stycznia 2006
30-dniowe Wyzwanie WFRP aktualności alantar archiwum Blog czasopisma DDGF Dungeons and Dragons Dzikie Pola Encore english Felieton Fighting Fantasy Free RPG Day fundom gadżetomania galeria Galmadrin gamasutra game chef game day game design Game Developers Conference Game Geek Issues Game Industry Trends game studies gamebook gamedev Games Designer Workshop games workshop Gamestudies Gamification Gamma World Gamsutra Gary Gygax GenCon generator geolokalizacja GF Nowości Git Games Gnome Steve gnomy Gold Piece Publications Gonzalo Frasca Goodman Games GRAmel grand theft auto granie online greame davis Green Ronin Publishing greg christopher Groteka groza gry autorskie gry bezkostkowe gry bitewne gry darmowe gry dla dzieci gry edukacyjne gry fabularne gry fabularne na żywo gry historyczne gry karciane gry miejskie gry mobilne gry niezależne gry paragrafowe gry planszowe gry przeglądarkowe gry przygodowe gry rzeczywistości rozszerzonej gry solo gry strategiczne gry wideo gry wojenne gry zręcznościowe grywalizacja GTA Gun Metal Games GURPS H.G. Wells handheldy handouty Happy Bishop Games Hasbro Hell on Earth: Reloaded Hellfrost Hero Press Hero System Heroes of the Feywild hipertekst historia historia gier fabularnych w Polsce historia role playing games Hobbit horror Howard Philips Lovecraft howard philips lovecraft. wieści hugo human contact humor Icons icv2 idiota zagra nica Immersive Cocoon Inc indeks Independent Games Festival indie Indie Cade Indie of the Year Indie RPG Awards Infinite Power RPG infografika informacje prasowe inicjatywy inne Inspiracje interaktywna fikcja Interface Zero International Journal of Roleplaying internet Into the Fray IOTY iPad iPhone Iron Crow Enterprises Irregular isa it J.U.L.I.A. Jacek Brzeziński Jacek Ciesielski Jacek Komuda James Wallis Jarosław Musiał Jason J. Patterson Jason Morningstar Jeff Grubb Jesper Juul John Four Johnn Four Judgment Day Justin Gerard k1000 k1000 słów na niedzielę karty KB RPG ken rolston kickstarter Kids Dungeon Adventures Kingdoms of Amalur: Reckoning Kithtakharos klanarchia Knights of Pen & Paper Kobold Quarterly Kobold Quarterly Issue komiks komputerowe gry fabularne konferencje konkurs konkursy konsole konspekty kontrolery do gier konwenty kości Krajowa Konferencja Wytwarzania Gier Komputerowych krasnoludy kreskówki Kryształy Czasu Kult labirynt Labirynt Śmierci LARP Legend LEGO legoland lem stanisław Leprechaun literatura loch locus london London Gaming Fest Lone Wolf Lord of the Rings ludologia lulu łapu capu magazyny Magia i Miecz Magic the Gathering Majesty: The Fantasy Kingdom Sim mapy Margaret Weis Productions Mars Marvel Heroic Marvel Heroic Roleplaying Game Mass Effect Max Payne 3 McFarlane mechawojownik MechWarrior meksyk Menhir Microlite 74 microsoft Microsoft Flight microsoft surface Międzynarodowy Dzień Mówienia jak Pirat mikser Minecraft mity mity sowizdrzalskie mmorpg modele mody modyfikacje mongoose publishing Monte Cook Monty Python Moongose Moongose Publishing Mouse Guard Munchkin muppet show musical Mutants and Masterminds muzyka Mystical Throne Entertainment Myth and Magic Nagroda im. Philipa K. Dicka nagrody narracja nauka nehrim Neuroglyph Game Neverwinter Nights norska Nowa Fantastyka nowości Nuclear Dawn Nuln Numenera Obcy oblivion Obsidian Portal obuchem miecza OGGIE OGO Publications OGRE Oko Yrrhedesa Olympian Breed omówienia Once Upon a Time OpeeRy Open Game Table oprogramowanie origin Origin Awards pac man paizo Palladium Books Pantheon paranoia pastafarianizm Pathfinder Role Playing Game patronat pax Pelgrane Press Peru PES PEŚM Philip K. Dick piątkowa piątka Pieśń Lodu i Ognia Pinnacle Entertainment Group piraci pisarze o RPG Pitaval RPG plagiaty Planescape Play by Mail podcast podsumowanie Pokażę Wam sztuczkę polecanki Polternatywy pomoce do gry popkultura port postapokalipsa Poza Czasem praktyka Precis Intermedia programy projektanci gier wideo o RPG projektory projektowanie gier promocje Protodimension Magazine protodimensions przypomnę to wam hurtowo ptbg ptolus publicystyka pulp puszka pandory Quentin QUERP r-type random wizards raport Raport Game Industry Trends Razem Read an RPG Book in Public Week recenzja recenzje Red Brick Reign of Steel relacja religia retro Risen Rite Publishing Rite Review RITS Rob Zombie robotica Rock of the Dead Rockstar rocznice Rogue Trader roguelike Rolemaster roleplaying tips RPG RPG Kickstarters RPG na świecie rpg review RPG Superstar RPGirl Zine Project RPGNow RPGWatch Runequest rynek RPG rzeczywistość alternatywna rzeczywistość alternatywna fundom rzeczywistość rozszerzona Saints Row salvatore Sandy Petersen Savage Worlds scenariusz scenariusze science fiction Secret Fire Games Secret Fire RPG sens żucia RPG sensacja i przygoda seriale sf fiction SF Signal ShadowCon Shadowrun Showdown Signal Fire Studios Sixtystone Press skirmish skyrim Snatcher SNT sobieski South Park Space 1889 Stalker star trek star wars Star Wars: The Old Republic Stargazer's World startup Steam steampunk Steampunk Musha Steve Jackson Games storytelling Storytelling Adventure System Stowarzyszenie Miłośników Gier Fabularnych Strefa Śmierci Strike to Stun Studio 2 Publishing studnia O Sundered Skies Super Mario Bros superhero Surfacescapes Sword and Sorcery Swords and Wizardry synapse system sztuka komiksu Świat Młodych świat mroku Światotworzenie Światowy Dzień Książki Światowy Dzień Mistrza Gry Techland technoir technologie teoria Tera Clapper Terminal Space terraria tetryki The Atlantean Trilogy The British Science Fiction Association Awards The Elder Scrolls The Escapist The Lord of the Rings The One Page Dungeon Contest The One Ring The Organization of Gamers and Roleplaying Enthusiasts The Realms of Atlantasia: The Game Master's Bible The Thousand Thrones Third Eye Games Tidbits TimCon Times Timthy Leary todd howard Tomasz Kołodziejczak Trail of Cthulhu Traveller Travellers Of The Wasteland Triple Ace Games Troll Lord Games Trollland TSR Tunnels and Trolls twitter Tydzień e-książki tydzień małych publikacji Tym Którzy Chcieliby Ale Już Nie Mogą Tym Którzy Pierwszy Raz Typowe Myśli Typowe UDK UK Games Expo Ultramodern4 Umläut: Game of Metal Unhallowed Metropolis unity Unreal Development Kit Untold Vampire the Masquarade varia VGA Victoria video Video Game Awards Virtual Table Top VR W.R.O.N.G. War of the Dead wargaming Warhammer 40000 Warhammer Fantasy Role Play Wasted Lands Wastedlands wasteland Watch Dogs web 2.0 West End Games White Dwarf white wolf wiedeń Wiedźmin Wii Wikileaks Winter Runes wired Wizard and Warriors Wizard of the Coast Wizards' World Wojna Światów Wolsung World of Darkness World of Warcraft wpis gościnny WWII: Hand of Steel wydawnictwo Portal wywiady X-plorers RPG XXX XXX lat RPG Zamek Drachenfels zapowiedzi zew cthulhu ZWEIHÄNDER

Zborowskich sprawy.


zebrał i opracował:wielce spirytualny Adryan Boreyko.

Borgować, a nie płacić,czynić co chcieć, a karania nie przyjmować,
gwałt poczynić i z tego się chełpić, nabożnym być a zabijać,
nałgać a nie przeprosić, obiecać a nie uczynić,
pożyczyć a nie wrócić, przyrzec a nie sprawdzić,
ubić i jeszcze skarżyć, wydrzeć a gwałtu wołać,
źle czynić, a wstydu nie mieć

Ambroży Grabowski Starożytności historyczne(satyra XVI )


Panowanie Króla Rzeczypospolitej Obojga Narodów Stefana Batorego nie obyło się bez konfliktów, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą. Jednym z takch konfliktów, które o mało co nie doprowadziły do wojny domowej, była walka pomiędzy dwoma obozami: zwolennikami "tłustego" rodu Zborowskich, a osobami popierającymi Króla i Jana Zamoyskiego.

Samuel Zborowski prowadzony na śmierć,
rys. Jana Matejki (1860)

Zwada ta wzięła swój początek w cztery dni po koronacji pierwszego Króla Henryka Walezyusza tj. 25 II 1574 A.D., podczas zabaw wydanych na cześć nowego króla. W sieni zamku wawelskiego Samuel Zborowski, syn Marcina z Wielkopolski, herbu Jastrzębiec, napadł na kasztelana wojnickiego Jana Tęczyńskiego, raniąc przy tym śmiertelnie czekanem kasztelana przemyskiego Andrzeja Wapowskiego. Jako że za Samuelem ujęła się szlachta, a prawdopodobnie przypadkiem zabił on kasztelana, nowo obran król skazał go 10 III 1574 A.D. na banicję. Jak wiemy z kart historii, pod osłoną nocy z 18 na 19 III 1574 A.D. z kraju zbiegł król Henryk Walezy - cała Rzeczpospolita odczuła żal, gniew, zaskoczenie i wstyd. Po haniebnej ucieczce, pozostały tylko lżące Królowi satyry i całej ojczyźnie naszej, zaś kraj bez króla pogrążył się w anarchii, narastały spory, walki pomiędzy szlachtą.Od 10 X 1574 A.D. do 12 w Krakowie trwał wielki tumult religijny (który de facto ciągnął się już od 17 lat i co jakiś czas wybuchał z mniejszą lub większą siłą), łupiono zbór luterański i kalwiński zwan Brogiem, linczowano protestantów. Dopiero powrót szlachty z przeglądu pospolitego ruszenia pod Proszowicami, pod przywództwem Andrzeja Zborowskiego, marszałka nadwornego pozwolił na stłumienie walk- pięciu żaków dzień później ścięto. W tymże samym czasie Samuel Zborowski bywając poza granicami kraju, w Siedmiogrodzie na dworze Stefana Batorego, wielce przyczyniał się do Jego sukcesu - jako jeden z pierwszych, nakłaniał go do ożenku z Anną Jagielonką i kandydowania do tronu(Jan Zamoyski także miał wiele do powiedzenia w tej materii); by potem pamiętnego dnia 26 III 1576 A.D. (lub 23 IV 1576) przybyć z nim do Krakowa. Przyszły król przybył poprzez Karpaty na tureckim rumaku, w kołpaku futrzanym z piórem czaplim, mając ze sobą 500 rycerzy siedmiogrodzkich z lamparcimi skórami w złocistych zbrojach i 1000 zahartowanych hajduków. Jan Tęczyński zwołał 8000 szlachty na tę okoliczność, zaś król wypowiedział swe pamiętne słowa:
"Przyjechałem tu aby rządzić, nie chcę być Królem ni glinianym, ni malowanym" 1.
Kilka dni potem tj. 1 V 1576 A.D. Stefan Batory pojął za żonę Jagielonkę i obydwoje zostali ukoronowani przez biskupa kujawskiego Stanisława Karnkowskiego. Jak później miano mawiać: tron objął właściwy człowiek na właściwym miejscu.
Rozeszła się kiedyś pogłoska po Rzplitej, że Król Stefan Batory rozgrabił dobra zgromadzone w tykocińskim zamku. Posłowie zażądali spisów, z tychże pieniedzy.Jan Zamoyski odrzekł tylko:
"Oto Wam szlachetni posłowie król jegomość liczbę czyni, jadł w piątek ryby, a w sobotę grzyby"

Jan Zamoyski obejmował najwyższe godności: 1576-podkanclerzy;1578-kanclerz wielki koronny; 1581-hetman wielki koronny, by nie wymieniać już licznych starostostw. Kanclerz wykorzystując swe wpływy, zdolności krasomówcze, jeździł po kraju agitując szlachtę do zgody na wysokie podatki. Podatki te zbierane były na wojnę z Carem Iwanem IV Groźnym, którą to formalnie wypowiedzono na piśmie 29 VI 1579 A.D. Nastał okres zbijania fortuny, także tej politycznej Zamoyskiego, otrzymywał nadania królewskie, darowizny, dzierżawione starostwa, by potem dołączyć łupy wojenne i oszczędności (obejmując ojcowiznę Jan Zamoyski miał kilka wsi, schodząc z padołu ziemskiego miał ich już sto kilkadziesiąt, kilka miast nie licząc dożywotnich królewszczyzn !). Zamoyski popierał jak i król różnowierców, był zwolennikiem tolerancji, odwiecznym wrogiem Habsburgów, dziś określa się go jako jednego z pierwszych przedstawicieli magnatów w Polsce. Wszystko to wielce nieprzypadało do serca Zborowskim, rodowi który wielce przysłużył się Rzplitej.
Skórę by dał z siebie łupić: uczyniłby to gdyby się alchimia taka naleźć mogła, coby pieniądze z niej kuto

Jan Zamoyski o królu Stefanie Batorym


Samuel Zborowski Słowacki J. Franciszek Starowieyski plakat teatralny; 1980;
Tymczasem zaś, po pierwszej kampanii moskiewskiej Zborowskich znów pominięto w przydzielaniu tytułów, tak więc ich gniew narastał. Samuel Zborowski, chcąc się zrehabilitować ruszył za glejtem w drugiej kampaniii moskiewskiej wraz z braćmi: Janem i Andrzejem i Krzysztofem. Tymczasem ku zaskoczeniu wszystkich, rozsierdzony brat Krzysztof poprzysiągł wierność za 1000 talarów potajemnie Riazanowowi, posłowi Iwana Groźnego i to nie tylko w swoim, ale i Samuela imieniu !!!
Urosła ta uraza stąd - że zlożone od Mieleckiego w czasie w wojny najwyższe dowództwo król kanclerzowi oddał, inni bowiem weterani wojskowi, mianowicie Zborowscy, pominięcie swoje w takowym godności wojennym szafunku ciężką poczytywali krzywdę. Więcej bolało ich to, że wszystkie dostojeństwa, a zwłaszcza te, na które ster ogólnego rządu polega rozdawane były podle woli Zamoyskiego

kronikarz Piasecki Paweł

Kampania za kamanią przynosiły zwycięstwa, jednakże gdy 1581 A.D. zmarła głowa rodu Zborowskich-Piotr, hamujący poczynania całego rodu wcześniej (starosta sandomierski, potem krakowski) , 2 III 1581 A.D. objął po nim starostostwo nie kto inny jak Zamoyski! Kanclerz stawał się potentior, potentia potentssimi 2. Pomimo iż wcześniej Zborowscy odczuwali niechęć do Zamoyskiego, teraz ich gniew już krańca nie miał. Zawarli oni na trawie zborowskiej spisek, by króla zdetronizować, zaś Zamoyskiego obalić na rzecz cesarza lub arcyksięcia. "Si Deus nobiscum, quis contra nos "3- mawiali. Należy wspomnieć iż konflikt nie był na tle religijnym - Samuel, gorliwy obrońca i protektor kalwinów i pozostali protestanci nie mieli przeciwko sobie tylko katolików, lecz i innych protestantów popierających politycznie Króla i Zamoyskiego.
Ci kalwinie przebrzydli, ów jako ma po sześć palców u nóg, a tamci luterskie gusła odprawiają

12 VI 1583 A.D. 41- letni dwukrotny wdowiec Zamoyski związał się jeszcze mocniej z królem, biorąc sobie za żonę młodziutką, różanoustą księżniczkę siedmiogrodzką Gryzeldą Batorównę. Krzysztof Zborowski po ślubie pozornie przeprosił tylko króla za lżenie mu, zaś brat Samuel udał się z Austri na Sicz, tam pobudził Kozaków do wielu wypraw na tureckie zamki wywołując naprężenie pomiędzy Turcją, a RZoN - em. Wielce to źle wpłynęło na wizerunek Króla, który zaraz po wstąpieniu na tron pisma słał do Turcji o respektowaniu wspólnych granic. Samuel potem upamiętniony został w wielu dumkach kozackich jako symbol wolnej kresu nie znającej duszy polskiej ( a uczynił to nawet nie kto inny jak sam J.Słowacki ). W kraju Zborowszczycy ( bo tak nazywano ówcześnie zwolenników Zborowskich ) poczeli drukować pamflety, satyry, paszkwile i odpisy na Zamoyskiego i króla. W tym też samym czasie, Krzysztof z Samuelem wymieniał liczną korespondencję, a w listach tych zwano króla: baalem, bałwanem, tyranem i wegierskim psem. Jeden z nich zawierający aluzję zamordowania króla na polowaniu, został przechwycony i stanowił corpus delicti 4 podczas sejmu walnego w Warszawie). Z nieznanych bliżej przyczyn ( de facto miało dojść do zamachu ?) sam Samuel stawił się w Piekarach u swej siostrzenicy, wdowy Katarzyny Włodkowej.* Majętności te znajdowały się na terenie starostwa podległego Janowi Zamoyskiemu, więc ten wysłał silny poczet Stanisława Żółkiewskiego, wraz z: Janem Tomaszem Drohojewskim, Mikołajem Urowieckim, Wojciechem Wybranowskim (dowodzącym piechotą wybraniecką- sic !) i ich ludźmi by pochwycić warchoła. Nocą z 12 na 13 V 84 A.D. ujęto Samuela praktycznie bez żadnego oporu- padł tylko jeden trup i uwięziono go w baszcie Senatorskiej. Wnet po jego aresztowaniu wstawił się za nim Stanisław Szafraniec, Zamoyski jednak tylko mu odpisał:
Com jako urzędnik uczynić powinien, uczyniłem. Jako że prawo uczynione przeciw
wszystkim, nie wszystkich dolega, traci ono, jaką by miało mieć moc swoją bo jakożby to miało
być srogość prawa skoro jednych ma dotykać, drugich ochraniać nie prawo to jużby było.

Nazajutrz 26 5 1584 A.D. po odpowiedzi na list ścięto warchoła Samuela Zborowskiego w pobliżu Lubranki. Wcześniej Zamoyski spytał jeszcze Króla o zdanie, on odpowiedział :Należy postąpić z banitą wedle prawa i nie zwlekać z wykonaniem wyroku". Samuel urósł do miary ponurego symbolu anarchii i warcholstwa polskiego. Samuel był może i warchołem, może i dopominał się należytych mu tytułów, był jednak patriotą i przywiązany był do własnej ziemi polskiej (prosił pod Wielkimi Łukami króla, by ten anulował jego banicję), a tego nie można już powiedzieć o Krzysztofie i Andrzeju, którzy to dopiero poczeli rozpętywać zawieruchę na cały kraj. Egzekucję przeprowadzono zbyt szybko, zbyt niezręcznie, zaś wieść przetoczyła się głośnym echem po Rzplitej, co zaowocowało umocnieniem się opozycji Zborowszczyków- Zamoyski stał się wedle ich opini tyranem i okrutnikiem, królowi zaś zarzucano pomniejszanie roli zasług wojennych Zborowskich, a samo ścięcie Samuela było jakoby aktem zemsty na adwersarzu politycznym. Mawiano wtedy:
A co z kasztelanem Sladkowskim, co to 600 burd i kryminałów wzniecił, a nic mu się dzieje, jakże to,toż to non licet 5, toż to hetman mawia że prawa się trzyma, a Sladkowskiego nie pojmuje ?
Prawa niczym pajęczyna, bąk się przebije, a na muchę wina !

W tej sytuacji królowi i hetmanowi pozostało tylko piętnować szerzące się po kraju warcholstwo- pozwali więc na sejm w Warszawie Krzysztofa i Andrzeja... Myśleć by mógł kto, iż historia Zborowskich zakończyła się, a to jednak był dopiero początek końca Zborowskich.
Samuel nadawał się jedynie na tuzinkowego dowódcę chorągwi jazdy

Paweł J Jasienica



W Proszowicach, w Małopolsce zwołano sejmik, Krzysztof Zborowski przybył już dzień wcześniej 6 XI 1585 A.D., licząc że pozyska szlachtę. Obtoczył pikami i bronią palną kościół parafialny, w którym miały odbyć się obrady, wewnątrz ustawił cynową trumnę swego brata. Gdy zebrała się już większość Zborowszczyków Krzysztof przed trumną wypowiedział lżącą mowę, w której Zamoyskiego zwał i cezarem Borgia i machiavielistą. Wysuwał żądanie, by oskarżyć króla o laesa maiestatas 6 i przesłuchać w obecności sejmu.
Tu jako jeden z domu Zborowskiego przed Bogiem Ojcem i tym Ołtarzem przysięgam iż, nie ogładając się ni nacz, ni na żadne dobro ojczyzny tej Korony, która mi macochą a nie matką jest, wszelakimi sposoby zamordowania brata mego mścić się nad nieszlachetnym nieprzyjacielem nie przystanę.

fragment mowy Krzysztofa Zborowskiego w Proszowicach

Mikołaj Firlej, wojewoda krakowski, wódz innowierstwa małopolskiego, marzący też o koronie oraz Piotr Myszkowski zaproponowali Krzysztofowi, aby odwołać się do sądów, niedane im było jednak skończyć mowę. Sytuacja zdawała się wymykać spod kontroli- nikt nie był pewien co wydarzyć się może kolejnych dni. 7 XI 1585 A.D. Szlachta przybyła na seymik nadzwyczaj licznie, a podział na obozy był aż nadto wyraźny. Zwolennicy króla niedopuszczeni do kościoła, musieli obrać swego marszałka na cmentarzu kościelnym. 8, 9 XI 1585 A.D. atmosfera stawała się coraz gorętsza- Zborowszczycy walili stale w kościelne dzwony czyniąc obstrukcję- zagłuszając wszelakie argumenty. Wreszcie przybył ze swymi ludźmi Stanisław Stadnicki, zasłużony wielce żołnierz w kampaniach moskiewskich ( "dyabłem" dopiero miał się stać). Podobnie jak i jego wujaszkowie, zaraz w kościele przystąpił do wygłaszanie mów wszetecznych i zdradliwych lżących królowi i hetmanowi.
Umysły stanu rycerskiego skazili, że imię króla, jakoby Rzecząpospolitą ucisnąć chcego, nienawistnym się stało, na sejmikach wojewódzkich, które sejm walny poprzedzać zwykły, nic po myśli króla nie ustalono i wszystkie obrady do zamącenia spokojności krajowej zmierzały

kronikarz Piasecki Paweł

Sejmik ten nie był już sejmikiem, na którym kilku podpitych waszmościów się srodze posiekło- tu następowała schisma 7 kraju !!! Przeciwko przywódcy mniejszości, czyli zwolenników króla, Spytkowi Jordanowi wymierzono broń i w takie napięte sytuacje obfitował cały sejmik. Jednakże wszyscy byli zgodni co do tego, że Zamoyski przekroczył swe prawa wjeżdżając do majętności siostrzenicy Włodkowej, łamiąc w ten sposób Neminem Captivabimus 8. Prawdopodobnie ten fakt sprawił, iż 10 XI 1585 A.D. wewnątrz kościoła wybrano posłów: z jednej strony zwolennik antytrynitaryzmu Mikołaj Kazimierski, z drugiej Spytek Jordan. Oczywiście pośród Zborowszczyków nastąpił kolejny podział na tych, którzy chcieli paktować i zwolenników poselstwa. W końcu w największym trudzie udało się namówić rywalizujące grupy, by podjeły wspólną rezolucję i dokonały wyboru pisarza dla spisania instrukcji. Koniec, końców tylko jeden punkt, dwudziesty z trzydziestu siedmiu dotyczył Zborowskich, zalecał złożenie w sejmie protestu przeciw naruszeniu posiadłości wdowy Włodkowej, oraz sprawiedliwego przesłuchania dla Zborowskich.
15 I 1586 A.D. w Warszawie zwołan był sejm, Król przybył już trzy dni wcześniej, z południa w towarzystwie wojewody Konstantego Ostrogskiego i kanclerza Zamoyskiego z półtoratysięcznym oddziałem piechoty. Krzysztof Zborowski nadciągał wraz z własnym wojskiem, zatrzymał się jednak dowiadując się, jakie siły gromadzą się w Warszawie. Arcybiskup lwowski odprawił Mszę Świętą z okolicznościowym kazaniem, następnie nowo obrany Marszałek Seymu złożył deklarację lojalności. W końcu po omówieniu wewnętrznych i zewnętrznych opinii i problemów bieżących; po tym jak senat przedstawił swoje votum 9 wystapił Hetman i Kancelerz w jednej osobie. Zamoyski wyjaśnił jak i dlaczego stracono Samuela Zborowskiego, Kanclerz podkreślił też, że działał w dobrej wierze:
Ja prawa słucham, prawa się trzymam i od niego nie odstąpię.

Zaprezentował też na aulum 7 posłów przechwyconą korespondencję Zborowskich, ów bluźnierczy corpus delicti (ów dokument odgrywa dosyć ważną rolę w moim dyariuszu, drukowanym z kolei w Portalu#9). Dopiero 26 I 1586 A.D. powrócono do spraw Zborowskich (co wcale nie świadczy o tym, iż atmosfera seymu była mniej gorąca niźli seymiku proszowickiego), kasztelan gnieźnieński Jan Zborowski wyjaśnił, że jego brat Krzysztof gębę ma niewyparzoną i łatwo się oczyści z zarzutów, o ile otrzyma gwarancję że nie zostanie aresztowany. 18 II 1586 A.D. zamiast Krzysztofa Zborowskiego pojawił się znany krzykacz sejmikowy Kazimierski Mikołaj i rzekł:
Jego Pan jest chory i nic nie wiedział o żądaniach Seymu i jest za granicami RzON.
Król na to tedy: - Tace Nebula 10.
Co zaś Kazimierski odrzekł wie chyba każdy:
"Nie jestem błaznem, lecz obywatelem, który obiera królów, i obala tyranów"

Później na czele nielicznego grona sprzeciwiał się większości uchwał. Protestację przyjęto- sejm się rozszedł. 28 II 1586 A.D. Kazimierski począł wygłaszać zjadliwą mowę przeciw Zamoyskiemu, lecz ten wyrwał mu karty z tekstem. Sejm został zerwany. Wszyscy posłowie prócz Kazimierskiego ucałowali dłoń króla, odśpiewali Te Deum Laudamus i udali się do podskarbiego po należne koszta, tłumnie poczęto opuszczać przyszłą stolicę. Pozostały sesje pieczętarskie, gdzie uchwalone teksty poddawano redakcyjnej obróbce, a w jednym z tychże tekstów spisane było, iż prokurator Jędrzej Rzeczycki zaocznie skazał Krzysztofa na banicję i infamię, konfiskatę dóbr, a Andrzeja odroczono. W trzy miesiące póżniej Król spisał testamenty i dopiero gdy 12.XII 1586 A.D. zmarł w Grodnie, a Zamoyski zostawał dyktatorem w Rzplitej Zborowscy znów dali znać o sobie. Domagali się ukarania hetmana za bezpodstawne ścięcie Samuela i ograniczenia jego władzy. Należało jeszcze obrać Króla, Zamoyski myśląc o sobie namawiał do popierania kandydatury Piasta, Zborowszczycy ogłaszali swoim stronnikom kandydaturę arcyksiecia Maxymiliana Habsburga, brata miłościwie panującego cesarza Rudolfa II (skąd się pojawiła w owym okresie wielka ilość talarów z podobizną Rudolfa II nie trzeba chyba pisać...).

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta jak głosi przysłowie, spór też zwyciężyła Anna Jagielonka, wprowadzając na dwór potomka jednego z Jagielonów po kądzieli. Zborowszczycy podczas elekcji, wraz z Stanisławem Górką próbowali porwać prymasa - Zamoyski przyodzian w żałobę wraz ze swymi ludźmi, otoczył w porę klasztor bernardynek, w którym znajdował się prymas. Mimo iż Zborowszczycy, wspomagani przez filar krajowego prawosławia, kniazia Konstantego Ostrogskiego stanęli z chorogwiami gotowymi do boju, a mieszczanie Warszawy pozamykali bramy, do bitwy nie doszło- po zachodzie słońca obie strony rozeszły się. Polityczne zwycięstwo odniósł jednak Zamoyski, nieobciążony odpowiedzialnością za próbę użycia siły- neutralna szlachta poczęła sprzyjać kadydaturze Zygmunta III Wazy. 9 VIII 1587 A.D. obrano króla Wazę, w odpowiedzi Zborowszczycy 12 VIII 1587 A.D. obrali sami sobie arcyksięcia Maxymiliana !!! 28 IX 1587 A.D. arcyksiążę ruszył z Ołomuńca z 4000 piechoty, 2000 jazdy i 8 działami w stronę polskiej granicy, lecz
Zamoyski uprzedził arcyksięcia, wyruszył nie oczekując na szwedzkiego królewicza i od 8 IX 1587 A.D. czekał na niego w Krakowie. 7 X 1587 A.D. wojska arcyksięcia stanęły pod Olkuszem, po kilku dniach dołączyli do nich Zborowszczycy- ich liczba wzrosła do 8500. Zamoyski wycofał się do Krakowa, pozostawiając małe załogi w zamkach: rabszyńskim pod Olkuszem i olsztyńskim pod Częstochową.
Gdy arcyksiąże Maxymilan podszedł pod Rabsztyn, zwrócił się do dowódcy zamku Gabriela Hołubka (a właściwie Hawryły) ponoć w te słowa:
- Dobrze ci to wynagrodzę, jeśli oddasz zamek !!!
Hołubek,kozak zaporoski, wielce zasłużon żołnierz, o którym mawiano że jest "człekiem złej gęby", odrzekł mu, chwilę potem argumentując swe słowa salwą armatnią:
- Jużci więcej zdradziec w Polsce niema, wszyscy u Ciebie !!!
Maxymilan ruszył zrazu na Kraków.
Gdy arcyksiążę dotarł już pod Kraków, Zamoyski miał o 2500 mniej żołnierzy, jednakże stało za nim 5000 mieszczan stojących na murach krakowskich. By uniemożliwić przeciwnikowi zdobycie kwater i żywności Zamoyski palił okoliczne wsie. 16 X 1587 A.D. w Krakowa rozległy się pierwsze huki armat. Arcyksiążę niedoświadczony w bojach (częściej Turcy go bijali, niż on ich) stanął w opactwie mogilskim i słał uniwersały po Polsce tejże treści:
Aby ze wszystkich miast i miasteczek, tak i wsi tak naszych królewskich jak i inszych duchownych, pańskich i szlacheckich,... ...z każdego domu osobę potężną z rydlem i siekierą wyprawili i do popisu jako najrychlej do Mogiły stawili.

Kanclerz umacniał fortyfikacje miejskie, Hawryłło w tym czasie przechwycił 34 wozy z żywnością, pieniędzmi, winem i przy pomocy obrońców Olsztyna likwidował mniejsze oddziały arcyksięcia. Dopiero gdy do samozwańczego króla dołączył Stanisław Górka, wojewoda poznański z 650 osobami i 8 działami uderzył na Kraków. Krzysztof Zborowski przekupił miemców krakowskich zamieszkujących Garbary, by przepuścili żołnierzy arcyksięcia. Pod osłoną dymu ze zgliszcz i mgły nocą z 23 na 24 XI 1587 A.D. żołdacy wkradli się na Garbary, jednakże i to nic nie pomogło - 1500 żołnierzy Maxymilliana poległo, wzięto 100 jeńców, 8 dział, 2 sztandary, liczne wozy z żywnością i sprzętem wojennym. Rozsierdzeni mieszczanie nie okazali żadnego miłosierdzia niemieckim zdrajcom z Garbar- zdrajców wybito do nogi. 27 XII 1587 A.D. uroczyście koronowano nowego króla Zygmunta III Wazę. Kilkanaście dni potem Zamoyski ruszył do granic kraju w ślad za arcyksięciem pod Byczynę. Kanclerz wiódł ze sobą 3700 jazdy i 2300 piechoty, arcyksiążę dysponował 2900 piechoty, 2600 jazdy i 8 działami. Niezwykle krwawą bitwę przeżyło około 5000 zwolenników Zamoyskiego, 2700 ludzi Maxymilana (w bratobójczej walce zginęło 800 Zborowszczyków). Poległ Gabriel Hołubek, zaś Stanisław Żółkiewski odniósł ciężką ranę. Gdy okrążono miasto, w którym schronił się arcyksiążę, Zamoyski skreślił pismo do Maxymiliana:
Żądamy oddania się Waszej Książecej Mości w niewolę. Zapewniamy godne Waszej Książecej Mości urodzeniu traktowanie. Polskim stronnikom ręczę bezpieczeństwo aż do sądów seymowych, zaś do króla wstawię się coby ich dóbr nie konfiskowano. Oddać też musicie nam, nieprawnie na Spiszu zajętą Lubowlę.

Tak też, 24 I 1588 A.D. wojna domowa dobiegła końca- Arcyksiążę więziony był z należytymi honorami (był nawet na chrzcinach córki Zamoyskiego), wszystkich Polaków uwolniono. Panowanie króla Zygmunta rozpoczęło się lepiej niż poprzedniego króla. Pisano wtedy :
Polacy do wojny z Austrią wprawdzie nie tęsknią, lecz nikt się tu jej nie lęka

Jak zaś się kończą Zborowskich sprawy ? Ot, dopiero konstytucja A.D.1591 oczyściła braci z oskarżenia o zamach stanu. Do tego czasu braciszkowie - pludracy kryli się przed ciążącym na nich wyrokiem.
Summa totius opusculi czyli dziełka całego podsumowanie.
Do czegóż konieczny tenże traktacik, może kto z Panów Braci spytać ???
Primo: SEYMY. Opisy sejmu i sejmiku mogą być tłem do fascynującej biesiady przepełnionej dylematami moralnymi. SK spełnią się ambicje społeczne (tytuły) romantyczne (córkę i pół ręki) czy materialne (dutki...dutki...). Ułatwi im to pewnien możny jeśli wesprą go szabelką, słowem czy czymkolwiek innym, podczas sejmu/ sejmiku. Cóż z tego skoro zostaną oskarżeni o "zdradę", "przekupstwo" etc. Jeśli poprą magnata, znienawidzi ich szlachta; jeśli nie przyjmą propozycji, długo jeszcze nie spełnią się ich dążenia...
Secundo: CORPUS DELICTI. Pozwala na opracowanie wspaniałej kampanii opartej o owe Corpus Delicti: SK (popierająca Zamoyskiego i Króla) może je przechwycić, od pocztowego Zborowskich przybywającego od Krzysztofa Zborowskiego na Niż do Samusia. Jeden ze Zborowszczyków z pocztu niosącego list, ucieknie i zbierze wielu stronników ścigających SK. Czy SK dotrze do na czas do Krakowa, by dostarczyć hetmanowi lub królowi owe zdradzieckie listy ??? Kampania może trwać kilka, kilkanaście biesiad, niechże choć jednym przykładem będzie karczma, ostatnie stajanie przed Krakowem, SK już pewno myślą o zaszczytach, jakimi obdaruje się ich na Wawelu. A tutaj w karczmie, gości też dwóch Zborowszczyków, PG oczywiście nic o nich nie wiedzą, wyczerpani pościgiem muszą w niej zagościć. Zborowszczycy już wiedzą o skradzionych listach, nic im nie stanie na przeszkodzie by zatruć pożywienie SK... Czy uda im się dotrzeć z pianą na ustach do Krakowa, a może wyczują trutkę...
Nie trzeba pisać, jakie nagrody mogą czekać na Wawelu na PG, który dostarczy corpus delicti... Owe corpus delicti to po prostu wielka, gigantyczna czarna sakwa, o której tyle pisano w DP i MiM'ach, przeznaczona dla PG, którzy wykazali się już większą ilością sukcesów.
Tertio: BITWY. Byczyna lub przedmieścia Krakowa- Garbary, zgliszcza, dymy, dudniące harmaty i poszukiwania zdrajców to wspaniała kanwa dla PG lubiących rąbać. A może ktoś wysadzi kolubryny Maxymiliana, na długo przed tym niż uczynił to pewien aktor w pewnym filmie ( możliwe że była to jakaś książka o obronie Częstochowy, chyba "Powódź" czy jakoś tak ???).
Quarto: Jest bardzo dobrym opracowaniem i może się zawsze przydać.
Quinto: MY ZBOROWSZCZYCY. A gdyby tak PG odgrywali rolę Zborowszczyków ??? Zasłużonych wielce w bojach moskiewskich, pomijanych w obdzielaniu tytułami, pałających żądzą zemsty, zrozpaczonych po utracie Samuela- symbolu wolności szlacheckiej. Szukających sposobu na sejmikach, by przeciągnąć innych na swą stronę, przemierzając tam i nazad kraj, donosząc listy samym Zborowskim. A może PG zechcieliby wystąpić jako niemiecka szlachta brukowa z Garbar, mającą wpuścić Arcyksięcia na przedmieścia ???
* Nota na dzień dzisiejszy tj. XI 1999 AD.
Katarzyna Włodkowa - J. Komuda podaje w swym opracowaniu "Warchołowie i pijanice" 7/8 99 MiM iż zwała się ona Elżbieta, ja teraz sam nie jestem już pewien, spisywałem "Zborowskich Sprawy" na przełomie 1998/99 roku i korzystałem z wielu opracowań, więc nie jestem w stanie dotrzeć sedna sprawy.
Słów łacińskich i jednej greczyzny co w niej schizmę poczyniła różność do tej materyii należąca:
1 non fictus, non pictus- nie gliniany i nie malowany
2 potentior, potentia potentssimi- siłą silniejszy od najsilniejszych
3 Si Deus nobiscum, quis contra nos- Gdy Bóg z nami, któż przeciwko nam
4 corpus delicti- dowód rzeczowy
5 non licet- nie wolno,nie godzi się
6 laesa maiestatas- obrazę majestatu
7 schisma- z gr.rozłam
7 aulum- wobec zgromadzonych
8 Neminem Captivabimus- Prawo Nietykalności
9 votum-ślubowanie
10 tace nebula- milcz błaźnie


Opracowanie to opublikowano na łamach Portal # 7, dziś przypominam je ku uciesze gawiedzi.

Novus Liber Chamorum
tym razem nie Pana Trepki,
a autorstwa wielce spirytualnego Adryana Ianuara Boreyki
ku uciesze Waszych Mości spisany

Die pewnego wysunąłem propositio Waćpanowi Staroście portalowemu etc. Michałowi Mochockiemu, coby to opis chamów typskich nadałby się do Pól Nowych acz Dzikich, a on na to przystał, coby takowy spisać, jam musiał gąsior przeto odstawić na bok i wnet xięgi dostępne przejrzeć, dysputy z Kompanami wielkim mentem obdarzonymi poprowadzić, a i com nalazł?
Ano chłop taki mieszka w kurnej chacie czy z plecionki oblepionej gliną, podczas wojen starczy mu nawet jama - ziemianka lubo chałupa z chrustu. Kmiecie, ci bogatsi, stawiają większe zabudowania, a co wiemy, niekiedy nawet - o zgrozo! - lepsze niźli szlachty!!! Urządzenia chaty stanowią ławy, skrzynie, beczki na zboże, kłody drążone na kapustę, naczynia drewniane i gliniane i insze pomniejsze. Sypia na ławie, piecu często i na słomie rzuconej na klepisku, pod płócienną płachtą, bogatszy pod kożuchem, a sołtys i pod pierzyną wraz ze swą familią chamską, zimą zaś ze swymi zwierzętami nawet. Żywi się owsem pod postacią kasz i prażuch, kapustą, rzepą, a jako że czasy niespokojne, szlachta dla ich wczasy ustaliła monopole dworskie, coby ich wszystek z głodu i pragnienia nie powymierał .
Tak czy owak cham chamowi nierówien, a jakom jest pewien diagnostikus, posunę się nawet do stwierdzenia, iż bestiae te mają pewien zasób cech, które to można by przyrównać do biegłości lubo kozer szlacheckich. Znają się więcli po trochu na wszystkiem, baczyć jeno lza podczas Biesiad, iże jeden cham jest lepszy, drugi gorszy w danej materyji, oczywista.
Zdać by mnie się mogło, iżci błąd jakowyś wkradł li się nawet do DP w opisie typowego Chłopa polskiego; abo to kto widział chłopa, co to każden zna się na kowalstwie ? Oby się mi w piwniczce skończyło!!! Generalnie każdy z chłopów jako tako zna się: na roli, czyli jako się na niej robi, na świętach i obyczajach agrarnych (obu przestrzega należycie, bo to go od pracy na folwarku zwalnia), roślinach uprawnych, opiece nad zwierzętami hodowlanymi, zaś niektóre potomstwo chłopskie przyuczone od małego (te bardziej rozumne bestie uczą się szybciej) wykazuje pewne uzdolnienia, na ten przykład, niektórych można wyuczyć czytać i pisać. Wedle tychże uzdolnień podzieliłem chamów na typy. A że typów tych tylu ilu chamów, temat ten jako dzban bez dna - nie da się wyczerpać, tyluż opisy możnaby preparować, ale Starostowie bystre głowy noszą na karku, tako więc niech preparują swoje, a do Portalu ślą opisy tych stworzeń.
Oto rzeczone typy, którem nauczył się rozpoznawać:
Cieśla umie stawiać chałupy chamskie, wytwarzać meble i insze drewniane przedmioty.
Chamy te są zwykle rozwrzeszczani, krzepcy i szorstcy, potrafią jednak takowe akrobacye wyczyniać przy budowie dachów, że aż strach. Znają się na stawianiu dworów i cenach materyałów (o czem pisano w P#6), wiedzą też wiele o narzędziach do pracy w drewnie, odpowiednie techniki i rodzaje budulca też znają. Rzadko kiedy potrafią pracować na trzeźwo, a terminów wykonania pracy w zwyczaju nie dopełniają
Drwal to szczególnie przydatny cham w RzON, która cała porośnięta borami i chaszczami. Dzięki karczowaniu przez nich lasów zwiększają się uprawne pola. Zna się drwal na gatunkach drzew, wie które zdają się na opał, które na domostwa czy meble. Potrafi umiejętnie ścinać i obrabiać drzewo, a zna też dobrze okoliczne lasy i tychże tajemnice. Mieszka w osadzie leśnej wraz z innymi drwale, pańszczyznę mało kiedy robi, za to czynsze płaci.
Głupek. Ten typ chama występuje w większości wsi. Głupkowie najczęściej przesiadują na płotach, głazach, żerdziach doprowadzając innych do nerwacyj. Większość z nich ma skudlone włosy, zaś prawie każdy głupek żuje słomki, mruga oczami lub unosi i opuszcza brwi; inni zaś są zarośnięci niczym zwierzyna z długimi włosami i brodami. Mimo wielkich starań karbowego mały z nich pożytek, bo to włóczą się stale po okolicy bez sensu i celu. Głupota ich bierze zaczyn od jakiegoś miejsca (uroczysko, spalone domostwo); persony (dyabeł, demon, czarownica) lub materyj niezrozumiałych i niewytłumaczalnych, o których nikomu się nie śniło; a nierzadko skrywa on secretum, dzięki któremu postradał zmysły. Zazwyczaj lubią ciche życie z daleka od wszystkich.
Kradziej. Chamy uważają, że drzewo z lasu, rybka z wody, zwierz z pola nie są pańskie, ale boskie i dla wczasy wszystkich są stworzone. Rozgrzeszają się tym, że pan nie zubożeje, gdy chłop tu i ówdzie co tam porwie. Lecz się czasem gorszy kradziej trafia, który z dworu i obejścia śmie ukradać. Na mniejszych dworach tak nie kradnie, lecz na większych co niemiara, tam uzupełnia swe wydumane zasługi wedle upodobania. Jedni kradzieje potrafią ukraść guzik z żupana i z niego się cieszyć, drugim dukat złoty nie nastarczy.
Pasterz. Cham takowy zajmuje się wypasem zwierząt, spędza on większość dnia poza wsią i dworem grając na piszczałkach i tem podobnych pilnując, aby stado nie uległo rozproszeniu. Potrafi znaleźć najlepsze miejsca dla wypasu i tak zająć się pańską zwierzyną, aby ją należycie odchować. Często stary jest a niedołężny, albo na odwrót, bo wyrostek ledwie. W górach jeno pasterze chłopy są na schwał, pańszczyzny w roku mało co robią, za to w owcach, serze, bryndzy dziesięcinę płacą.
Pierdoła. Takowy cham po skończonej robocie (a nawet i w jej trakcie) zabawia zawsze gadkami, które zasłyszał od ludzi gościńca, abo o tym co sam widział (na ten przykład podczas służby w wybranieckiej). Całymi wieczorami chłopów bałamuci, do woli wyolbrzymiając każde facto. Gadanie to życie takiego chama, zawsze zaś narzędzie pracy - za jego gadaninę chłopi nie szczędzą mu piwska. Pierdoła gada bez przerwy, byle o czem: nieraz i bełkocze i imaginuje niestworzone rzeczy jak najęty, a chłopi zawsze weń patrzą jako te cielęta w malowane wrota. Gorzej, gdy pierdoła taki chłopstwu we łbach chce przewracać.
Rybak. Cham ten bytuje nad brzegami rzek, jezior czy morza. Rybak potrafi rozpoznawać ryby, wie też gdzie jakie bytują i jak umiejętnie je odławiać, czy to za pomocą sieci i łodzi, czy wędzisk, czy ościeniem albo pałką, czy więcierze albo jazy w rzece zakładając. Potrafi też dobrze ususzyć czy uwędzić rybkę przed tym jak ją Pan na stół otrzyma.
Opój. Takowy typ chamski pije na zapomnienie bo mu się źle powodzi, abo by dodać sobie otuchy, abo też dla zawadiactwa. Wielce to pożyteczne chłopisko, bo to każden grosik w karczmie ostawi. Najzdolniejsi z tych pijaczyn mogą znać chłopską odmianę języka pijackiego! Ale i oni mogą Panów sprowokować do wybatożenia: a bo to piją nadmiar, a winni jeno jeść dużo, a bo to że po pijaku odburknie co do Pana. Ale raczej są to typy posłuszne, a co warte docenienia, wielce oszczędni: potrafią w jednych łachach wiele zejść, by nastarczyło zawsze na piwo, a zboże nawet nieskoszone czy zwierzynę swą nieraz za groszy kilka odda na folwark; małowielki to uczynek ale możnych zawsze wspomaga.
Urodna. Chamka o oszałamiającej urodzie, wywiera walny wpływ na chłopów, a nawet i Panów, stale jeno ukrywa to pod niewinną twarzyczką. Flirtuje wszem i wobec, ba! zdarza się, że nawet z szlachtą dworską, przez co wielu popaść może w tarapaty. Chamka taka ma wrodzony wdzięk, który pozwala jej nakłaniać innych do zrobienia wszystkiego. To jeden z najniebezpieczniejszych chamów, należy się ich bacznie wystrzegać!!!
Zbieg. Zbieg to typ chama, który swawolnie odszedł z roli i zagrody ode swego Pana. Często chodzi taki po chałupach chamskich i prosi o strawę czy schronienie. Zbieg zwany też człowiekiem luźnym jest to najgorszy spośród chamów, bo buntować chłopów mogą - dlatego na takowych lza zwracać baczną uwagę - insze chamy mogą im pomagać, ukrywać ich i tem podobne. Zbiegów trza pierwej okować, acz nie batożyć, bo prawo stanowi, że można go przymuszać do roboty tako długo, aż prawowity właściciel się o niego nie upomni.
Zielarka.Choć chamy często uznają je za oblubienice czartów, to te mają z nimi małowiele wspólnego - wykorzystują one naturalne właściwości roślin i zwierząt, chętnie wspomagają chłopów ziołami wywarami z nich, maściami i inszymi naparami. Są zazwyczaj szanowanymi pośród chłopstwa personami, często służą im radą nie tylko w chorobach czy sprawach sercowych, ale i wielu inszych materyjach. Zazwyczaj mieszkają z dala od osad chłopskich.
A do tego:
Doręczyciel padający. Tego typu chama dawnom nie napotkał, bo to wyszedł dawno z mody, zaś u Starostów, u których takowych napotykam, wyśmiewam w głos wszem i wobec - acz wart jest skreślenia słów kilku, bo to jest ciekawy cham podczas Biesiad komedyowych. Cham to pospolity, niewiele znaczny we wsi, choć i niekoniecznie. Ubiera się w poplamioną własną krwią koszulę, ma często kilka kul, bełtów lubo strzał w swym ciele, zazwyczaj porusza się w agonalnym stanie. Potrafi ci on naleźć zawsze Swawolną Kompanię choćby i z mili, i choćby ukryła się w samym piekle. Charczy on, rzęzi coś pod nosem, wypowiada jakoweś słowa, które są zawsze arcyważne i wprowadzają jeno nas szlachtę do nerwacyj. Zawsze przynosi on jakieś wieści, które w taką kabałę wpuszczają Panów Braci, że aż strach. A to przyjdzie i powie iż dwór zajechan, a to że półksiężyc idzie, a to że zaraza, a to... Tyle dobrze, że nie trza go już ni batożyć, ni ćwiczyć, bo zawsze jak co rzeknie, to zaraz psi syn zdycha.
A na koniec po tym tuzinie chamów rzeknę jeszcze jedno: cham, choć nie szlacheć, to podczas biesiad choćby bohater drugorzędny i trzeba się nad nim zastanowić jak nad Podstarościm abo Panem Bratem, jeśli ma odegrać ważną rolę - spisano już o tym jak preparować Bohaterów Niezależnych dziesiątki artykułów, więc ja ograniczę się tylko do skrótowego przedstawienia moich BN. Muszą oni mieć: charakterystykę (nie cyfry, a opis ich możliwości), osobowość (cel, motywacje, światopogląd itp.), ekwipunek (co ma przy sobie, co może „zdobyć”), wreszcie jak będę go odgrywał tzn. czym się on będzie wyróżniał spośród innych.
Obraz jest autorstwa Piotra Michałowskiego pt. "Chłop w kapeluszu"

Przeczytałem właśnie w całości Fantazyn#6, "fantastyczne" pismo z BB. I co tam???
Okładka przypomina te MiM'owe- nie jest ani super, ani denna. Po prostu jest... Co innego logo. Nasuwa mi się jedno tylko stwierdzenie zapamiętane z podstawówki: mierna praca plastyczna popełniona na lekcji fizyki.
Otwieram i przechodzę do wnętrza.
Całość stron utrzymana w tonacji białe i czarne (negatyw strony) jest fajna i miło się czyta. Nie ma jakichś numerów w stylu któregoś z MiM: jasnozielone (czcionki) na zielonym (tle) ilustruje coś jadącego po szarozielonym.

Przejrzałem ponownie wszystkie ilustracje i niestety muszę przyznać im wspólną ocenę przeciętny z lekkim minusem. Poniżej przeciętnej.

Przede wszystkim razi w całości numeru marnowanie farby. To nie to, z czym spotykaliśmy się w Portal'u. Tutaj charakterystyka Kota Klausa może być rozpisana na pół strony. W Portal'u rzecz nie do pomyślenia. Takoż z licencją Otwartej Gry znają się wszyscy zainteresowani, więc po co ją dawać na pierwszych stronach pisma?

Zazwyczaj po wstępniaku sięgam do felietonów, bo te lubię najbardziej, ale... zachęcony ciekawym wywiadem z JMK Komudą jako ja nie chwaląc się jestem Starosta Śląski pobieżyłem na owe strony. No i pozostawiłem go po minucie. Bo jak wywiadem można nazwać trzy odpowiedzi i trzy pytania. Zaiste skromny to wywiad. Fragment Bohuna pominę, bo jak przeczytam całość, popełnię osobną ocenę.

Felietony: Jacek Piekara historycznie o fantastyce i TRUSTcie, zaś Witold Jabłoński treściwie o polskiej historii przeplatanej baśnią.
Dzwon, który wezwał przeklętych przeciętna morska przygoda do D&D. Imiona dobrano iście perfekcyjnie: Billy Kidd , Thurndana i … Pawlak (sic!).  Poznając starego bydlaka Pawlaka - musi co na sesjach miast straszno jest zabawno.
Kary żeglarskie kończące przygodę mogłyby być i ciekawe, gdyby poparto je historycznymi źródłami, dodatkowo było ich przynajmniej raz więcej.
Collegium Magicum to dwustronicowy opis pewnego miejsca wraz z trzema pomysłami na przygody. Więc przeciętnie.
Blask Waterdeep to ciekawa o tyle gazeta, iż z tego co się orientuję to ni prochu, ni drukarni nie ma w Waterdeep, więc przepisywana chyba ręcznie (ale specjalistą od D&D nie jestem). Jako MG nie wykorzystałbym żadnej z wieści z tej strony na mini-przygodę, czy cała sesję.
Kończę już dział z DeDekami, bo na nich mało się znam i mało lubię…uff. Ulubiony WFRP i srogie rozczarowanie. Fimir i Nowa, Dawna Wiara to nowe, dawne informacje z WFRP ed.1, ubrane w nowe szaty. Szkoda, bo to kolejne stracone strony. Wiem, że nie wszyscy mają WFRP 1 ed.
Jednooki interes to przygoda utrzymana w klimacie tych, które ukazywały się w ostatniej dekadzie ubiegłego stulecia. Bohaterowie z jakiegoś powodu muszą udać się do wioski na południe od stolicy -  pierwsze zdania przygody tłumaczą wszystko, dalej już normalnie: potwory dadzą wam złoto i cuda niewidy jak przyniesiecie świecidełko. Jak zabijecie potwory na początku sesji lub uciekniecie… pozostaje spotkać się na kolejnej sesji. Jednak autor przestrzega, że ktoś ma, bądź musi być zły i chciwy w drużynie.
Haj Fantazy niby i śmieszne, acz za długie.
Confessia gdyby ją odpowiednio spreparować, by nie była liniową opowieścią byłaby ciekawa dla Wodziarzy. Dobry pomysł.
Postapoakaliptyczne sporty do Neuroshimy ciekawie się czyta poza tym, że 3 sporty różnią się jedynie nazwami (strzelanie do celu baseball i polowania).
Shadowkeep Zuhara- fajnie napisane omówienie autorskiego systemu, gdzieś go już czytałem wyrywkowo.

Podsumowując:
Oceny dokonałem baaardzo rygorystycznie szósty numer Fantazynu to pismo przeciętne. Przeciętne ilustracje, przeciętne przygody. Marnotrawstwo miejsca (dużo tabel, dużo opisów postaci dużą czcionką). Brak jakiegoś hitu takiego, jakim był np. Tekścior numeru w Portal'u. I co najdziwniejsze już niedługo powinien ukazać się nowy numer, a tu ani widu, ani słychu, ani na stronie Fantazynu, ani na forum nie ma wiekszego fermentu. Jedynie jakaś wzmianka na temat, że dużo miejsca poświeci się Klananarchi. A to nie zapowiada jakiegoś wielkiego skoku z przeciętnej na dobrą ocenę.
Pozostaje mieć nadzieję - wszak to pierwsze duże kroki Fantazynu na sklepowych półkach. Do tego dochodzi jeszcze konkurencja w postaci Gozoku…Z innej strony cena - 6.50zł jednak usprawiedliwia wszelkie potknięcia - to małe pieniążki, a jeśli utrzyma się nadal na tym samym poziomie, zaś poziom merytoryczny będzie wzrastał, będzie bosko!
Bądźmy dobrej myśli.

· Nota ·
Większość informacji na temat nazw, ilustracji, grafik, ras i ich insygni, pojazdów, miejsc, oddziałów, profesji i innych dóbr intelektualnych należy do Games Workshop, Fantasy Flight Games i innych wydawnictw powiązanych z grą fabularną Warhammer Fantasy Role Playing.
Informacje zawarte na tym blogu są materiałem nieoficjalnym, fanowskim tworzonym przez w myśl zasady: "od fanów dla fanów" i nie mają na celu naruszenia praw autorskich w.w. firm. Niemniej jednak zawarte tu materiały są zastrzeżone (P.O.G.R.O.M. © 2006 -2009) i nie powinny być kopiowany bez mojej zgody, jeśli chcesz skorzystać z zawartych tu treści, materiałów bloga zapytaj mnie, kontakt znajduje się w pierwszej zakładce po lewej stronie INFO.
Jakby to powiedzieli Monhy Python'i: "To jest moja idea i to ja mam do niej prawa"
·Proclamatio·
Jeśli przez przeoczenie lub zaniedbanie niechcący wykazałem jakiekolwiek odchylenie sesksistowskie, rasistowskie, kulturowe, nacjonalistyczne, regionalne, intelektualne, socjoekonomiczne, etnocentryczne, fallocentryczne, heteropatriarchalistyczne lub inne, jeszcze nienazwane- przepraszam i czekam na wszelkie sugestie dotyczące moich błędów."
·James Finn Garner·
·English·
This web site is completely unofficial and in no way endorsed by Games Workshop Limited. Warhammer Fantasy Roleplay, the Warhammer Fantasy Roleplay logo, WFRP, Chaos, the Chaos device, the Chaos logo, Citadel, Citadel Device, Darkblade, 'Eavy Metal, Forge World, Games Workshop, Games Workshop logo, Golden Demon, Great Unclean One, GW, the Hammer of Sigmar logo, Horned Rat logo, Keeper of Secrets, Khemri, Khorne, the Khorne logo, Lord of Change, Nurgle, the Nurgle logo, Skaven, the Skaven symbol device, Slaanesh, the Slaanesh logo, Tomb Kings, Tzeentch, the Tzeentch logo, Warhammer, Warhammer World logo, White Dwarf, the White Dwarf logo, and all associated marks, names, races, race insignia, characters, vehicles, locations, units, artefacts, illustrations and images from the Warhammer world are either , TM and/or Copyright Games Workshop Ltd 2000-2009, variably registered in the UK and other countries around the world. Used without permission. No challenge to their status intended. All Rights Reserved to their respective owners. Unless othwerwise indicated, all content © 2006-2009 by Borejko

· Kontakt ·
Blog: www.gryfabularne.blogspot.com
e:mail: borejko(małpka)gmail.com
gg: 9470444

com widział, tom spisał ja, nie chwaląc się,
służebnik Waszych Mości Starostów Gry
Adryan Boreyko, Starosta śląski


Wstęp
Chyba nik, nikaj, nie chlasto tak jak jo


mój sąsiad

Górale to lud wielce zażarty, pieniaczy i skory do bitki. Uparci są jako kozły, lżyć i odgrażać się sobie potrafią jako żydzi, po zwadzie jednak jako i szlachta razem u stołu w jednej kompanii siadają, a urazu do siebie żadnego nie czują. Niektórzy z nich są lękliwi, wierzą w gusła, czary i uroki. Nieraz jak Pan jakowyś na nich krzyknie to tak się przelękną że zachorują i pracować nie mogą. Łeb góralski z łbem szlacheckim zrównać można, a ich synowie mając 10 wiosen kwartę tęgiej okowity spijają w karczmie. Większość z nich to Wołosi czyli pasterze pochodzący z Bałkanów, a patronami ich jako pasterzy są św. Mikołaj i św. Wandalin. Bawią się tańczac siustanego i bardzo szybkie łobertasy i wiele innych tańców. Jedzą to co w innych regionach Polski- lubią mleko, kaszę, sery,placki owsiane i słoninę, jednakże pstrągi są dla nich wielkim przysmakiem. Swe góry miłują nadle wszystko, a do wojsk idą stąd najlepsi żołnierze. Robotni, nie żyją w biedzie, ale i niewielu pośród nich jest zamożnych. Co wielce w konflikcie pomiędzy szlachtą a nacją tą stoi, to to iż kradzieży drewna i ziemiopłodów z lasu się dopuszczają, czego oni za kradzież nie posądzają.
...tza ciupaske se naprawić, bo mnie dworscy obiecajom zabić...
przyśpiewka góralska

Wygląd
Jakóż ja mom synku z tebą mówić, dy ty ni mosz żadnych galot na rzić jo mom bótki sznurowane, pańskie, ty ni mosz łachmonów cygańskich
przyśpiewka góralska
Górale są dobrze zbudowani, obdarzeni dużą krzepą i zwinnością. Ich cera jest śniada, oczy duże czarne, włosy częściej czarne niźli płowe, często nawet do ramion. Ubiór swój przystosowany mają do bytowania w górach, szyty z grubych materiałów wełnianych. Stroje ich różnią się zależnie od okolicy (inne stroje mają górale z Beskidu babiogórskiego, inne z żywieckiego, jeszcze inne noszą Słowacy), jednak znaczna większość z nich nosi workowate koszule z wykładanym kołnierzykiem, ozdobionym czerwonym znakiem, często spięte mosiężną grafą. Narzucają na nie grube, sukienne, kaftany czerwone abo niebieskie z guzami i haftami (w pracy noszą je na lewej stronie). Na to wszystko zawdziewają gunie (wierzchnie okrycia) czarne i szare, latem noszą je na ramieniu. Spodnie, które zwią gaciami, noszą obcisłe, sukienne, często białe z szwem wzdłuż nogawic u dołu. Ściągają je nawłokami (sznurkiem owiniętym dookoła nogawic), zaś u góry opinają bardzo szerokim pasem (od bioder aż do piersi) gęsto tłoczonym czy to nabijanym zapinanym na trzy mosiężne sprzączki. Na nogach noszą kierpce ze skóry świńskiej abo wołowej, zimą w czasie mrozów moszczą je słomą, lub zakładają onuce. Całości stale dopełniają czarne kapelusze opasane wstążką, które winny być tak grube, iż można z nich jeść polewki na halach.
Kobiety z Beskidów odznaczają się ładną kibicią, małymi drobnymi dłońmi i stopami, nie są nieśmiałe, ni pierzchliwe. Włosy zaczesują gładko, abo pletą warkocze, opasujące z dwu stron głowę, a łączą je kokardą z wstążek, zamężne noszą czepce siatkowe lub łoktuszki (lniane płachty i obrusy). Wdziewają ciasnochy czyli koszule z bufiastymi rękawami do łokcia, na nich kabotki ozdobne haftem krzyżykowym jednolitej barwy. Dolną część stroju stanowią dwie oddzielne, wiązane ciemne zapaski płócienne (tylnia i przednia), na nich z przodu kwieciste fartuszki przepasane w biodrach wstęgą wiązaną w kokardę. Na nogach noszą takież same kierpce jak mężczyźni.
Dzieci do lat siedmiu noszą długie płócienne koszule, by potem chodzić już w ubiorach na wyrost, lubo po swym starszym rodzeństwie.
Koło Trzech Króli, każdy się w kożuch tuli
przysłowie

Domostwa
Kaj som łonki, som i monki

przysłowie

Chaty budują niskie z bali drzewianych, frontem w południową stronę. Mają one jedną izbę, kuchnię i komorę - palenisko abo piec znajduje się pośrodku izby, wokół niego rozstawiają ławy, stół (nocą do spania, dniem do siedzenia). Niekiedy w pobielonej izbie, znajdzie się niskie łoże z pierzynami, zawsze jednak na ścianach świątki mają. Zimą w nich chłodno i ciemno (niewielkie okna są nisko nad podłogą) , latem duszno. Centralne miejsce w kuchni zajmuje duże palenisko (w zimne noce gospodarz domu trzyma nogi w piekarniku do wypieku chleba (zwanym później i gdzieniegdzie szabaśnikiem) oraz kredens na naczynia, łóżko do siedzenia, stół, krzesła, balię. W komorze stoi skrzynia ze sprzętami i zapasami. Obejścia wyłożone są płaskimi kamieniami wyciąganymi z rzek lub pól (te częściej układa się na granicach ich miedzy tworząc tzw. mur lub gromadnice). W niektórych z tych domów kominów nie ma, coby podymnego nie musieć płacić. Małe rozdrobnione gospodarstwa nie są w stanie zapewnić im bytu, jednak przy każdej chałupie mają drzewa owocowe, krzewy i kwiaty.
...cyś ty chłopie oszałoł, cy ni mos rozumu, karczma ku drodze, a ty idziesz ku domu...
napisy na przydrożnych karczmach

Zajęcia
Ja ty sie znosz, jak ty żeś w wojsku nie był, zresztom jo chyba wim lepiej
mój sąsiad
Codziennie górale robią na roli i w gospodarstwie, nadto wszystko górale wypasają po halach i lasach owce, a wypędzają je nazajutrz po Zielonych Świątkach, obierając bacę i kilku pasterzy, towarzystwa dotrzymują im mądre, duże psy. Sypiają w małych szałasach, zaś powracają przed zimą do swych domostw. Ci co nie chadzają z baranami po halach zajmują się innymi zajęciami, często po lasach i stromych górach końmi drzewa ściągają, co wymaga wielkiej zwinności. Ich koniki małe, zwięzłe i kształtne, pamiętać lza iż cenią je jako szlachta- gdy są spocone swoimi kapotami je okrywają. Niektórzy z nich potem owe drwa spławia, płynąc ze śpiewem na ustach wraz z odmętami rzek, a ilu z nich w nich pozostaje... Umiłowanie do sztuki mają ogromne: a to mężczyźni rzeźbią w drewnie, a to w kamieniu, kobiety zaś haftują i wykonują ozdoby z owczej wełny. Przy pracy nucą pieśni długie jak dumki ruskie, abo przyśpiewki krótkie acz sprośne, z humorem.
Paście sie łowiecki na zielonym tłocku
bo jo was jus nie bedem, pas ino tego rocku
Ino tego rocku, ino tej jesieni,
pokiel sie trawicka na hali zieleni
przyśpiewka góralska

Obyczaje
Kto rano wstaje ten leje jak z cebra
przysłowie
Obyczaje góralskie wielce nie różnią się od tych z pozostałych części Polski, co się tyczy jednak obyczajów pasterskich to większość zaczerpnięte jest od Wałachów. I tak w przeddzień wyjścia na wypas czyszczą bydło, kropią je wodą święconą, żegnają zwierzęta krzyżem. Na wypas wychodzą z długimi, gładkimi kijami, aby ich bydło było równie okazałe i gładkie, zdobią je nawet wstążkami i jedliną, dzwonkami (by uchronić przed wszelkim złem i zagubieniem). Jeśli góral wychodzi na wypas z jedną nogawicą czarną, drugą białą oznacza to iż jest on bardzo bogaty (ma owce i czarne i białe).
Górale umiłowali się w zabawach: udają hajduków i złodziei; chodzą na "ujcowe", czyli podkradają jabłka, śliwki i gruszki z sąsiedniego ogrodu; piskają na listkach, źdźbłach i słomkach,
fujarkach; strzelają z biczów ustrojonych we wstążki i "kućki"; zębami wyciągają monety z pełnych balii wody; skaczą przez ogniska, na drzewach wieszają powrozy i wyczyniają na nich przeróżne sztuczki. Zdarza się iż pasterze konkurują ze sobą strzelając do siebie z proc i batów niewielkimi kamykami, niekiedy te strzelaniny kończą się walnymi bitwami. Górale " helokają " (jak to się zwie w okolicach Cieszyna) czyli pohukują i nawołują się z oddalonych od siebie hal.
Święta wszelkie religijne traktują z należytą powagą, przestrzegają kościelnych nakazów i zakazów choć niekiedy i tak bywa że wprzód bez sakramentu małżeńskiego żyją ze sobą. Dziewczęta same chadzają i do kościoła, a nierzadko i do karczem !
Hop muzyka, bo ujca bijom !!!


Zbójniki
...ani jo se zbój, ni jo jes zbójnicek, ino nad zbójnickami psewodnicek hej idem w las, piórko mi migoce, kie ciupazkom zawine tam posoki utoce...
fragment pieśni zbójnickiej

To najgorsza klątwa tych ziem, ci zbójnicy, zbierają się oni w kupy od kilku nawet do kilkudziesięciu chłopa wiosną na św. Jerzego 23 IV, gdy ujrzą na najwyższej górze w okolicy wielkie ognisko, kończą zaś swe napady zimą zwykle na św. Michała 29 IX, gdy mróz pierwszy ściska (okres wypasu owiec). Pochwycić ich nie ma jak bo góry mają za swe, we wsiach nie ma ich jeno wtedy gdy górale na wypas chodzą, jak którego zranią dworscy, ten w koło gada że to niedźwiedź go na wypasie drasnął. Przed każdym napadem abo to górale, abo żebracy czy to frajerki zbójów dokonują rozpoznania ilu ludzi, gdzie i jak uzbrojonych. Potem zbójnicy rabują już dwory, plebanie, zamożniejsze gospodarstwa, młyny, karczmy i karawany. A gołocą ze wszystkiego co się da, potem dzielą to pospołu równo, co zaś niepodzielne kryją - to zostawiają jako nawiązkę dla rodzin poległych. Zmarłych swoich grzebią z honorami: w ich strojach zbójnickich, wraz z bronią, emblematami, groby moszczą jedliną, zaś na głazie ryją krzyż. Nad każdą kompanią zbójecką stoi wódz, co to go harnasiem zowią, on to też uroczyście zawiązuje grupę, wtedy też składają sobie przysięgi o religijnym charakterze. Mają ci oni swój honorowy kodeks zbójnicki, oraz prawa jak nowych zbójów przyjmować: nowicjusza jeśli się nie zgadza na zbójowanie, nie przyjmują, jeśli większość się nie zgadza na jego przyjęcie także go odrzucają. Harnasiem może się stać jeno ktoś polecony przez innego zbójnika (ręczący za niego), składa on przysięgi na broń i krzyż- w razie jego śmierci jego zastępca musi go pomścić, gdyby się nie dało go uwolnić. Harnaś organizuje wypady, wyznacza kary nawet śmiertelne, przewodniczy modlitwom i pogrzebom, niektórzy z nich odprawiać potrafią także obrzędy magiczne. Zasadami się kierują, lecz prawa nie przestrzegają: nieraz potrafią plebana okraść by potem wszystko do skrzyni na datki wrzucić, a w karczmach dla przykładu jadło sami szykują by ich nie potruto. Mają oni więc te zasady współżycia (opiekują nad rannymi i chorymi, mają swe stroje, uzbrojenia, pieśni, tańce i zabawy) o nich wiele lza by pisać jeno lza by wiecej wiedzieć, a skąd niby to skoro oni nieuchwytni???
Dnia pewnego zbójnicy, pochwycili generała cesarskiego, który jął się przechwalać czym to On się nie przysłużył wojsku austriackiemu. Na to Walenty Kwiczoł odpowiedział mu:"A jo trzyeści baranów porwołem, dwajśćia zeżarłech, w tym śtyry śmierdzonce"
serial TVP "Janosik"

Zaklęcia góralskie
Młodemu Wali straśnie źle się paliło w piecu, na to posedł ku gaździe najstarsemu, najmondrejsemu, co to sie na wsyćkim znoł pytać co tu cynić. Ten mu zaś nakazoł coby jak bydzie na dwoze u mospana, by mu buchnoł kapke prochu i wsadził do komina. Po dwu tydniach stary gazda spotkoł Wale i sie pyto:
-No jakze ci sie pali w tymze piecu
-Eee, jo nie wiem, bo jo juz tam nie bywom.


Wszyscy górale, wielce wierzą w czary i gusła, a większość chorób przypisuje urokom. Męczy ich wiele choróbsk,a przede wszystkim:
-suchoty (leczą dużą ilością gorzałki z pieprzem lub psim sadłem, (w późniejszym okresie palą fajki). Tak naprawdę najskuteczniejsze jest nacieranie psim sadłem lub okowitą.
-duszności (piją miętę i miód, jedzą czosnek)
-bóle krzyża (używają rośliny zwanej "zbójem" piją z niej wywar)
A oto zaklęcia góralskiego pochodzenia:
Na suchoty u dziecek. Po garści mąki z chałup kilku wziąść, wodą święconą z kościoła rozczynić, potem kołacz z dziurą wielką upiec z tego. Przewlec dzieciątko nie mniej ni więcej razy niż 9. Tak spreparowane lekarstwo rzucić na drogę- jak je pies zje suchoty na niego przejdą.
Uroków wselkich łodwyrtywanie. Jeśli na kogo rzucone zostało "złe oko" lub inny urok należy przy "urzeczonym" rzucić węgle żarzące na wodę, i jeśli węgle opadną na dno urok został odczyniony.
Niektórzy starzy górale, znają jeszcze mocniejszą wersję, tegoż zaklęcia, jedynie zaprzyjaźnieni z nimi PG mogą je poznać tylko wtedy, gdy góral spije się okrutnie, a jest to:
Uroków wselkich łodwyrtywanie najmocniejse z mocnych. Kiedy węgle nie opadają na dno starczy tą wodą urzeczonego obmyć, a wtedy urok pewnikiem pryśnie.
Jak łodwyrtnąć strachy i lęki.
Jeśli ktoś zlęknie się kogo lub zwierza jakiego, sierści abo włosów uciąć. Zapalić i zalęknionemu dać to powąchać. Wnet spokojny się stanie.
O powodzeniu wszystkich tych zaklęć decyduje Starosta Gry. Wiara w magię ma oczywiście istotne znaczenie. PG, pamiętaj że zaklęcia góralskie są wszystkie o olbrzymiej mocy i należy ich używać tylko i wyłącznie w bardzo ważnych sytuacjach. Niechże zacytuje tylko za "Necronomiconem" : "...góralskie zaklęcia górale poznali za pomocą zaprzyjaźnionych z nimi Starszych Istot, które zatrzymały sie u pewnego gazdy... " Tak, tak z magią nie ma żartów...
"Stasek poseł na plebanije coby dysc zamówić bo nic, a nic nie loło, wyłuscył mu sprawe jako lezy i mówi co mo dutki na ofiare. Ksiundz sie zapytoł:
-A ile mocie tych dutków ?
-Ady śtyry.Ksiund wziął dutki i sie roześmioł:
- Za tela to moze jutro zagzmi !

Słowniczek gwary
asyrunek- pobór do wojska
baba- żona
bier- bierz
błocyć- pamiętać
borg- pożyczka
bulcyć- mówić niewyraźnie
casym- czasem
chaw- tutaj
cerchać- skubać wełnę
chyboj- przyjdź
dziedzina- wieś
dzisioka, zdziśka- dzisiaj
dziwej- popatrz
frajerka- kochank
fujo-wieje
god- wąż
grzebik- gwóźdż do podków
hań- tam
heknij- krzyknij
hoba- grzyb
honcwut- łobuz
jajeśnica- jajecznica
juzek- już to zrobiłem
karkoska- duża gałąź swierkowa
konsek- kawałek
korchel- pijak
latawica- dziewczyna uganiająca się za chłopakami
lebo- albo
lygnij- połóż się
łobiero- ropieje
łobocyć- popatzrzyć
łodwyrtnąć- odwrócić
łostań- zostań
łujek- wujek
łun- on
młaka- podmokły teren
motac- kręcić, kłamać
miśkowac- kastrować
mućkać- całować
naryktowac- przygotować
nasuć- napełnij
niepili- obcy
obabiony- ożeniony
owcorz- pomocnik bacy
pacnij- uderz
pyrlik- młot
pytom piyknie- proszę ładnie
pockej- poczekaj
póć- chodź
pipulka- miłe dziewcze (pipidło- odwrotnie)
pitolić- nieładnie grac na czymś
połednina- obiad
poraił- poradził
poziero- patrzeć
raptym- szybko
ryceć- płakać
rypac- niszczyć
scyrko- dzwoni
se- sobie
stela- stąd
suści- szumi
tez- też prawda
taśka- torebka
ulongnoć- urodzić
uraic- uradzić
wcora- wczoraj
wdy- zawsze
wrescec- wrzeszczeć
zacon- zaczął
zakiela- za ile
zrzadełko- lustro
zwyrtnij- obróćLiteratura:
F. Popiołek - Historia osadnictwa w Beskidzie Śląskim
A. Komoniecki - Dziejopis żywiecki
Kalendarze beskidzkie.
Brenna - wieś w śląsku cieszyńskim.
Brenna umiejscowiła się w górnym biegu rzeki Brennicy (prawego dopływu Wisły) w dolinie tejże rzeki, a otoczona jest górami: Błotną, Klimczokiem, Orłową i Równicą. A.D.1565 darował ją książe Wacław z Kojkowic, powstała w obrębie starszej wsi Górek Małych, leżącej nieopodal Skoczowa i Cieszyna. Założył ją osadca, który to otrzymał obszar ziemi (pokryty lasami), podzielił go między sprowadzonych osadników, sobie pozostawił ziemie z najlepszą glebą. Dwa lata później książę Wacław i Fryderyk Kazimierz potwierdzili przywilej na wójtostwo Mikołajowi Taneczowi (Tańcowi). Później Taniec zabiegał o wójtostwo dziedziczne, którego jednak nie wprowadzono - grunta otrzymał Szumski Marcin, a Taniec otrzymał woleństwo. Szumscy otrzymali pole przy hucie oraz karczmę z wyszynkiem. Kolejnym sprawującym tytuł wójtowski do roku 1625 był niejaki Jakub, po nim młody Gawlas, któremu w zamian za pożyczkę 450 talarów księciu (której de facto nigdy książe nie zwrócił) rozszerzono uprawnienia na wałkownie przy młynię (z roczną opłatą 2 talarów). Księżna Elżbieta Lukrecja stworzyła wałchę (staw prywatny), Brenna zaś stała się własnością książęcą z folwarkiem i hutą szklaną (wykonującą szkło proste i szklanice), a w 1621 roku wybudowano hutę Nową ( właściciele starej kilkakrotnie się zmieniali by koniec, końców skasować ją ze względu na to iż ostatni jej właściciel Heller nie płacił nawet należytego podatku). W tym samym roku Brenna liczy 7 siedlaków, 29 zagrodników, 12 nowych osadników otrzymało wyrobiska (tj. ziemie do wykarczowania) i 6-letnią wolniznę. Byli też i komornicy i chałupnicy oddający się głównie wypasowi. Zamożniejsi chłopi z Brennej to: Peter - masarz, Szymon- tokarz, Mazur prowadził młyn książęcy, inny rżnie na pile (5 kóp jodły i 1 kopę lipy wykonywał na rzecz dworu), inny robi sery dla dworu, dwóch hutników tu można uświadczyć: starego Andrysa i nowego Jaksę, kilku ma też pszczoły. Bydła wałaskiego brat Gawlasa wypasa około 1000 sztuk ( a co roku oddaje z nich dziesięcinę), Madziar prowadzi miejscową karczmę. Kolejnymi wójtami Brennej byli: Gawlas (do 1655), Feferecki (do 1687), i Rachwoł (do 1699).

PS. Tym tekstem do Dzikich Pól debiutowałem na łamach prasy RPG. Mianowicie było to w piśmie Portal 6 2000.

Tryumf Łowcy oparty został na opowiadaniu Henrego Kutnera pod tym samym tytułem (Fenix 0/1990). Onegdaj spreparowałem go wyłącznie dla naszych potrzeb. Jest on nieco trudny do prowadzenia w konwencji RPG (wszyscy Łowcy są dla siebie przeciwnikami), jednak fajnie sprawdza się w warunkach PBeM.
W przypadku "czystego RPG" najlepiej by wyłonić gracza głównego, który bedzie odgrywał Łowcę pozostali zaś pozostają członkami świty. Zasady zabawy winno połozyć się na narracje, niźli na ustalanie kto, kogo i gdzie trafił. A z tym wprawny MG zapewne da sobie radę…
Na podstawie opowiadania Henry Kutnera pt. samym tytułem (Fenix 0/90)
Nie zabijaj brata swego.
Zabijanie jest naturalne.
Nie daj się ponieść emocjom.
Przyjemności są zdradliwe.
Najważniejsze z Zasad Kodeksu Łowieckiego
Łowcy byli, są i będą. Żyją we wszystkich istniejących światach: można ich spotkać pośród neonowych ulic Night City, ciemnych zaułków Świata Mroku, czy nawet na bezdrożach Starego Świata.
Łowcy są ludźmi, jednakże ludźmi naznaczonymi wybitnymi cechami ze względu na ustawiczny trening, jakiemu poddawani są od dziecka. Rodzą się poprzez metodę sztucznego zapłodnienia, rzadziej przez błąd, niedopatrzenie ojca, gdy ten w chwili bezsilności oddał się przyjemności-zapłodnił jedną ze swych wielu żon. Bez względu na to jak został poczęty Łowca, urodzić się Nim to olbrzymi zaszczyt- żony, świta i motłoch(tak Łowcy zwą pospolitych, przeciętnych ludzi) mogą tylko zazdrościć. Każdy z Łowców utrzymuje harem ze swoimi wieloma żonami, dziećmi służbą. Do szóstego roku życie spędzają w haremie obok matek, mamek i innych dzieci. Potem następują już tylko bezlitosne lata treningu, aż do samego krańca Łowcy, przerywane odpoczynkiem i przyjmowaniem posiłków koniecznych do ustawicznego podtrzymywania sprawności fizycznej i umysłowej (mają nieprzyjemny smak białka, minerałów, witamin). Wieloletnie przysposabianie ciała i umysłu, ślepe posłuszeństwo, żelazna dyscyplina czynią z młodego Łowcy istotę pozbawioną uczuć, wszelkich przyjemności. Każdy Łowca musi być przebiegły, zwinny, sprytny i odważny ten, który straci nad sobą panowanie nazywany jest berserkerem, Jego instynkt zabijania na ślepo bez powodu doprowadza go do stanu, w którym zapomina o ostrożności, a wrodzona nienawiść zostaje wyparta przez strach. Przebiegłość Łowców nie zna granic- młodzi synowie już podczas treningów naciągają zasadę Nie zabijaj brata swego prowokując i stwarzając wypadki, podczas których giną ich bracia w haremie- pozwala to pozostać najbardziej chytremu z nich. On to zostaje Dziedzicem Trofeów, zdobytych onegdaj przez ojca.
Trofea to zasuszone głowy w szklanych słojach- głowy te pochodzą od innych, są swoistą chlubą i chwałą- znajdują się zawsze w centralnym miejscu mieszkania Łowcy, preparują je specjalnie przyuczeni do tego słudzy tzw. wypychacze. Ilość trofeów świadczy o prestiżu Łowcy, zdobywa się je wyłącznie bronią białą, odbierając życie ze szczególnym okrucieństwem. Po śmierci adwersarza wszystkie słoje- trofea przechodzą na rzecz zwycięzcy. Setki zasuszonych głów w szklanych połyskujących skrzyniach i słojach to kolekcje zarezerwowane dla mistrzów. Łowca, któremu uda się dożyć wieku kilkudziesięciu lat to istny cud, niektórzy z Łowców popełniają rytualne samobójstwo, wtedy najstarszy z synów gromadzi trofea, zaś samobójca pozostaje wypchany i postawiony w centralnym miejscu Terenu Łowieckiego. Łowcę takiego zwie się wtedy Nieśmiertelnym, wszyscy podziwiają i zazdroszczą jego żywot i wybór, jakiego dokonał. Obowiązkiem każdego myśliwych jest prowadzić Księgę, przekazywaną z pokolenia na pokolenie, zapisującą wydarzenia dzień po dniu, zawierającą informacje, co do trybu nauczania, życia; opisującą, co ważniejsze walki itp.
Teren Łowiecki to centrum życia łowców, miejsce dies irae, święte miejsce, do którego motłoch nigdy nie ma dostępu, nie może nawet wejść na jego teren, są to zazwyczaj parki, katakumby, opuszczone duże domostwa, którymi zajmuje się kilka wyznaczonych osób ze świty najpotężniejszych Łowców. Do ewentualnej walki dochodzi wyłącznie po wcześniejszym wyzwaniu na pojedynek przez kogoś ze świty. W całej historii Łowców, nie doszło nigdy do odmówienia walki- Łowcy o dużym prestiżu rzadko toczą pojedynki z innym, niższej kategorii adwersarzem (dysponującymi np.kilkoma Trofeami)- szukają przeciwników pośród równych sobie. Doprowadzanie do wściekłości przeciwnika przed walką drwieniem i wyszydzaniem jego możliwości to typowe działanie każdego Łowców- wściekłość sprawia, iż przyćmione są zasady ostrożności, a te prowadzą do nieuchronnej klęski. Łowcy stronią od wszelkich nowinek cywilizacyjnych, ograniczając je do niezbędnego minimum- cywilizacja ułatwia życie, zaś takie życie to przyjemność, a ta zgodnie z zasadą kodeksu jest zdradliwa.
Żony przyozdobione w kosztowności, klejnoty i atłasy są osobami zajmującymi się całym haremem, one też organizują uczty i bale po każdej zwycięskiej walce. Niedopieszczone, całowane po ew. śmierci wraz z dziećmi do 6 roku życia zostają wydane motłochowi, niekiedy także uśmiercane zaraz po narodzinach.
Harem to zazwyczaj bogata posiadłość, otoczona parkiem, wewnątrz znajdują się sale treningowe, pomieszczenia służące wypoczynkowi Łowcy, pomieszczenia służby znajdują się w osobnym budynku przyległym do domu Łowcy.
Blizny rytualne, jakimi pokrywają swe ciało, najczęściej czoło i tors świadczą o prestiżu Łowców, pojedynki toczą w swych strojach myśliwskich, czarnych zbrojach odznaczających się lekkością i niewyobrażalną wręcz wytrzymałością. Wykonują je na zamówienie u najlepszych płatnerzy danego regionu. Łowcy udając się dies irae przygotowywują się dokładnie: oczerniają swoje twarze i dłonie. Ubrania codzienne uzależnione są od pochodzenia: mogą to być kimona, wszelakiej maści odzienia paramilitarne- najważniejsze by nie krępowały ruchów i były wygodne.
Świta to osoby bezgranicznie oddani ludzie, którzy byli wcześniej kryminalistami (np. Łowcy ukrywają ich tożsamość), są pozbawieni dążeń i ambicji (utracili je np. na wskutek porażek życiowych) ludźmi uzależnionymi czy z nizin społecznych. Ich poświecenie swego życia w służbie jest tak daleko posunięte, że jeśli Łowca straci swą głowę, najczęściej odbierają sobie życie (w innych przypadkach wracają do życia, jakie pełnili przed służbą). Tylko charyzma i autorytet, jakimi otoczeni są Łowcy, decyduje o takim poświęceniu. Najważniejszymi z całej świty osobami są wypychacze zajmującymi się preparowaniem głów i konserwowaniem ich w formalinie w słojach lub szklanych skrzyniach. Potrafią spreparować każdą głowę, jeśli nie będzie ona naruszona. Z kolei pajęczarze, to osoby zajmujące się tworzeniem sieci pomiędzy posiadłościami Łowców, są swoistego rodzaju szpiegami- dowiadują się który z Łowców jest potężny, kto nie wart zachodu, kto w tarapatach, kto w wyśmienitej kondycji. Potężni Łowcy mają swoich Rządców, kierujących poczynaniami znacznie wiekszej świty (w skład której mogą wchodzić tropiciele, chirurdzy, powiernicy księgi). Na tak dużą świtę mogą sobie pozwolić jedynie Łowcy dysponujący dziesiątkami głów i olbrzymimi majętnościami- wszak utrzymanie licznej świty i Haremu wiąże się z kosztami.
Stosunek prawa i motłochu do zachowań, obyczajów i życia Łowców jest obojętny- prawo nie ingeruje w wewnętrzne poczynania i obyczaje odrębnej grupy społecznej, zaś motłoch może tylko podziwiać idealnych wojowników o nadludzkich wręcz możliwościach (uzależnione jest to od specyfiki świata, w którym Łowcy występują).
Ilustracja by Thorongil



Tytułem wstępu czyliż Krakowa wyiątkowość.
Kraków w hierarchii miast Polski, a nawet i Europy zajmował, zajmuje i będzie zawsze zajmować specjalne miejsce. Miasto owe było przez prawie sześć wieków stolicą Polski, a umiejscowione zostało w kolebce szlachty - Małopolsce, tuż u brzegów Wisły - królowej polskich rzek. Kraków - metropolię handlu międzynarodowego przecina największy szlak handlowy łączący wschód z zachodem: to jest prowadzący od Morza Czarnego przez Lwów, Wrocław, aż do wszystkich innych dalszych zachodnich krajów. Kupcy sprzedają tu swe płody naturalne i wyrobione, a bogate domy kupców cudzoziemskich znajdują się w każdej części miasta, jednakże i nie tylko oni tu handlują są tu: i chłopi malorolni i kmiecie, a bywają też i partacze z okolicznych wsi. Niemasz towaru w Krakowie, którego nie najdziesz: kupisz tu i igłę i i stóg siana, śliwę i zamorskie frukta.
Samo miasto zaś swą historią sięga jeszcze pogańskich czasów, kiedy to żyli tu jeszcze Słowianie, już ówcześni geografowie wspominają w opisach swych podróży o grodzie Kraka, w tysięcznym roku powstało biskupstwo krakowskie, zaś trzydzieści osiem lat później Kraków został już stolicą Polski. W tysiąc dwieście pięćdziesiątym siódmym roku Bolesław Wstydliwy nadał lokację miastu, kilkadziesiąt lat później powstały mury miejskie i miasto w miarę upływającego czasu poczęło sie intensywnie rozwijać.
Początkiem XVII wieku liczy około trzydziestu tysięcy mieszkańców, zaś całe miasto obejść można w godzinę.
Odwiecznie Kraków na swym małowielkim obszarze gromadził, chronił swych mieszkańców z
różnym powodzeniem przed wieloma oblężeniami i najazdami, zarazami, epidemiami, potężnymi powodziami i suchościami, pożarami, głodami, a nawet i trzęsieniami ziemi. Kraków nadal stanowi sporą twierdzę naprzeciw bisurmanom i inszym najeźdźcom, choć zdarzało się w jego historii iż padał pod naporem liczniejszych i silniejszych wrogów - to zawsze powstawał jako feniks z popiołów, by na nowo gromadzić w swych gospodach i zajazdach gości z różnych stron świata.
Tak też od wieków; i bogaci i szlachta i mieszczanie i cudzoziemcy przysyłali tu swych synów, spragnionych nie tylko sławy, pieniędzy, przygód, acz i możliwości pobierania nauk. Kraków wiecznie wrzał bujnym życiem stolicy wielkiego królestwa - bo tylko tu można było wyuczyć się którejś z nauk, nabrać ogłady, stracić bądź zyskać dobytek.
Położenie rezydencji królewskiej - Wawelu w Krakowie sprawia iż do miasta przybywają posłowie nawet z najbardziej orientalnych krain świata. Wawel wznosi się na skalistym wapiennym wzgórzu i do początków XVII wieku jest siedzibą władców polskich, tam znajduje się zamek królewski, wspaniała katedra otoczona murami i licznymi basztami. Dobra zgromadzone w skarbcach są nie do ocenienia, zaś nie da się
naleźć tam miejsca, by nie zadumać się nad cudownościami sztuki kamieniarskiej, malarskiej, złotniczej czy każdej inszej.
Kraków nie od parady też zwie się drugim Rzymem, a to do ilości świątyń ile tu wzniesiono i ile się tu wznosi. Wiele z nich strawiły pożary i inne klęski większość jednak z nich pozostało, lub pobudowano na ich miejsce nowe - a wszystkie są klejnotami całej Polski. Słynny kościół Panny Marii, Dominikanów, Franciszkanów, Jezuitów to tylko niektóre z wielu, podobnież możnaby wymieniać liczbę klasztorów. Mimo, iż do Krakowa nie zjeżdżają pielgrzymki, tak jak ma to miejsce w Świętej Lipce czy Częstochowie to wszyscy bywający w Krakowie zaglądają do jednego z przybytków bożych, choćby po to by ujrzeć cuda sztuki jakie w nich można znaleźć.
Jednakże dopiero Alma Mater czyli Akademia Krakowska stanowi iż Kraków jest tak znan w szerokim świecie. Ona to sprawia iż tylu tu cudzoziemców, tylu uczonych, tyle mądrości, nauki i sztuki w tym mieście. Pierworodni zamożnych mogą tu pobrać nauk i sztuk umożliwiające im pełnienie ważnych funkcji czy to politycznych, czy to kościelnych, abo i rozwydrzyć się w scholarskiej kompanii.
Dlatego też kto był już wszedzie i widział już wszystko na sam ostatek winien udać się do Krakowa, tam gdzie Vistula najczystsza, obyczajem nie zaś wodą.


666™- 6 Bohaterów, 6 Sekretów, 6 Historii to zabawa, którą najprościej, można porównać do gier Nowej Fali. To interaktywne tworzenie opowieści za pomocą Internetu, w którym można szkolić swój warsztat literacki w gronie znajomych osób. W 666™ uczestniczy najczęściej 6 osób wcielających się w rolę swoich Bohaterów Głównych. Uczestnik zabawy jest autorem swojej postaci i swojej opowieści.
W 666™ BG nie są jednak opisani za pomocą współczynników, jak ma to miejsce w narracyjnych grach fabularnych, nie mają skomplikowanych cech, ani zdolności. W 666 ™ wystarczą nam opisy trzech aspektów Bohatera Głównego: Prezencja, Osobowość i Sekret.

Prezencja- Jak mnie widzą inni? Jaki jest strój powszedni bohatera, jak wygląda jego twarz, jaką ma sylwetkę, jakie ma powiedzenia, nawyki, manieryzmy czy przyzwyczajenia? Jaki posiada znak szczególny, bądź rekwizyt? Czy cieszy się należytym szacunkiem, prestiżem, jest znany i szanowany? Do jakiej klasy społecznej należy?
Osobowość- Jaki jestem naprawdę…Jakie są motywacje BG?, Jak ma cel życiowy? Co chciałby osiągnąć w niedalekiej przyszłości. Jaki ma charakter? Jest impulsywny, a może flegmatyczny? W jakim obecnie jest nastroju? Jaki jest jego kodeks moralny, kodeks postępowania, potrafi kogoś skrzywdzić, a może zabić? Jakie są jego potrzeby, ambicje, temperament i światopogląd. Jak zachowa się w sytuacji gdy będzie usatysfakcjonowany, przestraszony, przerażony, ktoś zachowa się wobec niego agresywnie? Kogo i co lubi, czego i kogo nie?
Sekret- Jaka jest moja największa tajemnica? Jaki popełnił chwalebny, badź haniebny czyn. Ma ze sobą jakiś potężny przedmiot? Ciąży na nim klątwa, ma długi, czy ucieka przed kimś? A może sekret jest tak banalny, że szkoda o nim wspominać…

Nadszedł czas na przetestowanie "na sucho" swego BG. Należy spojrzeć na niego bardzo krytycznie nie mieć litości, dlatego co głupie, nielogiczne, niespójne w jakimkolwiek z trzech elementów bohatera wyrzucić. Trzeba zastanowić się nad tym co powoduje że BG jest bohaterem głównym, a nie epizodycznym: a więc np. czemu zapada w pamięć - czemu daje się polubić? Dobrze jest też przeczytać też lub przypomnieć sobie opowiadania/ książki osadzone w w realiach miejsca akcji, lub inne opowiadające o bohaterach podobnych do tego własnego, obserwując jaka jest jego funkcja w społeczeństwie, co myśli, co robi i co mówi bohater książkowy, a co pomyślałby, co zrobiłby i co powiedział bohater naszej opowieści. Trzeba się po prostu dogłębnie z nim zżyć...

Na czym polega zabawa uczestników i co jest do niej potrzebne?
Przede wszystkim potrzebna jest chęć do uczestniczenia w zabawie. W dalszej kolejności konieczny jest dostęp do Internetu, tak by swobodnie w miarę krótkim czasie wymieniać informacje- nieistotne czy wiadomości wymieniać będzie się na forum, w jakimś komunikatorze czy drogą e-mail.

Każdy uczestnik zabawy tworzy szczegółowy opis swojego BG, ma wgląd do Prezencji innych BG. Prezencja BG to informacja ogólnodostępna, każdy z uczestników widzi, wie jaki jest każdy inny BG. Odzwierciedla to moment, w którym każdy każdego lustruje, bacznie mu się przygląda, bądź poznaje innych. Każdy inaczej na każdego reaguje, inaczej postrzega, odnosi o nim inne wrażenie i dzięki temu ma już pewien wizerunek o BG.
Kolejnym krokiem, jakiego dokonują uczestnicy zabawy to wybór dwóch Osobowości BG (tylko 2!) i zapoznanie się z nimi. Uczestnik zabawy deklaruje pozostałym wszystkim, których BG wybrał i których Osobowości chce poznać. Kiedy wszyscy uczestnicy zadeklarują swoje wybory, wysyłają sobie Osobowości. W tajemnicy przed innymi przekazują sobie prywatnie, na osobności, PM na forum bądź drogą e-mail tak, aby inni uczestnicy zabawy nie zapoznali się z tymi opisami.
W tym momencie uczestnik zabawy zna 5 Prezencji i wybrane Osobowości 2 innych BG.
Ostatni krok uczestnika zabawy to wybór tego BG, którego Sekret chciałby poznać, jednak może wybrać tylko spośród tych 2 BG, których Osobowości wcześniej już poznał. Sekret podobnie jak i osobowości, uczestnicy zabawy przekazują sobie prywatnie. Logicznym też wydaje się być, iż uczestnicy zabawy nie powinni kontaktować się w żaden inny sposób miedzy sobą wymieniając wiadomości o ich BG…chyba, że mają zamiar popsuć sobie zabawę.

Przykład. Janek tworzy swojego BG – Arnolda. Oznajmia pozostałym jaka jest jego Prezencja. Kiedy zapozna się z Prezencjami pozostałych decyduje, że chciałby poznać Osobowości Josefiny i Thomasa. Deklaruje to pozostałym, zaś uczestnicy którzy stworzyli Josefinę i Thomasa wysyłają mu swoje Osobowości. Janek decyduje o tym, iż Osobowość Josefiny i jej Prezencja jest na tyle intrygująca i ciekawa iż, decyduje się na poznanie jej Sekretu. Deklaruje to pozostałym. Otrzymuje drogą prywatną Sekret Josefiny. Proste?

I co dalej?Uczestnik zabawy mając już wszystkie dane, które może poznać zaczyna się zastanawiać nad połączeniem wszystkich znanych faktów z miejscem akcji i zaczyna tworzyć konspekt fabuły. Kierując się logiką i spójnością wszystkich poznanych faktów, każdy uczestnik zabawy tworzy swoją niepowtarzalną opowieść, swoje opowiadanie.
Opowieść o tym, co wydarzyło się pomiędzy 6 BG i jakie relacje pomiędzy nimi zaszły. Zastanawia się skąd i w jaki sposób poznał Osobowość i Sekret BG (słyszał o nim? zapoznał się z nim bliżej? podglądał go ? przypadkiem zobaczył gdy tamten… etc…)
Pamiętajmy, że ma być to opowieść, która nas zaciekawi. Nikogo nie będzie zapewne czytać historii nudzących się sześciu drętwych gości, niemających niczego sobie do przekazania. Ważne, aby w pewnym odcinku czasowym i pewnym miejscu, wydarzyło się coś niezwykłego, intrygującego,coś co zaciekawi czytelnika. Niech w opowieść wedrze się niebezpieczna przygoda, groza, horror, romans, czy komedia. Czas opowieści nie jest istotny, jeśli uczestnikowi zabawy tak odpowiada by całość fabuły rozegrała się w kilka minut, jednego dnia lub kilkunastu dni– niech tak się stanie. Jedynym czynnikiem ograniczającym uczestnika zabawy jest miejsce akcji (w tym przypadku tytułowy dyliżans- patrz dalej).
Bohater Główny może wprowadzać w swej historii postacie drugoplanowe, jednak musi kierować się logiką i skutkami wprowadzenia takiej postaci. Może wprowadzić tyle elementów znanych z literatury, ile sobie zażyczy.
Czymże opowieść byłaby jednak bez przeszkód i ułatwień? Niech uczestnik zabawy wtrąci swojego BG w kłopoty, by potem wyciągnąć go za sprawą jakiegoś ułatwienia. Im więcej szczegółów uczestnik poda w swym konspekcie, bądź spisanym opowiadaniu tym lepiej.
Na koniec każdy przedstawia swoje opowiadania lub konspekty, pozostałym uczestnikom zabawy. Wszyscy mają wgląd w pracę innych, oceniają je w skali od 1 do 5 (nie mogą głosować na swoje opowiadanie!). Kiedy wszyscy dokonają obiektywnej oceny, sumują punkty i …wyłania się najciekawsze opowiadanie. W tym momencie, nadchodzi czas na ostatnie szlify - dyskutują na temat jej fabuły, konstrukcji, poprawiają błędy. Spisują opowiadanie ku chwale potomnych. Nanoszą ostatnie poprawki merytoryczne, stylistyczne- opracowują całość tekstu. Wyrzucają co głupie, dodają nowe, lepsze elementy. Koniec zabawy. Czas przejść do innej kolejnej historii opartej na 6 Bohaterach 6 Sekretach.

Miejsce akcji. Jak zauważyliście w tytule napisane jest 666™-DYLIŻANS. Dyliżans to miejsce, w którym toczy się akcja, z założenia ma to być opowieść przygody, z wszystkimi elementami typowymi dla tego gatunku: wrogami, nieszczęściami naturalnymi, które/ych trzeba przezwyciężyć, aby osiągnąć upragniony cel. Dyliżans porusza się niebezpiecznym traktem świata dark fantasy, pełnym raubitterów, zasadzek i innych niebezpieczeństw. A BG są jego pasażerami. Niech będzie to droga pomiędzy Altdorfem, a Middenheim. Reszta historii i opowieści w rękach uczestników zabawy, czyli Waszych.
„Dyliżans” jest tylko jednym z wielu miejsc scenariuszy, jaki można rozegrać za pomocą 666™. Możliwe są różnorakie miejsca i scenerie, ważne jednak by miejsce akcji było odosobnione- uczestnicy zabawy muszą pełnić rolę Bohaterów Głównych opowieści, a nie przypadkowe drugoplanowe, bezbarwne postacie. Hermetyczna scenaria. odosobniene miejsce, łatwiejsze jest też do konstrukcji fabuły. Tak, więc ciekawymi scenariuszami dla zabawy 666™ mogą być np.:
„Cela 2020”- cela w więzieniu futurystycznym świecie AD.2020 jest miejscem w którym mogą narodzić się ciekawe konflikty i ciekawe opowiadania.
„Przedział w Orient Expresie” – kolejny standard dla kryminału rodem z Agaty Christie, bądź opowieści grozy Rozbitków stylu Lovecrafta.
„Wyspa Rozbitków” –przygody i jeszcze raz przygody 6 ocalałych z katastrofy morskiej na bezludnej wyspie.
Takich scenariuszy mogą powstać dziesiątki, jeśli nie setki. A wszystko, w krótkim czasie.
Ilustracje:
Francois Backvis- "Dyliżans z Liege"

Minęło ponad 30 lat od powstania pierwszej gry fabularnej, około 20 lat od momentu kiedy zetknąłem się z grami fabularnymi, wreszcie ponad 10 lat temu rynek gier fabularnych zaczął funkcjonować w naszym kraju. Powstało i upadło kilka pism fabularnych, udało mi się opublikować parę artykułów w tych dwóch, które najdłużej utrzymały się na rynku, a zarazem wywarły na niego duży wpływ: Magii i Miecz i Portalu. Spędziłem zapewne kilka tysięcy godzin swojego życia w wyimaginowanych światach. Tyle statystyk. Dziś gram znacznie rzadziej niż kiedyś, gry fabularne są nadal jedną z moich ulubionych rozrywek, o których starał się będę niekiedy tutaj pomarudzić...

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget