KB RPG# 1: Ku przyszłości, czyli podziękowania i finisz

Równo miesiąc temu rozpocząłem inicjatywę pt. Karnawał blogowy RPG - zasady wyłuszczyłem w pierwszym wpisie. Powiem szczerze spodziewałem się, że liczba uczestników nie przeskoczy 10 dlatego zabezpieczyłem się i kilka dni przed startem inicjatywy poprosiłem pięć osób, aby uczestniczyły w tym evencie. Bez obietnic, spytałem po prostu czy nie napisaliby czegoś i opublikowali pod jedną nazwą. Spytałem ich bo obawiałem się niskiej frekwencji - bez sensu startować z czymś, co nikogo nie zainteresuje.
Frekwencja przerosła najśmielsze oczekiwania. Naprawdę.
W pierwszej edycji erpegowego karnawału angielskojęzycznego uczestniczyło ponad dwieście osób, w Polsce napisało 28... Jakby nie patrzeć to sukces tego eventu. Dziękuję Wam wszystkim, tym którzy wzięli w nim czynny udział, komentującym, wysuwającym uwagi, nawet tym krytykującym. A przede wszystkim: Paladynowi, Ojcu Kanonikowi, Smartfoxowi, Glinthorowi, Nukerealowi, Szabelowi, WinterSpirit, Razielowi, Arathiemu, Neurocide'owi, Wujcolowi, Furiathowi, Erpegisowi, Krzemieniowi, Darkenowi, Zuharowi, Staszkowi, Chavezowi, Piotrowi, Tomaconowi, Behirowi, Ganowi, Magnesowi, Sejiemu, Ajflowi, Nimasrnowi i Encowi
(kolejnośc w jakiej dokonywano wpisów, [mam nadzieję że nie przekręciłem nic]).
28 blogerów napisało praktycznie wszystko co dało się napisać na temat przyszłości RPG. Począwszy od tej odległej, wirtualnych rzeczywistości, tejblów, Augmented Reality, poprzez prognozy tego co będzie działo się na Zachodzie w korporacjach pokroju WotC, White Wolf, skończywszy na polskich autorkach. Były wpisy, które moim zdaniem mają możliwość ziścić się naprawdę w bliskim czasie, ale i były pobożne życzenia. Poza pewnym prelegentem obyło się bez dziwactw.

W tym właśnie drzemie potencjał Karnawału, każdy przedstawił swoje wizje, w miejscu w którym prowadzi swój blog, stąd też udało nam się przeczytać opinie wszystkich tych osób w jasny sposób, bez forumowej przepychanki, bez zjadliwych komentarzy i całej smrodliwej otoczki.
Udało się.
Dziękuje.

Przekazuję swoją pałeczkę mojemu następcy. To na nim będzie ciążyć teraz rola chiefa. Jest nim znany i ceniony Neurocide, prowadzący kilka blogów, w tym ten najściślej powiązany z grami fabularnymi:
Rzut Krytyczny.
To on będzie gospodarzem kolejnego karnawału i to on zadecyduje o temacie jaki obowiązywał będzie w lipcu/sierpniu.
Chciałbym, aby Karnawał szybko nie wygasł, zaś inicjatywa zatoczyła szersze kręgi poszerzając się o nowych uczestników. Jakby nie było, byłoby bardzo miło.

I już tylko po raz ostatni zajrzę do szklanej kuli i zajrzę na na najbliższą przyszłość karnawału.

W wariancie hurraoptymistycznym KB RPG pociągnie 12 miesięcy i co miesiąc około 20 osób będzie w nich uczestniczyło. Za rok w sieci pojawi się 300 tekstów pod szyldem KB RPG. Materiał na grubą książkę. Stosując odsiew taki jak stosowany był w śpiących pismach papierowych, pozostaje 30 - 60 najlepszych tekstów, na 12 różnych, ciekawych tematów. Podkreślam najlepszych tekstów - 10%-20% z wszystkich. Korekta, druk cyfrowy i ...książka stoi na półce.
Załatwię tani druk i ja sobie zamówię taką pozycje, a niewątpie że wiele osób też chciałoby mieć swój coś na wzór Open Game Table.
Dużo pracy... wcale nie. Trzeba mieć tylko ochotę i chęci. Pokazali to uczestnicy KB RPG#1. I jak widać nie ma żadnej rewolucji.
Dużo pracy przy czymś takim to jest dla mnie tak jak ja zbieram teksty do Aviso. W pojedynkę.
Tak może być w wersji optymistycznej - książka z dobrymi tekstami, okołoerpegowymi w dobrej cenie.

Realistycznie patrząc może będzie PDF, jeśli nawet nie - pozostanie w sieci sporo tekstów.

Pesymistycznie robię sobie na ławeczce za sklepem karnawał alkoholowy, puszczam Ramones w gronie indywidualistów, każdy z gorzałką za paskiem i plastikowym kubeczkiem w dłoni i z WiFi wychwytuje co ciekawsze flejmy na F&F 1.1-1.9.

Dobra zdryfowałem w sferę marzeń, ale jednak Karnawał Blogowy pokazał jedną rzecz. Drzemie w Was niesamowity niewykorzystany potencjał. 28 osób to jakieś 20% e - fundomu wedle wyliczeń Leszka Altheriola. Sporo ludzi. I to jakich!
Jeśli spojrzycie na poniższą listę znajdziecie tam cały przekrój fanów gier fabularnych w Polsce, począwszy od zwykłych graczy, skończywszy na nickach, które są łatwo rozpoznawalne i kojarzone.
Jeszcze raz dziękuje!!!

PS. Miałbym dużą prośbę do wszystkich hipotetycznych uczestników kolejnej edycji KB RPG. Ułatwcie pracę mojemu następcy i zgłaszajcie swoje kandydatury na przejęcie pałeczki osoby prowadzącej kolejną edycję tego eventu w komentarzach. Zapewne ułatwi mu to pracę.
Piękna przyszłość jest przed nami...wszyscy do pracy jeszcze tylko parę lat:[heh]

Tribute Skandal 65-95
W pierwszej edycji Karnawału Blogowego RPG # 1:Przyszłość gier fabularnych udział wzięli:

Paladyn:
Zacznijmy od tego, jak jest. Nie chcę zajmować się tutaj sytuacją na rynku, bo jak jest, dobrze wiemy. Niby marazm, ale niby coś wychodzi. Niby nic się nie dzieje, ale niby coś ktoś dłubie. Ważniejszym problemem jest grupa odbiorców, czyli graczy, pasjonatów, wielbicieli. Moim zdaniem mamy dwa takie obozy, a linia podziału przebiega na tle wieku.

Reszta na jego blogu Zwój ze Skelos

Ojciec Kanonik:
Ciężko jest (mi) pisać o przyszłości gier RPG w Polsce, zwłaszcza, że specyfika ich rynku i gusta są kompletnie różne od światowych, a sam raczej niewiele wiem o tym, co dzieje się pod tym względem nad Wisłą. Poza tym, sam rynek jest szczątkowy (widać to "gołym okiem"), inicjatywy fanów tych gier albo nieliczne, albo niezbyt oryginalne i bez żadnego wpływu na to, co dzieje się na świecie, zwykle powielające to, co można dostać "tam".
Reszta na jego blogu Inspiracje

Smartfox:
No, po autokreacyjnym wstępie mogę przejśc do meritum. Przyszłość gier fabularnych. Temat równie mocny na wstęp, niczym entre jakiejś femme fatale u Hammetta, bo jak u cholery przewidzieć, w jakim kierunku polezie nasze hobby? Fiaska futurologii już wykazały, że przewidywanie przyszłości jest co najwyżej eksperymentem myślowym. Pobawić dla przyjemności się można, a jakże, ale seks i prostszy i przyjemniejszy.
Reszta na jego blogu Lisia nora


Glinthor:
Jak jest każdy widzi, ale co może zrobić tetryk cierpiący na brak czasu, żeby zagrać sobie dobrą sesyjkę. SIEĆ moi mili. Ogólny dostęp do sieci, szybkie łącza kamery, mikrofony, głośniki wszytko to jest naszym sprzymierzeńcem. W naszych zamierzchłych czasach polskiego RPG było coś takiego jak granie przez pocztę. Nie, nie elektroniczną, taką zwyczajną papierową. Niezłe, co? Taka poczta polska była jak prawa ręka MG.
Reszta na jego blogu Dawno temu w Polsce


Nukereal:
Nie można zaprzeczyć na rynku RPG dzieje się dziwnie i dość żywo jak na kameralną rozrywkę. Takie tytany jak Wizards of the Coast czy White Wolf starają się o odpowiednią dawkę emocji dla klientów - a to wydamy nowy podręcznik, a to usuniemy z sieci/damy za darmo PDF'y. Tym samym jest to ruch podpitego - nikt nie wie co zrobi, co zamierza. W każdym razie może rzucać pieniędzmi lub szklaną butelką.
Reszta na jego blogu 4DND


Szabel:
Scena autorkowa niezbyt się rusza. Tradycyjnie stagnacja trwa od Nibykonkursu do Nibykonkursu, choć niby każdy coś w czymś grzebie. Chlubne wyjątki:
* StarCraft RPG powoli, ale systematycznie idzie do przodu,
* Ścieżka szykuje się do edycji poprawionej (papier), a chętni ostrzą zęby,
* The Shadow of Yesterday, edycja polska, ma się ukazać na papierze - zasadniczo to tłumaczenie, ale jest to akcja w ruchu DIY i chałupnictwa, więc zaliczam.

Reszta na jego blogu Szabel RPGs


No i ja:
Prawdziwe wykorzystanie technologii można zaobserwować w LARPie, który urządziła Milicja Obywatelska w kultowym filmie Bareii pt. "Miś"
W tym miejscu gry fabularne


WinterSpirit:
Otóż WFRP oczywiście przetrwa - przetrwał w tzw. Czarnych Latach, między zaprzestaniem wydawania przez Flame Publications a zakupem licencji przez Hogshead, w czasach raczkującego Internetu, przetrwa i teraz, zasilony nowym zastrzykiem energii życiowej w postaci drugiej edycji, przy nieporównanie większych możliwościach kontaktu i wymiany materiałów pomiędzy graczami. FFG będzie wydawać ze 2-3 podręczniki rocznie przez rok-dwa, potem da sobie spokój i zajmie dokończeniem linii Dark Heresy, aż wreszcie system wróci do GW.
W tym miejscu Zimowe marzenia


Raziel:
A teraz przejdę do mojego tekstu, czyli jak ja widzę przyszłość RPG? Otóż, nie widzę. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem czarnowidzem, nie mam zamiaru zapowiadać rychłego upadku RPGów i ogólnoświatowej apokalipsy gier fabularnych. Co to, to nie, jestem bardzo daleki od takich osądów. Mówiąc że nie widzę przyszłości, mam na myśli że po prostu nie bardzo jestem w stanie powiedzieć co się tak na prawdę stanie.


Arathi:
Dość ważny to temat dla mnie zważywszy na fakt, że interesuje się nie tylko samą grą, ale też wpływem gry na graczy. Myślę jednak, że tym razem to gracze będą mieć wpływ na gry.
Po pierwsze brak czasu u graczy (studia, rodzina, praca) wymusi na nich sięganie po dziwne dzisiaj środki. Internet jako super medium pozwoli przenieść rozgrywkę na nowe pole. Już od dawna znaleźć można gotowe oprogramowanie pozwalające w łatwy i przyjemny sposób grać poprzez sieć.

W tym miejscu Erpegówek


Neurocide:
Nie wierzę w technologię. Wierzę w ludzi. Są sprawy, których nie załatwia się przez telefon, są sprawy o których nie pisze się na Gadu. Trzeba stanąć twarzą w twarz – bez pośrednika. Dlatego też nie wierzę we wsparcie sprzętowe. RPG pozostają dla mnie gadką, mimiką, tonem głosu, gadżetami.
W tym miejscu Rzut Krytyczny


Wujcol:
Gry RPG są od wielu lat nieodłączną częścią życia wielu z nas. Są źródłem przyjemności, spełnieniem książkowych marzeń, pretekstem do spotkania ze znajomymi.

W tym miejscu Blog Wujciola

Furiath:
Mam świadomość, że w tematach przepowiadania przyszłości jest jak z marketingiem – wszyscy mądrzy są po fakcie, czyli typowy syndrom „a nie mówiłem!”. Dlatego pokreślę tylko palcem po wodzie.


Erpegis:
Jednak, i jest to jednak przez duże JED, różne rzeczy różnie się przydarzają. Najczęściej cyklicznie. To co było modne dziesięć lat temu, stanie się modne za dziesięć lat. Dlatego przewiduję moim okiem nostradamusa, że lata 80. wrócą. Tak myślę
.
W tym miejscu: Erpegis bloguje

Krzemień:
Jak widzę przyszłość RPG:
Większość gier będzie zmierzała do nowej mody wyznaczonej przez D&D 4e, powrócą figurki, gridy, dungeon tilesy. Figurki przeżyją swój renesans, być może pojawi się jakaś firma produkująca tanie miniaturki.


Darken:
W niedalekiej przyszłości (5 lat), zmienią się technologię, z których obecnie korzystają osoby powiązane z hobby. Dotyczy to zarówno graczy, fanów prowadzących serwisy oraz wydawców gier. Dlatego podzieliłem cały wpis na 4 kawałki. Wróć jutro po więcej.

W tym miejscu: Quickpress

Zuhar:
Oglądacie prognozę pogody? Im dłuższy jest okres prognozowany tym mniejsza sprawdzalność. Ot, takie nowoczesne wróżenie z fusów. Nie inaczej jest z prognozowaniem innych zdarzeń. Mimo wszystko zawsze znajdzie się ktoś, kto spróbuje odkurzyć kryształową kulę i zajrzeć w przyszłość.
W tym miejscu:Six

Staszek:
...a oprócz tego gram w nie (głównie prowadzę) od dobrych dziesięciu lat. Piszę więc jako hobbista i teoretyk zarazem. Można by ująć moją rolę za pomocą dwu przenośni. Pierwsza to metafora tłumacza – pośrednika w sali negocjacyjnej, który stara się przekładać na inny język doświadczenia każdej z rozmawiających grup. Druga przenośnia: rewolwerowiec-straceniec, który wpada na sam szczyt barykady, żeby strzelać w obie strony. Sam jestem ciekaw, która bardziej pasuje.
W tym miejscu: Staszek bloguje:

Chavez:
Jaka jest przyszłość gier RPG? Nijaka. Inaczej - niewiele się zmieni. RPG było niszowe, jest niszowe i będzie niszowe. W Polsce nie ma żadnego na tyle dużego gracza, żeby przedostał się z RPG do szerokiej publiczności. Swego czasu ISA próbowała tego z D&D z - imo - średnim skutkiem
W tym miejscu: Chavez Homesite:

Piotr Koryś:
.A jak będzie u nas? Też niszowo. Dominować będzie Rebel i małe FLGS, do tego kilka małych wydawnictw i może Copernicus, który przejdzie na Klanarchię. Darken wyda TsoY, Kuźnia wyda Wolsunga i jakoś się będzie kręcić. Do tego druk cyfrowy pozwoli na wydawanie autorek (i nie tylko), więc będziemy mieli więcej podręczników. Oby tylko wszystko się sprzedawało, no i żeby był czas na granie. No i oczywiście – żeby to wszystko było jak najlepsze. Czego wam (i chyba sobie) życzę.
W tym miejscu: Piotr Koryś bloguje:

Tomacon Inc.:
Przyznam szczerze, że po zobaczeniu pytań chciałem udać się do licencjonowanej wróżki. Bo nie znam się na fusach czy tarocie i nie mam szklanej kuli. Ale osiągalni spece do prekognicji jakoś nie wzbudzili mojego zaufania, po za tym mają pełne ręce roboty - mamy przecież sezon powodziowy.
Jeśli już mam coś przepowiedzieć to tylko prosto z mózgu, i to z mojego własnego, więc efekty takiej zabawy mogą być niewiele warte.

W tym miejscu: Tomakonoza

Behir:
Rynek światowy jest tak naprawdę nudny. Mamy dwie największe firmy, czyli WotC i White Wolf. Obie te korporacje wydają dużo podręczników, ten drugi wspiera nawet różne konwencje i style gry. Pewnie w przyszłości zobaczymy jak dedeki coraz bardziej przenoszą się na komputery, aż wraz z nastaniem siódmej edycji zaprzestanie się dystrybucji papierowych podręczników. Z kolei WW pomimo sprzedawania swoich podręczników w pdfach wspiera graczy lubiących trzymać w łapkach opasłe tomiszcza (wspomnijmy Exalted i Hunter: the Vigil) i to się pewnie nie zmieni. Co jakiś czas uraczą nas nową grą na znanej już chyba wszystkim mechanice, za każdym razem dopracowując ją (w Scion znalazła się ulepszona mechanika walki w Exalted, więc jeśli dojdzie do trzeciej edycji rzeczonej gry, pewnie zobaczymy jeszcze bardziej ulepszone mechanizmy) w większym stopniu.

Gan:
Od razu zastrzegę, że skupię się wyłącznie na polskim podwórku, bo choć śledzę wszelkie rpgowe newsy na bieżąco to mimo wszytko za znawce światowego rynku gier fabularnych się nie uznaję i nie jestem w stanie stawiać wiarygodnych prognoz. Co do polskiego poletka jest znacznie łatwiej - jest on nieduży i dodatkowo w gruncie rzeczy niewiele się tu dzieje. Mniej więcej pół roku temu powiedziałbym, że RPG w Polsce przymiera, bo w istocie takie wnioski można wyciągnąć przyglądając się temu co się działo (a raczej nie działo) od zeszłego roku.
W tym miejscu: Bałagan

Magnes:
Po latach posuchy w tym roku coś się nareszcie ruszyło. Ukazała się wypasiona Klanarchia (recenzja wkrótce), legendarny Wolsung jest już niemal gotowy i ma wyjść na jesieni, aż dwa systemy autorskie pojawiły się na papierze - Ścieżka i Trójca (zobacz ich recenzje w dziele recenzji). Teraz tylko czekać, aż obudzi się Wydawnictwo Portal i zaskoczy Polskę nowym RPO…
Mamy także polskie Midnight i Exalted oraz przetłumaczone TSoY.

W tym miejscu: Wieża

Seji:
Prawdę mówiąc, przyszłość polskiego rynku tak naprawdę niewiele mnie interesuje – jego być czy nie być nie ma zupełnie przełożenia ani na ogólna kondycję gier fabularnych, ani na moje zainteresowanie tematem i potrzeby. Nie uważam za swój obowiązek wspierać polskie wydawnictwa tylko dlatego, że wydają - jak upadną, płakać nie będę. Gry kupuję głównie za granicą, tam zresztą coś się naprawdę dzieje poza mainstreamem, który u nas będzie pewnie dominował jeszcze długo (mainstream nie jest zły, ale na dłuższą metę jednak nudzi i przydałaby się czasem jakaś odmiana). Dodatkowo jakoś zachodni wydawcy potrafią skuteczniej zachęcić mnie do oddania pieniędzy właśnie im.
W tym miejscu: 100% Seji

Ajfel:
Dwóch rzeczy jestem pewien: po pierwsze RPG to forma rozrywki, która przetrwa próbę czasu, po drugie RPG nigdy nie będzie formą rozgrywki szczególnie popularną.
Pisząc „RPG”, mam na myśli zabawę w tworzenie opowieści, w której najważniejszymi elementami jest spotkanie kilku znajomych osób i uruchomienie własnej wyobraźni. SPOTKANIE i WYOBRAŹNIA. „Spotkanie” – w jednym pokoju, przy jednym stole, a nie żadne (video)czaty, VR, PBEM, PBF i temu podobne historie. „Wyobraźnia” – prawdziwa, a zatem obrazy które budujemy sobie w głowie na bazie usłyszanych na sesji słów. Bez otumaniana przez multimedialne szopki, renderowane sceny, hologramy, VR (znowu) i tak dalej.

W tym miejscu: Ajfel bloguje

Nimsarn:

Równocześnie możemy obserwować wśród fanów raczkującą konkurencję. Otóż w kraju naszym powoli dojrzewa i nie długo będzie gotowy do konsumpcji inny gatunek gier. Mówię tu oczywiście o grach spod szyldu SF. Coraz częściej jest on (ów gatunek) tematem rozmów, dywagacji, amatorskich prób. To co kilka lat temu było zbywane lapidarnym: to się nie przyjmie, nie w tym kraju. Dziś budzi zainteresowanie, intryguje i pociąga.

W tym miejscu: Ścieżka

Enc:

Nie jestem jasnowidzem. Nie potrafię przewidywać, jak rozwinie się nasze hobby w ciągu najbliższych lat. Kiedyś, na początku swojej rpgowej kariery próbowałem – większość tez, które wysnuwałem w latach 90′tych zupełnie się nie sprawdziła. Dlatego, zamiast próbować przewidywać przyszłość, trochę pomarzę. Podejrzewam, że rzeczywistość pożre, przetrawi i wypluje resztki mojej wizji w strzępach – ale mam trochę nadziei, że sprawdzi się choć niewielka jej część. Wpis podzieliłem na trzy części, przedstawiające moją utopię od ujęcia globalnego, po moje własne nadzieje.

W tym miejscu: 3k10

Prześlij komentarz

Też ma moją szpadą(heh)

"Ajflowi" a nie "Ajfelowi" ;-) poza tym chyba nic nie przekręciłeś ;)

Przepraszam już poprawię.

Kiedy zakładałem Bloga myślałem ,że będzie łatwiej. To znaczy, że przynajmniej raz na tydzień dwa wrzucę jakiś tekst. Rzeczywistość z różnych powodów okazała się inna. MIędzy innymi nawet jesli jakis pomysł wpadł mi do głowy to okazywało się że ktoś już zrobił wpis z nim związany. Blog karnawał to dobra inspiracja i motywacja, czekam na następny temat.

Zamiast cytatu z Furiatha masz ponowny cytat z Wujciola.

Dzięki za fajną inicjatywę, miło się czytało, i przy okazji poznało się kilka nowych fajnych miejsc w sieci.

To pisałem ja - Kolejorz.

Zaraz poprawię, dzięki za wskazanie błędów.

W odnosniku do blogu Enca jest link do Nimsarna. Poza tym, chyba spoko ;)

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget