WFRP 3ed. - to nieuczciwe, niesprawiedliwe

No i stało się. Po plotkach*, przecieku z testowej sesji Warhammer Fantasy Role Playing 3ed zostało oficjalnie zapowiedziane.
Gra, która w 80-90 latach ubiegłego wieku wydana została po to by deptać po piętach kolosowi D&D, zdaje się że ponownie idzie w jej ślady (juz sam box, czy okładka mogą o tym świadczyć). Z jednej strony optymizmem napawają zapowiadane innowacje rozwiązania mechaniczne (np. karty akcji), jednak znając połączenie bitewniaka i role playing game w drugiej edycji, jestem sceptyczny.



Tak czy owak business rozkręci się na nowo. Za 100 $ otrzymamy cztery podręczniki, 36 kości, ponad 300 kart, znaczniki itp.
Tym samym jedna z najpopularniejszych gier w Polsce rozbudzi emocje na nowo i zapewne nie tylko w Polsce. Zresztą już rozbudza. Oto 140 znaków z twittera najbardziej znanej strony poświęconej WFRP - Strike to Stun:
"What the fuck - WFRP 3rd a boardgame with 30 different dice and cards?"

Doprowadzanie do sytuacji, kiedy można wyciskać z fanów pieniądze jak z limonki stało się domeną wydawnictw erpegowych. Oferowanie graczowi dawniejszego stuffu & funu przeszło na dalszy plan, dziś liczy się sprzedawanie po raz kolejny tego samego produktu w nowej oprawie.
Podobnie jak gnijące połacie mięsa sprzedawane po uprzednim "odświeżeniu" jako przyprawione kąski na grilla.
I podobnie jak wciskanie graczom, że grzebanie ręką w kisielu i tłuczenie słoi to RPG.
Ciekaw jestem które z przygód jako pierwsze ukażą się w zliftingowanej wersji, gry w którą rozegrałem chyba najwięcej sesji.
PS. Grzesiek Halama o tych problemach śpiewał kilka lat temu(od około 2 min.).
To nieuczciwe, niesprawiedliwe zamawiasz ciepły kotlet a dostajesz zimną rybę. Z bicepsami. A gdzie kotlecik?


*Nie z Płotek oczywista. Od tego jest wyspecjalizowany vortal z podziękowaniemi za świetną przejażdżkę rowerkiem dookoła campingu.

Konstancie Drachenfels i Ogarze Khorne'a ! Nie idźcie tą drogą!

Ilustracje oczywiście ze strony wydawcy trzeciej edycji - Fantasy Flight Games

I jeszcze fast update: Przejrzałem zagraniczne i polskie RSSy. Za granicą nikt nie interesuje się zapowiedzią byłej gry od GW. U nas dostrzegłem 3 newsy. Też daje do myślenia, prawda?
Tagi:

Prześlij komentarz

Chciałbym rzec tu coś mądrego, ale na takie coś można tylko powiedzieć: lol! I zaśmiać się szaleńczo przez łzy.

Ale za to grafiki maja super. Bo te kostki to dosc smieszne. A jako przedstawiciel podlego wyciagacza pieniedzy (w sumie mamy 3 edycje SW, prawie 4), powiem tylko ze czasem trzeba dodrukowac (z pewnymi zmianami). Choc FFG robi kompletnie nowa gre, zblizona chyba do MMO.

Wyciągać pieniądzę z fanów trzeba niestety bo to na tym polega.
Ale nie można tego robić nachalnie i w sposób w jaki działają niektóre reklamy na witrynach przysłaniające ekran.
To ssanie kasy jest już naprawdę lekkim przegięciem ze strony FFG. By przypomnieć księgę o szczurkach, czy nie tak dawne profesje za 40$ i a analogiczną Career Compendium za free.
Za 100$ mam 6-10 gier od Was(jak się rozgladne po RPNow), albo kilka nowych zajehistych pozycji.

A kostki rzeczywiście kiepskie, zaś co do MMO - po forach wypisywano sporo o tym ze nowe WFRP bedzie 'kompatybilne' z WARem.

Ja się zastanawiam nad sensem wydawania takiej d&d 4-edycjopodobnej gry. Tak na chłopski rozum, to FFG powinno popłynąć na tym finansowo. Jak będę sobie chciał pograć w MMO na papierze, to mam czwartą edycję dedeków. Zresztą odkąd się do nich zniechęciłem w zeszłym roku, to podręczniki stoją na półce i się kurzą. Więc nie wydaje mi się, żebym był targetem tego systemu, pomimo tego, że jestem osobą, która jest otwarta na wszelkie nowinki. Kolejna gra z kartami mocy i znacznikami nie wzbudza mojego entuzjazmu.

Widzisz Robert, ale mi się wydaje ze my (polacy) nie jesteśmy targetem tej gry.
Kto zapłaci 500 pln za gierkę? Skoro dla młodych ludzi koszt Klanarchii 130 pln jest już duży...

Ja wiem kto nie kupi, ja nie kupie mimo sentymentu do WFRP. Juz druga edycja trafila u mnie do worka z napisem "smieci", a sadzac po zapowiedziach byla o niebo lepsza od tego, co widac na obrazkach... Oczywiscie, mila jest fajna oprawa graficzna itd... Ale polaczenie z WAR? WAR ma - od strony kompatybilnosci z warhammerem rpg - calkowicie powalony swiat, znacznie bardziej zblizony do niektorych chorych pomyslow z battle'a... ja po prostu podziekuje za jeszcze jeden wariant battle'a.

Artur udało im się połączyć WFB z WFRP w 2ed., zrobią to samo zWARem i WFRP w 3ed. Nie tylko Polak potrafi. heh

Oczywiscie ze polacza... Sek w tym, ze to polaczenie tworzy mieszanke, ktora DLA MNIE nie jest tym swiatem warhammera, ktory mnie bawil i pociagal:) Inny target:)
A.

Chyba z 2 lata temu na P. zrobiłem sondę. 33% ludzi grało na 1 ed., pozostali na 2 ed. Obawiam się że po tym połaczeniu liczby przechylą się jeszcze bardziej w stronę 1 ed.
I ja Artur tez nie jestem targetem dla tej gry.

Sugerujesz że FFG jest Constar'em wszelkich RPG? Jeszcze się okaże.
A kostki brzydkie bo nie z Q-workshop :)

Nie. Sugeruję po prostu że gracze, fani i cała reszta nerdów jest od czasów AD&D 2 robiona równo w bambuko.
Jak ktoś zauważył mozna grać na 1 podręczniku w CoC, W:tM, czy nawet DP(zresztą mam nawet takich znajomych) którzy maja tylko i wyłącznie podręcznik do WFRP 1ed. Graja na nim po dziś dzień pomimo że nie przypomina podręcznika. A tu jest naciąganie małolatów na kasę.

Co do gdybań, czy się przechylą w stronę I ed., wątpię. Prędzej zostaną przy drugiej, która mimo wszystko lepiej była opatrzona dodatkami opisującymi świat od pierwszej.

A co do reszty, targetem nie jesteśmy, ale kto by tworzył grę pod odbiorcę polskiego, poza Polakami?

Nastolatki amerykańskie miesięcznie mają (o ile pamiętam badania) 200-300 $ do wydania kieszonkowego. To jest skierowane do nich. Ładne, kolorowe, z dużą ilością rekwizytów.

Nie łapię tego, przeciez wydają już planszówkę w świecie warhammera. Jak większość z was nie czuje się odbiorcą tego czegoś. Pytanie jak odbiera to nowe pokolenie moze to jest właśnie to co ich rusza.

Jak dla mnie FFG powinna nazwac ten produkt Warhammer Quest Xed.

Sto dolarów za cztery podręczniki, przy założeniu - co pragnę podkreślić - że są solidnie wydane (twarde okładki, szycie, pełen kolor) i zawierają dużą dawkę materiału, nie wydaje się być zbyt wygórowaną ceną.

Inną sprawą jest to, że nie oczekuję od gry fabularnej, by wspierała quasi-taktyczną rozgrywkę, jaką, w moim odczuciu, reprezentują karty akcji. Ponieważ, grając, skupiam się przede wszystkim na opowieści, wyszukane, bardzo precyzyjne reguły rozstrzygania konfliktów, zwłaszcza społecznych, nie są mi potrzebne. Kiedy w grze fabularnej walczę z przeciwnikiem, cenię sobie takie rozwiązania, które zapewniają mi dużą elastyczność, a takiej nie ma np. drugoedycyjny system akcji i podwójnych akcji. Podobnie, kiedy w grze toczę spór ze strażnikiem miejskim, nie chcę być ograniczony do zestawu, jakkolwiek nie miałby być obszerny, manewrów społecznych (o czymś takim, jeśli mnie pamięć nie myli, napomknął RuneFang, tester gry, na forum STS). Taką elastyczność i wolność zapewnia mi, przy wszystkich swoich wadach, mechanika pierwszego wydania WFRP. Zamiast rozbudowanego systemu reguł wystarcza mi pokładane w MG zaufanie, że obiektywnie oceni wysiłek narracyjny gracza, dodając stosowną premię do testu przekonywania. Prowadzącemu sesję, który koniecznie chce pokazać graczom swą wyższą pozycję, nie przeszkodzi i obszerna mechanika, a skoro tak jest, to po co mam sobie nią zawracać głowę? Wolę po prostu wybrać odpowiedniego MG.

Dziwi mnie pojawiający się często argument, że karty akcji (manewrów) mają pomóc skupić się grającym na opowieści, gdyż eliminują konieczność częstego wertowania podręczników. Przecież po kilkunastu sesjach gracz o przeciętnym intelekcie pamiętał niemal wszystkie drugoedycyjne manewry bojowe (akcji), a także opisy większości zdolności i umiejętności. Po co więc uciekać się do posługiwania się jakimiś kartami, konieczność wyciągnięcia których odrywa, moim zdaniem, grającego od świata gry?

Kończąc ten przydługi wywód, przyznam, że jestem ciekawy, cóż tam upichciło wydawnictwo Fantasy Flight Games. Jeśli tylko w ogromie tych wszystkich nowatorskich rozwiązań nie zatraci się atmosfera Starego Świata, jaką znamy z pierwszej edycji, to łatwo będzie przeboleć różne udziwnione rozwiązania. Tak przecież było w pierwszej edycji WFRP: grający, oczarowani atmosferą Starego Świata, potrafili wybaczyć kulejącą mechanikę.

Jakkolwiek zapowiadane zmiany nastawiły mnie bardzo sceptycznie do trzeciego wydania systemu, pewnie i tak kupię (chyba że do tego czasu stracę pracę) owe pudełko za sto dolarów, gdyż tylko w ten sposób, siedząc w zaciszu domu, będę mógł spokojnie zapoznać się z jego zawartością i samemu ocenić, czy kolejny wydawca nie skrewił sprawy.

To tyle, jeśli chodzi o moje pierwsze przemyślenia. Przepraszam Was za ich nieco chaotyczną formę - ot! po prostu spisałem je na gorąco.

Sugeruję po prostu że gracze, fani i cała reszta nerdów jest od czasów AD&D 2 robiona równo w bambuko.

True.

JfO

Zacznę od Zbyszka.
Nie prawda Zbyszek. 100$ to niewygórowana cena dla nas 30+. Mamy domy, samochody etc.
Święte słowa i celne spostrzeżenie odnośnie manewrów społecznych. Gra z manewrami społecznymi jest grą... quasi RPG, której bliżej do planszówki właśnie wykładam kartę "Przekonanie Strażnika".
Regres.
Powiem jeszcze jedno w tej kwestii kiedy słyszę "karty i zagrywki" jakoś dziwnie (nie wiedzieć czemu) kojarzy mi się to z 20 lat temu i obwieszczeniami używam Przeszukiwania Szczegółowego, lub wykonuję Zdjęcie Jeźdżca, czy używam Przekonywania w Kryształach Czasu. Choć tam kart nie było.

I znowu muszę przyznać Tobie rację odnośnie tego że gracze zauroczeni światem przedstawonym w WFRP radzili sobie jak umieli, grali na tych splugawionych zasadach, modyfikowali je, grali na systemach z innych gier, lub tworzyli nowe.

I mimo psioczeń na serwisach ang. ja też pewnikiem kupię, a jak kupisz wcześniej to pewnie przybiegnę w dyrdy by choć zobaczyć.

Smartfox. Mi nawet nie podoba się rozłożenie tekstu w 2 ed. vide MMBW, czy Wewn. Wróg były dla mnie bardziej przejrzyste (łatwiejsze do odnalezienia info) niż ich analogiczne odpowiedniki.

A o naszych zarobkach już pisałem.
Glinthor
Planszówki się dobrze dealują, jak zauważył Smartfox - amerykanie lubią kolorowe obrazki i kryształy mocy.
I stąd ten Box.
Swoją drogą baaaardzo słuszne spostrzeżenie napisał Ajfel na Portierni. Dało mi bynajmniej do myslenia.
FFG zachowało się jak na bussines przystało, zaciągneli Green Ronina do wydania dodatku - fanowie czekali, wypuścili planszówkę, karciankę. I na koniec wydadzą nam jeszcze 3 ed.
To się nazywa wyciskanie soków z licencji.
To je Ono jakby powiedzieli Czesi!

JfO
Bedę musiał poszperać tekstu, który posłałem do Portala (nie mylić z Portiernia) i I.T. mi go nie puścił. A mówił właśnie / tj. rozwijał to zdanie o robieniu w bambuko 2001-2002 rok gdzieś na oko i chodziło o d20 w głównej mierze.

Jak mi tu moderacja linka nie wytnie to moj komentarz jest taki: http://bit.ly/ZR15B

To sie kiedyś skończy http://www.youtube.com/watch?v=anwy2MPT5RE

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget