Veni, Vidi, Vici ?- scenariusz do Dzikich Pól


Szczur w komentarzach zauważył, że blogasek nigdy nie będzie miał tekstów na miarę serwisu, czy pisma bo nie ma np. korekty. Słuszne spostrzeżenie i sporo w tym prawdy.
Ale jest też druga strona medalu.
Jeśli ktoś w dzisiejszych czasach narzeka że brak mu korektora, od razu nasuwa mi się skojarzenie z R.A.Z-em, Grzędowiczem i resztą osób skupionych wokół TRUST- u.
Pomijając już to co robi obecnie Ziemkiewicz, o czym pisze etc. to niesamowite jak Ci goście w tamtych latach potrafili ze sobą współdziałać i to bez internetu. Pisali teksty, poprawiali je i weryfikowali je sobie wzajemnie.

Czemu o tym wspominam? Nie dlatego że niosę jakąś misję, ale w porównaniu z czasami TRUST-u jesteśmy w wielce uprzywilejowanej sytuacji. Są e-maile są, komunikatory, czy udostępnianie sobie dokumentów przez pakiety biurowe, Dokumenty Google dają nam możliwość pracy nad jakimś tekstem w podobny sposób jak to czyni redakcja. Weryfikatorium, Fahreneheit, czy nawet Wiadomości24 czy wiele innych portali/ for pozwala spreparować dobry tekst pod okiem prawdziwego fachowca, nie trzeba nawet ruszać się z domu, wystarczy przemóc się i krytycznym okiem spojrzeć na swoje wypociny.
Albo wystarczy wysłać tekst do znajomego, żeby sprawdzić czy jest zrozumiały (co zresztą zaleca wielu autorów początkującym pisarzom).
W sumie niewiele trzeba zrobić.

W serwisie fanowskim korekta opiera się tak samo na osobach kompetentnych, jednak odpowiedź nie jest napewno tak szybka jak w przypadku ww. Nie raz na swoich blogach użytkownicy Jedynego i Słusznego Serwisu RPG żalili się na opieszałość korekty. Ci jak zwykle zasłaniali się swoim brakiem czasu, sesjami etc.
By nie być gołosłownym pokaże Wam przykład z autopsji:

Pisze do redakcji serwisu Oneiros z tekstem będącym crossoverem DP i W:Requiem, publikowany już w piśmie, jednak chętnie go opublikuję na łamach serwisu ponownie. Redakcja nie odpowiada.
Po jakimś czasie piszę do redakcji Poltera, z tym samym zapytaniem.
Gotowy poprawiony, poddany korekcie tekst, proszę tylko o ew. opracowanie charakterystyk do Wampira: Requiem - sam scenariusz pisałem mając niewiele informacji o tej grze, a teraz nabrałby świeżości gdyby uzupełnić go o statystyki WoDowe.
Odgrzewany kotlet, ale gotowy do wrzucenia, był na tyle dobry, że wrzucono go do Portalu, więc może jednak przejdzie.
Początkiem grudnia, redakcja wrzuca temat pod dyskusje wewnętrzna, w końcu ocenia go pozytywnie, czyli przejdzie, po ok. dwóch kolejnych tygodniach dostaję informację że jego obróbka (?!?) będzie jeszcze długo trwała. Po kolejnych dwóch tygodniach zostaję wyproszony z ich kręgu użytkowników, więc nie liczę na jego ponowną publikacje.

Wczoraj rano widzę, że Jarl wrzuca jakiś zbiorek na bloga w PDF. Bezmyślnie małpując od niego, skanuję tekst i wrzucam na PDF, a jako bonus daję wersję .doc. jakby się Trzewik przyczepił że jego skład i ilustracje (heh). Około 45 min. roboty. Idę do kina nie wrzucam go na bloga, zapominam. Po kilkudziesięciu godzinach jest już w sieci.

Celowo piszę o takim przypadku, bo teksty bez korekty leżą w poczekalni zazwyczaj długo, aż ktoś się za nie zabierze, i to rozumiem, ale gotowy tekst ?

No ale jak w przypadku wielu rzeczy zrodzonych z fantastyki, słowo "obróbka" może oznaczać wszystko.
Pobierz plik:


PS. W tym samym czasie na redakcyjnym forum ww. serwisu toczyła się zajadła dyskusja, redakcja przeniosła ją na aulum publiczne. Po kilkuset komciach, pouczaniu "czytaczy" jak należy ich krytykować, ważkich decyzjach jak stać się tak dobrym jak Gildia czy Esensja, bądź nawet naiwnych osobistych wycieczkach i próbach podpuszczenia mnie bym ja - tak znienawidzony Public Enemy no.1 przez ich społeczność udzielał im porad) stanęło na tym samym co zawsze. Czyli na niczym... Poza wprowadzeniem blogów redakcyjnych, które spokojnie mogłyby "nawyzywać się" Zrodzeni z Flejmów, wpadli na genialny pomysł wprowadzenia płatnych SMS- ów (1, 2, lub 5 PLN + Vat22%) co na pewno skutecznie rozwiąże problemy serwisu, albo i jego samego.
Tagi:

Prześlij komentarz

Były "tam" jeszcze jakieś bzdety, że na blogach nie znajdzie się NPC-ów, przygód i mięsa - pominę oczywisty idiotyzm takiego stwierdzenia i powiem, że dzięki różnym Orbitfiles, Lulu etc. (na których modalny blogger umieszcza miesięcznie po 1-2 "mięsne" teksty, dobrze napisane, zredagowane w domu) blogger zwyczajnie ownuje gówniane serwisy - zwłaszcza te polskie. Gdybym miał pisać swoje "Njusy" tylko o old schoolu, nowych retro-klonach, modułach, zinach, całych światach, NPC-ach, to bym musiał co 2 dni wrzucać garść linków do około 5 PDF/.doc/.txt - a to przecież nisza w niszy. Serwisy leżą (mam na myśli polskie) - face it, guys.

Dobry scenariusz, dzięki Boreyko. Miałem go kiedyś prowadzić ale jakiś skur*** ukradł mi ten numer Portala (pożyczył i nigdy nie oddał), będę mógł nareszcie to nadrobić :D

Uwagi Szczura nie znam, ale śmieszna jest IMO. Skoro technologicznie można na bloga wrzucać scenariusze, to tylko kwestią czasu jest, że to się zacznie dziać. Normalna sprawa w necie. Co ciekawe w najbliższym czasie mam zamiar powrzucać na własnego bloga przygody własnego autorstwa (głównie do WFRP i być może ZC) oraz teksty do WFRP, bylem tylko je wpierw (przygody) poprowadził własnej ekipie.

A z tempem publikacji masz absolutną rację. Wysłałem przygodę WFRPową na konkurs Gwiezdnego Pirata (kiedy jeszcze był papierowy). Wyniki ogłoszono w którymś z pierwszych wydań online'owych. Dostałem wyróżnienie i obietnicę publikacji. Do dziś nic się nie ukazało. Zasadniczo zastanawiam się, czy mogę ten tekst gdzieś wrzucić czy też jakoś prawnie sam siebie zablokowałem, wysyłając go do GP.

Pozdr

Borejko, to było dość dawno i nieprawda, ale na ile wspomaga mnie moja pamięć, to odpowiedzi ode mnie dostawałeś. Wymieniliśmy parę maili w marcu, dosyłałeś podsumowanie bodajże, takie rzeczy. Byliśmy w stanie pogadać, mimo że - jak sam to ująłeś "jechałeś po mnie tam gdzie ci coś nie odpowiadało". Luz, nie mam łba zamkniętego jak szybkowar.

Tekst który dostałem albo nie miał statsów w ogóle, albo miał ale Maskaradowe. Nie był więc tekstem zamkniętym, chciałeś żeby ktoś od nas statsy do Requiem dorobił. Też nie ogromny problem, choć chwilę rozpisanie wszystkiego zajmie.

Pamiętam jednak, iż w okolicy tygodnia czy dwóch później odzywałem się do ciebie na GG, nie dostając odpowiedzi chyba w końcu. Podziękowałem za tekst, uzasadniając swą ostateczną decyzję po pierwsze nadmiarem roboty koniecznej do wykonania (tekst praktycznie miejscami do napisania od nowa, brak statystyk, specyfika rozjechana między trzema odmiennie akcentującymi świat systemami - DP, VtM i VtR), po drugie zaś jakimś kolejny ad personam którym mi wtedy pojechałeś.

Krótko mówiąc, nie było to ani incommunicado, ani też olewka z mojej strony. Sam żeś, acan, sobie tekst zdyskwalifikował - przez problematyczność adaptacji do VtM i przez oboczną do tekstu prywatę na Polterze.

Żalu nie chowam, gadamy jednak przecież na privie. Czekam też na obiecany RSS na Agregatorze. Proszę jednak, nie rób ze wzmiankowanej sprawy czarno-białego przykładu jeśli tam dość jednak szaro. ;)

Pozdrawiam,
Kastor

EDIT: "problematyczność adaptacji do VtR", rzecz jasna.

Przecież scenariuszy jest masa, zresztą mam już wpis (a raczej 3/4 na bloga) z tym związaną i uwagą Deckarda o braku mięsa, na blogach.
Nie no na czas też nie można tak patrzeć, publikacje papierowe miały inne tempo, netowe też. Ale kiedy patrzę z autopsji jak pisałem do JeRzego czy M.M. to publikacja trwała znacznie szybciej niż dziś, chociaż mówię to na swoim przykładzie.Zresztą odsiew plew był znacznie większy, nikt nie zapłaciłby za to co jest na PZPNie.
Jimmy to chyba ktoś tak miał ksywę z fundomu kogo poznałem nieprawdaż?

Ty tam Kastor to jesteś na doczepkę. Odmówiłes czy gdzieś tam szukałeś mnie na GG, nie dałeś rady, uznałeś że brak kropek to tekst niezamknięty - nieistotne, istotna pokazałem jak działa mechanika korekty PZPNu, natomiast użyte przez redaktorkę słowo "obróbka" jest tak naprawdę słowem kluczem - moja kolejna freewarowa porada dla PZPNowców, jak ktos marudzi to trza mu powiedzieć jest w "obróbce"... I tylko stąd frustracja nastolatków - posłałem mój tekst 3 tygodnie i mi nie odpowiedzieli. buu zuo i mhrok

Nie w poprzek, wzdłuż. ;)

A kompletny brak odpowiedzi to kapkę bucówa, ale zwykle w takich miejscach jak Polteru (bo do niego przez PZPN pijesz, mniemam) zwykle oznacza to przypadek. Zazwyczaj z gatunku takiego, że ktoś z braku czasu i atłasu delegował pracę komu innemu i tak się przesuwało aż utknęło na kimś, kto albo się długo nie dowiedział, że dostał zlecenie, albo miał sprawę w okolicach musculus sphincter ani externus.

Bywa.

KK

Nie bywa w profesjonalnych i fachowych redakcjach. Albo się robi coś z pasji, albo robi na pół gwizdka, albo w ogóle.

ZADANIE

Widzisz dwie redakcje, znajdź choć jeden różniący je element (nie chodzi o Maleszkę):

1. ul. Czerska w Warszawie
2. redakcja.polter.pl

Podpowiedź: dziengi, ecie-pecie, zielone, kesz, sałata

KK

PS: To nie jest podstawa dla usprawiedliwienia, ale jest warunek sine qua non dla możliwości postawienia sprawy jako "zamknij ryj i rób (redaguj/pisz/ilustruj), inaczej wypad". W przeciwnym wypadku jako "zwierzchnik" możesz ładnie prosić i starać się motywować punkcikami i smyczką do legitymacji. Działa średniawo.

B. K.K. Ch.

"Jimmy to chyba ktoś tak miał ksywę z fundomu kogo poznałem nieprawdaż?"

Nieprawdaż.
Nie mam nic wspólnego z fundomem, fandomem i innym domem.
Nie poznaliśmy się nigdy.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget