maja 2008
30-dniowe Wyzwanie WFRP aktualności alantar archiwum Blog Citadel Miniatures czasopisma DDGF Dungeons and Dragons Dzikie Pola Encore english Felieton Fighting Fantasy Free RPG Day fundom gadżetomania galeria Galmadrin gamasutra game chef game day game design Game Developers Conference Game Geek Issues Game Industry Trends game studies gamebook gamedev Games Designer Workshop games workshop Gamestudies Gamification Gamma World Gamsutra Gary Gygax GenCon generator geolokalizacja GF Nowości Git Games Gnome Steve gnomy Gold Piece Publications Gonzalo Frasca Goodman Games GRAmel grand theft auto granie online greame davis Green Ronin Publishing greg christopher Groteka groza gry autorskie gry bezkostkowe gry bitewne gry darmowe gry dla dzieci gry edukacyjne gry fabularne gry fabularne na żywo gry historyczne gry karciane gry miejskie gry mobilne gry niezależne gry paragrafowe gry planszowe gry przeglądarkowe gry przygodowe gry rzeczywistości rozszerzonej gry solo gry strategiczne gry wideo gry wojenne gry zręcznościowe grywalizacja GTA Gun Metal Games GURPS H.G. Wells handheldy handouty Happy Bishop Games Hasbro Hell on Earth: Reloaded Hellfrost Hero Press Hero System Heroes of the Feywild hipertekst historia historia gier fabularnych w Polsce historia role playing games Hobbit horror Howard Philips Lovecraft howard philips lovecraft. wieści hugo human contact humor Icons icv2 idiota zagra nica Immersive Cocoon Inc indeks Independent Games Festival indie Indie Cade Indie of the Year Indie RPG Awards Infinite Power RPG infografika informacje prasowe inicjatywy inne Inspiracje interaktywna fikcja Interface Zero International Journal of Roleplaying internet Into the Fray IOTY iPad iPhone Iron Crow Enterprises Irregular isa it J.U.L.I.A. Jacek Brzeziński Jacek Ciesielski Jacek Komuda James Wallis Jarosław Musiał Jason J. Patterson Jason Morningstar Jeff Grubb Jesper Juul John Four Johnn Four Judgment Day Justin Gerard k1000 k1000 słów na niedzielę karty KB RPG ken rolston kickstarter Kids Dungeon Adventures Kingdoms of Amalur: Reckoning Kithtakharos klanarchia Knights of Pen & Paper Kobold Quarterly Kobold Quarterly Issue komiks komputerowe gry fabularne konferencje konkurs konkursy konsole konspekty kontrolery do gier konwenty kości Krajowa Konferencja Wytwarzania Gier Komputerowych krasnoludy kreskówki Kryształy Czasu Kult labirynt Labirynt Śmierci LARP Legend LEGO legoland lem stanisław Leprechaun literatura loch locus london London Gaming Fest Lone Wolf Lord of the Rings ludologia lulu łapu capu magazyny Magia i Miecz Magic the Gathering Majesty: The Fantasy Kingdom Sim mapy Margaret Weis Productions Mars Marvel Heroic Marvel Heroic Roleplaying Game Mass Effect Max Payne 3 McFarlane mechawojownik MechWarrior meksyk Menhir Microlite 74 microsoft Microsoft Flight microsoft surface Międzynarodowy Dzień Mówienia jak Pirat mikser Minecraft mity mity sowizdrzalskie mmorpg modele mody modyfikacje mongoose publishing Monte Cook Monty Python Moongose Moongose Publishing Mouse Guard Munchkin muppet show musical Mutants and Masterminds muzyka Mystical Throne Entertainment Myth and Magic Nagroda im. Philipa K. Dicka nagrody narracja nauka nehrim Neuroglyph Game Neverwinter Nights norska Nowa Fantastyka nowości Nuclear Dawn Nuln Numenera Obcy oblivion Obsidian Portal obuchem miecza OGGIE OGO Publications OGRE Oko Yrrhedesa Olympian Breed omówienia Once Upon a Time OpeeRy Open Game Table oprogramowanie origin Origin Awards pac man paizo Palladium Books Pantheon paranoia pastafarianizm Pathfinder Role Playing Game patronat pax Pelgrane Press Peru PES PEŚM Philip K. Dick piątkowa piątka Pieśń Lodu i Ognia Pinnacle Entertainment Group piraci pisarze o RPG Pitaval RPG plagiaty Planescape Play by Mail podcast podsumowanie Pokażę Wam sztuczkę polecanki Polternatywy pomoce do gry popkultura port postapokalipsa Poza Czasem praktyka Precis Intermedia programy projektanci gier wideo o RPG projektory projektowanie gier promocje Protodimension Magazine protodimensions przypomnę to wam hurtowo ptbg ptolus publicystyka pulp puszka pandory Quentin QUERP r-type random wizards raport Raport Game Industry Trends Razem Read an RPG Book in Public Week recenzja recenzje Red Brick Reign of Steel relacja religia retro Risen Rite Publishing Rite Review RITS Rob Zombie robotica Rock of the Dead Rockstar rocznice Rogue Trader roguelike Rolemaster roleplaying tips RPG RPG Kickstarters RPG na świecie rpg review RPG Superstar RPGirl Zine Project RPGNow RPGWatch Runequest rynek RPG rzeczywistość alternatywna rzeczywistość alternatywna fundom rzeczywistość rozszerzona Saints Row salvatore Sandy Petersen Savage Worlds scenariusz scenariusze science fiction Secret Fire Games Secret Fire RPG sens żucia RPG sensacja i przygoda seriale sf fiction SF Signal ShadowCon Shadowrun Showdown Signal Fire Studios Sixtystone Press skirmish skyrim Snatcher SNT sobieski South Park Space 1889 Stalker star trek star wars Star Wars: The Old Republic Stargazer's World startup Steam steampunk Steampunk Musha Steve Jackson Games storytelling Storytelling Adventure System Stowarzyszenie Miłośników Gier Fabularnych Strefa Śmierci Strike to Stun Studio 2 Publishing studnia O Sundered Skies Super Mario Bros superhero Surfacescapes Sword and Sorcery Swords and Wizardry synapse system sztuka komiksu Świat Młodych świat mroku Światotworzenie Światowy Dzień Książki Światowy Dzień Mistrza Gry targi Techland technoir technologie teoria Tera Clapper Terminal Space terraria tetryki The Atlantean Trilogy The British Science Fiction Association Awards The Elder Scrolls The Escapist The Lord of the Rings The One Page Dungeon Contest The One Ring The Organization of Gamers and Roleplaying Enthusiasts The Realms of Atlantasia: The Game Master's Bible The Thousand Thrones Third Eye Games Tidbits TimCon Times Timthy Leary todd howard Tomasz Kołodziejczak Trail of Cthulhu Traveller Travellers Of The Wasteland Triple Ace Games Troll Lord Games Trollland TSR Tunnels and Trolls twitter Tydzień e-książki tydzień małych publikacji Tym Którzy Chcieliby Ale Już Nie Mogą Tym Którzy Pierwszy Raz Typowe Myśli Typowe UDK UK Games Expo Ultramodern4 Umläut: Game of Metal Unhallowed Metropolis unity Unreal Development Kit Untold Vampire the Masquarade varia VGA Victoria video Video Game Awards Virtual Table Top VR W.R.O.N.G. War of the Dead wargaming Warhammer 40000 Warhammer Fantasy Role Play Wasted Lands Wastedlands wasteland Watch Dogs web 2.0 West End Games White Dwarf white wolf wiedeń Wiedźmin Wii Wikileaks Winter Runes wired Wizard and Warriors Wizard of the Coast Wizards' World Wojna Światów Wolsung World of Darkness World of Warcraft wpis gościnny WWII: Hand of Steel wydawnictwo Portal wywiady X-plorers RPG XXX XXX lat RPG Zamek Drachenfels zapowiedzi zew cthulhu ZWEIHÄNDER

Dzisiaj naprawdę dobry tekst, dobry bo nie mój, a autorstwa ja-prozac'a., który zgodził się napisać o grach Indie, zupełnie poważnie i serio, w przeciwieństwie do mojego wpisu z początku roku.
Zna się on znacznie lepiej ode mnie w tym temacie, kiedy pisał ten tekst myślałem że ja się do tego ustosunkuje i wyniknie z tego jako taka polemika.
Niestety nic z tego- ja-prozac napisał tekst unikając w nim jakiś idiotycznych porad typu "te gry mają odpowiednie narzędzia, do tego zasady rozpisane są na 3 kartkach", nie nazywa Indie RPG: "nowoczesną rozrywką oratorską, zabawami dla wykształciuchów, planszówkami" czy jeszcze inaczej. Pisze o nich po prostu "gry". I za to mu chwała- wyłuszcza co to Indie RPG tak jak należy. Szkoda tylko, że tak krótko.
Nie będę zanudzał...
Do lektury Hipotetyczny Czytelniku!


Przed tym jak zacznę pisać więcej o tzw. Indie, przyda się stwierdzić podstawową rzecz - tzw. Indie to po prostu gry. Czasami podchodzące do RPG z mniej tradycyjnych kierunków, czasami tworzące coś odmiennego, ale tylko gry.
Niestety. w trakcie flejmów i innych działań sieciowych, zdążyły obrosnąć mitami. Pojawił się specyficzny społeczny konstrukt, do którego odwołuje się wiele osób.

Sam termin budzi wiele wątpliwości. Z jednej strony to gry, których twórcy zachowują całkowita niezależność przy wszystkich stadiach pisania i wydawania, z drugiej mniej lub bardziej dziwne projekty.

Pierwsza definicja (gry wydawane niezależnie) ma pewne znaczenie na rynku zachodnim, na którym mimo wszystko istnieje kilku potentatów erpgowych i wydawanie gry własnym sumptem zamiast podczepić się pod bardziej znana markę może być określeniem swojej postawy. W Polsce po prostu nie ma się do czego odnosić. Firmy są na tyle małe, że podział na grube ryby i plankton nie istnieje.

Ta definicja podciąga pod Indie sporą cześć rynku gier tradycyjnych, tylko wydawanych własnym sumptem. Pierwotne założenie Indie zresztą obejmowało też gry mniej lub bardziej tradycyjne.

Druga definicja (gry wykorzystujące mniej tradycyjne podejście) jest równie nieścisła. Po pierwsze trzeba spojrzeń na cala historie rpg – gry mniej lub bardziej "dziwne" czy nietypowe pojawiały się już od samego istnienia rpg jako zjawiska. Z powodu braku medium do przekazania swoich pomysłów i braku łatwego dostępu do klienta większość tych gier po
prostu nie przebiła się do szerszej świadomości. Jeśli nawet przebiła
się, to zabrakło wsparcia do utrwalenia pewnych pomysłów.

Żeby lepiej przedstawić sytuacje, muszę odwołać się do historii. Na samym początku autorzy gier nie wiedzieli za bardzo, co piszą. Jeśli spojrzeć na wczesne gry z okolic lat 70tych i wczesnych 80tych, to poza
kilkoma wskazówkami ogólnymi, nie dawały jasnego obrazu jak grac. Dodatkowo ich skład i często sprzeczne lub nie do końca wyjaśnione zasady samej rozgrywki bardzo utrudniały korzystanie z podręcznika jako wzorca sesji. Co prowadziło do jednego - każda grupa sama ustalała swój sposób grania w RPG, który w końcu doprowadził po kilku latach wymiany doświadczeń do stworzenia pojemnego koszyka wariantów i sposobów gry. Można powiedzieć, ze nie ma jednego sposobu gry w mainstream. Każdy wybiera kilka kilka możliwości, które najbardziej mu pasują i określa to swoją definicja RPG. Zależnie od swojego doświadczenia i innych czynników może uznać wybrane przez siebie warianty jako kanoniczne i nienaruszalne albo może być bardziej elastyczny. Doprowadziło to tez do specyficznego sposobu pisania podręczników do gier. Większość autorów zakłada konieczność dostosowania zasad i sposobu gry w dany system do potrzeb grupy.

Skąd się wzięło w takiej sytuacji Indie? Zaistniały trzy okoliczności:

- medium(internet)
- wsparcie społeczne (The Forge)
- podstawa do której mogli się odwołać autorzy(teoria)

W latach 90tych w wyniku zderzenia się rożnych poglądów na RPG na wtedy jeszcze grupach dyskusyjnych pojawiał się zalążek teorii zwanej od podziału na trzy główne elementy GNS. Gdzieś w okolicach tych dyskusji kręcił się Ron Edwards, autor Sorcerer i współtwórca The Forge.

Sorcerer, na początku zwykły plik tekstowy rozdawany chętnym za dobrowolna opłatą, później normalnie wydana gra, okazał się być sukcesem. Właśnie głownie dzięki internetowi. Prawdopodobnie to doświadczenie wydania gry bardzo od podstaw i DIY mogło podsunąć określenie Indie, do którego zresztą nikt nie przywiązywał wielkiej wagi.

Zebrała się grupa ludzi chcącą kontynuować pomysły Edwardsa i przy okazji rozwijając swoje. W międzyczasie powstała pierwsza wersja forum The Forge, na którym powstało mocne środowisko osób tworzące na bazie
poprzednich teorii o RPG swoja własną - bardziej znany GNS. Kiedy powstało już kilka gier dzielących miedzy sobą podobny etos, choć niekoniecznie podobnych do siebie, określenie indie zaczęło zmieniać swoje znaczenie - zaczeto je traktować jako określenie na gry z Forge. Środowisko indie rozwinęło się poza Forge i rozdzieliło. Gry Indie zdobyły pewną widoczność. GNS w końcu zmienił się w Big Model. Przy okazji powstało sporo innych teorii. Gier mniej lub bardziej zaliczających się do indie zostało wydanych już spokojnie ponad 120. Przy takiej ilości można już mówić o oddzielnym mini rynku i środowisku, które się przenika ze środowiskiem fanów RPG, ale ma własne memy i mody.
Do czego to nas prowadzi? Można przyjąć, ze:
Gry Indie maja pewien założony sposób gry. W przeciwieństwie do gier tradycyjnych pozwalających na luźniejsze podejście autor miał wizję tego, co chce osiągnąć podczas gry/sesji przy pisaniu systemu i chciał przekazać za pomocą sprofilowania go i wsparcia odpowiednimi zasadami. Po prostu istnieje określony sposób gry.
Gry Indie bardzo znacząco różnią się od siebie. Każda gra ma swoje specyficzne zasady i sposób gry. Przejście pomiędzy powiedzmy Dogs inthe Vineyard, a Burning Wheel lub Inspectres będzie przejściem na inny sposob gry, czego w zasadzie nie widać tak wyraźnie w na przykład przy przejściu miĘdzy WFRP, a Kryształami Czasu. Będą różnice, ale o wiele mniejsze.
Autorzy piszący indie często maja mniej oczekiwana tematykę swoich gier. Z rożnych powodów - z innymi zasadami łatwiej lub wygodniej zagrać określona tematykę lub sytuacje, chcą w swoich grach spróbować czegoś innego od często spotykanych motywów.
Nagle zaczął się ujawniać z cała mocą podsycana przez setki flejmów, cały bagaż historyczny i niepisane zasady RPG. Dodać do tego ogólna obsesyjność fanów gier fabularnych i flejmogenność internetu i mamy receptę na mity i przekłamania po obu stronach.

Coś tam dopiero skrobię, także zapchajdziura przyda się na pewno.
Cały filmik powyżej jak to filmik- kolesie naparzają sie kilka minut atrapami, na szczególną uwagę proszę zwrócić jednak w 18 sekundzie - Monthy Python nie powstydziłby się tak zmasowanego ataku jednego krasnoluda...
No i oczywiście z LARP-ami trzeba uważać bo może się to skończyć w nieciekawy sposób np. jak ponizej ...

Tu jeszcze CHIPCHOP RPG- odświeżany kotlet bo sprzed roku, ale jary.
A tu żeby nie było że wydawnictwo SNT jest odosobnione, są znacznie lepsi ode mnie. Pobierz Geek Wars Demo Kit.

I absolutny hicior, znany i ceniony Redaktor pisze relację z koncertów, ja na podstawie tego tekstu zaprezentuje jak pisać o innowacyjnych grach fabularnych posiadających narzędzia. Jeśli ktoś pamięta skecz Staśka Tyma, to wie że komentatorzy (a jak sie okazuje także i redaktorzy portali fantastycznych) mówią językiem którego nie ma, on jest podobny do polskiego i niektórzy mogą sie nabrać, ale praktycznie to jest inny język- taki rodzaj poezji (chorej zresztą), oni wszystko co mówią, mówią przez pewne omówienie poetyckie, to jest onomatopeja, czyli dźwiękonaśladowczość, to jest personifikacja, czyli metafora, to jest elipsa, czyli wyrzutnia.
Indie RPG. Pozerzy, którzy na jaskrawym wizerunku budują popularność. Prawie jak D&D. Ich teksty, ilustracje, łobuzowanie konwenansami – wszystko jest podporządkowane tej niegrzecznej stylizacji.

Wydali nową grę. Zupełnie inną, ale jednocześnie taką samą, jak poprzednie. Bezpośrednie hasła o GNS, P19, Kolorach zastąpiły tylko odrobinę mniej bezpośrednie metafory o narracji albo o podaży i popycie na na te małe kolorowe, genialne elementy zabaw narracyjnych służące randomizacji.

W tekście zmieniło się o wiele więcej – romans z Burning Whell, Savage Worlds i okolicami rozwinął skrzydła. Deklaratywizm wyszedł z ciemnego kąta garażu i gra pierwsze skrzypce. Mechanika gra sobie w kulki i chyba dała się zastąpić plastikowym wielościanem, oznaczonym cyframi. Ale, o zgrozo!, da się w to grać!

Z nowym materiałem można zapoznać się w internecie, lub na konwentach. Dzisiaj zawinęli na konwent w moim mieście.

Prezentowali się obok prawdziwych gwiazd polskiej estrady RPG – Kryształów Czasu i Wiedźmina. Autor nie oszczędził sobie z tego powodu komentarza organizatorom. Podobnie jak nie oszczędził go publice.

A publika wiadomo jaka. Wstęp wolny, gry w plenerze, namioty Lecha z piwem po trzy złote. Fani wiejskich festynów mogli czuć się wniebowzięci. Sam sterczałem przy stoliku do gry między rozpląsaną parą w kowbojskich kapeluszach w panterkę, które dzień wcześniej kupili w oficjalnym sklepiku gry "Zły cień" i dwiema dzikimi szesnastkami z puszkami Żubra i kolorowymi sznurówkami.
A ze sceny autor gry prezentował swoją grę: Mamy narzędzia i i nie zawahamy się ich użyć!

Postałem, pokiwałem się, wystawiłem na działanie morderczych narzędzi i poszedłem do domu. Z konwentu na pamiątkę przyniosłem do domu:
- kiepskie mniemanie o kulturze Ałtora,
- plastikowe wielościany, które pod wpływem grawitacji randomizują wyniki tak niezbedne do naszych ulubionych oratorskich rozrywek.

Gorolskie RPGi


No troszku poprzeglądałem moje flaszki w zakładkach...
Od czasu do czasu zaglądam na moje statystyki, czyli kto mnie odwiedza, po co, i o co zapytuje wyszukiwarki etc. - muszę stwierdzić że z roku na rok jest coraz gorzej.
Jeszcze w tamtym roku pytano o: "gry dla dziwek, całuśne gry, gry w kturych sie caluje" etc...
W tym roku jak narazie najciekawsze hasło wpisywane w wyszukiwarki:
DZIWKI STARE BARMANKI

By spełnić oczekiwania osób szukających takich terminów wyszperałem dwie fajne gierki.

Miss Bimbo to gierka, na tyle kontrowersyjna że jakiś czas żyły nia media. Miss Bimbo to taka mała lolita-tamagotchi umieszczona na www. Filmik powyżej wszystko chyba wyjaśnia, nawet osobom słabo znającym angielski.

Z kolei Rose&Cammilia to gra "w wypłacanie liści", czyli dwie panie okładają się z otwartej ręki po policzkach, co level to oczywiście trudniejsza przeciwniczka...Też wciąga (heh!), a "mechanika walki" przypomina tą z Wiedźmina cRPG- w odpowiednim momencie trzeba kliknąć(heh)...
Wracając do pozostałych flaszek...

Cursed Winds- taka sobie gierka: jesteśmy komandorem pirackiego statku, zatapiamy inne i co kolejny level możemy dokupić upgrejdy. Ale grywalna.

Magic Pen to gierka wyszperana przez kogoś na forum gildii.pl, pochłania czas jak onegdaj dicewars.

Shift- niby typowa platformówka, a jednak ma w sobie coś- klawisz shift, który odwraca nam levele "do góry nogami". Widziałem dwie części tej flaszki, druga zdecydowanie lepsza, bo w pierwszej części wstyd sie przyznać utknąłem...ACHTUNG! Działa jak bagno-wciąga! I nie można się wyrwać! Obok Pena zdecydowanie najlepsza...


Nie, nie wbrew tytułowi nie będzie nic o za-curry'fistach...
Mam ci ja w BB księgarnie z tanią książka, książką taką od 3.50pln. Wśród chłamu nastych części Krynnu, jest nieco książek z Maga sprzed kilku lat- swego czasu można było tam nawet kupić niesprzedające się gry fabularne: Battletechy, dodatki do DP, czy Wiedźmina itp. Tam też znalazłem pierwsze free-ziny Fantazyny.
Półkę z fantastyka traktuje raczej pobieżnie, na dłużej zatrzymuje się dopiero przy książkach z serii Kameleona i jemu podobnych pełnych absurdalnego humoru, satyry, groteski etc. Tam też wyszperałem większość książek: Topora, Calvino, Cortazara, Jamesa F.Garnera, Geoffa Rymana, W.B. Spencera i wielu innych które chciałbym kiedyś przedstawić (bo warto!), ale mi się zwyczajowo "nie kce". Jako że Nowe Fantastyki ostatnio jadą jadem po internetowych recenzentach, ja się na to nie będę silił- linkuje tylko do omówień tych książek. Ostatnim moim zakupem sprzed miesiąca było miedzy innymi "13 opowiadań o króliku" Adriana Markowskiego. Dopiero teraz znalazłem czas by przeczytać te opowiadania- tytuł jest trochę mylący, bo opowiadań jest 17, ale całość czyta się jednym tchem- lektura książeczki zajmie chyba około godzinki. Markowski Toporem, czy Mrożkiem nie jest, ale muszę przyznać że opowiadania są przezabawne, niepozbawione absurdu i groteski.
W opowiadaniach Markowskiego wiele może się wydarzyć: bohater wychodząc po gazetę może zgubić się na swojej ulicy i trafić do zupełnie innego domu, w którym jak się okaże może mieszkać od zawsze jego gruba zona, której nie zna, zamiast karpia na święta przyniesie rzucające się w siatce króliki i skonsumuje potem z nich skrzydełko, a inteligent pociągnięty kilkakrotnie za uszy zmieni się w kicającego królika(co przydałoby się kilku postaciom z fundomu).

Ale zdziwiłem się dopiero po lekturze, gdy przeczytałem na tylnej okładce notę o autorze:
"... Jest autorem wielu gier strategicznych i fantasy, publikowanych w latach 90-tych przez wydawnictwo SFERA m.in.: Magiczny Miecz, Krypta Upiorów, Labirynt Magów, Gród, Magia, Robin Hood, Najeźdźcy, Moce Albionu, a także Gwiezdny Inwestor"
Coś tam, coś tam pamiętam....
Ostrzę sobie teraz pazury na "Sąsiady"- kontynuację opowiadań o króliku...
Polecam!
Całą książkę można kupić np. tutaj i przeczytać dwa opowiadanka!
PS. Z okazji Tygodnia Wegeterianizmu przyrządzam sobie właśnie golonko z królika


Osobiście jestem niechętny wprowadzaniu innorasowców do naszych przygód, o czym zresztą już pisałem- jeśli przeciętny gracz ma trudności z odegraniem XVII szlachcica, Indianina czy detektywa z ubiegłego stulecia i jest mu ciężko się wcielić w takie role, to w jaki sposób ma wcielić się w przedstawiciela zgoła odmiennej rasy, o której wszyscy mamy blade pojęcie?
Dlatego rzadko pozwalam moim graczom na odgrywanie innych ról niż ludzie (chyba że odpowiednio to umotywują i poprą przykładami, które zrealizują w trakcie zabawy...)
Upłynął rok odkąd podałem ściągi dla krasnoludów i elfów w Starym Świecie, które są w sumie najczęściej odgrywanymi innorasowcami w Warhammerze, obok... właśnie halfingów. Czas więc na pokurcze.
Moja ostatnia żarłoczność związana z porzuceniem nikotyny, oraz kolega, który zechciał odgrywać rolę właśnie halfinga sprawiły, iż odświeżyłem temat, przejrzałem ponownie swoje szpargały o staroświatowych halfingach (trochę czasu upłynęło...).
I w końcu spreparowałem ściągę dla tej rasy, którą to tu zamieszczam.

Halfingi są najbardziej niefrasobliwą, żarłoczną, ciekawską rasą Starego Świata. Niewątpliwym atutem jest ich wprost legendarna siła woli i odporność na efekty działania Chaosu, która wynikła najprawdopodobniej z eksperymentów Dawnych Slannów.

Pory dnia w typowym halfińskim gospodarstwie:
pierwsze śniadanie, śniadanie w pracy, pierwsza przerwa, przekąska, drugie śniadanie przekąska południowa(południe), pośredni lunch, przekąska popołudniowa, herbatka, późna herbatka, podwieczorek, przekąska wieczorna, wczesny lunch, pudding, drugi obiad, kolacja, późna przekąska, północna wyżerka, chrupki
Jedzenie- halfingi jedzą kiedy na to mają ochotę- mają znacznie szybszy metabolizm, co może też tłumaczyć ich refleks i koordynację ciała.
Uwielbienie jedzenia jest źle interpretowane przez inne rasy- żaden z halfingów nigdy nie zatrzyma się w trakcie niebezpiecznej podróży na niewielką przekąskę. Halfingi jedzą dla smaku i przyjemności samego jedzenia, nie obżarstwa.

Jako że halfingi doskonale radzą sobie w społeczeństwie (tym ludzkim) i są z nim zżyte, są gościnni i otwarci na obce osoby- niekiedy zdarza się, że gość w domu jest pretekstem do urządzenia przyjęcia, które jak na ludzkie standardy może okazać się ucztą.
Miejsce Przyjęć to centralny plac halfińskiej wioski (znajduje się zazwyczaj obok strumienia, w cieniu drzew), pod którymi jest sporo miejsca zarówno i dla stołów i ognisk.
Przyjęcia zazwyczaj zaczynają się w południe, kończą późnym świtem- odbywają się: w obydwie równonoce, przesilenie letnie, ostatniego dnia żniw, w dzień urodzin Starszego, w rocznicę założenia wioski oraz w wiele pomniejszych świąt.
Zimą świętuje się w budynkach o największej powierzchni, szczególnie hucznie obchodzony jest Dzień Sportów Zimowych. Nazajutrz po tym święcie obchodzone jest przesilenie zimowe. Halfingi uwielbiają wszelkie metody poruszania się z olbrzymią prędkością adekwatnie odwrotną do włożonej przez nich siły, czyli: narciarstwo, łyżwiarstwo, saneczkarstwo itp.).

Latem ze sportów halfingi uprawiają zapasy (bo pobudzają pragnienie) oraz strzelanie z procy, tak charakterystyczne dla tej rasy.
W młodości uwielbiają skakać po drzewach, wraz z dojrzewaniem nie przepadają już za za dużymi wysokościami.

Przesłuchanie w Sadzie Fusspulver, znajdującym się w obrębie siedziby Czcigodnej Gildii Prawników w Middenheim. Zeznanie świadka halfinga Maxymiliana Footforda:
Poznałem młodą wdowę, która miała dorosłą pasierbicę. Z wdową ożeniłem się ja, z pasierbicą mój ojciec. W ten sposób moja żona została świekrą mego teścia, moja pasierbica moją macochą, mój ojciec moim pasierbem. Macocha moja, pasierbica mojej żony, powiła syna. Przybył mi zatem brat jako syn mego ojca i macochy, ale ponieważ był on jednocześnie synem mojej pasierbicy, żona moja została babką, a ja dziadkiem mojego przyrodniego brat. Ponieważ i mnie wkrótce urodził się syn, macocha moja, przyrodnia siostra tego chłopca, została nadto jego babką, gdyż był on synem jej pasierba, a ojciec mój został szwagrem naszego jako mąż jego siostry. Jestem przeto bratem mego syna i szwagrem mojej matki, moja żona jest ciotką własnego syna, a ja swoim własnym dziadkiem.

Po sali rozeszło się ustawiczne walenie młotkiem o blat biurka. Trzeci sędzia zarządził przerwę w rozprawie.
Poza jedzeniem halfingi nadmiernie umiłowały sobie genealogię, także każdy z nich odnajdzie bez problemu wspólnego przodka ze świeżo co napotkanym innym przedstawicielem jego rasy.
W Starym Świecie nie spotyka się halfingów, które nie pamiętają swojej linii drzewa geneaologicznego do 8 pokolenia wstecz (bagatela 500 przodków !). Teoretycznie dwóch halfingów z dwóch różnych części Starego Świata jest w stanie około trzynastego pokolenia wstecz odnaleźć wspólnego przodka, a już w czwartym pokoleniu odnaleźć wspólnego kuzyna czy ciotkę.
Geneaologia wiąże się bezsprzecznie z purytańskim stylem życia – dziecko nie znające swego ojca jest...niespotykane, nie wspominając już o tym że nie spotyka się halfingów z nieprawego łoża...Podejrzewam że nawet gdyby do takiej sytuacji doszło, prędzej taki halfing wyimaginowałby sobie swoją historię drzewa genealogicznego niż przyznał się do tego że jest bękartem.

Opowieści to kolejna cecha halfingów- znają ich więcej niż ich istnieje- uwielbiają wieczorami przy fajce opowiadać wielkie heroiczne wyprawy, opiewać bohaterstwo i heroiczne czyny (pod warunkiem że herosi należą do innych ras-
nie lubią o sobie opowiadać, bo niebezpieczeństwo i głupota mogą dotknąć ich samych).

Warto jeszcze wspomnieć o kradzieżach, oszustwach i ciekawskiemu charakterowi tych małych istot.
Przeciętny halfing drobne kradzieże tłumaczy zazwyczaj chęcią pożyczenia na jakiś czas danej rzeczy, drobne oszustwa- „pokrywaniem swoich wydatków”, a podsłuchiwanie cudzych, istotnych rozmów- opalaniem się lub „wałęsaniem” się (które to jest jednym z ulubionych słówek, a także i zajęć)

Reasumując: jedzenie, palenie (fajek), spanie, genealogia i opowieści to główne elementy, na które należy kłaść nacisk podczas odgrywania roli tych wszędobylskich pokurczy.

I moje osobista dygresyjka- zbierając przed laty informacje dotyczące flisu w XVIIw Polsce, skojarzenia flisaków z małymi pokurczami nasuwały się same.
Hulaszczy tryb flisaków, udających się na coroczne spławy zboża, bądź innych dóbr naturalnych pasuje jak ulał do tej rasy. Niewielkie niebezpieczeństwa podczas podróży rzekami, drobne kradzieże flisaków „pożyczających” kury czy inne zwierzęta gospodarstwa domowego to coś co halfingi lubią najbardziej...
Ilustrację wypluła mi wyszukiwarka google- autor nieznany


Nokia 9500 Communicator to telefon, który urzekł mnie od początku, kiedy tylko pojawił się w sprzedaży. 9500 to cegła, która wzbudza w osłupienie znajomych, dopiero po otwarciu klapy spotykam się z jeszcze większym zdziwieniem czego to on nie ma.
Nie pozwoliłem sobie na niego wcześniej kosztował prawie 3000 PLN, teraz kiedy ceny spadły, kupiłem sobie go za w miarę śmieszne pieniądze (w porównaniu z innymi telefonami, które poza dobrym aparatem fotograficznym i mp3 nie oferują nic ciekawego).

Tak, wiem że jest szybszy E90, jednak odpycha od niego cena i mała klawiatura. Jedyny telefon na który czekam to XPERIA , ale i jego pewnie długo nie będę miał choćby ze względu na cenę.
Cegła 9500 ma klawiaturę w sam raz przystosowaną do moich łap. Karta pamięci pozwala mi obejrzeć Misia, czy Rozmowy kontrolowane kiedy mam na to ochotę, że o muzyce nie wspomnę. Wyeksportowane kontakty z gmaila działają (prawie) jak należy. Modem 460 kb/s pozwala mi za darmo łaczyć w hotspotach i dzięki Operce mobilnej czy gmailu zaglądać gdzie tam trzeba. E-booki mogę czytać gdzie chce i kiedy chcę (i to naprawdę wygodnie nie na jak jakiś małych ekranikach), Adobe PDF działa jak należy, pakiet biurowy bez większych trudności pozwala mi pisać i eksportować do Open Office'a (prezentacji i kalendarza raczej nie używam, jednak arkusz kalkulacyjny przydał mi się do randomizowania k10 kiedy zapomniałem na sesję kości. Kilkakrotnie używałem też jakichś aplikacji: translator czy mapy GPRS. Wszystko oparte na symbianie 80, choć gdzieś czytałem że jakiś specjalista uruchomił WIN3.11 na tym telefonie. Tyle peanów nad Nokią przejdę do rzeczy.
Czyli gierek.
Jakoś nie przepadam za gierkami na komórkę, choć Ghost Goblinsa, Tetrisa, czy jakieś wyścigi uruchamiam sobie jak się wybitnie nudzę, ale to do czasu. Do czasu aż nie znalazłem (tadadaadam!) Legacy firmy Redshift.
Czym jest Legacy RPG?


Gif powyżej wyjaśnia chyba wszystko co trzeba (więcej screenów tutaj). Mówiąc w żargonie erpegowym (heh) zarwałem po prostu nockę.
Legacy to klasyczny cRPG (w pełnym tego słowa znaczeniu) utrzymany w stylu starych cRPG-owych gierek itp.
Fabuła nie jest tak istotna, bo to wiadomo że banał w przypadku takich gier- ot potężny czarodziej umiera, tron obejmuje dwóch braci, jeden drugiego zdradza, równowaga sił zostaje zachwiana i wtedy pojawia się nasz bohater. Ale to nie wszystko bo naliczyłem się kilku części tej gry i tyluż dodatków.
Postacie, które występują w grze, dzielą się na profesje: Rycerz, Mag, Kleryk, Mag bitewny, Awanturnik,Góral (???), Swordmaster (???),
Każdy z nich ma podstawowe atrybuty, jak w grach cRPG z tamtego tysiąclecia czyli:
Strenght, Dexterity, Endurance, Inteligence i drugorzędne: Damage, Armor Class, Hit Points, Spell Points no i oczywiście Experience Points. W ekwipunku różnorodne bronie, części zbroii, mikstury, scrolle. Menu też standardowe: czyli zakładki: questy, księga czarów, mapa, statystyki, ekwipunek. Nawigacja dzojstikiem w N9500 jest naprawdę wygodna, czego nie mogę powiedzieć o grze na innych telefonach, gdzie ekran nie jest "panoramiczny" -grałem, widziałem.
Całej menażerii potworów nie zaliczyłem, ale z kilkoma już walczyłem: pająki, wilki, jaszczuroludzie, wampiry. Walki są skonstruowane jak w starych grach: dwie pierwsze postacie z oddziału atakują bezpośrednio, z tylnego rzędu można strzelać i rzucać czary. Potem atak przeciwnika, koniec tury i zabawa od nowa. Poza walką ponoć jest troszkę zagadek, choć nie natknąłem się na wiele...
W miastach są trzy rodzaje sklepów, z bronią, czarami i zbrojami- dla podniesienia realizmu niektóre tylko czynne w dzień, (dygresyjka- pada też deszcz!). Karczmy to miejsca gdzie możemy się przespać, zwerbować nowych członków oddziału, lub ...zagrać w karty. Ależ się ucieszyłem, kiedy znalazłem grę podobną do Arcomage znane z serii Might&Magic! Szkoda że nie ma turnieji jak w M&M VII...
No i standartowo zagladanie do beczek za skarbami, rozwalanie murów, rozmowy z NPC typu "Yes or Not" lub "Continue" i tyle. Albo aż tyle.
Jeśli kiedyś wciągnęła Ciebie (hipotetyczny Czytelniku) gra w stylu EOB, DM, M&M czy inny Ishar, czy Black Crypt, zaręczam przypomnisz sobie urok tamtych gierek. Ta gra ma w sobie coś takiego samego jak Battle for Wesnoth- małe, proste, a cieszy.
Demo Legacy można ściągnąć nawet na Windowsa, czar gry jednak pryska, kiedy wiemy że obok mamy zainstalowaną ikonkę Obliviona czy innego Gothica 3 z antyaliasingiem, renderowaniem, cieniami traw, a nasza karta graficzna ma xxx gigabajtów...
Na takim małym ustrojstwie jak Communicator Nokii zabawa jest przednia!
3.1 MB w porównaniu z zapowiedziami gier którym nie starczy nośnik Blue-Ray pozostawiam bez komentarza. Gdzie podziała się ta grywalność gier ?
Chyba po raz pierwszy od dawien dawna zapłacę te trochę euro Redshiftowi za tą grę.

Z nadmiaru wolnego czasu postanowiłem odświeżyć distro- zaciągnąłem więc kubuntu 8.04 w nadziei że będzie miał już w sobie KDE4. Okazało się że ma KDE3.59, znaczy się takie jakie miałem wcześniej w Linux Mint Daryna. W końcu jakoś dorzuciłem do niego KDE4.
Jakiś czas pobawiłem się tą wersją, trzeba przyznać że robi wrażenie: mnóstwo bajerów, fitczerów i innych wodotrysków. W międzyczasie wyczytałem że wersja KDE4 stable ukaże się dopiero w lipcu (obecnie to wersja 4.04 i co miesiąc ma być aktualizowana), w dodatku okazało się że nie ma jeszcze LTS- czyli nie wiadomo, czy będzie miała wsparcie techniczne i będą dokonywane poprawki bezpieczeństwa.
Tak wiec, tylko z nudów zabrałem się (od dawien, dawna) za znienawidzoną pracę, czyli konfigurowanie mplayerow, flashy, mp3 itp.
Bardzo szybko jednak poddałem się – dotychczas tę pracę wykonywał za mnie Linux Mint, więc wydawało mi się to wszystko zbędne, skoro miętusy podają to na gotowo.
Cóż więcej powiedzieć KDE4 wygląda smakowicie...jednak jest niestabilne, do tego wcale nie chce mi się wierzyć w to że jest szybsze o 20-30% od poprzedniej wersji... Choć może to subiektywne zdanie i nie bawiłem się nim aż tak długo. Fajnie się nim pobawić, ale ....od lipca. Chyba że ktoś ma ochotę na zwiechy przeglądarki, zwiechy muzyki, czy nawet edytora tekstu.
Ładnie to wszystko wygląda, ale odpycha niestabilność, już lepiej poczekać na stable lub zobaczyć co przyniesie Mint Elyssa, o której to dystrybucji co rusz pojawiają się wieści na blogu.
Dziwi mnie dlaczego u nas proste miętusy nie są popularne, a wszyscy startują od ubuntu i kubuntu.

Rozpisywać się nad wodotryskami nie mam zamiaru- sporo zdjęć (i trochę mniej tekstu) jest np. tutaj czy tutaj, w googlu jeszcze więce, czy w filmiku powyżejj.
Ostatecznie od KDE4 nie odepchnęła mnie jego niestabilność a... moje wygodnictwo wyniesione z miętowych edycji.
Daryna i wcześniejsze edycje Celena i Cassandra sprawiają że po instalacji siadam i robię to na co mam ochotę (jedyną rzecz jaką wczoraj zrobiłem to zmieniłem język- ale i ta niedogodność ma zostać rozwiązana w następnej edycji)
No skłamałbym musiałem jeszcze za pomocą Envy zainstalować sterowniki nVidii, by było ładniej, mintinstall doinstalował mi skype i real playera.
Już w tych dwóch przypadkach kubuntu stwarzał mi problemy- a to skype nie może zostać zainstalowany, bo architektura nie ta, a to plik do skompilowania etc. etc
Jeśli ktoś ma ochotę pozbyć się Windowsa ze swojego komputera, zalecam Linux Mint Darynę, jeśli nie ma ochoty instalować zawsze może wypróbować wersję CD-LIVE i zobaczyć jak to wygląda. To nic nie kosztuje, a co najwyżej czystą płytę...

Nazajutrz po reinstallu przeczytałem relacje z wycieczki Sejiego do siedziby Opery i postanowiłem zobaczyć co też tam się zmieniło od wersji 9.26.
I mila niespodzianka - operka w końcu hula jak należy pod linuxem.
Nic nie jest jednak bez wad- nie dołożono po dziś dzień możliwosci grupowania kanałow RSS w foldery, nadal nie ma polskiego słownika, nadal nie ma auto uzupełniania tekstu. Opera jednak w przeciwieństwie do Firefoxa ma powiększanie całego ekranu, a nie tylko czcionek (co ma być dopiero dołożone do Firefoxa 3, obecnie też niestabilnego)
Pobranie 1800(!) RSS- ów nie kolidowało mi zupełnie z przeglądaniem stron, gwoli przypomnienia w 9.26 pod linuxem zwiecha byłaby murowana. Flaszowe stronki, you tuby chodzą jak powinny.. Pokuszę się nawet że operka na powrót hula szybciej niż lisek.
Do googlowego readera RSS-ów już się przyzwyczaiłem, do gmaila też więc obsługa przez Operę jest mi niepotrzebna...
I tu dylemat... co wybrać- autouzupełnianie i słownik, czy w miarę szybszą i z powiększaniem całego ekranu operkę...
Roczne przyzwyczajenie do firefoxa weźmie chyba górę...choć tyle lat spędzonych przy Operze (już nawet nie pamiętam od której wersji jej używałem!)
PS. Tak na marginesie warto też wspomnieć że ostatnio powstało distro Olá! stworzone przez polaka, które to przeznaczone jest dla kompletnych laików- uruchomi go 6 letnia Ola, lub jej babcia.
Distro opisane pokrótce jest w ostatnim Dragonia magazine


Mieliśmy w polskiej historii gier fabularnych styl jesiennej gawedy, byli mroczni PEŚMowcy, okazało się że styl złocienisty (Zły Cień- Kruki Urojenia) ma się całkiem dobrze i ma swoich wielu nastepców.
SNT nadal podtrzymują najlepsze tradycje protoplastów korzeni polskiego RPG- tworzą na wzór jednej z pierwszych gier fabularnych: Złego Cienia.
Powoli styl złocienisty w internecie zaczyna zataczać coraz szersze kręgi, czego przykładem może być zbiór cytatów, które przygotowałem.
Spokojnie bije swoją popularnością zacurryfistów i inne trendy.
Spędziłem sporo czasu, przeglądnąłem dziesiątki PDF, blogów, for, stron poświęconych grom złocienistym. Poprzednio rozgryzłem scenariusze, dziś zająłem się grami tworzonymi przez SNT i SND. Oto owoce moich poszukiwań...

PS.
Proszę wybaczyć ale nie mogłem powstrzymać się od komentarzy (kursywą)
Na szczególną uwagę zasługuje twórca nowej Złotej Zasady w grach fabularnych!!!To nowatorskie rozwiązanie, sądze że wejdzie na stałe do kanonu gier RPG.
Oczywiście pisownia oryginalna...
W ostatnim momencie usunąłem nazwy gier dla dobra ich Słusznie Niedocenianych Tfurców.


WŁALA!


xxx- Narracyjna gra łamiąca konwencje (coraz więcej takich gier ...a ja czekam na grę łamiącą stołki)

Bracia nadchodzi koniec ale nie bądźmy ślepi! Wiedzcie skąd nadchodzi apokalipsa! Nie ufajcie ślepo fałszywym wizją. Nieeee....argh. Fragment przemówienia kapłana jednego z ruchów rewolucjonistycznych elfów przerwanego interwencją Twórców Golemów. (Arghh- ważne żeby zacząć trzęsieniem ziemi... Arrggh!)

Elfy zawsze żyły zgodnie z przyrodą. Nie hańbiły swego ciała żadnym okryciem a mieszkały na drzewach nie modyfikując ich przy tym w żaden sposób. ...
... Ubrani w szare tuniki (Z baśni "Nowe szaty cesarza"- goło ale w tunikach i garniturach. Ah! jak bardzo chciałbym drwalem być i w damskie ciuszki przebierać się...) i przyozdobieni liśćmi które dawno uschły i kwiatami które umarły (fuj! nosić kompost na sobie) razem z ich światem są zagubionymi zwierzętami. Mówią i przewyższają wielu w niezliczonych dziedzinach ale pozostają zwierzętami. (Znaczy są świnie czy nie?)
Silikonoidzi są myślącymi kryształami. Unoszą się metr nad ziemią razem z kawałkami ziemi z której czerpią minerały które są im niezbędne do życia. (w wolnym czasie surfują tylko na deskach)
W ich społeczeństwie nie ma określonej władzy,stwierdzili,że to tylko opóźnia ich rozwój (podobnie jak u nas w kraju...). Każdy pracuje dla własnego zysku nikt nie dostaje nic za darmo. Ich świat jest zgrupowaniem skał porośniętych w wielu miejscach lasami(taka mała Jura Krakowsko- Częstochowska).
Prostatusi to myślące grzyby. Istnieją dwie kolonie zawierające wszystkie gatunki grzybów występujących w wszystkich światach. Mają wspólne świadomości i są dwiema istotami. (hej ho na grzyby by sie szło!Grywalna rasa Prostaczków dla Prostatów...)

Hozocy są ludem małych i nieco drobnych humanoidów zakochanych w rzezi. (Do zawodu rzeźnik +10)

Malucy są niezwykle chudymi liczącymi zazwyczaj 2,5 metra humanoidami o olbrzymich wydłużonych w górę głowach. (zazwyczaj bo niekiedy malutcy malucy mają 2.41 m)

Geoidzi nie są zbyt bystrzy ale nie są też głupi. Wiedzą jaka jest ich rola w Metropolis i nie próbują z tym walczyć. Większość geoidów jest bardzo spokojnych ale nie stronią jednocześnie od przemocy. (Gejidzi!? Weź mnie nie wkóhwiaj!)

Ulice pełne są przedstawicieli ras o nieznanych i morderczych zdolnościach,a czasem ktoś potrzebuje i takich sprzątnąć. I tym zajmują się xenobujcy. (xenobujca-onanizujący się mąż Xeni Wojowniczki...)

Barbarzyńca. W końcu i oni tu się pałętają. Priorytetem tej profesji jest zdobyć bogactwo kosztem czerepów innych. (Idziecie borem lasem, a tam pałęta się k10 barbarzyńców i wszyscy hop! Na Wasze czerepy!)

Progi bólu to miara ile postać jest w stanie znieść obrażeń i nadal sprawnie funkcjonować. (Coś w stylu bólu u dentysty)

Jak grzyby po deszczu pojawiają się nam gry fabularne, pisane także przez Polaków, w których mamy do czynienia z postapokaliptycznym światem. Może coś jest w wodzie którą pijemy, że w tym kierunku idą nasze myśli...(prawdopodobnie to wina nalewek za 5.50 PLN)

Kataklizm niewielu przetrwało. Pod walącymi się murami miast, w magicznych katastrofach, plagach, wirach magii, zgineły miliony mieszkańców Wyraju Ptasiego.(30 centów grubych zeszytów to standard... ja jarzę angaże jak Gandalf)

Wczoraj obsrałeś sobie pludry, hehehe. Nie przejmuj się, nie ty pierwszy. Ja pierwszym razem zwymiotowałem, smród trupojadów jest obrzydliwy. I właśnie ten zapach zapamiętaj, woń ich przeklętego ciała, w pore może cie ostrzec przed niebezpieczeństwem. (czyli wizytą w pralni)

Mechanika. Pierdolenie pierdoleniem ale porzucać sobie kośćmi każdy lubi. Kiedy gracz i ty Mistrzu macie odmienne zdania na temat możliwości postaci wtedy sięgacie po mechanikę.
(Nowa Złota Zasada- Pierdolenie pierdoleniem!!!)

Podstawowy test polega na tym że Mistrz ustala poziom trudności w oparciu o poniższą tabelkę i pierdoli ją kierując się zdrowym rozsądkiem w sytuacjach tu nie opisanych. Nie gramy w D&D kolego:]. (Czyli kieruj się Nową Złotą Zasadą - Pierdolenie pierdoleniem)

Moce
Przywołanie Avatara Wymiaru Genezy (Kury: "Gnoza, gnoza no i ja")

Jedynymi uniwersalnymi wartościami pozostały miedź,która jako najprostszy materiał nie poddaje się magii i nie można go stworzyć,oraz usługi. W tym także Gildii. (nic nie kumam usługi sie nie dają stworzyć a gildia nie poddaje sie magii?)

Podobno nie ma złych systemów,tak jak nie ma złych mg. (podobno...)
Zacznijmy od początku czyli od końca. Wszystkie światy umierają jeden po drugim. (W tych czasach to normalka)

Początkowo miała być tylko światem do jednej sesji systemu Portalu Władcy Losu,potem za bardzo się rozrósł. Na pomysł multiuniwersum w klimacie stricte cyberpunka w Planescape niektórzy się zachwycali,kilku klęło. Potem wszystko zdechło a system został niespisany. (Przez to przeklinanie i zdychanie)
Długo potem zdecydowałem się to wydać. Napisane nieco na siłę w świetle ambicji stworzenia systemu LARP i prostego do dodawania wątków przez Mistrza Gry leży przed wami.
Widać w tym systemie moje zmieniające się fascynacje i próbę ich przemycenia. (Profesja zaawansowana: Przemytnik Systemów)

A jednak system pozostaje oryginalny i nowy. (Ot co!)
Przy odrobinie własnego wkładu jest produktem grywalnym. I do tego chciałbym Cię zachęcić. (Nie omieszkam nie zagrać...)

Bohaterowie to członkowie oddziału najemników w ogarniętym bezsensowną wojną świecie. (To co tygryski lubią najbardziej...)

xxx to opowieść o zapomnianych bohaterach, którzy postanawiają bronić wioski przed bandytami, bo tak każe im honor. Zapłata jest symboliczna, bo wieśniacy mają tylko ryż. (Krwi !!! Ryżu!!! Argh!!!)

Ogólna idea jest taka, że Job Dice nabija się za stuntsy i korzystanie z charmów. (czeknij armor chaotyka z modsem od morfa, żeby nie stracić hapeka. Rolluj!)

I to wszystko na temat- prosta amerykańska mechanika nie intersuje nas posługiwanie się łukiem, walka konno intersuje nas ---to czy mamy dwie ręce logiczne prawda>? (no fakt...)
Atak.Zależnie od broni należy wykonać taki rzut jaki jest podany w opisie
broni. W razie walki bez broni atak zawsze wynosi 1. Wynik jest obrażeniami
zadanymi celowi. Trzymając broń w ręce, w której nie ma się sprawności
otrzymuje się karę -1 do zadawanych obrażeń. Broni jednoręcznej nie można
trzymać w dwóch rękach ani dwuręcznej w jednej. (podobnie jak półtora ręcznej nie można trzymać w półtorej ręce, a w półtorej ręki nie można trzymać broni)

Zapowiedź systemu.Świat rozwijał się. W pewnym momencie nikt nie wie skąd na świat przybyły potwory. (O! Nie!) To właśnie wtedy pojawiła się również magia. Podczas wojen na świecie zapanowała anarchia w każdym mieście panowało inne prawo. (Lewem czy prawem?) Po setkach lat bitew (nikt nie wie jak długo dokładnie trwały ponieważ w tym okresie nikt nie zajmował się rachubą czasu) (rozsądne uzasadnienie - stare zegary stają w dramatycznych momentach) wojny się skończyły świat powoli powraca do normy. (Yes! Yes! Yes!) Podczas jednej z wypraw po morzach odnaleziono nowy kontynent. Znane są dopiero tylko jego kształty ponieważ nikt nie postanowił jeszcze wyruszyć z misją badawczą na ten ląd. (z Google Map na razie go nie widać...) Gildie wciąż walczą o dominacje. I w tym momencie pojawiają się gracze. (kto pamięta kawał "wszystko w gównie, publiczność w gównie, słonie w gównie, cały cyrk w gównie i wtedy pojawiam się ja! W białym garniturze ???)

xxx to tytuł autorskiej gry RPG, mojego autorstwa.
... Ludy te dzieląc się na wiele państw i plemion prowadzą miedzy sobą nieustające konflikty, których źródłem w znacznym stopniu jest magia. (w tym mniejszym stopniu źródłem jest kapusta)

Gdyby ktokolwiek czytał wstęp jakiego kolwiek podręcznika może jakiś wstęp bym napisał ale na razie nie konieczne... (I słusznie...)

Nocne elfy- są piękną odmianą elfów o ciemnej skórze i włosach, można powiedzieć że są inną odmianą leśnych elfów, z tym że Nocne elfy dzielą las z wysokimi elfami na górze Kilian, a nie daleko na wschodzie w własnym elfim królestwie jak to robią Leśne elfy... (no właśnie jak "to" robią elfy??? ...będzie za parę akapitów) Nie brzydzą Się aż tak pracą fizyczną, nawet wolą być wojownikami i strzelcami... (w czasach pokoju robią jako pomocnicy na budowach w Irlandii)

Lodowe elfy – do tego stopnia przyzwyczaiły się do zimna, że wyprawa na pustynie zabiłaby je na miejscu, nie ... ... i żeby nie było, nie roztopią się tak bardzo lubią zimno, nie jedzą ciepłych posiłków, tylko po przygotowaniu czekać muszą aż względnie ostygną (Karczmarzu! Mrożący Kubek z Knorra!)

Pół-Elf – piekna rasa, łacząca cechy ludzi i elfów, jest ich nadzwyczaj mało i nie są lubiane przez przedstawicieli obydwu ras, z tym że nie są to stosunki wrogie... (a to właśnie "te" stosunki?!)
Klasy ...
Wojownik- no nie nazwał bym tego mieszczaninem... (no nie nazwałbym tego wpisem blogowym...)



MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget