Dzikie Pola: Piwo

" W całej Polsce używa się piwa" pisał Marcin Kromer i całkiem słusznie bowiem piwo przez stulecia było naszym narodowym trunkiem. Produkcję piwa w średniowiecznej Europie zmonopolizowały klasztory, około roku 840. Jednak w Polsce napój ten ani nie trafił w łapy braciszków, ani przez szereg lat nie przejęły go cechy.


Piwo wyrabiało się z wykiełkowanego zboża, co zwie się słodem, gotując ten słód w wodzie wraz z domieszką chmielu.


"Wypłukany jęczmień moczy się przez 3 noce, aż kiełki zaczną puszczać. Wtedy zgarnąć na kupę, w słodowni ciepło napalić, aby się zboże w kupie dobrze nagrzało, potem rozłożyć na ziemi i przez dwa dni przerabiać łopatą, aby nie spleśniało. Gdy nadeschnie znowu wodą pokropić (10 części zboża suchego) i dać mu podeschnąć. Potem znowu nakropić, ale tylko połowę wody przedtem stosowanej. Znowu w kupę zgarnąć, zostawić tak na noc, potem w słodowni dobrze nagrzanej rozścielić i często przewracać, tak długo, aż całkiem wyschnie. Potem przewiać..."
Tak się robi słód na piwo, zaś piwo?
"Do kadzi z gotującą wodą wsypać zmielony słód i drugie tyle wody, ile było dodać. Dwaj chłopi winni przez pół godziny wiosłamirozbijać grudy słodu i mieszać wodę - im więcej, tym lepiej. Chmiel gotować w wodzie przynajmniej cztery godziny. Wodę z roztartym słodem, czyli tak zwany zacier, przelać do beczki, potem znowu do kadzi, aby odłączyć od pozostałych słodzin... potem zadać drożdże, miarkując, aby płyn nie był ani za gorący, ani zimny..."


Piwo po 3 - 6 dniach gotowe było do konsumpcji, warto wspomnieć, że warzono je u nas z pszenicy, dopiero za panowania Króla Henryka Batorego przepisy mówiły o 10 częściach jęczmienia i 2 pszenicy (co nie przeszkadzało jednak niegodziwym piwowarom dorzucać do piwa różne zioła oszałamiające, tzw. bagno)

Piwo ważono wszędzie po karczmach, miastach, wsiach, stale dochodziło do utarczek między sołtysami, a szlachtą o prawo jego warzenia. Koniec końców pojawiła się propinacja, czyli zakaz szynkowania w danym majątku innego trunku niż wytworzonego pod okiem szlachcica.
W miastach mógł wytwarzać piwo każdy, a tam z kolei cechy popierane przez magistraty dążyły do ograniczenia wolności produkcji piwa i w wielu z nich zachodzono w głowę jak ukrócić ten proceder, a raczej za sprawą cechu kontrolować... Praktycznie każdy łyk - rzemieśnik jako zajęcie uboczne traktował piwowarstwo, zaś każde nawet małe miasteczko posiadało swego piwowawara. W związku z tym ile pito ówcześnie piwa nikt nie wie, sprawę jeszcze utrudniały zróżnicowane w różnych okresach i czasach miary, czyli garnce, czy wary. W roku 1564 miejscowość zwana Piątek (produkująca i importująca dobre piwo) zapłaciła podatek czopowy za 9 tysięcy warów piwa, czyli ok 800 tys. hektolitrów (1 war liczył sobie 30 beczek, czyli 90 hektolitrów). 10 lat wcześniej w Krakowie pijano około 123 tys. fas (około 700 tys. hektolitrów!).
Warto wspomnieć polskie zacne piwa: piotrkowskie, proszowickie, piątkowskie, przemyskie, łeczyckie, bydgoskie, czy z zagranicznych: świdnickie, wrocławskie, głogowskie i gdańskie.
Ostatecznie w miastach największymi wrogami domowego piwowarstwa były podatki i ...wódka


Jan Herman, Ziemianin, albo gospodarz inflancki. cyt. za H.Samsonowicz, Rzemiosło wiejskie w Polsce 1954 s.151

Prześlij komentarz

a teraz Jan Kulczyk sprzedal polskie piwo. Szkoda i zal. Ani to piotrkowskie, proszowickie, ani piątkowskie, razej zagraniczna ;(

Tak 'wogle' to fajny blog :-)

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget