Karnawał Blogowy RPG # 1: Przyszłość gier fabularnych: Ta odległa cz.1

Postanowiłem mój wpis dotyczący Przyszłości gier fabularnych podzielić na dwie części. Antycypowanie o dalekiej przyszłości jest z pozoru prostsze, jednak spojrzenie laika na te odleglejsze czasy jest jak to określił O.K. jest wróżeniem z fusów, także proszę nie brać tego za słowa poparte jakimiś przewidywaniami naukowców, a po prostu moje gdybanie.

Mówiąc o przyszłości i galopującej technologii z perspektywy 35 latka też nie jest prosto. 20 lat temu, kiedy zaczytywałem się "Fantastyką", urządzenia które dziś są w powszechnym użyciu były w sferze fantazji i występowały właśnie w filmach i opowiadaniach fantastycznych. Niech za przykład posłuży banalna komórka z bluetoothem - w tamtych czasach, był to dla mnie tricorder z Star Treku.

Dziś ja sam mam wiekowy, ogromnych gabarytów (bo kilkuletni) Communicator Nokii 9500, na którym bardzo często w wolnych chwilach piszę wpisy na bloga w edytorze z opcjami, o których TAG mógłby pomarzyć. Mam na nim emulator C - 64 i Legacy RPG, grę niczym nie odbiegającą od Ishara, by nie wspomnieć o dungeonowatym Eye of the Beholder. Moja Wróżka Pryszczatka posiada znacznie nowszy telefon, który parametrami przypomina mój poprzedni komputer PC, w dodatku wyposażony w aparat 5 megapikseli. W kieszeni, a nie obudowie o wysokości pół metra.

Tak więc mówienie o odległej, czy dalekiej przyszłości gier fabularnych jest trudniejsze niż z pozoru się wydaje, gdy w przeciągu 20 lat Star Trek zawitał pod strzechy, a sieć komórkowa "nie zrywa się" w 25% przypadków na terenach niezabudowanych (jak ma to miejsce w CP 2020). Inna inszość, że eksperci piszą o przystopowaniu rozwoju technologii w skali kilkudziesięciu lat, oczywiście w związku z brakiem zimnej wojny - motorem napędzającym historię są grypy i inne spiskowe teorie pokroju 9/11. Tak więc jak zaznaczyłem na początku moje gdybania są czysto hipotetyczne i z jednej strony Augmented Reality może nie zostać nigdy wykorzystane w RPG, a równie dobrze na sesjach może być wszechobecne za parę lat.

Ja sam widzę odległy rozwój RPG dwutorowo.

Ramole, czyli umiarkowani konserwatyści
Do pierwszej grupy zaliczyłbym osoby grające w tradycyjny sposób jaki znamy dziś, czyli kości, kartka i ołówki.
Taka przyszłość w tym przypadku należy też do osób rekonstruujących wydarzenia (np. takie zabawy jak Michał Mochocki z jego grodem kazimierzowskim). Prawdopodobnie będziemy mieć do czynienia z powrotem do średniowiecznego gawędziarstwa, jakie z kolei znamy z Studnia 0. Zawsze będzie istniała grupa graczy, dla których aspekt spotkania towarzyskiego w RPG jest niezwykle ważny, czyli wspominany niejednokrotnie przez mnie (i wyśmiewany) uścisk dłoni, stuknięcie się pianą po sesji, czy nawet przytoczony przez Marka R. Hagena w W:tM przykład gdzie gracze przychodzą na sesje dla konkretnej osoby (dziewczyny lub chłopaka). To styl klasyczny jaki znamy dziś i może będzie kultywowany przez ramoli mojego pokroju.

Prekursorzy, czyli umiarkowani moderniści
Przyszłość gier fabularnych z wykorzystaniem nowych technologii na pewno jest o wiele ciekawsza i bardziej inspirująca. I jeśli myślę przyszłość RPG, tak naprawdę myślę AR.
By zacząć pisać o Augmented Reality Hipotetyczni Czytelnicy musieliby zapoznać się najsampierw z moim wpisami dotyczącymi tej technologii (a najlepiej nawet nie moimi, a jakichś fachowców - Google pod tą frazą poda Wam naprawdę wiele inspirujących opracowań, wpisów, filmów etc.). Ja wspominałem zdaje się trzykrotnie o tej technologii - w 2007, 2008 i w marcu tego roku.
Kiedy pierwszy raz pisałem o AR - do obsługi konieczny był kilkudziesięciokilogramowy plecak, dziś te same efekty osiągnąć można na telefonie z wyższej półki wyposażonym w żyroskop i kamerę.
O ile wykorzystanie Augmented Reality w grach miejskich, terenowych, LARPach itp. zrewolucjonizuje te zabawy na niespotykaną dotąd skalę (bo już na dzień dzisiejszy jest już możliwe, by genokrady wyskakiwały na nas za rogu) to zastosowanie AR będzie miało wzięcie w jeszcze jednych grach: bitewnych i wszystkich innych wykorzystujących figurki.
No tak, ale co ma wspólnego bitewniak, LARP z klasycznymi grami fabularnymi?
Klasyczne gry fabularne może będą wykorzystywać AR w połączeniu z edytorami gier RPG, przypominającymi te do dzisiejszych cRPG, czyli: Djini do Witchera, Aurora do NvN, czy CS do TESa.
Będziemy mogli za ich sprawą dowolnie żonglować menażerią potworów z bestiariusza i wizualizować je graczom w trakcie sesji, czy szczegółowo przedstawiać konkretne lokacje. Oczywiście ktoś na tym może zwęszyć niezły interes i tak jak mamy dzisiaj do czynienia z drogimi figurkami, tak całkiem prawdopodobne że będziemy płacić za modele 3dsmax.
AR to jedna z technologii, które będą miały moim zdaniem największy wpływ na gry fabularne.

Z nieco bliższej przyszłości:
O stołach wykorzystujących projektory też już wspominałem (nie mogę znaleźć swojego postu-heh, więc dorzucę link) jednak sądzę, że budowanie takich stołów nie będzie miało sensu, zwłaszcza że w CHRL można już kupić za około 200$ telefony z projektorami 800*600, a to dosyć przyzwoita rozdzielczość, by na jakiejkolwiek płaszczyźnie budować swoje dungeony z wykorzystaniem delvów zapisanych w postaci plików obrazkowych.
Technologia wykorzystująca hologramy, zapewne wyeliminuje jeszcze figurki i będziemy mieć do czynienia z szachami na miarę tych z Star Warsów.
Sesje via internet z wykorzystaniem wideokonferencji, programów pokroju Fantasy Grounds II itp. już mają miejsce, więc nie są żadną przyszłością, to tak naprawdę tylko kwestia ich rozpropagowania. Jednak jeśli u nas nadal panuje wszechmożny lęk przed nowymi technologiami, to możemy jeszcze sporo czasu poczekać w Polsce. Że wspomnę po raz któryś serwisy, które obawiają się eRSSów "odbierających im UU"

Zauważyłem jeszcze jeden hamulec w komputerowych grach fabularnych. O ile w okolicach 2000 roku mieliśmy do czynienia z całą rzeszą interaktywnych filmów fabularnych (np. Archiwum X) to dziś praktycznie nie słychać o nich w ogóle. Co tam filmy interaktywne, ja marzę tak po prawdzie o narracji, która praktycznie została pominięta w cRPGach - mamy do czynienia z rozwojem dwóch członów "teorii" Rona Edwardsa Gamizmu (Diablo) i Symulacjonizmu (Second Life). Narracja to praktycznie nie eksplorowany temat, o ile przyjrzeć się jej w tradycyjny sposób tj. gawędziarski np. z Fronczewskim w roli głównej.
Sądzę że na próby tworzenia interaktywnych słuchowisk radiowych, w których będziemy decydować o losach bohatera (choćby w uproszczonej wersji jak w grach paragrafowych) przyjdzie nam poczekać na rozwój technologii opracowywanej przez bodajże IBM, mianowicie rozpoznawania mowy. Kiedy głosem będziemy mogli decydować o poczynaniach naszego BG sytuacja zapewne się zmieni.
Kilka prób tworzenia takich gier w Polsce upadło, bądź były przystosowane one w głównej mierze dla niewidomych, RTS z komendami głosowymi jakoś nie zdobyły szerszego uznania.

Jak napisałem są to tylko moje gdybania - laika i poparte szczątkową wiedzą. Warto wspomnieć jeszcze o jednym - niesamowity potencjał drzemie w branży sex, o czym świadczyć może choćby technologia śledzenia twarzy firmy tech48, o której pisałem w tym wpisie, by nie wspomnieć o specjalnych kombinezonach.

Prawdziwe wykorzystanie technologii można zaobserwować w LARPie, który urządziła Milicja Obywatelska w kultowym filmie Bareii pt. "Miś"


Ilustracja pochodzi z http://petitinvention.files.wordpress.com pt. Future of internet search mobile version

Prześlij komentarz

Co do RTSów na komendy głosowe to chyba kwestia czasu. Obecny "Endwar" choć sam w sobie grą jest średnią, sprawdza się na głos. Rzecz jasna póki co wsio jest uproszczone.

Co do sesji przez net. Mi trudno to uznać za coś więcej niż póki co protezę klasycznego RPG. Nie wierzę w zastępowanie kodów niewerbalnych, które odczytujesz w komunikacji face to face. Stąd jest wiele nieporozumień, zafałszowań.
Tak jak PBFy to nie RPG, lecz coś pośredniego, tak i granie za sprawą FG2 to tylko namiastka póki co.

Zupełnie się zgadzam że skype' owe sesje a sesje tradycyjne mają taką różnice jak PBM vs RPG przy stole. O RTS z głosem napomknąłem bo wiem że takie powstawały nigdy jednak nie krzyczałem na mój monitor, tak więc nie wiem jak to naprawdę wygląda, ale dzięki za namiar przyjrzę się temu Endwarowi.

Lekko fetyszyzujesz tego typu technologie w RPG, ale (jak gdzieś napisałem i nie pamiętam gdzie :D), granice tożsamości RPG są nieostre i np. w US niczym dziwnym nie jest nazywanie cRPG Diablo lub fantasy horrorem itp. Taka VR czy AR wizualizuje jednak konkretne rzeczy, a RPG idzie w stronę "średniowieczne4go gawędziarstwa" jak to Smartfox określił, i bliżej im medium-książce - z czego zresztą wyrosły, niż filmowi czy innym gotowym obrazkom. MMO teoretycznie jest najlepszym substytutem RPG (MUDy gdzie wymagane jest odgrywanie ról), bo jest kontakt z żywym człowiekiem - dynamiczny i w "czasie rzeczywistym" (w przeciwieństwie do np. PBF). No ale to już teraźniejszość. ;)

Ale przecież napisałem o tym że gawędziarstwo pozostanie, nawet wtedy gdy papier zaniknie a bedziemy czytać ebooki z kawałka plastiku. Zawsze bedzie rzesza osób, która bedzie chciała razem walnąć gorzałę po sesji.
A odnośnie technologii... no cóż czy fetyszyzuje, czy sledzę nowinki niestotne. Jak napisałem temat odległej przyszłości RPG jest raczej dla naukowców, niż trolla, ale pogdybać m,ożna. Naukowcy tu nie zagladają (heh)

ja w takiej kwestii organizacyjnej.

czy nie dałoby się zlinkować wszytskich Karnawałów w jedno miejsce - wraz z komentarzami ? trochę robi się trudne śledzenie dyskusji na 4(?) blogach - tym bardziej że komentarze mają zwyczaj wędrować z bloga na bloga :)

Papierowe RPG powinno utrzymać się raczej długo no może w lekko zmienionej wersji(nie chce mówić wiecznie bo to bardzo dużo czasu i nie wiemy co się stanie). Zawsze znajdą się ludzie którzy po prostu lubią retro. Obecna technologia już daje nam ogromne możliwości a AG to kwestia czasu. To ludzie zdecydują jakiej wersji użyją. Ważne tylko żeby mieli z czego wybierać.

@Luc: Na bieżąco edytuje ten wpis
http://gryfabularne.blogspot.com/2009/06/karnawa-blogowy-rpg-1-przyszosc-gier.html
I tam zawsze będą wszystkie odnośniki do Karnawalu. Pod jego koniec zbiorę jeszcze w jednym poście wszystko razem w całość. Wiem że ciężko jest skakać pomiędzy blogami, jednak taka natura tego eventu. Gdybyśmy chcieli mieć wszystko w jednym miejscu zrobilibyśmy to w jednym miejscu na forum i wyskoczyłoby 200 postów, musiałbyś się przebijać przez te treściwe i przez te kiepskie, 20 postów trolli tak jak ja i metasploty Bananaramy. Także z jednej strony jest to plus z drugiej strony minus.
@Glinthor.Dokładnie to my zdecydujemy czy zechcemy używać projektorów, czy nie.

Nowe technologie wchodzą z trudem, bo nie wszystkie są potrzebne. Kiedyś jak MG pokazywał rysunek stwora, to go się beształo za brak kreatywności, albo lenistwo. Teraz wygeneruje mu to komp. Rożnica niewielka. Sesja przez skype/program wspomagający może być ciekawa, ale to substytut (tak, należę do grona ludzi, którzy cenią sobie aspekt towarzyski, pogaduchy, czy przerwę, żeby wyprowadzić psiaki, podczas której gada się, żartuje, a potem wraca "do roboty"). Taki manewr jest zbawienny, gdy jeden lub więcej z graczy jest gdzieś indziej i nie może przyjść (np. mój dawny MG od Star Wars czy Castle Falkenstein, który osiadł w Japonii. Często żartujemy, że jak dobrze zgrać godziny, moglibyśmy z nim przez skype grywać). Jeszcze niedawno chętnie zastosowałbym tablet z programem wspomagającym prowadzenie starć, ale odkąd opanowałem zasady walki opisane w Pathfinderze, wolę sam kombinować, choć o ogromnej ilości szczegółów zapominamy.

Osobiście uważam, że pen&paper RPG będzie trwało w takiej postaci, czasami tylko wchłaniając jakąś nowinkę albo dwie.

Swoją drogą, grałem jakiś czas temu bez muzyki i ku mojemu zaskoczeniu bawiliśmy się świetnie, nie gorzej niż ze ścieżką dźwiękową. Czyli jednak da się. :)

Tak mi się przypomniało, że w reklamówce D&D4ed pokazywano nowe oprogramowanie wspomagające. wszystkie postacie robione są w dostarczonym programie - cala karta postaci wraz z obrazem 3D bohatera. MG ma możliwość przygotowania labiryntu ze wszystkimi szczegółami. Nie wiem czy dobrze to odebrałem ale kupując podręcznik dostaje się go również w wersji elektronicznej. Ostatecznie wygląda to tak, że każdy przychodzi na sesję z własnym laptopem a MG prezentuje część elementów sesji przez pryzmat programu. Prawdopodobnie przede wszystkim chodzi tu o walkę.
http://www.youtube.com/watch?v=sbbqMoEwDqc

http://www.youtube.com/watch?v=m20AJvdzAdo

taka próbka tego co nas czeka lub może czekać

@ Paladyn: Heh. Odnośnie wspomnianego przez Ciebie Paladyn tabletu. Podszedłem kiedyś do tego oszczędnościowo: miałem ci ja kiedyś laptopa 486 mhz(sprzedałem go za 100 czy 200 pln nie wiem czemu) na ekranie którego po prostu wyświetlałem mapy zeskanowane z kampanii 2 ed WFRP i na nim tj. ekranie w pozycji poziomej przesuwaliśmy swoje żetoniki z mutantami i BG. Taniej niż z tabletem.
@Glinthor no insider ciekawy, nie śledzę tego co się dzieje szczegółowo z DD i przeoczyłem.

Zaczne od przeszlosci. Gralem kiedys z kolesiem ktory caly swoj autorski system RPG chodzi o mechanike, przeliczanie tabelek itp wklepal w taki pradawny mikro-komputer, mialo to 32 kb ramu, mowie o latach poznych osiemdziesiatych, :-)
Mialo to ten urok ze gra byla SF, wiec trzymalo klimat jak cholera.
Pozniej jak sie dorobil pokazywal nam obrazki planet na Amidze puszczal jakies dzwieki w odpowiednich chwilach itp, ze tak powiem multimedialnie bylo.

Czy to zle? Czy to rozleniwia MG?
Nie wydaje mi sie, to narzedzie ktore odpowiednio uzyte moze podniesc niesamowicie atrakcyjnosc gry. Koles w Japonii tez moze sie wpasowac w nastroj, kwestia dopasowania fabuly i moze byc REWELACYJNIE.

Mamy wybor, lepiej jeszcze nie bylo, mozemy robic wideo konferencje, mozemy grac przy swieczkach. Co kto lubi...

ja pamiętam jak grałem na którejś z pierwszych szedariad w KCety u kolesia który supportował się PCetem. Przyjachał z wawy, miał już wtedy "cały" system na kompie, i nawet postaci drukował :), system walki też miał na kompie....

Podobny zabieg o którym pisze Gonzo stosowałem też na Amidze (sample z gier) + ilustracje z nich wyciągnięte. Do czasu jak nie wyciągnąłem jakiegoś .bmp (bo taki był chyba format) półelfa. Okazało się że był z brodą, a gracz mnie zganił że elfy nie mają zarostu, heh.
Kacety też mieliśmy na dyskietkach, a na dorabianiu polskich znaków do Amigi zmarnowałem napewno dziesiątki godzin...

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget