WFRP: Klosenson - Sparagelfest

W sądzie Fusspulver rozpoczął się proces jednego z największych oszustów w dziejach Imperium - Johana Faulknera, syna Heinricha. Człowiek ten przez szereg lat czerpał korzyści wykorzystując naiwność najwyższych oficjeli władzy Bretonii, Estalii, Księstw Granicznych i wielu innych krain. Jego poczynania obiegły lotem błyskawicy całe Imperium, a nawet inne państwa Starego Świata - podszywał się na różnorakich dworach za ambasadora Jałowej Krainy Hansa Christiana Klosensona, posługiwał sfałszowanymi dokumentami, poświadczającymi jego status.
W swym niecnym procederze posuwał się tak daleko, że za sowitą opłatą sporządzał dla nich fałszywe raporty, relacje, opisy i tym podobne inne "dzieła". Został schwytany w powozie, kiedy próbował opuścić mury Miasta Białego Wilka.
 Podczas zatrzymania udało mi się zdobyć kilka tak spreparowanych opisów, aspirujących w jego mniemaniu do relacji z podróży po Starym Świecie.

Spargelfest w Middenheim.
Spargelny bo tak mówią na szparagi middenlandczycy, są sprzedawane początkiem Czasu Lata w Mieście Białego Wilka i są grube jak rękojeść miecza. Ich cena waha się od kilku bitów, aż do kilku szylingów, za te najlepsze i najsmaczniejsze.
Pod świątynia Ulryka zawsze kotłuje się gęsta ciżba, czy to święto, czy dzień wolny. Słońce przygrzewa z wysoka, wieje zimny, porywisty wiatr - na tej wysokości jest to najzwyklejsze. Midennlandczycy są zahartowanym ludem, nawet teraz gdy pisze te słowa po mej skórze przechodzą ciarki kiedy wspominam skąpo odzianych mieszkańców Miasta Białego Wilka.

Pogoda tu specyficzna, lata niezbyt ciepłe, zimy długie i mroźne. Do tego wiatr, ciepły i suchy. Warto wspiąć się na wieże, lub bramy miasta, by spozierać z jeszcze wyższa sponad chmur na rysujące się na horyzoncie Góry Środkowe.

Największy skwer zieleni to Wielki 
Park pełen rabatów, rozległych trawników, starodrzewu i cichych sztucznych strużek. Tam też odbywa się Viktualienmarkt, targ odbywający się w pierwszy i drugi dzień Sigmarzeista. Targ ten jest po Karnawale największą atrakcją Middenheim. Middenheimskie gospodynie, halfińscy kucharze, kupcy z całego Starego Świata kupują niezbędne wiktuały. Od miodu z Krainy Zgromadzenia, po tileańskie owoce morza, aromatyczne arabskie przyprawy, bretońskie wina i znakomite midennlandzkie wędliny. Stragany zajmują cały stadion Bernebau, to jedyne dni w roku, kiedy stadion zostaje oddany we władanie Gildii Kupieckiej, nie odbywają się wtedy żadne mecze snotlingowe, ani inne żadne inne festyny. Stadion jednak jest wielce uciążliwym miejscem do handlu - trudno się po nim poruszać w tłumie turystów, gapiów i tragarzy ciągnących zakupy, by nie wspomnieć o tuzinach rzezimieszków.

W centralnej części Parku znajduje się Jezioro, a wzdłuż niego wysypano żwirem alejki, ciżba jednak tłoczy się pod straganami, jest tu też wiele miejsc niedostępnych dla pospólstwa jak Pawilon Myśliwski, Pustelnia zwana też Magdalenclause, czy pawilon łazienny Pogodenburg. Znajdziesz tu wszystko: od przepychu do stylizowanych ruin pustelni, w której o pomyślność rodu modlili się Todbringerowie.

Wszystkie karczmy, zajazdy i insze middenheimskie przybytki mają w te dni znacznie powiększone obroty. W karczmach przesiaduje się, obgaduje co znaczniejsze transakcje przy weisswurstach, czyli białych kiełbasach, golonkach i kaszankach (kiszkach nadzianych kaszą i krwią). Koktajle, wina i insze trunki ustępują na ten czas miejsca piwom sprowadzanym z całego Imperium na te dni, pija się więc: Simarzeisty, Karl-Franze, Morrsbergi, Konigsy, Nulnbergsy i inne. Biedacy raczą się GuB-ami(Gut und Billig- najgorsze piwo jakie dane było mi pić- smakuje jak opłukana beczka niekoniecznie po piwie!)

Middenheim jest rajem dla piwoszy, całe miasto zdaje się przybierać złocistą barwę trunku - na okoliczność Spargelfestu w Wielkim Parku powstaje najsławniejsza i największa (pomijając Karnawał) karczma pod gołym niebem. Za ławami usiąść może i 1000 ludzi, a do nocy od samego rana przygrywają liczne middenheimskie kapele, w rytm których litrowe kufle piwa wysychają w szybkim tempie. Słusznej wielkości kuflowi przysługuje takież golonko - za całość trzeba zapłacić od kilku pennów wzwyż.

Middenheim stolica landu, oferuje wiele atrakcji - teatry, sklepy z antykami i antykwariaty czy wreszcie kabarety, które są ichniejszym wymysłem, nieznanym gdzie indziej - drogie trunki podaje się tam w ramach występów artystów pośledniejszej marki.

Middenheim jednak jest też prężnym ośrodkiem rzemieślniczym, świadczyć może o tym mnogość zakładów, gildii wytwarzających produkty począwszy od świec, skończywszy na kunsztownej, drobnej biżuterii dla wytwornych dam. Majętne życie Middenheimczyków jest przykładem mozolnej pracy wielu pokoleń, którzy mieli szczęście do czasów i władców. Wieloletnie rządy jednej dynastii, nie mogły przynieść szkody miastu.

Zasobność miasta, jego rangę historyczną widać na każdym kroku, same regalia, biżuteria monarsza i korony zapierają dech w piersiach. Schatzkammer, czyli po ichniejszemu skarbiec, jest podobno najzasobniejszy w całym Imperium, a podobno nieraz zdarzało się, że Cesarze Imperialni pożyczali pieniądze od samego Miasta - Państwa, czy nawet ważniejszych oficjeli middenheimskich. W samym Pałacu znajduje się ponoć największa kolekcja arcyciekawych artefaktów, np. karety koronacyjne, powozy i sanie paradne (parowe).

Miasto Białego Wilka pozdrawiające się na co dzień prastarym "Gruss Ulryk" jest kosmopolitycznym, wielojęzycznym tyglem. Znajduje się tu nawet dzielnica halfingów, zwana Małym Zgromadzeniem, gdzie dla mojego mecenasa podróży zakupiłem największego peklowanego szparaga, wartego tyleż co sama podróż.

Dan ręką własną Jan Christian Klosenson

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget