowie. Poszperałem po powyższych źródłach i faktycznie dokumenty takowe istniały i były wymagane.
Chyba że chodzi Ci o granice. Bo tak właściwie nie wiem co budzi watpliwości?
Jak pisałem róznie to wszystko postrzegane było w każdym województwie nie wspominając już o Europie.

Wielkie dzięki za podzielenie się z chamstwem odrobiną wieści z szerokiego świata. Co tu wiele mówić, świetny wpis!

Nie wiem o co chodzi z tym chamstwem Zbyszek naprawdę.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget